Myśliwce MiG-29 w Gdyni. Piloci rozpoczęli intensywne szkolenie na wybrzeżu

2026-05-27 11:30

Mieszkańcy Trójmiasta w ostatnich dniach mogą częściej niż zwykle spoglądać w niebo, zaintrygowani donośnym dźwiękiem silników odrzutowych. To za sprawą myśliwców MiG-29 w Gdyni, które rozpoczęły intensywne szkolenie lotnicze. Jak poinformowała Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej, grupa samolotów przebazowała się 25 maja do 43. Bazy Lotnictwa Morskiego.

25 maja, Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej poinformowała na Facebooku o przybyciu grupy myśliwców MiG-29 z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku do 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni Babich Dołach. We wpisie na Facebooku czytamy:

"Potężna moc silników RD-33 rozgrzewa nasze lotnisko! (...) Już wkrótce rozpocznie się intensywne szkolenie lotnicze, wykorzystujące unikalne warunki operacyjne naszego wybrzeża".

Wojsko uprzedziło również mieszkańców, by nie byli zaskoczeni widokiem charakterystycznych sylwetek "dwudziestek dziewiątek" oraz związanym z tym hałasem, podkreślając, że niebo nad Gdynią "będzie głośne i pełne dynamiki". Oprócz pilotów przybyła też cała obsługa naziemna.

Według informacji podanych przez Dziennik Bałtycki loty szkoleniowe będą odbywały się głównie nad morzem, by ograniczyć uciążliwości dla mieszkańców Trójmiasta. Szkolenie lotnicze mają potrwać do 30 czerwca.

Status polskich MiG-29 dla Ukrainy 

Polska od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę należała do grona liderów wsparcia militarnego dla Ukrainy. Przełomowym momentem było przekazanie myśliwców bojowych. Już w 2023 roku Polska, jako pierwszy kraj NATO, zdecydowała się na dostarczenie Ukrainie samolotów MiG-29. Pierwsze oficjalne informacje na ten temat pojawiły się w marcu 2023 roku, kiedy prezydent Andrzej Duda ogłosił przekazanie pierwszej partii czterech maszyn.

Do maja 2023 roku ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak potwierdził dostarczenie łącznie 10 myśliwców. W sumie, w ramach transz realizowanych w 2023 roku, Polska przekazała Ukrainie 14 samolotów MiG-29. Część z nich pochodziła z zasobów przejętych jeszcze po armii NRD i była w różnym stanie technicznym, służąc niekiedy jako źródło części zamiennych. Decyzja ta była nie tylko symbolicznym, ale i realnym wzmocnieniem ukraińskich sił powietrznych, które mogły dzięki temu skuteczniej przeciwstawiać się rosyjskiej agresji.

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski poinformował w styczniu 2026 w wywiadzie dla TVP World potwierdził, że Polska zamierza przekazać Ukrainie do dziewięciu myśliwców MiG, które kończą służbę w Siłach Zbrojnych RP. Według jego słów decyzja już została podjęta, a rozmowy z Kijowem koncentrują się teraz na aspektach technicznych.

"Decyzja [rządu] została podjęta”, zaznaczając jednocześnie, że rozmowy z ukraińskim ministerstwem obrony nadal trwają i mają charakter czysto techniczny. Chodzi m.in. o kwestie logistyczne oraz utrzymanie samolotów po przekazaniu. 

Według wiceministra pierwsza transza obejmie „mniej niż dziesięć” maszyn. W grudniu 2025 r. Cezary Tomczyk informował, że od sześciu do ośmiu myśliwców MiG w polskim lotnictwie zbliża się do końca resursu operacyjnego i mogłoby zostać przekazanych Ukrainie.

Rozmowy dotyczą również potencjalnej wymiany technologicznej. Wojskowi sygnalizowali wcześniej, że Polska mogłaby otrzymać w zamian ukraińskie technologie bezzałogowe. Paweł Zalewski wskazał, że strona ukraińska zasadniczo zaakceptowała ofertę, choć jak zaznaczył: „pewne aspekty techniczne muszą zostać doprecyzowane”.

Do kwestii przekazania polskich myśliwców MiG-29 Ukrainie odniósł się również w tamtym czasie minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON w programie „Pytanie dnia”, w TVP1 przyznał:

„Jesteśmy w procesie rozmów z Ukrainą. Powiedzieliśmy samoloty z jednej strony, ale z drugiej strony np. właśnie zdolności dronowe dla naszego kraju. Ta zasada wzajemności, zasada solidarności, którą ja pierwszy zaproponowałem została przyjęta przez stronę ukraińską. Część MiG-ów już wychodzi ze służby za chwilę. Resurs się kończy, więc albo pójdą na żyletki, mówiąc kolokwialnie, albo będą służyły dla bezpieczeństwa państwa polskiego dalej tylko już trochę w innej formule. Jesteśmy tutaj zainteresowani współpracą w tym wymiarze”.

W lutym ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, potwierdził, że ukraińska grupa inspekcyjna dokonała już oględzin maszyn, a obecnie obie strony precyzują, w jaki sposób samoloty zostaną dostarczone i co dokładnie Polska otrzyma w zamian. Według informacji ambasadora, cztery samoloty są już gotowe do przekazania, a cała operacja mogłaby się odbyć jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku. Były minister obrony Janusz Onyszkiewicz oceniał, że po zakończeniu konsultacji technicznych, które mogły potrwać do końca stycznia 2026 roku, samoloty mogłyby fizycznie trafić do Ukrainy w lutym.

Jak podkreślił ambasador Bodnar, Kijów oferuje „nowoczesny sprzęt, który sprawdził się doskonale i wzmocni zdolności obronne Polski”. Szczegóły techniczne oferty pozostają tajemnicą wojskową, jednak wiadomo, że celem jest nie tylko pozyskanie gotowych systemów, ale również wspólne rozwijanie nowych kompetencji obronnych i przemysłowych.

Czy przekazanie samolotów MiG-29 Ukrainie osłabia Polskę?

Przekazanie samolotów bojowych Ukrainie wywołuje wiele emocji, warto jednak zaznaczyć, że wycofanie postsowieckich MiG-ów nie osłabia bezpieczeństwa państwa, lecz przyspiesza ujednolicenie floty wokół zachodnich platform takich jak myśliwce F-16, myśliwce F-35, czy samoloty FA-50. Dodatkowo redukuje koszty logistyczne oraz eksploatacyjne. Według założonych planów w 2027 roku kończy się okres użytkowania samolotów MiG-29.

Jak zwracał już uwagę Juliusz Sabak, redaktor Portalu Obronnego

„Od dawna ich remonty [red. MiG-ów-29], naprawy i bieżąca eksploatacja odbywają się bez wsparcia producenta, w oparciu o części z drugiej ręki, rewitalizowane lub dorabiane w kraju. Stanowi to znaczące obciążenie logistyczne i finansowe oraz okupione jest sporym wysiłkiem personelu naziemnego”.

Pozbycie się starzejących się MiG-ów-29 może generować wyzwania w krótkim okresie czasu, ale mogą one zostać zredukowane przy wsparciu sojuszniczych maszyn.

Już teraz myśliwce z innych państw NATO pojawiają się regularnie w Polsce i pomagają chronić bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej nad Polską. Nie sposób nie wspomnieć o zaangażowaniu holenderskich myśliwców F-35 podczas naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w nocy z 9 na 10 czerwca 2025 r., dwóch misjach norweskich F-35 w 2025 r., obecności francuskich myśliwcach Rafale, czy Eurofighter Typhoon w minionym roku. Polska już otrzyma pierwsze egzemplarze własnych myśliwców F-35, a dostawy wszystkich 32 zamówionych samolotów mają zakończyć się w 2029 r. Przewiduje się, że polskie F-35A Lightning II pełną gotowość operacyjną osiągną w 2030 r.

Co istotne, trwające rozmowy z Ukrainą mogą otworzyć Polsce drogę do pozyskania cennych kompetencji w obszarze dronów, walki elektronicznej, systemów antydronowych oraz technologii rakietowych. Szczególnie wartościowe są ukraińskie doświadczenia „prosto z frontu”, obejmujące masową produkcję bezzałogowców, odporność na zakłócenia oraz zwalczanie systemów przeciwnika. Taki barter nie powinien jednak zastępować zakupów nowoczesnego uzbrojenia NATO, lecz stanowić impuls rozwojowy dla polskiego przemysłu obronnego. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że niewykorzystanie tej szansy grozi - z upływem czasu - pozostaniem z przestarzałymi maszynami bez realnej wartości bojowej i technologicznej.

Wymiana samolotów MiG-29 na technologie dronowe to coś więcej niż transakcja sprzętowa. Jest to element szerszej, sojuszniczej polityki wsparcia Ukrainy oraz wzmacniania bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO. Jak podkreślał minister Kosiniak-Kamysz, „lepiej, żeby (MiG-i) trafiły na Ukrainę i w perspektywie służyły dalej bezpieczeństwu Polski, niż żeby były przerobione na żyletki”.

Dla Ukrainy, której piloci doskonale znają samoloty MiG-29, dodatkowe maszyny stanowią natychmiastowe wzmocnienie zdolności do obrony przestrzeni powietrznej i zwalczania rosyjskich rakiet oraz dronów. Dla Polski jest to z kolei szansa na pozyskanie sprawdzonych w boju technologii i zacieśnienie współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym, co w długoterminowej perspektywie może przynieść obopólne korzyści strategiczne.

MiG-29 w polskich siłach powietrznych

Myśliwce MiG-29 to poradzieckie maszyny, które wciąż są częścią wyposażenia Sił Powietrznych RP. Radziecki myśliwiec frontowy wszedł do służby w latach 80. Do dziś, mimo upływu lat, jest ceniony za swoje doskonałe właściwości manewrowe. Samoloty te trafiły do Polski w 1989 roku i przez dekady stanowiły trzon lotnictwa myśliwskiego.

MiG-29 jest dwusilnikowym średniopłatem zdolnym osiągnąć prędkość ponad 2 Machy (ok. 2400 km/h). Jego sercem są dwa silniki turboodrzutowe Klimow RD-33, które zapewniają maszynie znakomite przyspieszenie i stosunek ciągu do masy. To właśnie praca tych silników, zwłaszcza przy użyciu dopalacza, jest źródłem charakterystycznego, potężnego dźwięku.

Przydomek "Smoker" (z ang. palacz, dymiarz), którym często określa się te myśliwce, wziął się od smug dymu, jakie silniki RD-33 pozostawiają za sobą w niektórych zakresach pracy. Jest to unikalna cecha, która sprawia, że MiG-29 jest łatwo rozpoznawalny na niebie, nie tylko po sylwetce, ale i po zostawianym śladzie.

Maszyny stacjonujące w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku choć wielokrotnie modernizowane, osiągają kres swoich możliwości technicznych i operacyjnych. Ich wycofanie jest naturalnym elementem transformacji polskiego lotnictwa. Początkowo mówiło się, że będą latać nie dłużej niż do końca 2025 roku, gdyż wtedy większości z tych 6-8 zdatnych do lotu MiG-ów-29 wyczerpie się resurs i certyfikat pozwalający na ich użycie.

Jak jednak zwrócił uwagę redaktor prowadzący Portalu Obronnego Juliusz Sabak: "Resurs teoretycznie można by przedłużać po raz kolejny, gdyż zrobiono to już kilkukrotnie. Jednak jest to technicznie i ekonomicznie nieopłacalne". Poza tym Polska nie posiada, części zamiennych i uzbrojenia do nich. Nie możemy także zapominać, że maszyny te ustępują pod względem możliwości operacyjnych innym maszynom znajdującym się w polskiej służbie.

Zadania, które do tej pory realizowały MiG-i są (i będą) stopniowo przejmowane przez nowocześniejsze konstrukcje: myśliwce, F-16 C/D Block 52+, które stanowią trzon lotnictwa bojowego, lekkie samoloty bojowe FA-50, które dotarły już z Korei Południowej, a w przyszłości także myśliwce 5. generacji F-35A Lightning II.

Polski MiG-29 nad Dęblinem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki