Czy w razie wojny możemy liczyć na Niemcy? Sondaż ujawnia obawy Polaków

2026-05-13 7:00

Najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster, przeprowadzony na zlecenie Portalu Obronnego, ujawnia niepokojący obraz percepcji Niemiec jako sojusznika. Mimo formalnych gwarancji w ramach NATO, niemal połowa Polaków (46%) nie wierzy, że Niemcy udzieliłyby Polsce realnej pomocy militarnej w przypadku rosyjskiej agresji. Wyniki te stoją w kontrze do opinii 40% badanych, którzy zachowują w tej kwestii optymizm, co pokazują głębokie pęknięcie w zaufaniu do zachodniego sąsiada w kluczowych kwestiach bezpieczeństwa.

  • Sondaż Instytutu Badań Pollster (5-6 maja 2026) ujawnił, że 46% Polaków nie wierzy w realną pomoc militarną Niemiec w razie agresji Rosji, w przeciwieństwie do 40% optymistów.
  • Polski sceptycyzm wobec Niemiec wynika z ich powolnej reakcji na inwazję na Ukrainę, problemów z gotowością Bundeswehry oraz niskiej gotowości niemieckiego społeczeństwa do obrony.
  • Niemieckie sondaże pokazują, że ponad połowa Niemców nie chciałaby chwycić za broń w obronie kraju lub innego członka NATO, a 8 maja w niemieckich miastach (np. Hamburg, Berlin) odbyły się masowe protesty młodzieży przeciwko służbie wojskowej.
  • Symulacje wojenne, np. ta z "Die Welt", przewidziały bierność Niemiec i brak szybkiej, jednolitej reakcji NATO, co prowadziło do szybkiego zwycięstwa Rosji.

Badanie przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster w dniach 5-6 maja 2026 roku na reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków stawia jasno pytanie o wiarygodność Berlina. Na pytanie: "Czy uważasz, że jeżeli Rosja zaatakowałaby Polskę, to Niemcy udzieliłyby Polsce militarnej pomocy?" odpowiedzi rozłożyły się następująco:

  • Zdecydowanie tak – 10%
  • Raczej tak – 30%
  • Raczej nie – 26%
  • Zdecydowanie nie – 20%
  • Nie wiem/nie mam zdania – 14%

Agregując te dane, otrzymujemy wyraźny obraz nastrojów społecznych. Łącznie 40% ankietowanych wierzy w niemieckie wsparcie, podczas gdy aż 46% jest przeciwnego zdania. Taki rezultat świadczy o tym, że pomimo dekad współpracy w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, w świadomości Polaków wciąż żywe są obawy dotyczące postawy Niemiec w godzinie próby. Ten brak zaufania nie jest bezpodstawny i wynika z szeregu czynników historycznych oraz politycznych z ostatnich lat.

SG sonadz portal obronny

i

Autor: SE

Skąd ten sceptycyzm? 

Wątpliwości Polaków co do postawy Niemiec mają solidne podstawy, które kształtowały się przez lata. Mimo dekad udanej współpracy, w świadomości części Polaków wciąż obecne są echa trudnej historii. Chociaż od zakończenia II Wojny Światowej minęło wiele dekad, w części społeczeństwa wciąż mogą tkwić historyczne resentymenty, wpływające na postrzeganie Niemiec jako wiarygodnego gwaranta bezpieczeństwa. Co więcej, realizowana przez lata niemiecka polityka energetyczna, której symbolem stał się gazociąg Nord Stream 2, była w Polsce powszechnie postrzegana jako działanie sprzeczne z interesami bezpieczeństwa regionu i budująca zależność od Rosji. 

Poza tym jednym z głównych źródeł jest postawa Berlina po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Początkowa niechęć do dostarczania ciężkiego sprzętu wojskowego, zwlekanie z kluczowymi decyzjami oraz ogłoszenie "Zeitenwende" (punktu zwrotnego), którego realne wdrożenie było powolne, utrwaliło wizerunek Niemiec jako sojusznika niezdecydowanego i stawiającego własne interesy gospodarcze ponad bezpieczeństwo regionu.

Nie bez znaczenia jest również stan samej Bundeswehry. Mimo zapowiedzi o historycznym dofinansowaniu i modernizacji, kolejne raporty, w tym te z początku 2026 roku, wskazują na poważne problemy kadrowe, biurokratyczne i sprzętowe. Informacje o trudnościach w osiągnięciu pełnej gotowości bojowej i rezygnacji co piątego rekruta w ciągu pierwszych miesięcy służby podważają zdolność niemieckiej armii do szybkiego i skutecznego działania na wschodniej flance NATO.

Obecny stan gotowości Bundeswehry wciąż budzi poważne wątpliwości. Niektóre raporty z początku 2025 roku wskazywały, że gotowość bojowa niemieckiej armii jest niższa niż przed inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Problemem pozostaje dostępność sprawnego sprzętu. Jeszcze niedawno media informowały o katastrofalnie niskiej gotowości kluczowych systemów uzbrojenia, gdzie sprawność nie przekraczała 30-40%. Choć nowe zakupy mają to zmienić, proces przezbrajania i szkolenia potrwa lata.

Jednocześnie rośnie liczba wniosków o oficjalną odmowę służby wojskowej ze względów sumienia. Zgodnie z niemiecką konstytucją, nikt nie może być zmuszony do służby wbrew własnemu sumieniu, co jest pokłosiem historycznych doświadczeń kraju. Wzrost liczby takich wniosków może świadczyć o obawach części młodych ludzi przed ewentualnym przywróceniem obowiązkowej służby w przyszłości.

Do tego warto dodać fakt, że 8 maja w 81. rocznicę zakończenia II wojny światowej, w dziesiątkach niemieckich miast odbyły się demonstracje młodzieży pod hasłem „Szkoła strajkuje przeciwko służbie wojskowej”. Uczestnicy sprzeciwiali się powrotowi obowiązkowej służby wojskowej oraz przymusowej rejestracji i musztrze. W Hamburgu policja szacowała liczbę protestujących na 2300 osób, organizatorzy mówili nawet o 6000. W Berlinie liczby wynosiły odpowiednio 1200 i 5000 – demonstracja przeszła od Bramy Brandenburskiej pod siedzibę CDU. Na transparentach pojawiały się hasła takie jak „Edukacja zamiast bomb”; „Nigdy więcej poboru!”; „Każda wojna to porażka”. Protesty zorganizowały głównie szkolne rady uczniowskie i młodzieżowe inicjatywy. Nie były to pierwsze takie akcje – już na początku marca w podobnym strajku wzięło udział według organizatorów około 50 tysięcy młodych ludzi w 150 miastach.

Sondaż z października ubiegłego roku przez INSA dla BILD pokazał, że ponad połowa (56 procent) wszystkich ankietowanych w razie zagrożenia w ogóle nie sięgnęłaby po broń. 14 procent pozostaje niezdecydowanych. Odsetek osób przeciwnych jest jeszcze wyższy, gdyby atak nie dotyczył Niemiec, a innego państwa członkowskiego NATO. 61 procent Niemców nie chciałoby samodzielnie bronić terytorium NATO. Również liczba osób, które wstąpiłyby do wojska, wynosi zaledwie 25 procent. 14 procent nie udzieliło odpowiedzi.

Według sondażu z września ubiegłego roku przeprowadzonego przez organizację pożytku publicznego Centrum Monitoringu, Analiz i Strategii (Cemas), do których gazeta „Frankfurter Rundschau” (FR) - około 20 procent osób byłoby gotowych bronić Niemiec. Około 57 procent respondentów odrzuca stwierdzenie „Obroniłbym swój kraj militarnie, gdyby został zaatakowany”, a około jedna piąta pozostaje niezdecydowana. Dzieje się tak pomimo tego, że strach przed wojną w Niemczech jest obecnie szczególnie wysoki. 41 procent ankietowanych obawia się trzeciej wojny światowej, a 54 procent zakłada, że sytuacja bezpieczeństwa w Niemczech pogorszy się w ciągu najbliższych pięciu lat. 

W innym sondażu z sierpnia Forsa na zlecenie RedaktionsNetzwerk Deutschland w razie zagrożenia obronnego tylko około co szósty respondent bez wahania chwyciłby za broń w obronie Niemiec. 16 procent jest do tego gotowych „na pewno”, a kolejne 22 procent, według własnej oceny, zrobiłoby to „prawdopodobnie”. Zdecydowana większość, bo aż 59 procent, nie byłaby „prawdopodobnie” lub w ogóle nie byłaby gotowa bronić Niemiec w przypadku ataku zbrojnego. W przypadku kobiet odsetek ten wynosi nawet 72 procent.

Jednocześnie ponad jedna czwarta (27%) uważa, że ​​w ciągu najbliższych pięciu lat Niemcy zostaną zaatakowane militarnie z dużym lub raczej dużym prawdopodobieństwem. Z kolei 59% respondentów uważa za prawdopodobne, że Niemcy będą musiały w tym okresie udzielić pomocy wojskowej innemu państwu członkowskiemu NATO w ramach wzajemnego zobowiązania do obrony, ponieważ zostały zaatakowane.

Warto także odnotować fakt rosnącego poparcia dla AfD. Sondaż telewizji publicznej ARD DeutschlandTrend potwierdził pozycję lidera zajmowaną przez Alternatywę dla Niemiec (AfD). Poparcie dla prawicowo-populistycznej partii opozycyjnej wzrosło w maju o dwa punkty procentowe - do 27 proc. AfD po raz pierwszy w tym sondażu wyprzedziła kierujące niemieckim rządem partie chadeckie CDU/CSU, które uzyskały 24 proc., o dwa punkty procentowe mniej niż w kwietniu. Opublikowane 7 maja wyniki potwierdzają wcześniejszy sondaż instytutu INSA dla gazety „Bild am Sonntag” z początku kwietnia. Poparcie dla AfD zadeklarowało wówczas 28 procent, a dla CDU/CSU - 24 proc.

Zadowolenie z politycznej pracy kanclerza Friedricha Merza wyraziło zaledwie 16 proc. uczestników sondażu. To najgorszy wynik urzędującego szefa rządu w historii DeutschlandTrend. W czerwcu ubiegłego roku, wkrótce po objęciu stanowiska kanclerza, zadowolonych z jego działalności było 39 proc. pytanych. Z pracy rządu zadowolonych jest obecnie jeszcze mniej wyborców – 13 proc. wobec 42 proc. na początku kadencji.

Nie można więc wykluczyć scenariusza, że w razie ataku Rosji czy to pełnoskalowego czy hybrydowego, to rządząca AfD w Niemczech odmówi wsparcia Polsce albo zablokuje wsparcie od innych sojuszników przez swoje terytorium. Porty i lotniska niemieckie będą tutaj kluczowe w ewentualnym wsparciu Warszawy. W marcu Alternatywa dla Niemiec (AfD) wezwała do wycofania wszystkich wojsk amerykańskich z Niemiec. Tino Chrupalla, współprzewodniczący tej partii, oświadczył na wiecu, że nadszedł czas na wycofanie wojsk sojuszniczych i broni jądrowej z Niemiec, aby móc prowadzić „niezależną” politykę zagraniczną. 

Poza tym postawa AfD wobec Rosji stanowi jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów programu tej partii, radykalnie odróżniając ją od wszystkich głównych sił politycznych w Niemczech. W oficjalnych komunikatach i wystąpieniach liderów, takich jak Tino Chrupalla i Alice Weidel, AfD przedstawia swoje stanowisko jako przejaw pragmatyzmu i dbałości o niemiecki interes narodowy. Partia argumentuje, że konfrontacyjna polityka wobec Rosji jest szkodliwa dla niemieckiej gospodarki i nie prowadzi do rozwiązania konfliktu. 

Prorosyjska postawa AfD od lat jest źródłem poważnych kontrowersji i oskarżeń o niedopuszczalne wpływy zewnętrzne. Niemieckie i międzynarodowe media wielokrotnie donosiły o podejrzanych kontaktach polityków AfD z osobami powiązanymi z rosyjskimi służbami specjalnymi czy powielaniu narracji dezinformacyjnych zgodnych z linią Kremla, dotyczących m.in. rzekomego "nazizmu" na Ukrainie czy "prowokacji" ze strony NATO. Niemiecki kontrwywiad (Bundesamt für Verfassungsschutz) w swoich raportach wskazywał na zagrożenia związane z antykonstytucyjnymi działaniami części partii i jej podatnością na wpływy obcych państw, w tym Rosji.

Artykuł 5 NATO a rzeczywistość polityczna

Podstawą bezpieczeństwa Polski jest członkostwo w NATO i wynikający z niego Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego, który stanowi, że zbrojna napaść na jednego z członków jest uznawana za atak na wszystkich. Jednak kluczowy fragment tego zapisu mówi, że każdy sojusznik podejmie „działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej”.

To sformułowanie pozostawia pole do interpretacji. Pomoc nie musi automatycznie oznaczać wysłania dywizji pancernych. Może przybrać formę wsparcia logistycznego, finansowego, wywiadowczego czy dostaw amunicji. Sceptycyzm Polaków wyrażony w sondażu może więc odzwierciedlać obawę, że Niemcy, nawet wypełniając formalne zobowiązania, ograniczą swoją pomoc do minimum, unikając bezpośredniego zaangażowania militarnego. Taka postawa byłaby zgodna z traktatem, ale mogłaby okazać się niewystarczająca w obliczu realnego zagrożenia.

Czy Niemcy zawiodłyby sojuszników w godzinie próby?

Niemcom także nie pomagają tzw. gry wojenne, czyli symulacje wojenne, które są kluczowym narzędziem planowania strategicznego NATO, pozwalające testować procedury i identyfikować słabości Sojuszu w kontrolowanym środowisku. Pod koniec 2025 roku niemiecki dziennik "Die Welt" we współpracy z Centrum Gier Wojennych Uniwersytetu Bundeswehry w Hamburgu zorganizował symulację, która odbiła się szerokim echem. W grze wzięło udział 16 byłych, wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO, parlamentarzystów oraz ekspertów ds. bezpieczeństwa, w tym polski analityk Bartłomiej Kot, który odgrywał rolę premiera Polski.

Scenariusz, osadzony w październiku 2026 roku, zakładał, że Rosja pod pretekstem kryzysu humanitarnego w obwodzie królewieckim rozpoczyna ograniczoną operację wojskową. Celem ataku stało się litewskie miasto Mariampol, kluczowy węzeł komunikacyjny w tzw. Przesmyku Suwalskim. Moskwa w scenariuszu przedstawiła swoje działania jako "misję humanitarną", co miało na celu sparaliżowanie procesu decyzyjnego w stolicach państw NATO.

Wynik gry był dla Sojuszu alarmujący. Zgodnie z przyjętym scenariuszem Stany Zjednoczone odmówiły natychmiastowego powołania się na Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, uznając rosyjską narrację za wiarygodną i dążąc do bezpośrednich rozmów z Moskwą. Niemcy wykazały się biernością i brakiem zdecydowanej reakcji – Berlin skupił się przede wszystkim na deeskalacji oraz budowaniu odporności wewnętrznej, odkładając na później jakąkolwiek decyzję o reakcji militarnej. Niemiecka brygada pancerna, już rozlokowana na Litwie, nie interweniowała; jednym z kluczowych powodów było zaminowanie przez Rosjan dronami dróg wyjazdowych z bazy. Polska co prawda zmobilizowała swoje wojska, jednak w obliczu braku jednolitej postawy Sojuszu nie wysłała ich poza granice kraju. 

Brak spójnej i szybkiej odpowiedzi sprawił, że w symulacji Rosja, używając sił liczących zaledwie około 15 tys. żołnierzy, w ciągu kilku dni zniszczyła wiarygodność NATO i ustanowiła dominację nad państwami bałtyckimi. Rosjanie osiągnęli swoje cele strategiczne, zanim Sojusz zdołał podjąć jakiekolwiek skuteczne działania.

Z kolei raport wileńskiego think tanku Baltic Defense Initiative, który również przeprowadził symulacje ataku Rosji na Litwę, pokazał także słabość Niemiec i sojuszników. Według tego scenariusza Stany Zjednoczone, których administracja Trumpa jest pochłonięta problemami wewnętrznymi i pamięta brak wsparcia Europy w konflikcie z Iranem, oferują jedynie pomoc humanitarną i logistyczną. Francja pod rządami Marine Le Pen blokuje w Radzie Północnoatlantyckiej wszelkie propozycje działań militarnych, powołując się na ryzyko eskalacji nuklearnej. Niemcy ogłaszają pakiet pomocowy wart 2 mld euro, lecz jednocześnie wykluczają jakąkolwiek interwencję wojskową, doskonale świadomi, że Bundeswehra nie jest gotowa do realnej walki. Polska mobilizuje rezerwy, ale skupia się przede wszystkim na obronie własnego terytorium, jednocześnie przyjmując ogromną falę uchodźców z państw bałtyckich.

Współpraca wojskowa i zmiany w percepcji 

Mimo pesymistycznych nastrojów społecznych, na poziomie wojskowym i politycznym polsko-niemiecka współpraca w dziedzinie obronności rozwija się. Pod koniec 2025 roku rządy obu państw zadeklarowały zacieśnienie partnerstwa, m.in. w zakresie wspólnej produkcji dronów i rakiet dalekiego zasięgu. Niemieccy żołnierze stacjonują na wschodniej flance w ramach sił NATO, a armie obu krajów regularnie uczestniczą we wspólnych ćwiczeniach.

W maju 2026 roku Berlin ogłosił nową strategię wojskową, której celem jest przekształcenie Bundeswehry w najsilniejszą armię konwencjonalną w Europie i stanie się "sercem" obrony kontynentu. Plan zakłada zwiększenie liczby żołnierzy do około 460 tysięcy (260 tys. w służbie czynnej i 200 tys. rezerwistów), co ma zostać osiągnięte do połowy lat 30.

Trzy fazy transformacji:

  • Do 2029 r.: Szybkie podniesienie gotowości bojowej i maksymalizacja obecnych zdolności.
  • Do 2035 r.: Znaczący wzrost zdolności we wszystkich domenach operacyjnych (ląd, morze, powietrze, cyberprzestrzeń, kosmos).
  • Do 2039 r.: Osiągnięcie przewagi i dominacji technologicznej.

Poza tym dokument wprost wskazuje Rosję jako największe i długofalowe zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie. Sercem transformacji Bundeswehry są ogromne pieniądze. Budżet obronny na sam 2026 rok jest rekordowy i ma wynieść 108 mld euro. Co więcej, Niemcy planują systematycznie zwiększać wydatki na obronność, aby do 2029 roku osiągnęły one poziom 3,5% PKB, znacznie przekraczając natowski próg 2%.

Ogłoszenie strategii to dopiero początek drogi. Jej realizacja będzie wymagać utrzymania ogromnego tempa inwestycji, reformy systemu zamówień publicznych oraz głębokiej zmiany mentalnej. Niemcy muszą udowodnić, że potrafią przekuć ambitne plany w realne zdolności bojowe.

Sonda
Czy uważasz, że jeżeli Rosja zaatakowałaby Polskę, to Niemcy udzieliłyby Polsce militarnej pomocy?
Garda: Raport Fundacji Pułaskiego Sivis pacem, para bellum