Burza wokół SAFE. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka rozprawia się z mitami o programie

2026-02-19 19:29

Wokół instrumentu SAFE narosło wiele nieporozumień i uproszczeń. W debacie publicznej pojawiają się zarzuty o ukryte koszty, utratę kontroli czy zagrożenie dla krajowych kompetencji. W programie Garda Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE wyjaśnia, czym jest to narzędzie w rzeczywistości, jakie ma cele i które z powtarzanych w przestrzeni publicznej tez można włożyć między mity. SAFE nie oznacza ani „utraty suwerenności”, ani „wasalizacji Polski”, ale rekordowe 43,7 mld euro taniego finansowania na sprzęt zamawiany przez Wojsko Polskie i w zdecydowanej większości produkowany w kraju. „Nie ma dzisiaj lepszego źródła finansowania na wzmocnienie naszej obronności i to jeszcze wzmocnienie obronności, które pochodzi z polskiego przemysłu zbrojeniowego” - tłumaczy.

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE

SAFE a suwerenność i „wasalizacja” - jak działa mechanizm

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka już na początku rozmowy rozprawia się z najgłośniejszym hasłem krążącym wokół SAFE: „SAFE równa się utrata suwerenności i waselizacja Polski”. W jej ocenie to „hasło polityczne”, które nie ma nic wspólnego z konstrukcją instrumentu. „Powiem tak, nie ma dzisiaj lepszego źródła finansowania na wzmocnienie naszej obronności i to jeszcze wzmocnienie obronności, które pochodzi z polskiego przemysłu zbrojeniowego”.

Jak podkreśla, w centrum myślenia o SAFE stoi pojęcie potencjału obronnego: „A potencjał obronny składa się z dwóch rzeczy: z wyposażenia armii i z kondycji przemysłu zbrojeniowego w danym państwie. I my dzięki programowi SAFE dokładnie zwiększamy potencjał obronny Polski, bo doposażamy wojsko”. Listę produktów, które mają być finansowane z instrumentu, przygotowało Wojsko Polskie, a kupującym pozostaje Agencja Uzbrojenia, działająca „wciąż w tych samych zasadach”.

Najmocniejszy argument w tej narracji to udział krajowego przemysłu: „89% z wydatków wojskowych na liście SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego. I to nie są moje szacunki albo kogokolwiek z ministrów, to są szacunki Agencji Uzbrojenia”. Pełnomocniczka akcentuje też, że mechanizm nie zmienia niczego, jeżeli chodzi o zakupy: „Nie zmienia tego, że to wojsko dyktuje listę potrzeb i nie zmienia tego, że to Agencja Uzbrojenia wybiera wykonawców”.

„Ukłon w stronę Niemiec”? O czym naprawdę jest lista SAFE

Kolejny nośny mit, z którym mierzy się Sobkowiak-Czarnecka, to narracja o rzekomym „ukłonie w stronę Niemców” i marginalizowaniu polskich firm. „Uśmiecham się, bo ten argument niemiecki słyszę już od kilku tygodni (...). Ja myślę, że ten argument jest powtarzany przez środowisko polityczne, które zawsze na tych Niemcach gra i zawsze próbuje straszyć Niemcami”.

Zwraca uwagę, że realne zagrożenie dla Polski płynie z zupełnie innego kierunku: „Po pierwsze, właściwie co drugi dzień mamy komunikat o tym, że nasze myśliwce zostały poderwane ze względu na nadmierny ruch za wschodnią granicą i zagrożenie ze strony rosyjskiej, nie niemieckiej. I ja myślę, że w ogóle w całej dyskusji o instrumencie SAFE nie możemy zapominać, że jesteśmy w momencie, kiedy tuż przy naszej granicy trwa konflikt zbrojny”.

Pełnomocniczka odsłania też kulisy listy zakupowej, którą rząd przekazał Komisji Europejskiej: „To jest 139 projektów i ta lista trafiła i do Biura Bezpieczeństwa Narodowego i do Kancelarii Tajnej Sejmu. Każdy, kto ma uprawnienia, może zapoznawać się z tajemnicami państwowymi, mógł z tą listą się zapoznać. Co ciekawe, na razie tylko 20 kilku parlamentarzystów, chociaż ta lista jest dostępna od grudnia, się z nią zapoznało, ale ci, którzy się z nią zapoznali, od razu przestają używać niemieckiego argumentu, bo dobrze wiedzą, że na tej liście są przede wszystkim produkty, które są wytwarzane w polskim przemyśle zbrojeniowym”.

Odnosząc się do zarzutów o „szycie na kolanie”, Sobkowiak-Czarnecka powołuje się na Generalny Inspektorat i planistykę długoterminową: „To nie jest żadna lista na łapu capu. To jest lista, która pochodzi ze Sztabu Generalnego. Sztab generalny ma fantastyczne planowanie, ma P8, które zajmuje się dokładnie planowaniem tego, czego wojsko potrzebuje w bardzo długiej perspektywie, bo przecież te sprzęty muszą ze sobą współgrać”. Zaznacza też, że „jest też kontynuacja tych programów, które zaczynał pan minister Błaszczak, więc tutaj nie ma mowy o żadnym przypadku”.

SAFE a amerykańskie i koreańskie kontrakty

W medialnej debacie często powraca obawa, że SAFE będzie oznaczał odwrót od kierunku amerykańskiego i koreańskiego. Sobkowiak-Czarnecka określa to wprost jako mit: „SAFE to odcięcie od sprzętu ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej? Tak, kolejny mit. Dlatego, że cały czas w mocy pozostaje część 29 budżetu państwa”.

Rządowa pełnomocniczka przypomina kluczowy zapis z procedowanej ustawy: „W ustawie, która dzisiaj jest procedowana w parlamencie, jasno zapisaliśmy, że budżet Ministerstwa Obrony Narodowej nie będzie obciążony ani spłatą mechanizmu SAFE, ani spłatą odsetek, ani nawet kosztami operacyjnymi instrumentu czy wynagrodzeniem dla Banku Gospodarstwa Krajowego.” Jej zdaniem oznacza to, że „dalej mamy część 29, dalej mamy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Te kontrakty są dalej realizowane. Co więcej, suma kontraktów amerykańskich jest dzisiaj wyższa niż cały mechanizm SAFE”. Sobkowiak-Czarnecka zdecydowanie zaznacza: „W związku z tym ten, który zarzuca, że my tu coś zmieniamy, nie będziemy już współpracować ze Stanami Zjednoczonymi, opowiada po prostu bajki”.

Tajna lista, warunkowość i spór o ustawę

Jednym z najwrażliwszych politycznie tematów stała się „tajna lista projektów” i powiązana z nią unijna warunkowość. Sobkowiak-Czarnecka tłumaczy, dlaczego pełny wniosek do Komisji - „około 300 stron bardzo technicznego tekstu” - nie może zostać ujawniony: „Dzisiaj mamy jasną informację ze Sztabu Generalnego, że jej [red. listy] ujawnienie w całości miałoby wpływ na nasze bezpieczeństwo. Dla mnie słowa wojska są zawsze najważniejsze, nawet jeśli pojawiają się naciski, a one się dzisiaj pojawiają”.

Wskazuje też na kontekst dezinformacyjny: „Zastanówmy się, dlaczego się pojawiają, bo mamy po pierwsze informację, że 180 miliardów złotych może wzmocnić polskie wojsko tu i teraz. Myślę, że za wschodnią granicą nie wszyscy są z tego zadowoleni. Mamy informację, że 89% z tych wydatków zbrojeniowych będzie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym. Znowu myślę, że są tacy, którzy nie są z tego zadowoleni”.

Odnosząc się do porównań z Rumunią, pełnomocniczka podkreśla: „Na te 19 państw mówimy tylko o jednym o Rumunii. Ja sobie dokładnie sprawdziłam, co Rumunia pokazała. Rumunia nie pokazała pełnego wniosku. Rumunia nie pokazała pełnej listy zakupowej. Rumunia mówi o obszarach, w których pojawi się nowy sprzęt. My mówimy o tym samym.” Wymienia m.in. „wzmocnienie tarczy wschód, cyberprzestrzeni, bezpieczny Bałtyk, tarczę antydronową System San, wsparcie rakietowe i przeciwrakietowe”.

Kluczowy element sporu dotyczy jednak ustawy wdrażającej SAFE w polskim porządku prawnym. Sobkowiak-Czarnecka akcentuje znaczenie zapisanych tam mechanizmów kontrolnych: „Ta ustawa, po pierwsze, tworzy takie miejsce w Banku Gospodarstwa Krajowego do tego, do którego pieniądze z mechanizmu SAFE spłyną. Ale ta ustawa mówi też chociażby o tym, że właśnie spłata całej pożyczki SAFE, oprocentowania kosztów operacyjnych nie będzie po stronie Ministerstwa Obrony Narodowej”.

Wprost nazywa szkodliwym dotychczasowy model finansowania dłużnego: „Dzisiaj Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, który nasi poprzednicy stworzyli, dokładnie zakłada to, że choć pieniądze są pożyczane, to oddaje je zawsze Minister Obrony Narodowej. Nie chcieliśmy powtarzać tego schematu, który jest szkodliwy dla polskiej armii”.

Drugą oś konfliktu stanowią zabezpieczenia antykorupcyjne i unijna warunkowość: „W tej ustawie jest coś jeszcze, zabezpieczenia kontroli, audytu i zabezpieczenia antykorupcyjne. I myślę, że to jest absolutnie fundamentalne, żeby wszystkie te bezpieczniki znajdowały się w przypadku tak wielkiej kwoty. Przeciwko temu protestują politycy opozycji, przeciwko mechanizmowi antykorupcyjnemu”.

Pełnomocniczka przypomina, że warunkowość dotyczy wszystkich środków unijnych: „W mechanizmie SAFE zapisana jest warunkowość, która dotyczy wszystkich pieniędzy wydawanych z budżetu Unii Europejskiej. Niezależnie czy to są pieniądze na obronność, na infrastrukturę, czy na budowę szkoły, czy basenu w gminie. Wszystkie obwarowane są tą samą zasadą. Jeśli ktoś te środki unijne defrauduje, kradnie, dopuszcza się korupcji, wtedy Bruksela mówi - stop. „Zasada jest prosta. Wystarczy nie kraść i nic złego się nie dzieje” - zauważa Sobkowiak-Czarnecka.

Co finansuje SAFE: od SAN po tankowce powietrzne

Pełnomocniczka rządu ujawnia kilka konkretnych kategorii sprzętu i zdolności, które mają być sfinansowane z SAFE. Na pierwszym planie pojawia się tankowanie w powietrzu: „Faktycznie tankowanie w powietrzu jest taką zdolnością, którą chcemy uzupełnić w ramach mechanizmu SAFE. Bardzo dobitnie noc z 9 na 10 września, kiedy w polską przestrzeń powietrzną wyleciały masowo rosyjskie drony, pokazała, jak bardzo tej zdolności potrzebujemy. Dotychczas wojsko polskiej nie posiadało. Dlatego planujemy w ramach mechanizmu Sejm zakup takiego sprzętu, który umożliwia tą zdolność”.

Drugim filarem jest system antydronowy SAN: „Jeśli już mówimy o nocy z 9 na 10 września, to też jej efektem jest system SAN, czyli Polska tarcza antydronowa. Dzisiaj już mam i to jest pierwsza taka w Europie. Mamy już dzisiaj nawet zainteresowanie innych państw członkowskich, żeby też zakupić od nas system SAN. To też zostanie sfinansowane z mechanizmu SAFE ten polski system antydronowy”.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka wymienia również:

  • „domenę morską, bezpieczny Bałtyk, nowy sprzęt, który zasili marynarkę wojenną, bo dzisiaj Bałtyk jest przede wszystkim miejscem infrastruktury krytycznej, która musi być odpowiednio chroniona”,
  • „projekty infrastrukturalne związane z mobilnością wojskową”,
  • „sferę sztucznej inteligencji i sferę krypto”,
  • „gigantyczne pieniądze na elementy tarczy wschód”.

Istotne jest także objęcie SAFE formacji pozawojskowych: „My podjęliśmy decyzję o tym, że mechanizm SAFE w polskim przypadku będzie obejmował nie tylko wydatki stricte wojskowe, bo uważamy, że obronność wiąże się też z innymi formacjami i tak jest tam wsparcie dla Straży Granicznej, dla policji, dla Służby Ochrony Państwa”.

W tym kontekście Sobkowiak-Czarnecka ostrzega przed skutkami ewentualnego weta prezydenta: „Bez tego będzie to trudne do realizacji. (…) Na te ponad 40 miliardów euro, 43,7 miliarda euro. Mniej więcej równowartość miliarda to wsparcie dla Straży Granicznej Policji i Służby Ochrony Państwa i mniej więcej miliard euro to właśnie projekty infrastrukturalne. (…) To wszystko wskazuje na to, że te projekty, wsparcie Straży Granicznej Policji po prostu nie będzie możliwe”.

Ryzyko czasu, scenariusz weta i finansowe warunki SAFE

Ryzykiem związanym z instrumentem SAFE, które Sobkowiak-Czarnecka nazywa wprost, jest czas: „Dla mnie chyba największym wyzwaniem jest właśnie czas, czyli rok 2030. Każdy jeden produkt zamówiony w ramach mechanizmu SAFE musi być dostarczony bez opóźnień. Musi wejść w użycie polskiej armii do roku 2030 bez opóźnień, a jednak przemysł zbrojeniowy charakteryzuje się sporymi opóźnieniami, jeżeli chodzi o dostawy i ja tutaj widzę największe ryzyko.” Równocześnie widzi w tym impuls modernizacyjny: „To też może zmobilizować polski przemysł zbrojeniowy”.

Wątek weta prezydenta przewija się kilkukrotnie. Pełnomocniczka uważa, że odmowa podpisu byłaby ciosem zarówno dla formacji mundurowych, jak i samego MON: „Dzisiaj największym ryzykiem jest to, że budżet Ministerstwa Obrony Narodowej zostanie obciążony spłatą. Ergo mniej pieniędzy na wojsko. (…) Ja dzisiaj widzę ogromne trudności z tym, żeby bez ustawy, bez podpisu prezydenta dalej było to wsparcie z mechanizmu SAFE dla straży granicznej, dla policji, dla służby ochrony państwa i na projekty infrastrukturalne związane z mobilnością wojskową”.

Jednocześnie powołuje się na deklarację premiera: „Mamy jasną decyzję pana premiera Donalda Tuska, który informował ostatnio przed Radą Ministrów, że i tak polski rząd skorzysta z mechanizmu SAFE. I tak pojawi się podpis pod umową pożyczkową i operacyjną. Natomiast na jaką skalę będziemy mogli te pieniądze wykorzystać? To wszystko są rozwiązania, które są przed nami”.

W tle sporu o ustawę pojawia się też ocena motywacji części klasy politycznej: „Na początku tej drogi nikomu nie przychodziło do głowy, że ktokolwiek dla zbudowania swojego kapitału politycznego mógłby być przeciw wsparciu polskiej armii w czasie, kiedy mamy konflikt tuż za naszą wschodnią granicą. Stało się inaczej. Niektórzy w polskim parlamencie wybrali drogę budowania kapitału politycznego za zamiast bezpieczeństwa dla Polaków i bezpieczeństwa dla polskiej gospodarki”.

Istotnym elementem rozmowy są też finansowe parametry instrumentu. Sobkowiak-Czarnecka przypomina, że wszystkie szczegóły opisuje rozporządzenie SAFE i streszcza najważniejsze punkty: „Po pierwsze to, że zakupy w ramach mechanizmu SAFE zwolnione są z podatku VAT. I to też jest bardzo ważna informacja i duża przewaga, jeżeli chodzi o mechanizm SAFE. Cała pożyczka jest maksymalnie na 45 lat. (…) Przez pierwsze 10 lat spłacamy tylko odsetki, a nie kapitał”.

Wyjaśnia, dlaczego to istotne w kontekście wojny: „Konflikt zbrojeniowy jest tu i teraz, nie za 10 lat, tylko teraz. W związku z tym odsunięcie w czasie spłaty tej pożyczki daje nam oddech finansowy żeby móc realizować kolejne zamówienia także poza mechanizmem SAFE”. Oprocentowanie określa jako „około 3%”, „wprost powiązane z oprocentowaniem obligacji unijnych”, dodając: „Nie ma dzisiaj możliwości na rynku polskim pozyskania 180 miliardów zł na takich warunkach, że spłacamy je po 45 latach i to przez pierwsze 10 lat płacimy tylko odsetki”.

Ukraina, wojna i prawdziwa suwerenność

W debacie publicznej pojawia się także teza, że pieniądze z SAFE będą przekazywane Ukrainie. Sobkowiak-Czarnecka odpowiada jednoznacznie: „To jest nieprawda. Nikt nie przekazuje żadnych pieniędzy na Ukrainę w ramach mechanizmu SAFE”. Wyjaśnia, że rozporządzenie przewiduje trzy formy współpracy: „Zakupy dla Ukrainy, od Ukrainy albo z Ukrainą”

„To, o czym my rozmawiamy z naszymi partnerami z Ukrainy, to możliwość pozyskania technologii dotyczących przede wszystkim domeny dronowej, która dzisiaj jest najbardziej nowoczesna dokładnie na Ukrainie i zakupu tych technologii na potrzeby polskiego wojska. To jest wymiar współpracy z Ukrainą w mechanizmie SAFE” - wyjaśnia.

Pytana o scenariusz wojny w Europie i zerwane łańcuchy dostaw, odpowiada, że właśnie temu ma służyć SAFE: „Dlatego absolutnie ważne jest to, żebyśmy w polskim przemyśle zbrojeniowym mieli jak najwięcej własnych zdolności produkcyjnych, bo wtedy nie jesteśmy zdani na kogoś, tylko mamy te możliwości u siebie.” W tym kontekście wraca do motywu suwerenności: „Zaczęłyśmy tą rozmowę, pani pytała o ten mit związany z brakiem suwerenności. To jest prawdziwa suwerenność. Jeżeli możemy we własnym przemyśle zbrojeniowym produkować to, czego potrzebuje nasza armia”.

Zachęcamy do obejrzenia całego materiału wideo na temat SAFE.

Portal Obronny SE Google News