- Republika Korei ogłosiła rozpoczęcie programu budowy swojego pierwszego atomowego okrętu podwodnego ("Jang Bogo N"), który ma zostać zwodowany do połowy lat 30. XXI wieku. Jest to odpowiedź na rosnące zagrożenie nuklearne i rakietowe ze strony Korei Północnej.
- Nowe okręty będą zasilane nisko wzbogaconym uranem (LEU) i budowane w kraju przy wsparciu USA, co ma zapewnić Seulowi znacząco większe zdolności operacyjne i odstraszania. Mają one śledzić północnokoreańskie jednostki i być elementem planu "Masowej Kary i Odwetu".
- Decyzja Seulu ma miejsce w kontekście rozbudowy podwodnych zdolności nuklearnych Korei Północnej, w tym doniesień o możliwym transferze kluczowych komponentów napędu atomowego z Rosji do Pjongjangu, co stanowiłoby poważne naruszenie międzynarodowych traktatów.
Podczas posiedzenia komisji ds. przyszłej strategii obronnej prezydent Lee Jae Myung podkreślił historyczne znaczenie projektu. „Okręt podwodny z napędem atomowym, który zostanie zbudowany w oparciu o silny sojusz Korei Południowej i USA, jest symbolem naszej woli wzięcia odpowiedzialności za pokój i bezpieczeństwo na Półwyspie Koreańskim” – powiedział prezydent.
Minister obrony Ahn Gyu-back przedstawił szczegóły planu, znanego pod kryptonimem „Jang Bogo N”. Nazwa ta niesie ze sobą przesłanie odziedziczenia ducha pierwszego okrętu podwodnego Republiki Korei, ROKS Jangbogo (SS-061). Projekt zakłada zwodowanie pierwszej jednostki w połowie lat 30., a jej wprowadzenie do służby operacyjnej planowane jest na drugą połowę tej dekady. Kluczowym celem programu jest zapewnienie zdolności do skutecznego odstraszania i reagowania na zagrożenia ze strony północnokoreańskich okrętów podwodnych zdolnych do przenoszenia pocisków balistycznych (SLBM).
W 31-stronicowym dokumencie strategicznym autorzy inicjatywy mocno akcentują konieczność wprowadzenia do służby okrętów bojowych, które pozwolą skutecznie odpowiadać na rosnący potencjał nuklearny Korei Północnej. Ministerstwo Obrony Narodowej Republiki Korei wskazuje, że przyszłe okręty podwodne mają śledzić północnokoreańskie jednostki od chwili ich wyjścia z portu. Dzięki temu w razie konfliktu siły zbrojne Korei Południowej będą w stanie wyeliminować podwodne zagrożenie nuklearne Pjongjangu jeszcze zanim dojdzie do odpalenia pocisków.
„Okręty podwodne napędzane energią atomową oferują znacznie większe możliwości operacyjne niż konwencjonalne jednostki diesel-elektryczne – przede wszystkim dłuższy czas przebywania pod wodą oraz znacznie większą mobilność. Stanowią one zatem kluczowy element obrony przed nuklearnymi i rakietowymi zagrożeniami ze strony północnokoreańskich okrętów podwodnych” – czytamy w dokumencie.
Nowe okręty Korei Południowej zostaną również uzbrojone w precyzyjne pociski, które umożliwią reakcję na północnokoreański arsenał nuklearny. Będzie to element szerszego planu Seulu o nazwie „Korea Massive Punishment and Retaliation” (Masowa Kara i Odwet), zakładającego przeprowadzenie kontrataku na cele na terytorium KRLD w razie wybuchu konfliktu.
Obecnie marynarka wojenna Korei Południowej dysponuje flotą konwencjonalnych okrętów podwodnych zarówno zagranicznego (europejskiego) pochodzenia, jak i konstrukcji krajowej. Siły podwodne ROKN są kluczowym elementem odstraszania, skupionym na zwalczaniu okrętów nawodnych i podwodnych wroga (głównie Korei Północnej), a także precyzyjnych uderzeniach lądowych za pomocą pocisków balistycznych. Flota liczy 21 okrętów podwodnych, wszystkie dieslowo-elektryczne. Są to trzy typy: Dosan Ahn Changho – 3 w służbie (najnowsze, z rakietami balistycznymi) plus jeden w budowie, Sohn Wonyil – 9 w służbie (średnie, z systemem AIP), oraz Chang Bogo – 9 w służbie (najstarsze, ale modernizowane).
Są one zarządzane przez Dowództwo Sił Podwodnych w Jinhae, podzielone na sześć eskadr. Program KSS (Korean Attack Submarine) zakłada budowę 27 okrętów w trzech fazach, z naciskiem na technologie krajowe (Hanwha Ocean i HD Hyundai Heavy Industries). Okręty są uzbrojone w torpedy (np. Tiger Shark), miny morskie oraz pociski manewrujące i balistyczne (Hyunmoo-2B, zasięg 500 km).
Najnowsze jednostki wyposażono w systemy pionowego startu (VLS), pozwalające na odpalanie pocisków manewrujących i balistycznych wymierzonych w cele w Korei Północnej. Mimo to Seul podkreśla, że ich zasięg, prędkość i wytrzymałość nie są wystarczające do skutecznego przeciwdziałania nowemu zagrożeniu – północnokoreańskim okrętom podwodnym uzbrojonym w pociski balistyczne.
Technologia i krajowe możliwości
Ambitny program Seulu opiera się na dwóch filarach: zaawansowanej technologii jądrowej oraz krajowym przemyśle stoczniowym i obronnym. W odróżnieniu od większości okrętów wojennych USA, które wykorzystują wysoko wzbogacony uran (HEU), południowokoreańskie jednostki będą zasilane nisko wzbogaconym uranem (LEU), zawierającym poniżej 20% izotopu U-235. Wybór ten jest kluczowy dla zachowania zobowiązań Korei Południowej w ramach Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Seul zamierza ściśle współpracować ze Stanami Zjednoczonymi w celu zabezpieczenia dostaw paliwa oraz z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA), aby zagwarantować pełną transparentność programu. Napęd jądrowy zapewni nowym okrętom znacznie większą mobilność i możliwość dłuższego przebywania w zanurzeniu w porównaniu z obecnie posiadaną flotą konwencjonalną.
Projekt będzie realizowany w oparciu o krajowe zdolności. Ministerstwo poinformowało, że budowa okrętów będzie prowadzona w kraju, a nie w stoczniach amerykańskich, co ma zapewnić niezależność w zakresie zakupów, konserwacji i długoterminowej eksploatacji. Kluczową rolę odegrają południowokoreańscy giganci stoczniowi, tacy jak Hanwha Ocean i HD Hyundai Heavy Industries. Informacja o uruchomieniu programu spotkała się z entuzjastyczną reakcją rynków finansowych – akcje obu firm zanotowały znaczące wzrosty, co świadczy o zaufaniu inwestorów do potencjału projektu. Program ma również stać się motorem napędowym dla gospodarki, tworząc ponad 40 000 miejsc pracy i stymulując rozwój technologiczny w powiązanych sektorach.
Geopolityczne implikacje i współpraca międzynarodowa
Decyzja Korei Południowej o budowie atomowego okrętu podwodnego nie pozostaje bez echa na arenie międzynarodowej. Dołączenie Seulu do grona państw takich jak USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja i Indie, a wkrótce także Australia (w ramach paktu AUKUS), jest postrzegane jako znacząca zmiana w krajobrazie bezpieczeństwa Indo-Pacyfiku.
Program jest realizowany przy formalnej zgodzie i wsparciu Stanów Zjednoczonych, co potwierdzono w dwustronnych porozumieniach. Republika Korei od ponad trzech dekad zabiega o nabycie okrętów podwodnych z napędem jądrowym i dopiero w październiku ubiegłego roku uzyskała zgodę prezydenta USA Donalda Trumpa na amerykańską technologię napędu jądrowego. Waszyngton nie tylko pomoże w pozyskaniu paliwa jądrowego, ale także zadeklarował wsparcie dla cywilnego programu wzbogacania uranu przez Koreę Południową do celów pokojowych. Ta ścisła współpraca jest postrzegana jako element szerszej strategii USA, mającej na celu przerzucenie na sojuszników większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo regionalne.
Mimo ambitnych założeń i silnego wsparcia politycznego, program „Jang Bogo N” stoi przed licznymi wyzwaniami. Należą do nich przede wszystkim ogromne koszty, bariery technologiczne związane z opracowaniem własnego reaktora oraz potencjalne negatywne reakcje ze strony sąsiadów, zwłaszcza Chin i Korei Północnej, które mogą uznać program za eskalację podwodnego wyścigu zbrojeń.
Jak było już wspomniane, Republika Korei bardzo poważnie traktuje zagrożenie ze strony Korei Północnej i jej floty. Flota okrętów podwodnych Koreańskiej Armii Ludowej (KPA) jest jedną z największych na świecie pod względem liczby jednostek. Szacunki różnych źródeł wahają się, wskazując na posiadanie przez Pjongjang od około 70 do nawet ponad 80 okrętów podwodnych. Jednakże imponująca liczba nie idzie w parze z nowoczesnością. Zdecydowana większość tych jednostek to konstrukcje przestarzałe, oparte na technologii sprzed kilkudziesięciu lat.
Potencjał podwodny Marynarki Wojennej Korei Północnej opiera się na kilku kluczowych typach jednostek, z których każda pełni specyficzne funkcje:
Okręty typu Romeo (Projekt 633) stanowią trzon północnokoreańskiej floty podwodnej i są jej największymi konwencjonalnymi jednostkami. Pochodzą z radzieckiej konstrukcji z lat 50. XX wieku. KRLD posiada około 20 takich okrętów. Pomimo znacznego wieku są one regularnie modernizowane, a przynajmniej jeden z nich został przebudowany na platformę do przenoszenia pocisków balistycznych.
Kolejną klasą są mniejsze, przybrzeżne okręty typu Sang-O, których Pjongjang ma w służbie około 40. Służą one przede wszystkim do działań infiltracyjnych, szpiegowskich oraz stawiania min. To właśnie okręt tego typu został przechwycony przez siły Korei Południowej w 1996 roku po tym, jak osiadł na mieliźnie podczas nieudanej próby desantu dywersantów.
Najmniejsze jednostki to miniaturowe okręty podwodne typów Yugo i Yono – jest ich około 20. Są one przeznaczone głównie do tajnego transportu agentów i sił specjalnych na terytorium przeciwnika. Ich niewielkie rozmiary sprawiają, że są trudne do wykrycia, ale jednocześnie mocno ograniczają ich zasięg i czas przebywania na morzu.
Najważniejszym i najnowocześniejszym elementem floty są okręty typu Gorae (znane też jako Sinpo) – to pierwszy typ północnokoreańskich okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi (SSB). Jednostka „8.24 Yongung” posłużyła jako platforma testowa do prób morskich wyrzutni SLBM, w tym pocisków typu Pukguksong-1. Stanowią one znaczny krok naprzód w rozwoju podwodnego potencjału nuklearnego KRLD.
Mimo to, nawet stare i głośne okręty podwodne mogą stanowić poważne zagrożenie. W wielu analizach wskazuje się, że w przypadku konfliktu Korea Północna mogłaby zastosować taktykę roju, polegającą na jednoczesnym użyciu dużej liczby jednostek do zmasowanych ataków, stawiania min morskich czy zakłócania szlaków handlowych. Głównym zadaniem floty podwodnej KRLD jest obrona wybrzeża, prowadzenie działań dywersyjnych i szpiegowskich przeciwko Korei Południowej oraz, w coraz większym stopniu, tworzenie sił strategicznego odstraszania.
Najnowszym i najbardziej medialnym osiągnięciem Pjongjangu w dziedzinie technologii podwodnej jest zwodowanie we wrześniu 2023 roku okrętu nr 841, nazwanego "Bohater Kim Kun Ok". Według północnokoreańskiej propagandy jest to "pierwszy taktyczny okręt podwodny do ataków nuklearnych". W rzeczywistości jest to głęboko zmodyfikowana jednostka typu Romeo, w której za kioskiem dobudowano dużą sekcję mieszczącą wyrzutnie pocisków. Analitycy wskazują, że okręt ten może przenosić zarówno pociski balistyczne krótkiego zasięgu, jak i pociski manewrujące, potencjalnie uzbrojone w głowice jądrowe.
Równolegle przywódca KRLD, Kim Dzong Un, ogłosił budowę okrętu podwodnego o napędzie atomowym jako jeden z priorytetów zbrojeniowych. Taka jednostka, zdolna do znacznie dłuższego przebywania w zanurzeniu i posiadająca praktycznie nieograniczony zasięg, stanowiłaby skokowy wzrost zdolności północnokoreańskiej marynarki. Eksperci z Południa sugerują, że może chodzić o jednostkę o wyporności 6000-7000 ton, zdolną do przenoszenia około 10 pocisków balistycznych. Istnieją również podejrzenia, że w rozwoju tej technologii Pjongjang może otrzymywać wsparcie ze strony Rosji.
W połowie 2025 roku południowokoreańskie media, powołując się na źródła w wywiadzie i rządzie, zaczęły alarmować o możliwym transferze technologii nuklearnej z Rosji do Korei Północnej. Według tych doniesień, w pierwszej połowie 2025 roku Pjongjang miał otrzymać od dwóch do trzech modułów napędowych pochodzących z wycofanych ze służby rosyjskich okrętów podwodnych. Nie chodzi o kompletny, nowy reaktor, ale o kluczowe i najbardziej skomplikowane komponenty siłowni jądrowej. Według źródeł, w skład przekazanych modułów miały wchodzić: rdzenie reaktorów; turbiny; systemy chłodzenia.
Elementy te, nawet jeśli pochodzą ze starszych typów rosyjskich okrętów, stanowią dla północnokoreańskich inżynierów bezcenne źródło wiedzy. Dzięki inżynierii odwrotnej, Korea Północna mogłaby w relatywnie krótkim czasie pozyskać know-how niezbędne do budowy własnych napędów jądrowych, co wcześniej było poza jej zasięgiem.
Gdyby doniesienia o transferze się potwierdziły, oznaczałoby to, że Rosja, stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ i sygnatariusz Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), przekroczyła "czerwoną linię". Taki ruch byłby rażącym naruszeniem międzynarodowych sankcji nałożonych na Koreę Północną i podważyłby cały system kontroli proliferacji broni masowego rażenia.
Dla Pjongjangu uzyskanie zdolności do budowy atomowych okrętów podwodnych byłoby zwieńczeniem programu nuklearnego. Okręt podwodny z napędem atomowym, uzbrojony w pociski balistyczne z głowicami jądrowymi (tzw. klasa SSBN), jest uważany za najbardziej stabilny element triady nuklearnej, gwarantujący możliwość odwetu nawet po zniszczeniu naziemnych wyrzutni. Taka zdolność znacząco podnosi wiarygodność odstraszania nuklearnego Korei Północnej i stanowiłaby ogromne wyzwanie dla systemów obronnych USA, Japonii i Republiki Korei.