Weto prezydenta Nawrockiego wobec SAFE. Czy uzasadnienie ma sens?

Prezydent Karol Nawrocki postanowił zawetować ustawę umożliwiającą Polsce dostęp do 43,7 miliarda euro z unijnego programu SAFE, argumentując, że to "ogromny kredyt zagraniczny na 45 lat w obcej walucie, z kosztami odsetek sięgającymi nawet 180 miliardów złotych". Zwracają jednocześnie uwagę, że przedstawił realną alternatywę czyli polski SAFE 0%, czyli koncepcja Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Jednocześnie decyzja ta, ogłoszona 12 marca 2026 roku, ożywia debatę na temat kredytów zaciągniętych w Korei Południowej za czasów ministra Mariusza Błaszczaka. Czy bilateralne umowy z Seulem, warte dziesiątki miliardów dolarów, były korzystniejsze od unijnego mechanizmu?

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny program pożyczek na obronność SAFE, co wywołało burzę polityczną i zacięty spór między rządem a opozycją. Decyzja prezydenta, ogłoszona w czwartkowym orędziu (12 marca), opiera się na przekonaniu, że ustawa uderza w suwerenność, niezależność oraz bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne Polski. W orędziu prezydent Nawrocki podkreślił:

„Nigdy nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”.

Prezydent Nawrocki konsekwentnie bronił w orędziu swojego stanowiska, argumentując, że program SAFE, choć na pierwszy rzut oka korzystny, niesie ze sobą poważne ryzyko utraty suwerenności. Prezydent podkreślił, że pożyczka zaciągnięta na 45 lat, której koszt odsetek może wynieść nawet 180 mld zł, obciąży przyszłe pokolenia Polaków.

„Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe” – stwierdził Nawrocki, porównując tę sytuację do kredytów frankowych, które w przeszłości doprowadziły do kryzysów finansowych.

Jednym z kluczowych argumentów prezydenta jest również mechanizm warunkowości programu SAFE. Karol Nawrocki ostrzega, że:

„SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług”.

W jego ocenie, takie rozwiązanie sprawia, że bezpieczeństwo Polski staje się zależne od zewnętrznych decyzji, co jest sprzeczne z konstytucyjnym obowiązkiem prezydenta.

„Bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji” – zaznaczył Nawrocki.

Prezydent zaproponował również alternatywne rozwiązanie – polski SAFE 0 proc., czyli koncepcję Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Według niego, fundusz ten miałby być: „pod pełną kontrolą polskiego państwa i parlamentu, w ponad politycznej współpracy, z pełną przejrzystością wydawania środków”. Nawrocki wskazał, że Narodowy Bank Polski wypracował ponad 185 mld zł, co mogłoby posłużyć jako kapitał na rzecz bezpieczeństwa, eliminując potrzebę zaciągania zagranicznych pożyczek. Prezydent zaapelował do parlamentu o pilne prace nad tym projektem, twierdząc, że odwlekanie debaty „szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu”. Weto prezydenta spotkało się z zadowoleniem polityków opozycji, w tym Jarosława Kaczyńskiego z PiS, który ocenił, że: „Wolność, suwerenność i niezależność nie mają ceny, a próba ich sprzedania za kredyt jest działaniem antypolskim”. Również Sławomir Mentzen z Konfederacji poparł decyzję prezydenta, uznając, że rząd „nielegalnie uzurpował sobie prawo do zadłużenia Polski w euro”.

Reakcja rządu i koalicji: „Zdrada narodowa” i „plan B”

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy SAFE wywołała falę oburzenia i ostrą krytykę ze strony rządu i koalicji. Premier Donald Tusk zareagował natychmiast, pisząc na platformie X, że:

„Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Wstyd! Jutro o 9 rano odpowiedź polskiego rządu na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów”.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił weto jako: „złą i niebezpieczną” decyzję, która „nie jest przeciwko rządowi, jest przeciwko bezpieczeństwu Polski”. Wielu polityków koalicji rządowej poszło jeszcze dalej, używając określeń takich jak „zdrada stanu” i oznaczając swoje wpisy hasztagiem #ZdradaNarodowa. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że prezydent Nawrocki „dokonał swoją decyzją zdrady stanu”.

Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że: „To nie jest zwykłe weto. To weto wobec polskiego bezpieczeństwa. Weto wobec Wojska Polskiego. Weto wobec Policji. Weto wobec Straży Granicznej. Weto wobec polskiego przemysłu. Weto wobec polskiej gospodarki”. Rzecznik rządu Adam Szłapka ocenił weto jako „akt wymierzony w bezpieczeństwo Polski”, a wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski nazwał decyzję prezydenta „hańbą, która na zawsze stanie się symbolem jego prezydentury”. Szef MSWiA Marcin Kierwiński również wyraził swoje oburzenie, pisząc na X:

„Prezydent Nawrocki zdradził polskie wojsko, polskich policjantów, strażników granicznych i polski interes narodowy. Hańba!”.

Rząd zapowiedział jednak „plan B” na wypadek prezydenckiego weta. Wicepremier Kosiniak-Kamysz wskazał, że mimo utrudnień, decyzja prezydenta „nie uniemożliwia” przyspieszenia procesu modernizacji armii. Rząd zamierza wykorzystać istniejące już ustawowo możliwości, takie jak Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), aby wdrożyć unijny program SAFE. Przekierowanie środków z SAFE do FWSZ jest kluczowym elementem tego planu. Jednakże, jak podkreśla MSWiA, to rozwiązanie wiąże się z utrudnieniami w zakresie wsparcia dla innych służb, takich jak Straż Graniczna, Policja czy SOP, ponieważ środki z FWSZ mogą być wydawane jedynie na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyraźnie podkreśla, że decyzja prezydenta oznacza utratę ponad 7 miliardów złotych, które miały zostać przeznaczone na modernizację i doposażenie Policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa.

Zgodnie z komunikatem MSWiA, zawetowanie ustawy to „podwójny cios dla Polski”. Resort wskazał, że planowano realizację 42 strategicznych projektów o wartości 7,1 mld złotych, które miały znacząco podnieść poziom bezpieczeństwa. Na przykład, Policja miała otrzymać 3,3 mld zł na 10 projektów, w tym na budowę ogólnokrajowego systemu antydronowego, wdrożenie nowoczesnych systemów sztucznej inteligencji oraz wymianę sprzętu transportowego i ochronnego. Straż Graniczna miała zainwestować 3,2 mld zł w 11 projektów, obejmujących systemy nadzoru i neutralizacji zagrożeń na granicach, nową flotę patrolową i nowoczesne wyposażenie osobiste funkcjonariuszy. Służba Ochrony Państwa planowała wydać 640 mln zł na 21 projektów, w tym na wzmocnienie systemów detekcji zagrożeń i doposażenie pirotechniczne.

Brak tych funduszy oznacza, że wiele z tych kluczowych inwestycji zostanie wstrzymanych lub znacząco opóźnionych. Jak alarmuje MSWiA, bez tych środków „polskie ulice nie zostaną objęte nowoczesnym systemem nadzoru i neutralizacji dronów, a funkcjonariusze policji nie otrzymają niezbędnych lekkich transporterów opancerzonych, nowoczesnej broni ani systemów sztucznej inteligencji”. Podobnie granice lądowe i morskie pozostaną bez planowanego wzmocnienia w postaci nowoczesnych radarów, śmigłowców wielozadaniowych i jednostek pływających.

Konsekwencje weta uderzą również w polski przemysł obronny. Projekt dla służb MSWiA zakładał, że do 81 proc. zamówień trafi do rodzimych firm, co miało być „potężnym impulsem rozwojowym dla wielu polskich miast”. W komunikacie resortu wymieniono konkretne przykłady: „fabryka w Skarżysku-Kamiennej oraz Nowej Dębie tracą ogromne zamówienia na amunicję, które miały zapewnić stabilność produkcji i zatrudnienia. Zakłady w Tarnowie nie dostarczą nowoczesnych karabinów, a firma w Ostrowie Wielkopolskim nie wyprodukuje kamizelek kuloodpornych, hełmów i płyt balistycznych, które chronią życie funkcjonariuszy na służbie”.

Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON, podkreślił, że ustawa i fundusz, który miał powstać na jej mocy, miały „dużo szersze pole działania” i miały rozszerzyć działanie unijnego programu na wszystkie formacje odpowiadające za bezpieczeństwo. Stwierdził, że bardzo trudno będzie uratować środki z SAFE „w tym kształcie, w jakim mogły być wykorzystane” dla służb innych niż wojsko. Mimo to, rząd zapowiedział, że będzie podejmował działania, aby wszystkie zaplanowane wydatki z programu SAFE były realizowane. Minister finansów Andrzej Domański zapewnił, że rząd będzie podejmował „zdecydowane działania, aby skorzystać z najtańszego źródła finansowania modernizacji polskiej armii, jakim jest program SAFE”.

Rząd przyjął program „Polska Zbrojna”

W związku z wetem prezydenta premier Donald Tusk zapowiedział przyjęcie uchwały, która ma umożliwić realizację programu "Polska Zbrojna". Weto prezydenta nas nie zatrzyma - oświadczył Tusk.

Przyjęta przez rząd uchwała upoważnia Ministra Obrony Narodowej oraz Ministra Finansów i Gospodarki do podpisania umowy dotyczącej SAFE. Główną rolę w koordynacji zadań finansowanych z programu ma pełnić szef MON, a budżet resortu obrony ma być chroniony. Pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.

Zgodnie z komunikatem KPRM, decyzja rządu wynika z potrzeby wzmocnienia potencjału obronnego oraz zdolności odstraszania polskiego wojska w obecnej sytuacji geopolitycznej. Podkreślono również konieczność wsparcia i rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego. Uchwała przewiduje także wewnętrzny system kontroli oraz osłonę antykorupcyjną i kontrwywiadowczą w zakresie wykorzystania środków z SAFE.

SAFE a kredyty koreańskie

Decyzja prezydenta Nawrockiego, choć niekorzystna dla polskiej armii rzuca światło na wcześniejsze kredyty koreańskie, zaciągnięte w latach 2022-2026, które umożliwiły szybkie zakupy sprzętu jak czołgi K2 czy haubice K9, ale budzą pytania o ich opłacalność w porównaniu do SAFE. Minister Mariusz Błaszczak był twarzą i głównym architektem polsko-koreańskiej współpracy zbrojeniowej. Wielokrotnie podkreślał, że kluczowym czynnikiem jest czas. W obliczu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę i konieczności szybkiego zastąpienia sprzętu postsowieckiego (częściowo przekazanego Ukrainie), Polska nie mogła pozwolić sobie na wieloletnie oczekiwanie na dostawy z innych kierunków.

„Nie mamy czasu, nie możemy czekać. Chodzi o to, żeby polskie siły zbrojne były tak silne, aby agresor nie zdecydował się na zaatakowanie naszego kraju” – mówił wicepremier Błaszczak w lipcu 2022 roku.

Wizyty Seulu i osobiste zaangażowanie w negocjacje miały na celu maksymalne przyspieszenie procedur i zapewnienie jak najszybszych dostaw. Współpraca miała być oparta na trzech filarach: szybkich dostawach sprzętu „z półki”, transferze technologii i docelowej produkcji oraz rozwoju uzbrojenia w Polsce.

Polska podpisała z Koreą Południową pakiet ramowych umów o gigantycznej skali. W pierwszej fali (umowy wykonawcze z 2022 r.) kupiliśmy m.in.:

  • 180 czołgów K2 Black Panther
  • 212 samobieżnych haubic K9A1 Thunder
  • 218 wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo (Homar-K)
  • 48 lekkich samolotów bojowych FA-50 (później FA-50PL)

Łączna wartość tych kontraktów wyniosła około 13 miliardów dolarów. Finansowanie tak gigantycznych zakupów od początku budziło największe emocje i wątpliwości. Transakcje miały być realizowane głównie ze środków pozabudżetowych, poprzez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Kluczową rolę miały jednak odegrać kredyty zaciągnięte w Korei Południowej.

Na potrzeby sfinansowania pierwszych umów wykonawczych z 2022 roku, Polska uzyskała finansowanie od koreańskich instytucji finansowych. Według doniesień medialnych z Korei Południowej, Polska otrzymała kredyt w wysokości ok. 12 bilionów wonów (ok. 38 mld PLN). To pozwoliło na szybkie płatności i błyskawiczne dostawy – pierwsze K2 i K9 zaczęły przyjeżdżać już w 2022–2023 roku. Polska dołożyła z własnej kieszeni (głównie z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – FWSZ) pierwszą transzę w wysokości blisko 10 miliardów złotych (ok. 20%). Resztę sfinansował właśnie koreański kredyt o stosunkowo niskim oprocentowaniu.

W 2023–2024 roku pojawił się jednak problem: Eximbank zbliżył się do ustawowego limitu kredytowego dla jednego klienta (wtedy ok. 40% kapitału własnego banku). Po udzieleniu ok. 6 bln wonów (ok. 18 mld zł) na pierwszą fazę, pozostało bardzo mało miejsca na kolejne transze. W Seulu wybuchła nawet medialna i polityczna dyskusja czy dalej finansować Polskę tak dużymi kwotami.  W lutym 2024 roku koreański parlament szybko zmienił prawo: zwiększono kapitał własny Eximbanku z 15 do 25 bln wonów. To odblokowało możliwość udzielenia kolejnej dużej pożyczki – szacunkowo ok. 6 bln wonów (ok. 17–18 mld zł) na drugą fazę kontraktów. Druga faza (umowy ramowe + umowy wykonawcze z 2024–2025) to już zupełnie inna skala mowa o współprodukcji w Polsce. Wartość tej fazy przekracza 20–30 miliardów dolarów, a niektóre szacunki mówią nawet o 30 bln wonów (ok. 90 mld zł) w całym pakiecie.

W 2025 roku udało się sfinalizować m.in. drugą umowę wykonawczą na 180 czołgów K2 (w tym ok. 60–61 w wersji K2PL produkowanych/montowanych w Gliwicach w Bumar-Łabędy). Podpisano ją oficjalnie 1 sierpnia 2025 r. Wartość to ok. 6,5–6,7 mld dolarów. Łączna wartość kredytów zaciągniętych w Korei na sprzęt wojskowy (głównie przez FWSZ i BGK) jest szacowana przez Ministerstwo Finansów na około 76 miliardów złotych. 

Mimo to, szczegóły dotyczące oprocentowania i harmonogramu spłat nie zostały upublicznione. Doniesienia medialne wskazywały na oprocentowanie wyższe niż obecny SAFE - ok. 5-6%. Polska odrzuciła niektóre propozycje w 2025 r. ze względu na "zbyt wysokie stawki premium za ubezpieczenie handlowe" (K-SURE) jak pisał Business Korea w sierpniu 2025 roku.

Nie podano precyzyjnie okresu spłat, ale szacuje się je na 10–15 lat, z płatnościami w ratach dostosowanych do dostaw głównie w dolarach co niesie ryzyko kursowe. Ogólnie mało wiadomo na temat koreańskich pożyczek, większość informacji to doniesienia medialne z Republiki Korei, które także niekiedy nie są jasne. Poza tym zakupy dokonywane były poza standardowymi procedurami, w oparciu o pilną potrzebę operacyjną, co mogło prowadzić do mniej korzystnych warunków finansowych.

Czy koreańskie pożyczki były korzystniejsze niż SAFE?

W porównaniu do SAFE, pożyczki koreańskie nie wydają się korzystniejsze pod względem spłaty. Warunki finansowe oferowane w ramach programu SAFE są uznawane za jedne z najkorzystniejszych na rynku, zwłaszcza w porównaniu do komercyjnych kredytów zbrojeniowych czy samodzielnej emisji obligacji przez Polskę. Oprocentowanie pożyczki z programu SAFE jest jednym z kluczowych argumentów przemawiających za jej atrakcyjnością. W pierwszym roku oprocentowanie ma wynieść nieco ponad 3%. W kolejnych latach oprocentowanie będzie zmienne i uzależnione od warunków rynkowych oraz kosztu, po jakim Komisja Europejska będzie pozyskiwać finansowanie. Jest to znacznie korzystniejszy wskaźnik niż w przypadku wcześniejszych pożyczek zbrojeniowych zaciąganych przez Polskę, np. w Korei Południowej (ok. 6,5%) czy USA (powyżej 4,24%).

Program SAFE wyróżnia się także wyjątkowo długim horyzontem spłaty, co znacząco zmniejsza roczne obciążenie dla budżetu państwa. Maksymalny okres spłaty pożyczki wynosi aż 45 lat. Przewidziano 10-letni okres karencji w spłacie kapitału. Oznacza to, że przez pierwszą dekadę Polska będzie spłacać jedynie odsetki od pożyczonej kwoty, a spłata kapitału rozpocznie się dopiero po tym okresie. Dzięki takiemu rozwiązaniu, realne obciążenie dla finansów publicznych w najbliższych latach będzie minimalne, co pozwoli na jednoczesne prowadzenie innych kluczowych inwestycji.

Jednakże będą obiektywnym, musimy pamiętać, w jakiej sytuacji była wtedy Polska. Nasz kraj przekazał bardzo dużo sprzętu stronie ukraińskiej, co przełożyło się na to, że Ukraina była w stanie się obronić na samym początku pełnoskalowego ataku Rosji. Było więc warto tak trudną decyzję, jak przekazanie dużej ilości uzbrojenia podjąć. Rząd zdecydował się, że nie może jednak zostawić armii bez sprzętu, która przecież musi ćwiczyć swoje umiejętności, ale przede wszystkim nadal posiadać zdolność odstraszania. Zakupy w Republice Korei i kredyty koreańskie zapewniły natychmiastowe wzmocnienie poprzez szybkie dostawy od 2022 roku i dywersyfikację źródeł, co było kluczowe do odbudowy zdolności wojska.

Musimy mieć świadomość, że dzięki tym zakupom na kredyt udało się pozyskać nowoczesne czołgi K2 wraz z transferem technologi do budowy K2PL czy wyrzutnie rakietowe K239 Chunmoo. Co do zakupu armatohaubic samobieżnych K9 Thunder czy lekkich samolotów bojowych FA-50 zdania są podzielone. Z jednej strony polska produkuje armatohaubice Krab, które bazują na podwoziu K9. Problemem były oczywiście moce produkcyjne produkcji Krabów, dlatego zdecydowano się na zakup K9. Co do lekkich samolotów FA-50 wiele już powiedziano i napisano. Zwolnicy ich zakupu podkreślają, że mogą one uzupełnić flotę F-16 do misji air policing oraz realnie wspomóc siły powietrzne. Przeciwnicy zaś podkreślają, że zakup był niepotrzebny i trzeba było zainwestować w kolejne F-35. Poza tym zakupiono te samoloty bez uzbrojenia i dopiero od niedawna zyskują one tzw.: kły.

Ostatecznie, to, czy Polska dobrze zrobiła, zaciągając koreańskie kredyty, okaże się w perspektywie najbliższych lat. Kluczowe będzie tempo integracji nowego sprzętu z siłami zbrojnymi, realne przełożenie transferu technologii na polski przemysł oraz zdolność państwa do obsługi potężnego długu bez uszczerbku dla innych kluczowych sfer funkcjonowania. Jednak bez tych zakupów dziś Wojsko Polskie nie posiadałby istotnego uzbrojenia, które sprawiło, że nasza armia po latach zaniedbań w końcu mogła przejść do XXI wieku, jeśli chodzi o siłę ogania. Tutaj nie ma 0:1 spojrzenia. Emocje polityczne będą zawsze, zarówno kredyty koreańskie, jak i amerykańskie pozwoliły unowocześnić naszą armię, zadłużają nas jednak na lata. Jest to jednak inwestycja w nasz kraj. Wojsko Polskie mogło w końcu zostawić za sobą sprzęt posowiecki i przesiąść się w nowoczesny.

Podobnie SAFE, który jest bardzo ważny zwłaszcza dla naszego rodzimego przemysłu, Polska nie może nie skorzystać z tej okazji, a politycy, zamiast patrzeć tylko na słupki sondażowe, powinni wreszcie brać pod uwagę, co jest polską racją stanu, czy silna armia i nowoczesny kraj? Czy być niepoważnym państwem sezonowym? Bo samo to, że badania opinii publicznej pokazują, że ponad 60% Polaków chce SAFE coś oznacza.W tym przypadku to naród okazał się bardziej zdroworozsądkowy niż politycy.

"TO JEST HAŃBA!" Mocne uderzenie w Nawrockiego. Gen. Bieniek i płk Przepiórka o programie SAFE | Express Biedrzyckiej
Portal Obronny SE Google News