Prezydent wetuje ustawę o SAFE
Prezydent Karol Nawrocki w swoim orędziu stanowczo podkreślił, że jego decyzja o zawetowaniu ustawy wdrażającej unijny program pożyczek na obronność SAFE jest podyktowana troską o suwerenność i bezpieczeństwo kraju. „Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne” - oświadczył Nawrocki. Prezydent ostrzegł również przed konsekwencjami „zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami”, zapowiadając odpowiedzialność polityczną i prawną dla osób podejmujących takie próby.
„Historia uczy nas prostej prawdy: naród, który nie chce płacić na własną armię, prędzej czy później będzie musiał płacić na armię cudzą. Dlatego inwestycje w obronność są konieczne. Ale muszą być prowadzone mądrze, odpowiedzialnie i w sposób, który nie ogranicza suwerenności państwa” - mówił podczas orędzia prezydent. Wskazał też: „Polska musi się zbroić. Polska musi budować silną armię. Polska musi być jednym z filarów bezpieczeństwa Europy i NATO. Ale Polska musi to robić na własnych zasadach”.
„SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tak zwaną zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji” - dodał Karol Nawrocki.
Zawetowana ustawa miała na celu utworzenie Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Instrument ten miał umożliwić rządowi dostęp do środków z SAFE, czyli unijnego mechanizmu niskooprocentowanych pożyczek, przeznaczonych na szybkie wzmocnienie obronności państw członkowskich UE.
Konsekwencje weta dla polskiej obronności
Decyzja prezydenta Nawrockiego wywołała dyskusję na temat jej wpływu na zdolność Polski do modernizacji sił zbrojnych i wspierania rodzimego przemysłu obronnego. Polska miała być największym beneficjentem programu SAFE, z potencjalnym dostępem do około 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami rządu, aż 89 procent tych środków miało trafić do polskich firm zbrojeniowych, co stanowiłoby znaczący impuls dla sektora.
Przedstawiciele rządu zapewniają, że prezydenckie weto nie uniemożliwi Polsce skorzystania ze środków SAFE. Niemniej jednak, przyznają, że decyzja ta utrudni to np. dofinansowanie służb takich jak Straż Graniczna, Policja czy SOP. Oznacza to, że choć główne cele programu mogą zostać osiągnięte innymi drogami, proces ten może być bardziej skomplikowany i czasochłonny.
Premier, Donald Tusk przekazał w mediach społecznościowych: „Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Wstyd! Jutro o 9 rano odpowiedź polskiego rządu na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów”.
Wicepremier, Władysław Kosniak-Kamysz zapowiedział na platformie X: „Będziemy realizować plan B, ponieważ tak nakazuje polska racja stanu. Szczególnie, gdy na świecie pojawiają się nowe wojny i nowe zagrożenia. Nie możemy pozostać bierni i liczyć na wyimaginowane zyski i kreatywną księgowość, które nie poprawią siły naszej armii. Nie mamy czasu na czekanie i na puste obietnice”.
Oświadczenie szefa MON po orędziu prezydenta
Władysław Kosiniak-Kamysz po orędziu Karola Nawrockiego mówił: "Szanowni Państwo, przed chwilą prezydent Nawrocki poinformował, że nie podpisał ustawy zwiększającej bezpieczeństwo Polski. To zła i niebezpieczna decyzja. Gdzie interes partyjny? Polityka zwyciężyła nad odpowiedzialnością zwierzchnika. Za siły zbrojne. Istotą programu SAFE jest modernizacja polskiego wojska, gdzie potrzeby zakupowe, potrzeby sprzętu wojskowego zostały wskazane przez najlepszych ekspertów ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Program SAFE to też szansa dla policji, Straży Granicznej. Na szybką modernizację. To szansa na inwestycje w infrastrukturę, żeby ułatwić mobilność militarną. Decyzja, którą podjął prezydent Nawrocki, nie jest przeciwko rządowi PiS. Przeciwko bezpieczeństwu państwa polskiego. Jest wbrew oczekiwaniom wojska Polskiego. Wbrew szansom rozwojowym dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i co najważniejsze wbrew opinii publicznej, wyrażanej choćby w ostatnich badaniach. Dzisiaj jest 27. rocznica przystąpienia Polski do NATO. W taki dzień. Oczekiwalibyśmy decyzji prezydenta, które wzmacniają nasz sojusz, a nie go osłabiają, które przyspieszają modernizację, a nie ją utrudniają, które budują siłę Wojska Polskiego, a nie narażają na szwank żołnierza polskiego”.
Decyzja, którą podjął prezydent Nawrocki, utrudnia pracę modernizacji transformacji polskiej armii. Szczególnie przyspieszenie tego procesu.Ale na szczęście go nie uniemożliwia. Skorzystamy zgodnie z polską racją stanu, interesem publicznym. Skorzystamy ze wszystkich możliwości, aby nie zmarnować tego wielkiego sukcesu, które Polska odniosła w Europie. Wymyślając program SAFE i stając się jego największym beneficjentem. Skorzystamy po prostu z innych, istniejących już ustawowo możliwości, takich jak Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, żeby zrealizować i przyspieszyć wielki proces budowy najsilniejszej armii do roku 2030. Zrobimy wszystko, żeby takie wartości jak wolność, niepodległość i suwerenność nie były tylko wzniosłymi hasłami, ale obroniły się siłą, siłą polskiej armii, siłą naszych sojuszy i siłą polskiego społeczeństwa. Potrzebujemy programu SAFE, aby Polska była bezpieczna i ten program zrealizujemy” - dodał szef MON.
Polski przemysł obronny murem za SAFE
Warto przypomnieć, że polski sektor obronny zajął jasne i spójne stanowisko w sprawie programu SAFE. 9 marca 2026 roku Polska Grupa Zbrojeniowa poinformowała o liście, który Związek Zawodowy Sektora Obronnego (ZZSO) skierował do prezesa PGZ, Adama Leszkiewicza. Związkowcy, reprezentujący pracowników kluczowych spółek zbrojeniowych, podkreślili, że „transparentne wprowadzenie programu SAFE jest szansą na wieloletni rozwój polskich Spółek zbrojeniowych”.
Stanowisko to zostało wypracowane podczas posiedzenia Zarządu Krajowego ZZSO w dniu 4 marca 2026 r. Uczestnicy spotkania uznali program za „unikatową szansę na znaczące i szybkie zwiększenie środków płynących do Polskiego Przemysłu Obronnego”. Jednocześnie zaapelowali o rzetelną analizę wszelkich wątpliwości, które pojawiają się w debacie publicznej.
To nie pierwszy tak mocny głos branży. Już pod koniec lutego 2026 roku największe firmy polskiego przemysłu obronnego, w tym PGZ S.A., Grupa WB, Wielton S.A. czy Lubawa S.A., przyjęły „Wspólne stanowisko ws. unijnego mechanizmu SAFE”. Podkreślono w nim, że wdrożenie programu będzie oznaczać „radykalne zwiększenie produkcji obronnej” i jest olbrzymią szansą na nowe kontrakty krajowe i eksportowe. Prezes PGZ Adam Leszkiewicz określił SAFE jako „ogromną szansę”, która stanowi dodatkowe, kluczowe źródło finansowania dla sektora.
Wyzwania i kontrowersje wokół programu
Mimo szerokiego poparcia w branży, program SAFE budzi w Polsce również kontrowersje, głównie na scenie politycznej. Część polityków opozycji wyraża obawy, że program jest niekorzystną pożyczką, a Polska mogłaby pozyskać środki na lepszych warunkach samodzielnie. Dlatego też prezydent Karol Nawrocki przedstawił swój pomysł SAFE zero procent. Pojawiają się argumenty, że geograficzne kryterium pochodzenia sprzętu (minimum 65% wartości komponentów z UE, EFTA lub Ukrainy) faworyzuje głównie przemysł niemiecki i francuski, potencjalnie ograniczając dostęp do najlepszych technologii z USA czy Korei Południowej.
Krytycy wskazują również na ryzyko, że polski przemysł może nie mieć wystarczających mocy produkcyjnych, aby w krótkim czasie zagospodarować tak ogromne środki, co mogłoby skutkować przekierowaniem części funduszy do zagranicznych producentów. Związkowcy z ZZSO, dostrzegając te obawy, sami zaapelowali o „dogłębną analizę wszelkich wątpliwości i pytań”, co pokazuje dążenie do pełnej transparentności procesu.