Na początku marca wyszedł raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), który jasno pokazywał, jak Europa jest uzależniona od uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych. Jak pokazywał raport, europejskie państwa NATO od 2020 roku podwoiły import broni, a ich największym rynkiem zakupów są Stany Zjednoczone. Amerykanie odpowiadają za 64 proc. dostaw uzbrojenia dla sojuszników w Europie.
W międzyczasie Stany Zjednoczone wstrzymały pomoc wojskową dla Ukrainy oraz wsparcie wywiadowcze, co wywołało wśród europejskich sojuszników obawy czy w przyszłości USA nie postąpią tak samo, gdyby to Europa się broniła przed agresją rosyjską. Zaczęły się wtedy spekulacje medialne, że zakup samolotów F-35 to zły pomysł, ponieważ amerykanie mogą je unieruchomić, tym samym pozbawiając państwo je posiadające obrony. By zrezygnować z zakupu F-35 dość mocno było dyskutowane w mediach niemieckich. Niektóre państwa jak Kanada i Portugalia zadeklarowały, że będą szukać wśród europejskich partnerów zamienników dla F-35. By uciąć spekulacje, że F-35 można wyłączyć, musiał aż zareagować producent i Pentagon.
By wyjść naprzeciw oczekiwaniom Trumpa i jego kontrowersyjnym wypowiedzią na temat NATO, że Europa za mało wydaje na obronność. W połowie marca Komisja Europejska przedstawiła tzw. Białą Księgę europejskiej obronności, w której zawarto propozycje dot. inwestycji w obronność państw europejskich. Wśród tych rozwiązań znalazło się powołanie nowego unijnego instrumentu finansowego nazwanego SAFE, w ramach którego państwa członkowskie UE mogłyby liczyć nawet na 150 mld euro w postaci niskooprocentowanych kredytów, na inwestycje we własną obronność - pod warunkiem, że pieniądze te byłyby ulokowane przede wszystkim w europejskim przemyśle zbrojeniowym. Poza tym propozycje KE dotyczą mobilizacji nawet 800 mld dodatkowych euro przez poszczególne państwa członkowskie, który jest częścią unijnego planu ReArm Europe. W jego ramach będzie możliwe zaciąganie wspólnych, zabezpieczonych budżetem unijnym nisko oprocentowanych pożyczek unijnych na zakup uzbrojenia.
Z funduszu finansowane mają być działania m.in. w zakresie modernizacji przemysłu obronnego, rozbudowy infrastruktury strategicznej oraz rozwoju innowacyjnych technologii obronnych.
Z jednej strony te środki również mogą zostać zainwestowane w zwiększenie zdolności produkcyjnych polskiego przemysłu obronnego, z drugiej zaś - na bezpośrednie zakupy sprzętu wojskowego, z tym zastrzeżeniem, by sprzęt ten pochodził z Europy (w tym także i z Polski). Obecnie trwają negocjacje między rządami państw członkowskich UE nad szczegółami instrumentu SAFE. Priorytetami wydatków na wspólne zakupy byłyby systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, artyleria, amunicja, drony, sprzęt do wykorzystania w wojnie cybernetycznej i elektronicznej oraz „elementy strategiczne”, takie jak tankowanie w powietrzu i instalacje służące do ochrony granic lądowych.
Jednak podejmowane przez Europe decyzję nie podobają się Stanom Zjednoczonym, ponieważ zgodnie ze strategią kraje członkowskie będą zachęcane do kupowania większości swojego sprzętu wojskowego w Europie, głównie przy współpracy z europejskimi dostawcami — w niektórych przypadkach z pomocą UE w celu obniżenia cen i przyspieszenia zamówień. A kupowanie sprzętu z zagranicy powinno odbywać się tylko wtedy, gdy koszty, wydajność lub opóźnienia w dostawach sprawiają, że jest to preferowane. Jak można się domyślać, nie spodobało się Stanom Zjednoczonym, które na sprzedaży uzbrojenia Europie sporo zarabiają.
Jak dowiedziała się agencja Reutersa, powołując się na urzędników amerykańskich, USA chcą, aby Europa nadal kupowała amerykańską broń. Podczas spotkania 25 marca sekretarz stanu Marco Rubio powiedział ministrom spraw zagranicznych Litwy, Łotwy i Estonii, że Stany Zjednoczone chcą nadal uczestniczyć w zamówieniach obronnych krajów UE, podały źródła agencji Reuters.
Według informacji Politico z sierpnia 2024 r. dziewiętnaście krajów europejskich korzysta z amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej Patriot. To pokazuje, że są segmenty w uzbrojeniu europejskim, w których Europa nie ma własnych zamienników, co prawda jest systemem obrony powietrznej SAMP/T o porównywalnych osiągach, ale używa jego tylko Francja i Włochy. Nie możemy także zapominać o samolotach 5. generacji, czyli F-35, dla których obecnie nie ma alternatywy, dlatego też trzynaście krajów europejskich – takich jak Wielka Brytania i Niemcy zdecydowały się na zakup tego samolotu. Według dwóch źródeł, Rubio powiedział, że jakiekolwiek wykluczenie amerykańskich firm z europejskich przetargów będzie negatywnie postrzegane przez Waszyngton, co te dwa źródła zinterpretowały jako odniesienie do proponowanych zasad UE. Jeden z północnoeuropejskich dyplomatów, powiedział, że amerykańscy urzędnicy powiedzieli im ostatnio, że jakiekolwiek wykluczenie z unijnych zamówień na broń byłoby postrzegane jako niewłaściwe. „Jest to kwestia, którą sekretarz podniósł i będzie nadal podnosił” - powiedział urzędnik.
Rzecznik Departamentu Stanu powiedział, że Trump z zadowoleniem przyjmuje ostatnie wysiłki europejskich sojuszników na rzecz „wzmocnienia ich zdolności obronnych i wzięcia odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo”, ale ostrzegł przed tworzeniem nowych barier, które wykluczają amerykańskie firmy z europejskich projektów obronnych. „Transatlantycka współpraca przemysłowa w dziedzinie obronności czyni Sojusz silniejszym” - powiedział rzecznik. Jak zwraca uwagę agencja Reuters, wiele rządów UE twierdzi, że popiera bardziej paneuropejskie podejście do obronności. Jednak sposób, w jaki miałoby to działać, będzie prawdopodobnie przedmiotem zaciekłej debaty - nad tym, kto powinien mieć uprawnienia do decydowania o wspólnych projektach, kto powinien je prowadzić i jak powinny być finansowane.
Jeden z europejskich urzędników powiedział magazynowi Newsweek, że istnieją pewne obawy co do całkowitego odejścia od kupowania broni amerykańskiej, ale istnieje chęć kupowania europejskich alternatyw, gdziekolwiek to możliwe, i traktowania zamówień indywidualnie. Urzędnik wskazał na europejskie projekty, takie jak rozwój systemu obrony powietrznej IRIS-T, który sprawdził się na Ukrainie. Może to być realna alternatywa dla amerykańskiego i pożądanego systemu przeciwlotniczego Patriot, zasugerował urzędnik.
Inny europejski urzędnik powiedział magazynowi Newsweek, że „nie wszystko da się zastąpić” przy poszukiwaniu alternatyw dla sprzętu amerykańskiego. Niektórzy urzędnicy wysuwają argument, że dalsze kupowanie amerykańskiej broni byłoby gospodarczym spoiwem łączącym USA z Europą, co może spodobać się nieprzewidywalnemu, ale nastawionemu na negocjacje Trumpowi.
Jeden z europejskich urzędników, z którym rozmawiał Newsweek, stwierdził, że USA mogły być „zaniepokojone” działaniami Europy mającymi na celu wsparcie przemysłu na kontynencie, ale nawet gdyby wątpliwości co do wiarygodności USA nie wpłynęły negatywnie na stosunki transatlantyckie, Europa nadal będzie musiała rozwijać własny przemysł.
Prezydent Francji Emmanuel Macron głośno apelował o to, aby kraje europejskie zdecydowały się na zamówienia w Europie.
„Moim zamiarem jest przekonać państwa europejskie, które przyzwyczaiły się do kupowania produktów amerykańskich” – powiedział w marcu mediom francuskim. Macron stwierdził, że tym którzy kupują systemy Patriot, należy zaoferować francusko-włoskie SAMP/T, a tym, którzy kupują myśliwce F-35, trzeba zaproponować Rafale.”
Komisja Europejska twierdzi, że istnieją sposoby, aby firmy spoza UE mogły konkurować o fundusze obronne w ramach proponowanego planu, producenci broni spoza Unii Europejskiej w praktyce napotkaliby szereg praktycznych i administracyjnych przeszkód. Jednak kilka źródeł twierdzi, że nacisk USA na tę kwestię nasilił się w ostatnich tygodniach, ponieważ UE podjęła bardziej zdecydowane kroki w celu oddzielenia swoich zamówień na broń. „Są zdenerwowani propozycją ReArm i tym, że USA są z niej wyłączone” - powiedziało jedno z wysokich rangą europejskich źródeł.
Jak zwraca uwagę Politico problemem, który się teraz pojawił i może zagrozić amerykańskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, są cła, które wprowadził Trump. Jak zawraca uwagę portal, Pentagon spędził dziesięciolecia na budowaniu, finansowaniu i pielęgnowaniu globalnej sieci dostawców i firm, które teraz są obciążone taryfami. Podjęta decyzja o cłach mogłaby zniweczyć wiele z tej pracy, jednocześnie opóźniając produkcję amerykańskiej broni dla kraju i innych nabywców.
„Będzie niedobór dostaw, odwet za odwet, a nasi sojusznicy i inni partnerzy będą się odgryzać” — powiedział Bill Greenwalt, były urzędnik ds. zakupów Pentagonu. „Niektóre potencjalnie niezbędne dostawy albo będą kosztować o wiele więcej niż to, co kosztowały, albo po prostu nie będą dostępne”.
Zwraca się także uwagę, że cła prawdopodobnie również położą kres współpracy w dziedzinie obronności, od dawna uważanej za udane wspólne przedsięwzięcie. Do takich programów zalicza się program F-35, który jest efektem partnerstwa, którego celem jest umożliwienie uczestniczącym krajom współprodukcje, zagrożone mogą być także ważne projekty rakietowe i obrony powietrznej realizowane z Norwegią i Izraelem. Inicjatywa ery Bidena, która połączyła Australię, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone w celu budowy okrętów podwodnych z napędem atomowym i dzielenia się technologiami, może również się zakończyć, jeśli ceny części staną się zbyt wysokie.
Niektórzy republikańscy politycy również naciskają na inną politykę celną. „Wiem, że ich ostatecznym celem jest przeniesienie wszystkiego na ląd” - powiedział senator Kevin Cramer, współprzewodniczący Defense Modernization Caucus. „Ale nawet w takim przypadku onshoring będzie droższy niż import bez cła”.
To więc pokazuje, że dla Europy będzie bardziej opłacalne postawienie na europejski przemysł niż walka z amerykańskimi cłami.
