- Korea Północna, angażując się w wojnę na Ukrainie i współpracując z Rosją, przechodzi bezprecedensową modernizację swojej armii, co budzi zaniepokojenie na świecie.
- Pjongjang, czerpiąc lekcje z frontu, przebudowuje doktrynę, sprzęt i zaplecze przemysłowe, przekształcając przestarzałe siły w nowoczesną armię, zdolną do operacji sieciocentrycznych.
- Współpraca z Rosją, obejmująca transfer technologii i zasobów, umożliwiła Korei Północnej rozwój nowoczesnych systemów uzbrojenia, w tym zaawansowanych dronów, artylerii i czołgów.
- Modernizacja ta znacząco zwiększa zagrożenie dla bezpieczeństwa regionalnego, zwłaszcza dla Korei Południowej i sił amerykańskich, zmuszając analityków do rewizji planów ewentualnościowych.
Powszechnie wiadomo, że od października 2024 roku w rejonie Kurska na Ukrainie stacjonuje kontyngent około 12 000 żołnierzy Koreańskiej Armii Ludowej (KAL), wspierający siły rosyjskie. Początkowe doświadczenia bojowe były dla Pjongjangu brutalną weryfikacją. Ukraiński wywiad wojskowy początkowo opisywał taktykę piechoty KAL jako frontalne ataki w stylu „mięsa armatniego”, co prowadziło do ogromnych strat, szacowanych do lutego 2025 roku na około 3000 ofiar, w tym 300 zabitych. Te początkowe niepowodzenia nie poszły jednak na marne zauważa dr John Hemmings w swojej analizie na łamach RUSI pt: "How North Korea is Modernising its Defence".
Według niego z czasem jednostki KAL zaczęły wykazywać zdolność do szybkiej adaptacji. Zamiast masowych manewrów, przypominających taktykę z czasów wojny koreańskiej, Pjongjang zaczął wdrażać operacje oparte na małych, mobilnych jednostkach. Kluczową zmianą stała się integracja zwiadu prowadzonego przez drony bezpośrednio z działaniami artylerii i wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych (MLRS). Dzięki temu cykl od wykrycia celu do oddania strzału skrócił się z godzin do zaledwie kilku minut, co drastycznie zwiększyło skuteczność ognia. Te doświadczenia są skrupulatnie analizowane i instytucjonalizowane – Pjongjang przepisuje podręczniki bojowe i wdraża nowe programy szkoleniowe oparte na nagraniach z frontu - pisze Hemmings.
Od przestarzałej doktryny do wojny sieciocentrycznej
Przez ostatnie trzy dekady armia Korei Północnej, choć liczebnie imponująca, opierała się na sprzęcie i doktrynie pamiętającej czasy Związku Radzieckiego. W jej arsenale wciąż znajdują się rodzime wersje czołgów T-54 i T-62 z lat 50. i 60. oraz myśliwce MiG-15, 17 i 19. Ta mieszanka przestarzałego i relatywnie nowoczesnego uzbrojenia, jak samoloty MiG-29 i Su-25, stanowiła ogromne wyzwanie logistyczne i produkcyjne.
Tradycyjna doktryna KAL, oparta na pięciu zasadach (atak z zaskoczenia, masa i rozproszenie, manewrowość, sprytna taktyka i bezpieczeństwo operacyjne), okazała się niedostosowana do realiów współczesnego pola walki nasyconego technologią. Wojna w Ukrainie uświadomiła Pjongjangowi, że przyszłość należy do m.in operacji sieciocentrycznych, gdzie kluczową rolę odgrywa przepływ informacji; zdolności asymetrycznych, które pozwalają niwelować przewagę technologiczną przeciwnika, a także wykorzystania nowoczesnych technologii, takich jak sztuczna inteligencja, broń antysatelitarna i systemy walki elektronicznej, które zostały wymienione jako priorytety na IX Zjeździe Partii. Ta zmiana paradygmatu, od masowych ataków piechoty do precyzyjnych, połączonych operacji małych oddziałów, jest największą rewolucją w myśli wojskowej Korei Północnej od dziesięcioleci - zauważa analityk.
Transfer technologii z Rosją – klucz do modernizacji
Szybka adaptacja taktyczna nie byłaby możliwa bez strategicznego partnerstwa z Moskwą. Podpisana w 2024 roku umowa obronna otworzyła Korei Północnej dostęp do kluczowych rosyjskich technologii i zasobów, które napędzają modernizację jej bazy przemysłowej. Już wtedy wskazywałem, że Rosja świadomie lub nie w przyszłości może stworzyć „potworka”, który będzie dużo niebezpieczniejszy niż dziś. Szwedzki zespół doradców Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem informował wtedy, że Korea Północna może mieć wystarczającą ilość materiału rozszczepialnego do wyprodukowania 90 sztuk broni nuklearnej i 50 głowic nuklearnych, co stanowi „znaczący” wzrost od 2023 r. – chociaż przestrzegł, że nie ma pewności co do tej liczby.
9 kwietnia agencja KCNA przekazała, że Korea Północna poinformowała o udanym teście taktycznego pocisku balistycznego uzbrojonego w głowicę kasetową o wielkiej sile rażenia. Celem prób była szczegółowa ocena bojowego zastosowania oraz niszczycielskiej mocy amunicji kasetowej przenoszonej przez rakiety. Jak przekazała KCNA, testy potwierdziły, że nowa broń „może obrócić w popiół każdy cel na obszarze 6,5-7 hektarów dzięki użyciu siły o najwyższej gęstości”.
Seria testów trwała od poniedziałku do środy i objęła również systemy przeciwlotnicze, bomby z włókna węglowego oraz broń elektromagnetyczną. KCNA określiła je jako „działania regularne, mające na celu stały rozwój i modernizację systemów uzbrojenia”. Według południowokoreańskiego wojska pociski krótkiego zasięgu z rodziny KN-23, będące odpowiednikiem rosyjskich Iskanderów, przeleciały od 240 do 700 km.
W zamian za dostawy amunicji i wsparcie wojskowe dla Rosji, Pjongjang otrzymuje wsparcie w newralgicznych obszarach. Obejmuje to m.in. nowsze maszyny sterowane numerycznie (CNC) dla zautomatyzowanej produkcji rakiet, a także know-how w budowie nowoczesnych obrabiarek.
Drony i sztuczna inteligencja: priorytet Pjongjangu
Początki północnokoreańskiego programu bezzałogowców sięgają co najmniej 2011 roku, kiedy to Pjongjang miał nabyć kilka amerykańskich dronów-celów MQM-107D Streaker, prawdopodobnie za pośrednictwem Syrii. Pierwsze rodzime konstrukcje były jednak prymitywne, co potwierdziły incydenty z 2014 roku, gdy kilka prostych maszyn rozbiło się na terytorium Korei Południowej. Były to podstawowe aparaty wyposażone w cyfrowe aparaty fotograficzne, realizujące lot po z góry zaprogramowanej trasie.
Prawdziwy przełom nastąpił w lipcu 2023 roku podczas wystawy zbrojeniowej w Pjongjangu. Świat po raz pierwszy zobaczył wówczas dwa nowe, zaawansowane bezzałogowce: Saetbyol-4 (Gwiazda Poranna-4) oraz Saetbyol-9 (Gwiazda Poranna-9). Ich prezentacja, w obecności m.in. rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, była wyraźnym sygnałem strategicznych ambicji reżimu. Od tego momentu Kim Dzong Un wielokrotnie podkreślał, że rozwój technologii bezzałogowych i sztucznej inteligencji to "zadanie o najwyższym priorytecie" w modernizacji sił zbrojnych. Nowe drony, choć na pierwszy rzut oka przypominają swoje amerykańskie odpowiedniki, według ekspertów są raczej ich imitacją niż wiernymi kopiami pod względem technologicznym.
Według analizy Hemmings, baza lotnicza Panghyon została przekształcona w centrum rozwoju i produkcji dużych dronów. Kim Dzong Un osobiście nadzorował w 2025 roku testy nowych dronów kamikadze typu „x-wing” oraz quadrocopterów, określając integrację AI z systemami bezzałogowymi jako „zadanie priorytetowe”. Reżim aktywnie testuje i rozwija własne drony, w tym tzw. amunicję krążącą (drony-kamikadze). Kim Dzong Un osobiście nadzorował testy i nakazał rozpoczęcie masowej produkcji tych systemów, podkreślając, że stają się one "głównym orężem działań wojskowych".
Rozwój dronów to dla Korei Północnej nie tylko kwestia technologicznego prestiżu, ale przede wszystkim pragmatyczna adaptacja do realiów współczesnej wojny. Pjongjang postrzega bezzałogowce jako sposób na uzyskanie asymetrycznej przewagi – taniego, masowego i skutecznego środka, który może zniwelować technologiczną przepaść dzielącą go od sił USA i Korei Południowej.
Rosja aktywnie wspiera Pjongjang w uruchomieniu krajowej produkcji dronów uderzeniowych klasy Shahed/Geran i dostarcza zaawansowane systemy walki elektronicznej. Równolegle północnokoreański przywódca wezwał do wdrożenia sztucznej inteligencji (AI) w wojskowości, co ma stać się filarem modernizacji sił zbrojnych i elementem budowy statusu mocarstwa. Celem jest wdrożenie namierzania celów wspomaganego przez AI, autonomicznych trybów działania oraz technik przeciwdziałania, które sprawdziły się w walce z systemami ukraińskimi. Rozwój zdolności w zakresie AI i wojny cybernetycznej może otworzyć zupełnie nowy, asymetryczny front w konflikcie.
Równie istotne są postępy w technologii satelitarnej. Zainteresowanie Kim Dzong Una tym sektorem było tak duże, że Władimir Putin osobiście oprowadził go po rosyjskim kosmodromie we wrześniu 2023 roku, co sygnalizuje głęboką współpracę również w tej domenie.
Czołgi i artyleria Kima
Kim Dzong Un także stawia na modernizację konwencjonalnych broni. Według analizy na The Interpreter trwa cicha, lecz niezwykle istotna transformacja armii. Modernizacja konwencjonalnego arsenału Korei Północnej przyspiesza, a reżim Kim Dzong Una prezentuje światu nowe czołgi, artylerię dalekiego zasięgu i zaawansowane drony. Jak się zauważa, defilady wojskowe w Pjongjangu od dawna służą jako pokaz siły i okno wystawowe dla nowych technologii. Ostatnie lata przyniosły jednak prezentacje sprzętu, który wyraźnie odbiega od przestarzałych, postsowieckich konstrukcji, stanowiących dotąd trzon armii.
Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów modernizacji jest nowy czołg podstawowy, znany jako Chonma-2 (wcześniej określany jako M2020). Jego sylwetka, zaprezentowana po raz pierwszy w 2020 roku, wywołała poruszenie wśród analityków z powodu wizualnego podobieństwa do amerykańskiego M1 Abrams i rosyjskiego T-14 Armata. Choć początkowo sceptycy sugerowali, że mogą to być jedynie makiety propagandowe, późniejsze materiały pokazały wozy w ruchu oraz podczas testów, co potwierdziło ich realne istnienie.
Mimo nowoczesnego wyglądu, szczegóły techniczne pozostają w dużej mierze tajemnicą. Analizy zdjęć sugerują, że czołg może być uzbrojony w armatę kalibru 125 mm lub starszą 115 mm. Obecność czteroosobowej załogi wskazuje na brak automatu ładowania. Czołg wyposażono jednak w pancerz reaktywny oraz systemy przypominające aktywny system ochrony (ASOP), co ma zwiększyć jego przeżywalność na współczesnym polu bitwy, nasyconym bronią przeciwpancerną.
Dla reżimu artyleria od zawsze była kluczowym elementem doktryny wojskowej KRLD. Pjongjang intensywnie rozwija i produkuje wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe kalibru 600 mm (KN-25). Systemy te, o deklarowanym zasięgu do 400 km, są w stanie precyzyjnie razić cele na całym terytorium Korei Południowej, w tym kluczowe bazy wojskowe i stolicę.
Co więcej, Kim Dzong Un określił te wyrzutnie jako "strategiczny środek ataku", co może sugerować ich zdolność do przenoszenia taktycznych głowic jądrowych. Taka kombinacja stwarza dla obrony przeciwrakietowej ogromne wyzwanie – jedna salwa może oznaczać konieczność przechwycenia kilku pocisków, z których każdy potencjalnie jest nośnikiem ładunku nuklearnego.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa regionalnego i globalnego
Jak podsumowuje dr John Hemmings, siły zbrojne, z którymi mierzą się dziś Stany Zjednoczone i Korea Południowa na Półwyspie Koreańskim, są znacznie groźniejsze niż jeszcze dwa lata temu. Pjongjang nie tylko zachował zdolność do masowej produkcji amunicji, ale dzięki rosyjskiemu wsparciu finansowemu i paliwowemu, jego przemysł obronny pracuje na pełnych obrotach.
Korea Północna udowodniła, że potrafi uczyć się na błędach i dynamicznie adaptować swoją taktykę. Tworzy własne zdolności produkcyjne w zakresie różnorodnych dronów i rozumie znaczenie nowych technologii w systemach dowodzenia. Chociaż Koreańska Armia Ludowa prawdopodobnie nie dysponuje jeszcze zintegrowanym systemem dowodzenia na miarę amerykańskiego JADC2, intensywnie pracuje nad rozwojem sztucznej inteligencji, technologii kosmicznych i zintegrowanych systemów pola walki.
Wojna na Ukrainie pokazała, jak kluczowe są artyleria, drony i zdolność do prowadzenia długotrwałego konfliktu o wysokiej intensywności. Pjongjang nie tylko uczy się na cudzych błędach, ale także aktywnie zyskuje doświadczenie. Dostarczając Rosji miliony pocisków artyleryjskich i inny sprzęt, Korea Północna zyskała miano "zbrojowni Rosji". W zamian może liczyć na dostawy żywności, paliwa oraz, co najważniejsze, transfer zaawansowanych technologii wojskowych, które przyspieszają modernizację.
Nie możemy zapominać także o broni jądrowej. Dla Pjongjangu broń jądrowa pełni rolę "tarczy" – ostatecznej gwarancji przetrwania reżimu, która ma zniechęcić do inwazji. Z kolei zmodernizowane siły konwencjonalne to "miecz", który daje Pjongjangowi możliwość wywierania presji, prowadzenia ograniczonych operacji militarnych i szantażowania sąsiadów bez konieczności sięgania po ostateczny argument.
Modernizacja konwencjonalnego arsenału Korei Północnej w sposób bezpośredni i namacalny zwiększa zagrożenie dla Republiki Korei i stacjonujących tam sił amerykańskich. Potężna artyleria dalekiego zasięgu, nowe czołgi i roje dronów komplikują scenariusze obronne i podnoszą stawkę ewentualnego konfliktu. Choć eksperci wciąż debatują nad rzeczywistą skalą produkcji i zaawansowaniem technologicznym nowego sprzętu, kierunek obrany przez Kim Dzong Una jest jednoznaczny.
Nawet jeśli północnokoreańskie bezzałogowce nie dorównują jeszcze zachodnim odpowiednikom, ich masowe użycie mogłoby sparaliżować systemy obronne i logistyczne, a także stanowić stałe zagrożenie dla celów cywilnych i wojskowych. Pjongjang udowodnił w przeszłości zdolność do szybkiego rozwijania i udoskonalania swoich systemów uzbrojenia, co każe traktować jego ambicje w dziedzinie dronów z najwyższą powagą. Świat, skupiony na zagrożeniu nuklearnym, musi zdać sobie sprawę, że konwencjonalny "miecz" Pjongjangu staje się coraz ostrzejszy. A to wszystko dzięki Rosji, która otworzyła puszkę pandory. Analitycy i planiści wojskowi w Seulu i Waszyngtonie muszą pilnie zrewidować swoje plany ewentualnościowe, uwzględniając nową, zmodernizowaną i zaprawioną w boju armię Korei Północnej.