(Nie)Cała prawda o SAFE? Nadzieje i lęki wokół wielkich pieniędzy na wojsko

2026-05-08 15:59

Nazwę SAFE (ang. Security Action for Europe) odmienia się w naszym kraju na wszelkie sposoby. Jedni z nadzieją lub zadowoleniem, inni z lękiem lub złością. W końcu chodzi o 44 mld euro, czyli ponad 190 mld złotych pożyczki, która zostanie przeznaczona na zakupy dla sił zbrojnych. Większość tej sumy ma trafić do polskiego przemysłu obronnego, który patrzy na tę szansę z nadzieją. Nie brakuje jednak głosów o zadłużeniu na dekady, ogromnych kosztach i uzależnieniu od Unii lub Niemiec.

  • Polska ma dostęp do 44 mld euro pożyczki na armię z programu SAFE.
  • To linia kredytowa dla polskiego przemysłu, który ma otrzymać 3/4 tej kwoty.
  • Największe wyzwanie to nie pieniądze.

Z jednej strony to dobrze, że Polacy zainteresowali się wreszcie tym, na co rząd pożycza miliardy euro. Z drugiej jednak strony obawiam się, że to bardziej kwestia politycznych podziałów i ich wzmacniania niż dojrzałości społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Ale ponieważ pojawia się zainteresowanie, jest okazja, żeby nieco porozmawiać na ten temat.

Nie jest to temat łatwy, ponieważ dotyczy pieniędzy, bezpieczeństwa, wojska, przemysłu i polityki. Wszystkie te tematy budzą silne emocje. Żaden z nich nie jest też prosty. Zacznijmy od rzeczy najtrudniejszej, czyli pieniędzy.

SAFE – karta kredytowa na bezpieczeństwo?

Wszyscy wiedzą, że SAFE to nie żadne granty czy inne fundusze, ale pożyczka. Rząd Polski i Komisja Europejska podpisały w Warszawie umowę, która jednak nie oznacza, że zadłużyliśmy się już na 44 mld euro plus odsetki. Jest to raczej otwarcie linii kredytowej – korzystając z gwarancji i wiarygodności Komisji Europejskiej i całej Unii Europejskiej jako płatnika, Polska otworzyła sobie linię kredytową, oprocentowaną – jak przekonują politycy koalicji rządzącej – niżej niż to, na co może liczyć nasz kraj jako samodzielny dłużnik. Jak przekonuje opozycja – pętla na szyję przyszłych pokoleń, ponieważ jej spłata może być odłożona w czasie o 10 lat.

Faktycznie jest to kwestia skomplikowanego programu o wartości ponad 180 mld złotych… plus koszty, takie jak oprocentowanie czy marże. Jednak podpisanie dokumentów w piątkowe popołudnie w Warszawie nie oznacza, że Polska ma już 44 mld euro długu. Zaliczka, która tego samego dnia powinna trafić do naszego kraju to około 6 mld euro. Ale należy traktować je jak środki na karcie kredytowej – dopóki Polska nie zacznie ich wydawać, nie będzie nas to kosztować.

Myślę w ogóle, że należy zrozumieć, że podpisana z Komisją Europejską umowa SAFE, to de facto otwarcie linii kredytowej z limitem na 44 mld euro. Linii kredytowej obwarowanej wymaganiami co do tego, jak i gdzie można te pieniądze wydać, ale to Polska zdecyduje, jak i gdzie. Większość odpowiedzialności spadnie na Agencję Uzbrojenia — instytucję odpowiedzialną w imieniu MON dla Sił Zbrojnych RP. Będzie ona odpowiedzialna za podpisanie ponad 50 umów, których realizacja musi zakończyć się do września 2030 roku.

SAFE: 30 mld euro w 30 dni

Każda z tych umów będzie finansowana z osobnego kredytu, pochodzącego z tej puli przeznaczonej na SAFE. Każda z nich będzie miała swoje określone oprocentowanie, terminy i tak zwane „kamienie milowe” – warunki wypłacenia kolejnych transz pieniędzy. Ale rozbijmy ten temat na części.

Oprocentowanie – umiarkowana zagadka, ale nie pułapka

Przeciwnicy SAFE mówią dużo o zagrożeniach związanych z nieznanym dziś oprocentowaniem, okresem spłaty i ryzykiem kursowym. Spojrzyjmy na te trzy parametry:

  1.  Oprocentowanie i koszt to temat na długie debaty i często słyszę, że nie wiemy jakie będzie. Faktycznie, szczegółowo nie wiemy dziś jakie będzie oprocentowanie, ponieważ będzie ono wynikać z oprocentowania odpowiednich papierów dłużnych emitowanych przez Unię. Wynikają one z sytuacji rynkowej, tak samo jak w przypadku np. obligacji NBP. Z oczywistych powodów unijne papiery dłużne są niżej oprocentowane niż Polskie, ale jeśli z jakiegoś powodu byłoby odwrotnie, to można wyemitować takie obligacje i po prostu wykupić ten dług. SAFE to nie cyrograf z diabłem, ale kredyt.
  2. Okres spłaty – który często jest podawany jako zagrożenie, de facto jest bardzo ważny. 10 lat zwłoki, na jakie pozwala umowa SAFE, spowoduje, nie wchodząc zbytnio w szczegóły, że będzie czas na spłatę wcześniejszych kredytów. Niezależnie od tego, jak oceniamy zakup np. samolotów F-35 i FA-50, śmigłowców Apache, czołgów K2, haubic K9 czy wyrzutni rakiet Homar-K. Mówimy tu realnie o kilkuset miliardach złotych. Choćby śmigłowce Apache to około 10 mld dolarów. Samoloty F-35A Husarz to 4,6 mld dolarów a czołgi K2GF kolejne 6,2 mld dolarów. Są to kredyty, które są obecnie spłacane za granicą i dziesięć lat w których nie dodamy do tego kolejnych 44 mld euro, to na pewno ulga dla budżetu. Warto też wziąć pod uwagę inflację. Krótko mówiąc – im później będziemy spłacać ten kredyt, tym mniejsza będzie jego wartość w realnych zdolnościach nabywczych. Oczywiście sprzęt również będzie ulegał zużyciu i będzie wymagał modernizacji, ale koszt modernizacji jest zawsze niższy niż zakup nowego sprzętu, a cykl życia np. czołgu czy wyrzutni rakiet to minimum 20-30 lat.
  3. Ryzyko zmiany kursu, to coś, co rozumie każdy, kto zna hasło „kredyt frankowy” i z pewnością działa to na wyobraźnie. Jednak sytuacja jest tu nieco inna. Choćby dlatego, że Polska jako kraj, w odróżnieniu od Frankowiczów, może wpływać na kurs złotego wobec euro. Po drugie, zawsze istnieje szansa na wykupienie tych kredytów wypomnianymi wcześniej papierami dłużnymi, na przykład w złotówkach.

Pułapka czasu - dwa ważne deadline 

Największym wyzwaniem, szczególnie jeśli chodzi o umowy w polskim przemyśle obronnym, jest czas. Jak wyjaśnialiśmy niedawno wspólnie z Mariuszem Cielną z Nowej Techniki Wojskowej, do końca maja muszą zostać zawarte wszystkie umowy dotyczące zakupów wyłącznie dla Polski przez polski przemysł. Oznacza to ponad 40 umów, jak wynika z naszych ustaleń, z których większość jest już negocjowana.

Jeśli umowy nie zostaną zawarte do 30 maja 2026 roku, to zgodnie z programem SAFE, będzie trzeba znaleźć inny kraj, który takim sprzętem jest zainteresowany. Powoduje to, że zostało bardzo mało czasu na te negocjacje, ale też, jeśli znajdą się zagraniczni klienci, to umowy można zawierać w zasadzie do końca programu, o ile tylko dostawy uda się zrealizować do końca września 2030 roku.

To jest jeden z ważnych czynników – czas na realizację. Do 2030 roku trzeba dostarczyć gotowe produkty i nie ma tutaj możliwości wydłużania czasu. Z jednej strony wpływa to na koszty, które mogą być wyższe. Z drugiej strony wymaga od wykonawców realnej oceny tego co i na kiedy mogą wyprodukować. W wielu przypadkach zakupy czy zamówienia komponentów już trwają, podobnie jak rozbudowa zaplecza produkcyjnego. Na przykład prezes Fabryki Broni „Łucznik”, Seweryn Figurski w rozmowie z Radiem Eska deklaruje – „U nas to jest decyzja z dnia na dzień. Jesteśmy gotowi pracować na trzy zmiany, siedem dni w tygodniu”. Zdolności do produkcji 200 egzemplarzy broni rocznie firma uzyskała jakiś czas temu. Czeka na umowy. 

Warszawskie Targi Obronne

Umowy, które z polskimi firmami, jak wspomniałem, trzeba podpisać do końca maja. W samej Polskiej Grupie Zbrojeniowej pracują zespoły nad ponad 30 umowami wykonawczymi w ramach listy programów zakwalifikowanych do SAFE.

Kto podejmuje decyzje w SAFE?

Wbrew krążącym w mediach teoriom, decyzje o zakupach w SAFE podejmowała MON i Sztab Generalny WP a zakupy realizować będzie Agencja Uzbrojenia. Oczywiście, zakupy te muszą spełniać parametry zawarte w programie, ale nie znaczy to, że Polska nie może zamówić innego sprzętu np. z Korei czy USA. W zasadzie uwalnia to środki, czyli przez jakiś czas zakupy w krajowym przemyśle nie muszą konkurować bezpośredni z zakupami zagranicznymi. Najlepszym przykładem jest podpisana tydzień wcześniej umowa wykonawcza na czołgi K2PL produkowane w zakładach Bumar-Łabędy.

Oczywiście pewien problem w zakresie transparentności programu SAFE stanowi ujawnienie jedynie planowanych programów, bez podawania szczegółów. Z drugiej strony, do czasu zakończenia negocjacji wydaje się to strategią uzasadnioną. Choćby dlatego, aby nie wzbudzać chęci podniesienia cen przez dostawców określonych komponentów. Szczegóły umów poznamy, gdy będą one podpisywane. A ponieważ około czterdziestu kontraktów w ramach SAFE musi zostać podpisanych z krajowym przemysłem do końca maja, można spodziewać się w najbliższych dniach wielu szczegółowych informacji na ten temat.

Czego sobie i państwu życzę.

Portal Obronny SE Google News