Informacja o możliwej produkcji kluczowych komponentów systemu Patriot w Polsce padła z ust wiceszefa MON, Cezarego Tomczyka, na antenie TVN24. Była ona owocem jego niedawnej wizyty w Waszyngtonie, gdzie polska delegacja spotkała się z przedstawicielami Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA m.in wiceszefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrew Bakerem, a to spotkanie ocenił jako „najważniejsze”. Podczas rozmów Tomczyk przedstawił jasną ofertę ze strony Polski, podkreślając gotowość kraju do pogłębiania wzajemnych relacji obronnych. Jak przyznał wiceminister, początkowo Amerykanie podchodzili do tego pomysłu sceptycznie.
„Po naszej wizycie myślę, że wszystko jest otwarte i dostaliśmy wstępną zgodę ze strony Departamentu Stanu, żeby produkować rakiety do systemów Patriot. Byłyby produkowane w polskim przemyśle obronnym. To jest kwestia konsorcjum, mamy takie zdolności na terenie Polski” – powiedział Tomczyk.
Rakiety PAC-3 MSE – serce polskiej tarczy antyrakietowej
Zgoda dotyczy pocisków PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement), które stanowią najnowocześniejszy i najbardziej zaawansowany element systemu Patriot. Są to pociski typu hit-to-kill, co oznacza, że niszczą wrogie rakiety balistyczne, manewrujące czy samoloty poprzez bezpośrednie trafienie z ogromną energią kinetyczną. Ich prędkość sięga 5000 km/h, a skuteczny pułap to ponad 24 km.
Polska, w ramach programu obrony powietrznej średniego zasięgu „Wisła”, zakontraktowała już dostawy tych pocisków. Uruchomienie ich produkcji w kraju ma jednak znaczenie strategiczne. Produkcja najprawdopodobniej odbywałaby się w ramach konsorcjum firm skupionych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ), która konsekwentnie buduje krajowe zdolności w technologiach rakietowych.
Wojsko Polskie dysponuje obecnie dwiema bateriami systemu Patriot, w skład których wchodzi 16 wyrzutni. Sprzęt ten, który osiągnął pełną gotowość operacyjną pod koniec 2025 roku, jest kluczowym elementem wielowarstwowej obrony powietrznej kraju. Pierwsze dwie baterie Patriotów dostarczone do Polski trafiły do 3. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej w Sochaczewie (woj. mazowieckie) i w grudniu 2025 r. ogłoszono ich pełną gotowość operacyjną. W latach 2027-2029 do Polski trafić ma kolejnych 48 wyrzutni Patriot, czyli kolejne 6 baterii. Poza jednostką w Sochaczewie mają one wejść na wyposażenie dywizjonów obrony powietrznej w Bytomiu, Gdyni oraz Skwierzynie w woj. lubuskim.
Polecany artykuł:
Więcej niż Patrioty: Polska hubem serwisowym i produkcyjnym dla USA
Rozmowy w Waszyngtonie dotyczyły szerszej współpracy przemysłowej, która ma uczynić z Polski regionalne centrum wsparcia dla sił amerykańskich w Europie. Wiceminister podkreślił plany Polski dotyczące budowy rozbudowanego zaplecza serwisowego dla nowoczesnego sprzętu wojskowego. W związku z inwestycjami w takie systemy jak F-35, Apache, Himars i Patrioty, Polska zamierza stworzyć kompleksowe centra obsługi.
„Polska na swoim terenie, w związku z tym, że zainwestowaliśmy w F-35, Apache, Himarsy, Patrioty, będzie budowała całe zaplecze serwisowe do tego sprzętu” – wyjaśnił wiceszef MON. Dodał, że: „Chcemy, żeby to zaplecze też było zapleczem dla armii amerykańskiej, na czym skorzysta i polski przemysł, i Amerykanie.” Już teraz widać konkretne efekty tych działań – jak poinformował Tomczyk
Kilka dni temu podpisano pierwsze porozumienie w tej sprawie, na mocy którego polskie zakłady będą obsługiwać nie tylko polskie, ale i amerykańskie czołgi stacjonujące na kontynencie. W Dęblinie powstanie jedyne w Europie autoryzowane centrum serwisowe silników AGT1500 do Abramsów. To inwestycja, która czyni Polskę trzecim państwem na świecie, po USA i Australii, z takimi zdolnościami.
Oznacza to, że wszystkie czołgi Abrams stacjonujące na Starym Kontynencie będą serwisowane i modernizowane w Polsce. To gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne i przemysłowe.
Co więcej, wiceminister Tomczyk zapowiedział, że rozmowy objęły również możliwość produkcji w Polsce amunicji dalekiego zasięgu do systemów HIMARS oraz rakiet Hellfire, wykorzystywanych m.in. przez śmigłowce uderzeniowe Apache. Wspólna, polsko-amerykańska produkcja miałaby przynieść korzyści obu stronom.
„Druga sprawa to są głębokie uderzenia do Himarsów, to są rakiety Hellfire, to jest cały zestaw środków bojowych, który może być produkowany w Polsce i będą na tym zarabiali i Polacy, i Amerykanie, bo ta produkcja może być wspólna” – wyjaśnił wiceminister. Zaznaczył również, że „Amerykanie byli bardzo zainteresowani takim rozwiązaniem”, co otwiera drogę do dalszej, pogłębionej współpracy w obszarze przemysłu obronnego.
Tomczyk powiedział także o kwestii obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce
„Przekazałem przede wszystkim jasną ofertę ze strony Polski. To znaczy, że Polska jest gotowa na przyjęcie stałej obecności amerykańskiej i że jesteśmy gotowi do zrobienia kolejnego kroku, jeżeli chodzi o wzajemne relacje” – powiedział Cezary Tomczyk.