Juliusz Sabak, Portal Obronny: Macie więc naprawdę mało czasu. Czy jesteście przygotowani na realizację SAFE w wyznaczonym czasie?
Adam Leszkiewicz, prezes PGZ: Jak powiedziała pani minister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka (w jednym z paneli podczas Defence24Days – przyp. red.), Agencja Uzbrojenia przygotowuje się na podpisanie do 30 maja z polskim przemysłem ponad 40 umów. Większość z nich zapewne będzie dotyczyć nas, PGZ. Jest co robić. Dopóki nie zakończymy tego procesu, nie podpiszemy umów, to nie można wprost odpowiedzieć na to pytanie mówiąc: Tak, jesteśmy przygotowani. Ale prawie cały nasz obecny wysiłek jest skierowany na wykorzystanie szans płynących z SAFE.
Ale jak rozumiem nie czekacie ze wszystkim do podpisania umów?
Robimy wszystko, żeby być przygotowanym. To znaczy, że z jednej strony prowadzimy negocjacje, a z drugiej strony przygotowujemy się w spółkach do produkcji. Cały czas przecież trwa proces inwestycyjny związany z rozbudową zdolności produkcyjnych. W odniesieniu do różnych wyrobów ten proces jest na różnym etapie, ale jednak w tym zakresie cały czas bardzo dużo się dzieje. Przygotowanie oznacza również na przykład kooperację z dostawcami komponentów.
Polecany artykuł:
I jeśli mówimy, że negocjujemy kolejną umowę wykonawczą na Borsuki, to tak naprawdę oznacza to, że już rozmawiamy z dostawcami, już przygotowujemy grunt, już skracamy czas. Czas to kluczowy czynnik - ponieważ jak komunikuje Agencja Uzbrojenia, do 30 września 2030 roku powinniśmy przekazać zamówiony sprzęt. Zatem czasu na produkcję nie ma wiele i tutaj każdy tydzień jest ważny. Dlatego robimy wszystko, żeby być przygotowanym. Podpisać umowy zaraz po tym, jak rząd podpisze umowy z Komisją Europejską, no i zabrać się do roboty.
W niektórych programach będziecie mieć zdecydowanie mniej czasu. Na przykład Program obrony przeciwdronowej SAN ma dość krótki termin realizacji. Dotąd podpisano jedynie umowę z konsorcjum, a potrzebne jeszcze kontrakty na poszczególne elementy. Na ile się udało te sprawy posunąć do przodu?
Tu mamy kilka elementów. Po pierwsze, każdy z nas, członków konsorcjum, czyli PGZ i Kongsberg, ale też APS jako główny podwykonawca, robi swoją robotę. Nasi partnerzy zamawiają, przygotowują się, odpowiadają za swoje obszary, a my za swoje.
Ale też zwracam uwagę na umowy podwykonawcze. One są podpisane, a warunki ustalone. Czyli od 30 stycznia br. budowaliśmy strukturę wewnętrznych wykonawców i podwykonawców do zadań. Więc to też jest po naszej stronie wykonane, każdy już wie, co ma zrobić. W tym zakresie następują pierwsze zamówienia, a PGZ pomaga spółkom m.in. w gwarancjach finansowych i zaliczkach. Ponieważ nadal oczekujemy na zaliczki z programu SAFE, dlatego angażujemy się do tego finansowo i w ten sposób, pomostowo, wspieramy spółki.
W naszym obszarze odpowiedzialności mamy siedem spółek, właściwie sześć, ale siódmą włączamy teraz. Będzie to Bumar Łabędy.
Są też pewne kamienie milowe, które w odpowiednim czasie powinniśmy zrealizować i iść dalej. Więc tutaj muszę powiedzieć, że na 30 kwietnia był pierwszy kamień milowy i został przez nas zrealizowany. Dotyczy on głównie dokumentacji i projektowania, był niezwykle ważny, wymagał wiele pracy i wielu uzgodnień. Dokumenty złożono w Agencji Uzbrojenia i teraz oczekujemy na wyniki analizy. Kolejnym terminem jest jesień 2026 r. kiedy powinniśmy zmontować pierwszą baterię i to w tej chwili jest zadanie, które realizujemy.
Wspomniał Pan, że do programu SAN wszedł Bumar-Łabędy. Z jakimi zadaniami?
Bumar będzie nam pomagał w mechanicznej integracji. Obecnie negocjujemy z Łabędami umowę wykonawczą, bo pozostałe sześć spółek już było wcześniej dołączonych.
Skoro rozmawiamy o SAFE i rożnych zakładach, to muszę zapytać o Fabrykę Broni w Radomiu i temat karabinków Grot. Politycy wywołali w tej sprawie sporo zamieszani, ale mam wrażenie, że dziś to jest raczej problem na styku zamawiającego i producenta. Czy wy, jako PGZ, macie pomysł jak tą sytuację można rozwiązać?
Jest tu kilka kwestii.
Na przykład sprawa certyfikatu jak słyszałem. Certyfikatu na najnowszą wersję A3.
Właściwie powinno się tutaj mówić nie o certyfikacji, ale o procedurze wojskowej wdrożenia lub wprowadzenia zmodyfikowanego karabinka GROT w wersji A3 do Sił Zbrojnych RP. Przy czym procedura wojskowa to proces znacznie bardziej skomplikowany i długotrwały niż dla innych klientów, w tym innych służb mundurowych.
Testy Grota w wersji A3, a w zasadzie badania broni przewidziane procedurą wojskową zakończyły się, a w obecnej chwili trwają uzgodnienia z instytucjami MON w zakresie akceptacji Dokumentacji Technicznej do Produkcji Seryjnej celem jej wprowadzenia do zasobów Sił Zbrojnych RP i możliwości rozpoczęcia produkcji.
Jest to na finalnym etapie. We wtorek rozmawialiśmy o tym także na Komisji Dialogu Społecznego, gdzie Agencja Uzbrojenia poinformowała, na co my zresztą też liczymy, że w maju zostaną zakończone formalności związane z dokumentacją techniczną na karabinek GROT w wersji A3 i będzie możliwe ewentualne zawarcie nowych umów.
Z drugiej strony mamy dotychczasowe, obowiązujące umowy, które nie kończą się w roku 2026, a są na kolejne lata, do 2029 roku. W tym zakresie Agencja Uzbrojenia podtrzymuje swoje zamówienia, a Łucznik będzie te umowy realizować.
Tylko zarząd i związkowcy mówią o tych wielkich możliwościach produkcyjnych, które rozbudowano, a za chwilę będą stały bez pracy. To nie tylko kwestia saych zamówień, ale ich skali.
Oczywiście jest kwestia skali, bo przecież radomska fabryka znacznie zwiększyła swoje zdolności produkcyjne, odpowiadając na kierunkowe potrzeby sił zbrojnych. Inwestycje obejmowały m.in. zakup nowych maszyn i urządzeń, robotyzację i automatyzację procesów produkcyjnych oraz budowę nowej hali produkcyjnej.
Polecany artykuł:
Oczywiście równolegle Fabryka Broni podejmuje działania eksportowe, szuka nowych rynków, uczestniczy w targach branżowych i jak każdy inny producent walczy o zamówienia, w tym od służb mundurowych MSWiA. SAFE byłby tutaj bardzo pomocny, ale ponieważ w MSWiA nie ma obecnie funduszy z SAFE, to trzeba znaleźć inne środki po to, aby służby mundurowe mogły zamawiać polską broń, ogłaszać przetargi, a my abyśmy mogli, jako Fabryka Broni startować w tych postępowaniach.
Produkcja jest zależna od konkretnych zamówień. Niektórzy mówią – produkujcie na magazyn. Tylko tak się nie da.
Tutaj zderzamy produkcję dla klienta instytucjonalnego z produkcją dla klienta cywilnego, komercyjnego. Łucznik jest dobrym przykładem. Inaczej wygląda produkcja na rynek cywilny, inaczej na potrzeby użytkownika wojskowego. Dlaczego Łucznik nie produkuje na magazyn? Abstrahując nawet od konkretnej konfiguracji, nie produkuje na magazyn dlatego, że przedstawiciel Zamawiającego, czyli Agencji Uzbrojenia musi być przy produkcji każdej partii.
Musi nadzorować ten proces od samego początku, kontrolować, testować jakość, bo inaczej nie będzie możliwy odbiór tych karabinków przez wojsko. Inne armie mają zazwyczaj dokładnie takie same procedury. Produkcja zbrojeniowa to specyficzny rynek właśnie z racji wymagań, nadzoru i przepisów ściśle regulujących każdy etap produkcji, a potem testów i odbioru.
Na ciąg dalszy wywiadu, dotyczący m.in. przekształceń struktury PGZ i systemu zamówień zapraszam państwa niebawem.