- Inspektorat Wsparcia SZ RP staje przed wyzwaniami modernizacji wojska, w tym przejściem z technologii posowieckich na zachodnie.
- Logistyka wojskowa w Polsce działa w obliczu bezprecedensowego zaangażowania operacyjnego, wspierając Ukrainę i zabezpieczając wschodnią granicę.
- Rozbudowa Sił Zbrojnych i obecność wojsk sojuszniczych NATO generują ogromne obciążenia dla systemów logistycznych.
- Odkryj, jak Inspektorat Wsparcia radzi sobie z rosnącymi wymaganiami i dlaczego jego rola jest kluczowa dla bezpieczeństwa Polski. Zapraszamy na drugą część rozmowy z jego szefem, gen.dyw. Dariuszem Mendralą.
Juliusz Sabak: W pierwszej części naszej rozmowy wspominał Pan o misji, którą realizuje Inspektorat Wsparcia. Pan kieruje tą instytucją od roku, więc chciałem spytać o wnioski z roku pełnienia tej misji. Jak to wyglądał ten rok z Pańskiej perspektywy? Jeśli chodzi o największe wyzwania, najciekawsze sytuacje, może sukcesy?
Gen. dyw. Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych: Zdecydowanie tak, choć zanim przejdziemy do sukcesów, warto najpierw powiedzieć, jaki to był rok. Był to czas niezwykle trudny, co wynika bezpośrednio z aktualnej sytuacji geopolitycznej, której – jak sądzę – nie trzeba szerzej wyjaśniać. Skutkuje ona bezprecedensowym poziomem zaangażowania operacyjnego sił zbrojnych, a w ślad za tym także logistyki.
i
Zwracam uwagę, że mamy do czynienia z czwartym rokiem wojny na Ukrainie – to już ponad 1400 dni, w trakcie których nie tylko Ukraina prowadzi działania obronne, ale również my nieprzerwanie zapewniamy wsparcie naszym ukraińskim partnerom. W tym kontekście rola Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz wojskowych służb logistycznych jest ogromna.
Nie tylko dla Ukrainy, ale to z pewnością spore obciążenie.
Jak Pan wie od początku wojny na Ukrainie, w Rzeszowie-Jasionce funkcjonuje hub logistyczny, który stanowi podstawowy element naszych zdolności logistycznych służących do udzielania pomocy walczącej Ukrainie. Ponadto od kilku lat utrzymujemy zgrupowanie zadaniowe na Podlasiu. O ile bardzo często mówi się o tym, że w jego ramach działa kilka tysięcy żołnierzy gwarantujących szczelność i bezpieczeństwo naszej granicy państwowej, to niezmiernie rzadko wspomina się o tym, że logistyka również realizuje tam swoją misję. W ponad dwudziestu lokalizacjach zorganizowaliśmy polowe punkty wydawania posiłków, zapewniamy żołnierzom pralnie i zakwaterowanie, a także dodatkowe magazyny, namioty, kontenery i sprzęt, aby zapewnić jak największy komfort osób skierowanych do realizacji tej misji.
Jednocześnie pojawiają się kolejne formy zaangażowania operacyjnego, jak chociażby Zgrupowanie Zadaniowe Horyzont, związane z prowadzeniem nadzoru nad bezpieczeństwem sieci kolejowej, dla którego zapewniamy środki transportowe do przewozu patroli. Wszystko to pokazuje, jak szeroka i złożona jest rola służb logistycznych.
Sporo pracy…
Rzeczywiście, był to rok niezwykle wymagający. Także dlatego, że rosną oczekiwania wobec nas. Po pierwsze – trwa całościowa rozbudowa i modernizacja sił zbrojnych. Dziś mówimy o konieczności zaopatrywania około 220 tysięcy żołnierzy w czynnej służbie, podczas gdy w 2010 roku, kiedy powstawał obecny system logistyczny, było ich zaledwie około 100 tysięcy. System logistyczny był projektowany na inną skalę i charakter wyzwań. Ale problem nie sprowadza się tylko do samej liczby żołnierzy. Ważnym czynnikiem są także lokalizacje nowych jednostek wojskowych. Powstają one m.in. na naszej wschodniej granicy, gdzie dotychczasowa obecność aparatu logistycznego była niezwykle ograniczona, ponieważ nie funkcjonowały tam jednostki wymagające zaopatrywania.
To chyba wymaga sporej zmiany? Dwukrotnie większa armia, to znacznie większe potrzeby.
Dokładnie. Dziś musimy przeorientować i przebudować nasze struktury logistyczne. Nie tylko je wzmocnić i budować nowe, ale także rozwijać te, które już istniały, aby móc odpowiadać na nowe potrzeby związane z obecnością wojskową na wschodzie. W praktyce wymusza to m.in. konieczność sformowania nowego Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Ciechanowie oraz budowę potencjału 4 Brygady Logistycznej. Choć numeracja wskazuje „czwartą”, będzie to w naszej strukturze dopiero trzecia brygada logistyczna.
Jednoczesna reorganizacja i znaczny wzrost zadań.
Wiele procesów transformacyjnych odbywa się równolegle. Dla zobrazowania skali zmian warto przypomnieć, że w 2010 roku budżet Inspektoratu Wsparcia wynosił około 10 - 10,5 mld zł. W 2025 roku zrealizowaliśmy budżet w wysokości 47,1 mld zł. Warto sobie uświadomić, że jest to 38% budżetu Resortu Obrony Narodowej i co chyba bardziej imponujące - około 5% budżetu państwa. Te liczby pokazują wyraźnie, jak duże jest obciążenie systemów logistycznych oraz jak dynamiczne zwiększa się zakres naszej odpowiedzialności.
Dodajmy, że to jest też okres gwałtownych zmian w sprzęcie. A to jak już mówiliśmy w części pierwszej, generuje dodatkowe wymagania
Oczywiście, rozmawialiśmy już o pozytywnej stronie wdrażania nowych technologii wojskowych, ale oznacza to też nowe wyzwania w zakresie zabezpieczenia wsparcia eksploatacji technicznej. Musimy rozwijać nasze własne struktury i kompetencje, aby sprostać tym zwiększającym się i zmieniającym potrzebom. Często oznacza to przejście z wspierania techniki postsowieckiej do zabezpieczenia eksploatacji nowoczesnego sprzętu zachodniego, nasyconego najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi. W tym zakresie musimy nie tylko budować własne kompetencje serwisowe i remontowo-naprawcze, ale jednocześnie w odpowiedni sposób skoordynować rozwój zdolności w przemyśle obronnym, z którym powinniśmy ściśle współpracować. Wszystko po to, aby zapewnić pełen zakres usług i wsparcia, niezbędnych do trwałej, niezakłóconej i ciągłej eksploatacji nowych elementów techniki wojskowej.
i
Do tego dochodzi nam kolejny temat, równie ważny - obecność wojsk sojuszniczych NATO na terenie Polski. To też zakres kompetencji Inspektoratu Wsparcia.
Wielokrotnie słyszą Państwo w mediach, że na terytorium Rzeczypospolitej stacjonuje około 10 tysięcy żołnierzy wojsk sojuszniczych. Warto zaznaczyć, że nie jest to jeden, jednolity format – tych struktur w ujęciu formalnym jest co najmniej kilka. Część z nich wynika z obecności jednostek w ramach wspólnej struktury dowodzenia NATO na terytorium Polski, takich jak 3 Batalion Łączności NATO, NATO Force Integration Unit czy Joint Force Training Centre w Bydgoszczy. Ale mamy także struktury wielonarodowe, takie jak Wielonarodowy Korpus Północ – Wschód w Szczecinie. Mamy też żołnierzy przyjeżdżających do Polski na treningi, ćwiczenia i szkolenia. Dodatkowo na poligonie w Orzyszu pod szyldem NATO funkcjonuje wzmocniona grupa bojowa Enhanced Forward Presence. Wreszcie, co szczególnie istotne mamy w Polsce duży komponent wojsk amerykańskich, którego obecność w naszym kraju opiera się na umowie o wzmocnionej współpracy obronnej (Enhanced Defense Cooperation Agreement), podpisanej w 2020 roku. Odmienną, szczególną formę prawną ma w tym względzie baza Aegis Ashore w Redzikowie.
Ta mnogość systemów raczej nie ułatwia wam pracy?
Rzeczywiście, już sam fakt istnienia różnych form obecności i odmiennych aspektów prawnych generuje pewne obciążenie, z którym logistyka wojskowa radzi sobie — moim zdaniem — całkiem dobrze. Pytał Pan o sukcesy. W ubiegłym roku otrzymaliśmy z rąk sekretarza ds. U.S. Army, Dana Driscolla, nagrodę U.S. Army Community Partnership Award, która po raz pierwszy w historii została przyznana państwu — gospodarzowi, a nie wybranej instytucji wojskowej. Odebrałem tę nagrodę w imieniu wszystkich logistyków wojskowych i to im ją dedykowałem. Bo to właśnie tysiące polskich logistyków każdego dnia, przez 24 godziny na dobę, w wielu zakątkach kraju, ciężko pracują, aby wsparcie logistyczne, a tym samym reputacja Rzeczypospolitej Polskiej, były utrzymywane na najwyższym poziomie. Myślę, że jest to wyróżnienie warte odnotowania.
To duże wyróżnienie i duży szacunek. Mam też wrażenie, nie mówi – że jest cały system Host Nation Support, gdzie tak naprawdę wojsko, które tu przyjeżdża, jest „na waszej łasce”. I że to jest jedna z tych ról, która w Polsce jest bardzo istotna, no bo zakładając – tak jak Pan wspomniał – że przygotowuje się Pan na czas „W”, wówczas będziemy mieli silne wsparcie sił sojuszniczych. One mają tu magazyny, bazy, ale podczas operacji obronnej muszą otrzymać paliwo, amunicję, żywność, części zamienne.
Absolutnie tak. Warto w tym miejscu odnotować kilka istotnych wątków. Po pierwsze, jedną z ról przypisanych szefowi Inspektoratu Wsparcia jest zabezpieczenie całego procesu przyjęcia sił wzmocnienia pod względem logistycznym. To jedno z głównych zadań, jakie Inspektorat będzie realizował.
Trzeba przy tym zwrócić uwagę na dwa aspekty takiej odpowiedzialności. Z jednej strony będziemy państwem przyjmującym - przyjmiemy siły zbrojne wchodzące do obrony naszego państwa. Z drugiej strony jesteśmy również państwem tranzytowym, decydującym o tym, czy będziemy w stanie udzielać pomocy naszym sojusznikom z państw bałtyckich.
Jedyne lądowe połączenie z państwami bałtyckimi prowadzi przez terytorium Rzeczypospolitej, a to nakłada na nas szczególną odpowiedzialność. W tym zakresie współpracuję ściśle z naszymi partnerami, m.in. z Niemiec i Niderlandów, przy organizacji tego, co nazywamy „korytarzem” - czyli szeregiem usprawnień, zarówno w wymiarze fizycznym, jak i administracyjnym, wprowadzanych aby proces przemieszczenia sił sojuszniczych przez terytorium Polski odbywał się możliwie bezkolizyjnie i płynnie.
Po drugie, Inspektorat Wsparcia oraz służby logistyczne bardzo często są „twarzą” relacji z naszymi partnerami z wojsk sojuszniczych. To z nami wojska te współpracują na co dzień, otrzymując niezbędny pakiet wsparcia logistycznego. Dziś niewiele jest już miejsc na mapie Polski, gdzie nie odnotowujemy obecności wojsk sojuszniczych.
W tym kontekście warto też podkreślić odpowiedzialność Inspektoratu za realizację dwóch kluczowych programów na rzecz wojsk amerykańskich. Pierwszy z nich to Poland Provided Logistic Support, który obejmuje bezpośrednie wsparcie logistyczne jednostek stacjonujących na terytorium Polski. Z tego zadania – i staram się tu pozostać obiektywnym - wywiązujemy się bardzo dobrze, co jest dostrzegane przez naszych partnerów amerykańskich.
Równolegle realizujemy szeroko zakrojony program rozwoju infrastruktury wojskowej: Poland Provided Infrastructure. W 2020 roku państwo polskie zobowiązało się przyjąć na siebie odpowiedzialność za przygotowanie infrastruktury wspierającej obecność wojsk amerykańskich na terytorium RP. Program obejmuje 115 projektów, rozproszonych w 12 lokalizacjach na terenie kraju. Od momentu podpisania umowy i jej ratyfikacji w listopadzie 2020 roku do dziś uruchomiliśmy już 55 projektów. Część została zakończona, część jest w fazie realizacji. W tym roku uruchomimy kolejne cztery, co pozwoli nam osiągnąć liczbę 59 projektów z 115. To naprawdę bardzo wysoki wskaźnik realizacji.
Jak się spodziewam, też spore koszty.
Jest to znaczące obciążenie finansowe. Miałem okazję informować o tym na posiedzeniu Sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Natomiast ja mam takie jedno podstawowe zastrzeżenie, które zawsze podkreślam – to nie tylko koszt, to jest przede wszystkim inwestycja w polskie bezpieczeństwo. Ta infrastruktura powstaje na terytorium Polski, staje się majątkiem państwa polskiego i jest lub będzie współużytkowana przez Siły Zbrojne RP.
Wierzę także, że te inwestycje tworzą efekt akceleracyjny, czyli mnożnikowy dla gospodarki – w wymiarze lokalnym, jak i ogólnopaństwowym. Wynika to m.in. z faktu, że inwestycje są realizowane w większości przez polskie firmy. Lista prekwalifikacyjna wykonawców do tych inwestycji obejmuje wyłącznie podmioty mające siedzibę na terytorium państwa polskiego, więc wierzę, że w ramach wykorzystania funduszy dedykowanych tym inwestycjom wspieramy również rodzimą gospodarkę.
Jeśli mówimy o ekonomii, to chciałbym zwrócić uwagę, że często nie myśli się o tym, jak dużym odbiorcą jest wojsko, właśnie poprzez system logistyczny i te mityczne WOGi. Na przykład, jak pan wspomniał, około pięciu tysięcy żołnierzy jest dziś w ZZ Podlasie. Każdy z nich zjada trzy posiłki, razy pięć tysięcy ludzi… to są kolosalne ilości wszystkiego. I teraz trzeba to gdzieś kupić, trzeba to gdzieś przetransportować, zmagazynować, zaplanować, zeby np., przez 5 dni nie był kurczak czy mielony… Żeby dotarły chociażby gorące posiłki na ten pasek i do baz, to się robią jakieś kosmiczne zupełnie ilości żywności, pracy i czasu. A my, o tym też nie myślimy, że żołnierz na co dzień je, pije i robi różne inne rzeczy.
Zapewniam, że my - służby logistyczne - myślimy.
My nie myślimy jako obywatele. My widzimy tego żołnierza, który jest na tej granicy i on pilnuje i nam się wydaje, że najważniejsze to, żeby on miał hełm, karabin i przepraszam, ciepłe gacie.
Bardzo dziękuję za tę uwagę, bo dotyka ona kwestii, o której wspominałem wcześniej - jak często niedoceniana jest logistyka. Nie mówię tego w swoim imieniu – ja jestem żołnierzem spełnionym, odnajdującym satysfakcję w codziennej pracy, którą najzwyczajniej w świecie lubię. Mówię to natomiast w imieniu wielu pracowników i żołnierzy, którzy każdego dnia wykonują ogromną pracę, na przykład w zgrupowaniu Podlasie czy na poligonach, aby żołnierze na czas dostali wszystko co potrzebne. Dokładamy starań by każdy posiłek był świeży, zdrowy, atrakcyjny i dobrej jakości, a żołnierz, który pełni ciężką służbę, otrzymał wszystko, co najlepsze - mundur, ciepłe ubrania i możliwie komfortowe warunki pobytu.
Ta praca często pozostaje niewidoczna, często pomijana, tak jak Pan Redaktor zauważył na początku naszej rozmowy. Nie dostrzega się wielu osób zaangażowanych w cały proces podtrzymania tej „maszyny wojskowej” - tych dowożących paliwo, dostarczających żywność, zabezpieczających pranie odzieży czy realizujących wywóz odpadów czy dostarczających usługi asenizacyjne. A bez nich ten cały mechanizm po prostu nie mógłby funkcjonować.
i
W tym miejscu aż się prosi, żeby wrócić do WOGów i ich złej sławy. Wojskowe Oddziały Gospodarcze – to jest to pojęcie, które mam wrażenie, że poza wojskiem w ogóle nie funkcjonuje. Ja wiem, że to drażliwy temat, ale...
Dla mnie jest to temat nie tyle drażliwy, co przedstawiany w krzywym zwierciadle. W tym względzie - jak już mówiłem - nie zgadzam się ze stygmatyzowaniem i prześmiewczym używaniem określenia „baba z WOG-u” czy ironicznym rozwijaniem skrótu jako „wrogie oddziały gospodarcze”. Tego rodzaju sformułowania najczęściej padają ze strony osób, które nie do końca rozumieją procesy, z jakimi musimy się w logistyce mierzyć.
Łatwo jest generować wymagania i żądania, nawet te które nie mogą zostać zrealizowane z obiektywnych przyczyn – bo np. nie przydzielono nam na nie budżetu, albo nie wystarczy nam czasu na przeprowadzenie zamówienia przed końcem roku budżetowego. Krytyczne oceny wynikają często z braku świadomości, jak skomplikowanym procesem jest choćby pozyskanie sprzętu powszechnego użytku i ile czasu to zajmuje. W tej dyskusji potrzebny jest przede wszystkim rozsądek i próba zrozumienia realiów funkcjonowania systemu.
Mam wrażenie, że nie pamiętają też „jak to wcześniej bywało”, kiedy wszystko załatwili dowódcy jednostek.
Rzeczywiście. Wojskowe Oddziały Gospodarcze powstały w konkretnym, jasno zdefiniowanym celu - i warto o tym przypominać. Już sama nazwa dokumentu, który je powołał - „Decyzja Ministra Obrony Narodowej w sprawie rozdzielenia funkcji finansowych i gospodarczych od operacyjnych i szkoleniowych” – jasno określała cel tej reformy. Chodziło o odciążenie jednostek operacyjnych od konieczności prowadzenia całej gospodarki ekonomiczno- finansowej, co pozwalało im skupić się na gotowości bojowej i szkoleniu wojsk.
Dowódcy brygad czy pułków, zamiast koncentrować się na szkoleniu żołnierzy i realizacji zadań operacyjnych, byli wcześniej obciążani obowiązkami, które dziś realizują Wojskowe Oddziały Gospodarcze. Mam na myśli między innymi prowadzenie pionu finansowo-księgowego, obsługę zamówień publicznych, inwentaryzacje, zarządzanie majątkiem czy proces utrzymania nieruchomości, które są w zasobie wojska. Dzisiaj dowódca brygady czy pułku nie musi zajmować się tymi zagadnieniami - to jest odpowiedzialność komendanta Wojskowego Oddziału Gospodarczego.
Warto jednak podkreślić jeszcze jedną kwestię, częściowo już przeze mnie wspomnianą. Gdy WOG-i powstawały - a od tego czasu niewiele zmieniło się w ich rozmieszczeniu i strukturze – Siły Zbrojne RP liczyły około stu tysięcy żołnierzy. Dziś są ponad dwukrotnie większe, a zakres zadań realizowanych przez praktycznie wszystkie Wojskowe Oddziały Gospodarcze znacząco się zwiększył, co wynika z nowych dyslokacji jednostek zaopatrywanych, ich zaangażowania operacyjnego, zwiększonej obecności wojsk sojuszniczych, wprowadzania nowych technologii czy rosnącego budżetu. Skala odpowiedzialności wzrosła, choć system organizacyjny w dużej mierze pozostał ten sam.
Czyli nie dość, że wojska jest dwa razy więcej, to jeszcze jego rozmieszczenie nie pokrywa się z WOGami?
Podam przykład jednego z Wojskowych Oddziałów Gospodarczych, bez wskazania, o który chodzi. Obecnie zabezpiecza on kilkanaście tysięcy żołnierzy – a dużą część stanowią w tym jednostki realizujące ćwiczenia poligonowe oraz żołnierze wojsk sojuszniczych. To naprawdę pokazuje skalę obciążeń. Warto brać to pod uwagę przy kreowaniu negatywnych opinii. Tam, gdzie coś nie działa z powodu niedbalstwa lub zaniedbań, gdzie dochodzi do nieprawidłowości czy prokrastynacji, będę bił się w piersi i starał się natychmiast reagować. Natomiast – i mówię to z pełnym przekonaniem - nie zawsze ta krytyczna ocena naszej działalności jest sprawiedliwa.
Warto też wspomnieć o nie zawsze obiektywnych przekazach medialnych – na przykład w ubiegłym roku pojawiła się sprawa „utraconych mundurów”, która wywołała wielką publiczną debatę. Przekaz medialny, sugerujący rzekomą utratę tysięcy mundurów, mocno naruszył reputację służb logistycznych, sugerując działania o charakterze kryminalnym, podczas gdy fakty wyglądały inaczej.
A tak nie było?
Po przeprowadzeniu całościowej kontroli majątku, którego łączna wartość przekraczała 816 milionów złotych, po długich tygodniach kontroli - przy czym kontrole prowadzono w 80 różnych magazynach równolegle, okazało się, że skala nieprawidłowości była absolutnie nieporównywalna z tym, co pierwotnie sygnalizowano. Kontrolą objęto 2,6 mln przedmiotów umundurowania i wyekwipowania. Łącznie wykryliśmy niedobory na poziomie 115 tys. zł, a w odniesieniu do pojedynczego WOG zamykały się one z reguły w przedziale kilku - kilkunastu tysięcy. Jednocześnie stwierdzono nadwyżki o łącznej wartości około 225 tys. zł. Żeby nie było wątpliwości - nie twierdzę, że to dobry wynik, bo oczywiście wolałbym, aby nie było żadnych rozbieżności. Ale na pewno wygląda on inaczej, gdy porówna się tę wartość z wartością ogólnego wolumenu zapasów umundurowania poddanych kontrolowaniu.
Czyli bilans wyszedł wam mniej-więcej na zero?
Biorąc pod uwagę skalę zjawiska, powiedziałbym, że nie stwierdzono nic, co wskazywałoby na istotne systemowe nieprawidłowości. Kosztami niedoborów obciążono osoby odpowiedzialne, odzyskując w ten sposób wartość utraconego mienia. Z przykrością muszę dodać, że nikt później już wcześniejszego przekazu nie zweryfikował. Nikt po naszym sprostowaniu, opublikowanym przez zespół prasowy, nie poinformował, że skala nieprawidłowości była inna od wcześniej sugerowanej.
Dobra wiadomość nie jest tak nośna jak ta zła...
Rozumiem. Niemniej jednak stygmatyzacja nastąpiła i jest to przykre. Mówię to w imieniu wszystkich przedstawicieli służb logistycznych - świat nie jest tak czarno-biały, jak często się go przedstawia.
Żebyśmy nie kończyli rozmowy taka negatywowy refleksją, chciałbym zauważyć, że dowódcy, coraz częściej mówią publicznie o znaczeniu logistyki. O tym, jak ważny jest przerzut sprzętu, tankowanie, dostarczenie amunicji czy ewakuacja rannych. Nie ma prowadzenia operacji bez sprawnej logistyki.
Tylko dowódca, który rozumie logistykę i zna wynikające z niej ograniczenia, jest w stanie prawidłowo zaplanować operację – tak, aby nie przekroczyć realnych zdolności logistycznych, ale też maksymalnie wykorzystać to, co logistyka oferuje. Tu właśnie te dwa wątki się wzajemnie przenikają: dowódca ignorujący znaczenie logistyki albo nie doszacuje jej możliwości i nie zdyskontuje przewagi, jaką może mu ona dać - albo przeszacuje je i będzie próbował osiągnąć coś, czego logistyka nie jest w stanie zapewnić, narażając powodzenie operacji na poważne ryzyko. Efektywne zarządzanie zasobami logistycznymi ma dzisiaj naprawdę kluczowe znaczenie, co wyraźnie potwierdzają doświadczenia z wojny na Ukrainie.
Dlatego postaramy się ten temat jeszcze przybliżać czytelnikom. Dziękuję za rozmowę.