• Które państwa będą tworzyły dla Strefy siły stabilizacyjne?
• Jakie wsparcie finansowe zadeklarowały państwa na pomoc humanitarną?
• Dlaczego odbudowa Strefy Gazy będzie kosztowna i długotrwała?
Sytuacja w Strefie daleka jest od nawet względnej stabilizacji
I w Radzie mają zapewne tego świadomość. Polskę reprezentuje w w niej, w charakterze obserwatora, prezydencki minister Marcin Przydacz. Wcześniej Donald Tusk oświadczył, że polski rząd nie przewiduje w obecnych okolicznościach i warunkach uczestnictwa w tym gremium.
Rada Pokoju to międzynarodowa instytucja powołana w celu nadzorowania drugiej fazy planu pokojowego Donalda Trumpa, obejmującej demilitaryzację i odbudowę Strefy Gazy. Trump pełni funkcję przewodniczącego i ma prawo mianowania członków Rady. Organ ten może powołać międzynarodowe siły stabilizacyjne, a według Trumpa mógłby w przyszłości zastąpić ONZ w regionie Bliskiego Wschodu.
Jednak na rozpoczęcie odbudowy Strefy trzeba będzie poczekać, bo wpierw – na takim stanowisku stoi rząd izraelski – musi dojść do rozbrojenia Hamasu.
„Ustaliliśmy z naszym sojusznikiem, Stanami Zjednoczonymi, że nie będzie odbudowy Strefy Gazy przed demilitaryzacją Strefy” – oznajmił premier Netanjahu w przemówieniu z okazji uroczystości wojskowej, transmitowanym w telewizji.
Sytuacja w Strefie daleka jest od nawet względnej stabilizacji. Strony konfliktu codziennie oskarżają się wzajemnie o łamanie rozejmu i nie wywiązały się ze wszystkich swoich zobowiązań. Jednak Biały Dom ogłosił w połowie stycznia przejście do drugiej fazy zawieszenia broni, mającej doprowadzić do ostatecznego zakończenia wojny. Plan Trumpa zakłada, że w tej fazie rozejmu władzę w Strefie Gazy ma przejąć niezależny palestyński samorząd – Narodowy Komitet Zarządzania Strefą Gazy (NCAG). Strefa ma zostać zdemilitaryzowana.
Podczas inauguracyjnej sesji Rady jej przewodniczący poinformował, że pięć państw zadeklarowało wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych do Strefy Gazy. Natomiast dziewięć zobowiązało się do wpłacenia łącznie 7 mld USD na pakiet pomocy humanitarnej dla tej palestyńskiej półenklawy. Prezydent Trump ogłosił, że USA przeznaczą na rzecz Rady 10 mld USD.
Pomoc finansową zadeklarowały: Kazachstan, Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt.
Wojska i siły policyjne do Strefy wyślą: Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan. Mają z kolei szkolić palestyńską policję. Do niej to w czwartek rano ruszył nabór.
„W ciągu kilku godzin 2 tys. osób zgłosiło się do nowych przejściowych palestyńskich sił policyjnych, które mają być utworzone w Strefie Gazy i mają działać pod auspicjami NCAG i przy wsparciu Rady Pokoju, po wyszkoleniu w Egipcie” – przekazał bułgarski polityk Nikołaj Mładenow, wysoki przedstawiciel ds. Strefy Gazy w Radzie.
Gen. Jasper Jeffers, dowódca międzynarodowych sił stabilizacyjnych (ISF), poinformował, że docelowo wyszkolonych ma zostać 12 tys. członków sił policyjnych i 20 tys. żołnierzy ISF.
Odbudowa Strefy Gazy pochłonie od 53 mld do 70 mld USD
Dlaczego Strefa jest w ruinie i bez międzynarodowej pomocy z ruin nie wyjdzie? Już wyjaśniamy.
Po pierwsze: od wielu lat jest obszarem cyklicznych wojen Hamasu z Izraelem. Ten stan zaczął się w 2007 r., gdy Strefą zaczął rządzić Hamas. Kolejne starcia (m.in. w latach 2008–09, 2012, 2014, 2021), a przede wszystkim w ostatniej wojnie (2023), niszczyły infrastrukturę cywilną.
Atak Hamasu na terytorium Izraela 7 października 2023 r. wywołał pełnoskalową operację militarną Izraela w Gazie. Zmasowane bombardowania i działania lądowe doprowadziły (wg ONZ) do zniszczenia ok. 80 proc. zabudowy.
Po drugie: wojny toczyły się w jednym z najgęściej zaludnionych obszarów świata, w zwartej zabudowie miejskiej, co musiało zwiększyć skalę zniszczeń materialnych.
Po trzecie: armia izraelska okładała ogniem obiekty cywilne, gdyż Izrael utrzymywał, że Hamas w nich i pod nimi lokował m.in. magazyny broni i centra dowodzenia (co w wielu przypadkach zostało potwierdzone).
Po czwarte: od 2007 r. blokada nałożona przez Izrael i Egipt doprowadziła do ograniczeń w imporcie materiałów budowlanych, energii i sprzętu. Skutkowało to tym, że nawet po wcześniejszych konfliktach odbudowa postępowała wolno, a kolejne starcia tylko zwiększały rozmiar zniszczeń.
ONZ szacuje, że odbudowa Strefy Gazy pochłonie od 53 mld do 70 mld USD. Pełna rekonstrukcja będzie możliwa tylko wtedy, gdy w regionie zapanuje trwały pokój – a to nie jest pewne...