Korea Północna prezentuje broń zdolną uderzyć w stolicę Południa. Czy Seul jest na celowniku?

2026-05-08 12:32

Korea Północna ogłosiła, że jeszcze w tym roku planuje rozmieścić nowe systemy artylerii dalekiego zasięgu, które będą zdolne do przeprowadzenia ataku na stolicę Republikę Korei. Równocześnie do służby ma wejść pierwszy nowoczesny niszczyciel marynarki wojennej. Te zbrojenia wpisują się w nową, konfrontacyjną politykę Pjongjangu, który niedawno usunął z konstytucji wszelkie odniesienia do zjednoczenia Korei, formalizując podział Półwyspu Koreańskiego na dwa wrogie państwa.

  • Korea Północna planuje w tym roku rozmieścić nową artylerię dalekiego zasięgu (samobieżne haubice 155 mm) zdolną razić Seul, stolicę Korei Południowej, oraz wprowadzić do służby nowoczesny niszczyciel.
  • Pjongjang formalnie zmienił konstytucję, usuwając odniesienia do zjednoczenia i traktując Koreę Południową jako "wrogie państwo", co sygnalizuje zaostrzenie polityki.
  • Kim Dzong Un osobiście wizytował fabrykę produkującą nową broń i nowy niszczyciel "Choe Hyon", który ma wejść do służby w połowie czerwca.
  • Korea Północna dąży również do budowy okrętów podwodnych o napędzie atomowym, a modernizacja arsenału może być wspierana danymi i technologiami uzyskanymi z dostaw broni dla Rosji.

Reżim w Pjongjangu poinformował o planach wzmocnienia swoich sił lądowych poprzez wprowadzenie nowego typu samobieżnej armatohaubicy kalibru 155 mm. Państwowa agencja prasowa KCNA przekazała, że przywódca Korei Północnej, Kim Dzong Un, osobiście wizytował fabrykę amunicji, aby dokonać inspekcji procesu produkcyjnego nowej broni. Według doniesień, systemy te mają zostać rozmieszczone w jednostkach artylerii dalekiego zasięgu stacjonujących wzdłuż południowej granicy kraju jeszcze w tym roku.

Kim Dzong Un podkreślił, że nowa broń ma zasięg przekraczający 60 kilometrów. Stwierdził on, że „tak szybkie zwiększenie zasięgu rażenia i znacząca poprawa zdolności rażenia zapewnią ogromną zmianę i przewagę w operacjach lądowych naszej armii”. Oprócz haubic, wzdłuż granicy planowane jest również rozmieszczenie różnorodnych taktycznych systemów rakietowych oraz wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

Przedstawiciel Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS) powiedział, że JCS „uważnie monitoruje trendy w rozwoju uzbrojenia Korei Północnej”. Tymczasem, jak donosi Rodong Sinmun, przywódca Korei Północnej podkreślił, że ten rok „zostanie odnotowany bezprecedensowy postęp w walce o wzmocnienie potencjału obronnego kraju”. Kim wezwał kadry do „osiągania znaczących sukcesów każdego dnia” poprzez wzmożone wysiłki na rzecz wzmocnienia gotowości bojowej.

Seul w zasięgu ognia. Jak realne jest zagrożenie?

Deklarowany zasięg nowej północnokoreańskiej artylerii budzi poważne zaniepokojenie w Republiki Korei. Stolica kraju, Seul, to 10-milionowa metropolia oddalona od strefy zdemilitaryzowanej o około 40-50 kilometrów. Oznacza to, że jeśli twierdzenia Pjongjangu są prawdziwe, nowa broń stawia w bezpośrednim zagrożeniu nie tylko sam Seul, ale również większą część prowincji Gyeonggi – najgęściej zaludnionego regionu Korei Południowej, w którym zlokalizowane są kluczowe ośrodki przemysłowe.

Dotychczas Pjongjang dysponował liczną, lecz w dużej mierze przestarzałą artylerią. Według niektórych analiz, Pjongjang mógłby wystrzelić tysiące pocisków w ciągu 24 godzin, co stanowiłoby ogromne zagrożenie dla aglomeracji seulskiej.

Nowy system 155 mm jest postrzegany jako próba zniwelowania przewagi technologicznej, jaką posiada południowokoreańska samobieżna haubica K9, której zasięg wynosi około 40 km. Starsze północnokoreańskie systemy samobieżne kalibru 152 mm miały zasięg około 20 kilometrów, a haubice 170 mm typu Koksan – około 40-60 kilometrów. Nowe 155mm haubice o zasięgu ponad 60 km wyraźnie przewyższają te starsze konstrukcje, zwiększając zagrożenie.

Jednakże twierdzenia Korei Północnej nie zostały jeszcze zweryfikowane, a rzeczywiste zdolności operacyjne nowej broni, w tym jej celność, pozostają niewiadomą. Mimo to, południowokoreańskie wojsko oświadczyło, że "uważnie monitoruje rozwój sytuacji związanej z systemami uzbrojenia Korei Północnej".

Warto również wspomnieć o wieloprowadnicowych wyrzutniach rakietowych (MLRS), takich jak KN-25 kalibru 600 mm, które Pjongjang również intensywnie rozwija i produkuje. Systemy te, o deklarowanym zasięgu do 400 km, są w stanie precyzyjnie razić cele na całym terytorium Korei Południowej, a Kim Dzong Un określił je jako "strategiczny środek ataku", co może sugerować ich zdolność do przenoszenia taktycznych głowic jądrowych.

Modernizacja arsenału konwencjonalnego Korei Północnej, w tym artylerii dalekiego zasięgu, jest częściowo napędzana przez cenne dane z pola walki i potencjalne technologie uzyskane w wyniku dostaw rakiet i artylerii do Rosji w ramach wsparcia wojny z Ukrainą. Ta współpraca militarna wzbudza dodatkowe obawy międzynarodowe.

Przedstawiciele Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej zapewnili, że południowokoreańskie wojsko "uważnie monitoruje rozwój sytuacji związanej z systemami uzbrojenia Korei Północnej". Pomimo tych obaw, niektórzy eksperci przestrzegają przed przecenianiem poziomu zagrożenia, wskazując, że twierdzenia Korei Północnej wymagają weryfikacji, a faktyczne możliwości operacyjne, w tym celność i skuteczność ostrzału, muszą zostać potwierdzone dalszymi testami.

Zmiana doktryny i polityka "dwóch wrogich państw"

Rozbudowa arsenału konwencjonalnego jest bezpośrednio powiązana z radykalną zmianą w polityce zagranicznej Pjongjangu. Niedawno zrewidowano konstytucję Korei Północnej, usuwając z niej wszelkie odniesienia do pokojowego zjednoczenia Korei. W nowej wersji ustawy zasadniczej zdefiniowano terytorium KRLD jako graniczące na południu z "Republiką Korei", czyli oficjalną nazwą Korei Południowej.

Nowa konstytucja definiuje terytorium Korei Północnej jako rozciągające się na północy do Chin i Rosji, a na południu do "Republiki Korei", używając oficjalnej nazwy Seulu. To radykalne odejście od dotychczasowej retoryki, która przez dekady mówiła o dążeniu do "zjednoczenia ojczyzny". Zmiana ta jest postrzegana jako podstawa prawna do traktowania linii demarkacyjnej jako granicy i wzmocnienia rozmieszczenia wojsk na obszarach przyfrontowych.

Ten krok formalnie sankcjonuje politykę "dwóch wrogich państw" i stanowi odejście od trwającej dekady narracji o jednym narodzie koreańskim, tymczasowo podzielonym. Działania te idą w parze z fizycznymi zmianami na granicy, takimi jak wysadzanie dróg i linii kolejowych łączących obie Koreę oraz budowa barier. Mimo agresywnej retoryki ze strony Północy, biuro prezydenta Korei Południowej zapewniło, że będzie kontynuować wysiłki na rzecz pokoju.

Wzmocnienie na morzu i rola córki Kima

Równolegle do modernizacji sił lądowych, Korea Północna wzmacnia swoją marynarkę wojenną. Kim Dzong Un dokonał inspekcji nowego niszczyciela rakietowego "Choe Hyon" o wyporności 5000 ton. Po pomyślnym przejściu testów manewrowości, okręt ma zostać przekazany marynarce wojennej w połowie czerwca. Według zapowiedzi reżimu, jest to pierwsza z serii nowych jednostek, a w planach jest budowa kolejnych niszczycieli i okrętów podwodnych o napędzie atomowym. 

Podczas wizyty na niszczycielu przywódcy Korei Północnej towarzyszyła jego nastoletnia córka, Kim Ju Ae. Jej obecność podczas kluczowych inspekcji wojskowych podsyca spekulacje, że jest ona przygotowywana do roli następczyni ojca. Państwowe media opublikowały zdjęcia, na których widać ją u boku Kima podczas rozmów z marynarzami, a nawet w trakcie wspólnego posiłku z załogą okrętu.

W 2021 roku amerykański wywiad wojskowy (DIA) szacował, że flota KRLD liczy około 400 okrętów patrolowych i aż 70 okrętów podwodnych. Stały personel marynarki wojennej w 2015 roku szacowano na 60 tysięcy osób. Pomimo imponującej liczby, większość tych jednostek jest technicznie przestarzała, często pochodząca jeszcze z czasów radzieckich i z początku XXI wieku.

Tradycyjnie Marynarka Wojenna Korei Północnej koncentrowała się na obronie wybrzeża, infiltracji i misjach szpiegowskich, operując głównie na wodach przybrzeżnych. Jej okręty są małe i niezdolne do projekcji siły na dalekie dystanse. Niemniej jednak, Pjongjang podejmuje kroki w celu unowocześnienia swojej floty. 

Jednym z najbardziej ambitnych celów Korei Północnej, przedstawionych w pięcioletnim planie obrony narodowej w styczniu 2021 roku, jest rozwój okrętów podwodnych o napędzie atomowym. Posiadanie takich jednostek jest strategicznie kluczowe, ponieważ umożliwiają one długotrwałe przebywanie w zanurzeniu, co znacznie utrudnia ich wykrycie i daje zdolność do "drugiego uderzenia" nuklearnego, nawet po ewentualnym ataku na lądowe arsenały.

W marcu 2025 roku, a następnie ponownie w grudniu 2025 roku, media państwowe Korei Północnej informowały o inspekcjach przeprowadzanych przez Kim Dzong Una na budowie strategicznego okrętu podwodnego o napędzie nuklearnym z pociskami kierowanymi. Według południowokoreańskiej agencji Yonhap, prawdopodobnie chodzi o okręt zdolny do przenoszenia pocisków balistycznych. Eksperci, w tym Moon Keun-sik z Uniwersytetu Hanyang w Seulu, szacują, że może to być jednostka o wyporności 6-7 tysięcy ton, zdolna do przenoszenia około 10 pocisków balistycznych. W grudniu 2025 roku, podczas kolejnej inspekcji, Kim Dzong Un, w towarzystwie córki Ju Ae, podkreślił, że rozwój marynarki wojennej w "siłę elitarną i uzbrojoną w broń jądrową" jest nieodzownym wyborem.

Technologia budowy okrętów podwodnych o napędzie atomowym jest niezwykle zaawansowana i posiadają ją tylko nieliczne państwa. Rodzi to spekulacje, że Korea Północna mogła uzyskać pomoc techniczną, a nawet gotowe moduły reaktorów nuklearnych, z Rosji. Doniesienia z września 2025 roku sugerowały, że Rosja mogła dostarczyć Pjongjangowi dwa lub trzy moduły reaktorów z wycofanych ze służby okrętów podwodnych, w zamian za wsparcie militarne. Analitycy z 38 North ostrzegają, że bez rosyjskiej pomocy Korea Północna miałaby trudności z osiągnięciem takiego postępu w technologii napędu nuklearnego.

Przed planowanym atomowym okrętem podwodnym, we wrześniu 2023 roku, Korea Północna zwodowała okręt podwodny nazwany "Bohater Kim Kun Ok" (numer 841), reklamowany jako "taktyczny okręt podwodny ataku nuklearnego". Jednostka ta, nazwana na cześć "bohaterskiego oficera z pierwszego pokolenia sił morskich republiki", miała być zdolna do przenoszenia broni jądrowej.

Jednakże, "Bohater Kim Kun Ok" to w rzeczywistości zmodyfikowany konwencjonalny okręt podwodny z napędem dieslowsko-elektrycznym, bazujący na przestarzałym radzieckim typie Romeo. Mimo propagandowych zapowiedzi, południowokoreańskie wojsko wyraziło wątpliwości co do jego rzeczywistych zdolności operacyjnych i zdolności do wystrzeliwania pocisków. Okręt ten został wyposażony w torpedy, które według Pjongjangu mogą przenosić ładunki nuklearne. Korea Północna od 2016 roku przeprowadziła szereg testów pocisków balistycznych wystrzeliwanych z okrętów podwodnych (SLBM), co świadczy o jej dążeniu do rozwijania tej zdolności.

Strzelania haubic K9 w Nowej Dębie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki