MiG-29 za drony. Polska i Ukraina finalizują strategiczną wymianę

2026-01-29 12:13

Trwają finalne ustalenia dotyczące przekazania Ukrainie przez Polskę poradzieckich myśliwców MiG-29. Jak poinformował ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar, w zamian za samoloty strona ukraińska oferuje bardzo ciekawe rozwiązania dronowe oraz bezcenne know-how z pola walki. Inicjatywa, mocno wspierana przez szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, wpisuje się w nową filozofię dwustronnej pomocy, opartą na zasadzie wzajemności i strategicznym partnerstwie przemysłowym.

Negocjacje w sprawie przekazania ostatnich myśliwców MiG-29, które służą w polskim lotnictwie od 1989 roku, weszły w decydującą fazę. Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, potwierdził, że ukraińska grupa inspekcyjna dokonała już oględzin maszyn, a obecnie obie strony precyzują, w jaki sposób samoloty zostaną dostarczone i co dokładnie Polska otrzyma w zamian. Według informacji ambasadora, cztery samoloty są już gotowe do przekazania, a cała operacja mogłaby się odbyć jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku.

Decyzja o przekazaniu samolotów została już podjęta na szczeblu rządowym, o czym informował wiceminister obrony Paweł Zalewski. Obecne rozmowy mają charakter techniczny i dotyczą logistyki oraz warunków transferu. Pierwsza partia ma objąć do dziesięciu maszyn. Polska już w 2023 roku przekazała Ukrainie 14 myśliwców MiG-29, stając się pierwszym państwem, które wsparło Kijów maszynami bojowymi.

Co Polska otrzyma w zamian? Ukraińskie drony i bezcenne know-how

Kluczowym elementem porozumienia jest zasada wzajemności, którą konsekwentnie podkreśla wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Nie chodzi o prostą donację, ale o strategiczną wymianę, która ma przynieść wymierne korzyści Wojsku Polskiemu. W zamian za myśliwce, których resursy eksploatacyjne dobiegają końca, Polska ma uzyskać dostęp do ukraińskich technologii dronowych i rakietowych.

Jak podkreślił ambasador Bodnar, Kijów oferuje „nowoczesny sprzęt, który sprawdził się doskonale i wzmocni zdolności obronne Polski”. Szczegóły techniczne oferty pozostają tajemnicą wojskową, jednak wiadomo, że celem jest nie tylko pozyskanie gotowych systemów, ale również wspólne rozwijanie nowych kompetencji obronnych i przemysłowych.

W doniesieniach medialnych mówi się, że Ukraina ma umiejętności do masowej produkcja tanich, nowoczesnych maszyn, które działają w rojach i szybko dostosowują się do zmieniających się warunków pola walki. Drugi to budowa znacznie większych bezzałogowców dalekiego zasięgu, zdolnych operować mimo silnych zakłóceń GPS i korzystających z łączności satelitarnej. Równie ważny jest cały obszar zwalczania dronów przeciwnika od ich wykrywania, przez niszczenie, aż po obezwładnianie. Dużo uwagi przyciąga wojna elektroniczna: ukraińskie metody skutecznego zagłuszania i neutralizowania rosyjskich systemów, ale też to, jak odporne i trudne do wyłączenia potrafią być same rosyjskie rozwiązania oraz jakie techniki naprawdę działają przeciwko nim.

Trzecia istotna dziedzina to rakiety i pociski manewrujące. Ukraina od czasów ZSRR była ważnym producentem silników rakietowych także do systemów kosmicznych i balistycznych, a jednocześnie samodzielnie rozwinęła własne konstrukcje: od różnych rakiet kierowanych po pociski manewrujące, w tym Neptun i jego dalekosiężną wersję o zasięgu powyżej 1000 km. Cała ta praktyczna wiedza, która rodzi się na froncie, mogłaby bardzo pomóc polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu zarówno w projektowaniu własnych systemów, jak i w rozwijaniu amunicji oraz systemów kierowania dla już posiadanego uzbrojenia, na przykład do zestawów Homar-K.

Dlaczego ukraińskie technologie są tak cenne?

Pełnoskalowa wojna uczyniła z Ukrainy światowego lidera w zakresie wykorzystania i rozwoju bezzałogowych systemów latających. Doświadczenia z frontu pozwoliły na błyskawiczny rozwój setek typów dronów FPV, morskich i uderzeniowych, a także zaawansowanych systemów walki radioelektronicznej. Dla Polski, która intensywnie modernizuje swoje siły zbrojne, dostęp do tego unikalnego know-how jest bezcenny i może znacząco przyspieszyć program „dronizacji” armii. 

Koniec epoki MiG-ów w polskim lotnictwie

Przekazanie ostatnich myśliwców MiG-29 symbolicznie zamyka pewną epokę w historii Sił Powietrznych RP. Te poradzieckie maszyny, choć wielokrotnie modernizowane, osiągają kres swoich możliwości technicznych i operacyjnych. Ich wycofanie jest naturalnym elementem transformacji polskiego lotnictwa. Wiele osób zapomina, że myśliwce MiG-29 mogą latać nie dłużej niż do końca 2025 roku, gdyż wtedy większości z tych 6-8 zdatnych do lotu maszy wyczerpie się resurs i certyfikat pozwalający na ich użycie. Przez co stanowią one sprzęt nienadający się do lotów. Jak zwrócił uwagę redaktor prowadzący Portalu Obronnego Juliusz Sabak: "Resurs teoretycznie można by przedłużać po raz kolejny, gdyż zrobiono to już kilkukrotnie. Jednak jest to technicznie i ekonomicznie nieopłacalne". Poza tym Polska nie posiada, części zamiennych i uzbrojenia do nich. Nie możemy także zapominać, że  maszyny te ustępują pod względem możliwości operacyjnych innym maszynom znajdującym się w polskiej służbie. 

Zadania, które do tej pory realizowały MiG-i, są już przejmowane przez nowocześniejsze konstrukcje:

  • Samoloty F-16 C/D Block 52+, które stanowią trzon lotnictwa bojowego.
  • Lekkie samoloty bojowe FA-50, które dotarły już z Korei Południowej.
  • Myśliwce 5. generacji F-35A Lightning II, których pierwsze egzemplarze mają pojawić się w Polsce w połowie 2026 roku.

Dzięki tym zakupom potencjał bojowy Sił Powietrznych znacząco wzrasta, a przekazanie starych maszyn Ukrainie nie tworzy luki w systemie obrony powietrznej kraju.

Jak pisał w swoich tekście Juliusz Sabak pt: "Stary MiG-29 za nowe technologie? Czy Polska może coś zyskać od Ukrainy?"

"Decyzja o pozbyciu się reszty tych maszyn moim zdaniem nie osłabia bezpieczeństwa Polski w szerszej perspektywie, choć w krótkim czasie może wywołać pewne wyzwania. Wręcz przeciwnie, przyspiesza przejście do floty opartej na standardach zachodnich i mniejsze liczbie typów maszyn bojowych, takich jak F-16, F-35 i FA-50. (F-16, F-35 i FA-50). Krótkoterminowy ubytek postsowieckich maszyn będzie rekompensowany przez dostawy nowoczesnego sprzętu. Warto przypomnieć, że w przyszłym roku do Polski przylecą pierwsze dwa samoloty F-35. Krótkoterminowo, możemy skorzystać ze wsparcia sojuszniczych myśliwców, które już obecnie są licznie obecne na terytorium Polski".

Strategiczny wymiar współpracy

Wymiana samolotów MiG-29 na technologie dronowe to coś więcej niż transakcja sprzętowa. Jest to element szerszej, sojuszniczej polityki wsparcia Ukrainy oraz wzmacniania bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO. Jak podkreślał minister Kosiniak-Kamysz, „lepiej, żeby (MiG-i) trafiły na Ukrainę i w perspektywie służyły dalej bezpieczeństwu Polski, niż żeby były przerobione na żyletki”.

Dla Ukrainy, której piloci doskonale znają samoloty MiG-29, dodatkowe maszyny stanowią natychmiastowe wzmocnienie zdolności do obrony przestrzeni powietrznej i zwalczania rosyjskich rakiet oraz dronów. Dla Polski jest to z kolei szansa na pozyskanie sprawdzonych w boju technologii i zacieśnienie współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym, co w długoterminowej perspektywie może przynieść obopólne korzyści strategiczne.

Polski MiG-29 nad Dęblinem
Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki