Pancernik typu Trump na celowniku Kongresu. Przyszłość okrętów wisi na włosku

2026-05-29 13:49

Ambicje Marynarki Wojennej USA dotyczące budowy nowej generacji pancerników typu Trump napotkały poważną przeszkodę. Kongresmeni chcą zablokować rozpoczęcie prac nad pierwszym, napędzanym atomowo pancernikiem, dopóki nie otrzymają gwarancji, że jego kluczowe i futurystyczne systemy uzbrojenia są wystarczająco dojrzałe. Ta decyzja stawia pod znakiem zapytania nie tylko los flagowego projektu administracji prezydenta Trumpa, ale również całą strategię modernizacji amerykańskiej floty.

  • Kongres USA zamierza zablokować budowę pierwszego atomowego pancernika klasy Trump, USS Defiant, dopóki Marynarka Wojenna nie udowodni dojrzałości technologicznej jego kluczowych systemów uzbrojenia.
  • Główne obawy dotyczą niezakończonych prac nad działami elektromagnetycznymi, laserami o mocy 300 kW oraz pociskami hipersonicznymi, które nie zostały jeszcze w pełni sprawdzone i wdrożone.
  • Projekt pancernika budzi kontrowersje również ze względu na gigantyczne koszty (17 mld USD za pierwszy okręt) i polityczne tło, stawiając pod znakiem zapytania przyszłą strategię modernizacji floty USA.

Wstępny projekt corocznej ustawy o polityce obronnej (NDAA) na rok  2027 zawiera zapis, który może znacząco opóźnić, a nawet pogrzebać plany budowy nowej generacji pancerników. Komisja Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów postawiła sprawę jasno: Sekretarz Marynarki Wojennej nie będzie mógł zawrzeć kontraktu na budowę okrętu wiodącego, USS Defiant, dopóki nie poświadczy przed komisjami obrony, że planowane systemy uzbrojenia osiągnęły "wystarczająco dojrzały poziom gotowości technologicznej". Choć przepis nie precyzuje, o które technologie chodzi, nietrudno się domyślić, że obawy ustawodawców dotyczą najbardziej innowacyjnych elementów projektu.

Były sekretarz marynarki wojennej John Phelan został zdymisjonowany w kwietniu w związku z doniesieniami o frustracji Trumpa dotyczącej tempa budowy okrętów. Jego tymczasowym następcą został Hung Cao.

Niedojrzała technologia – główna przeszkoda dla superokrętu

Pancerniki typu Trump, o planowanej wyporności 35 000 ton, mają być naszpikowane najnowocześniejszą bronią. Wśród zaplanowanych systemów znajdują się działa elektromagnetyczne (railguny), broń laserowa o dużej mocy oraz pociski hipersoniczne. Problem polega na tym, że żaden z tych systemów nie został jeszcze w pełni sprawdzony i wdrożony na szeroką skalę, co budzi uzasadnione obawy o ryzyko technologiczne i potencjalne opóźnienia.

Program rozwoju działa elektromagnetycznego, prowadzony w latach 2005–2021, został zawieszony z powodu poważnych przeszkód technicznych, a prototyp trafił do magazynu. Chociaż na początku 2025 roku przeprowadzono nową rundę testów, jego przyszłość wciąż pozostaje niepewna.

Marynarka Wojenna aktywnie rozwija i wdraża systemy laserowe, takie jak ODIN czy HELIOS o mocy 60 kW, jednak pancerniki typu Trump mają otrzymać lasery o mocy 300 kW, a więc broń znacznie potężniejszą niż wszystko, co dotychczas zintegrowano na okrętach. Kluczowym elementem arsenału ma być pocisk Intermediate Range Conventional Prompt Strike (IRCPS), który wciąż pozostaje w fazie rozwoju. Pierwszy test z pokładu okrętu – niszczyciela USS Zumwalt – planowany jest dopiero na przyszły rok.

Kosztowny priorytet i sceptycyzm w Kongresie

Technologiczne znaki zapytania to nie jedyny problem. Gigantyczne koszty programu budzą sprzeciw po obu stronach sceny politycznej. Szacuje się, że pierwszy okręt, USS Defiant, ma kosztować aż 17 miliardów dolarów, a więcej niż lotniskowce nowej generacji typu Ford. Marynarka Wojenna planuje podpisanie kontraktu na okręt wiodący, USS Defiant, w 2028 roku, a jego dostawa ma nastąpić w 2036 roku. Cały program zakupu 15 pancerników do 2055 roku może pochłonąć setki miliardów dolarów.

Wielu ustawodawców, jak demokrata Joe Courtney, kwestionuje logikę przeznaczania tak ogromnych sum na projekt, który wciąż jest na etapie deski kreślarskiej. „Zanim zaczniesz ciąć stal, musisz się upewnić, że twój projekt jest gotowy lub prawie gotowy” - mówił. Senator Chris Coons określił program jako "przedsięwzięcie warte 50 miliardów dolarów, którego termin realizacji jest kwestią polityczną, a nie praktyczną". Krytycy wskazują również, że w dobie tanich dronów i precyzyjnych rakiet, tak duży i kosztowny okręt może stać się łatwym celem, co podważa jego strategiczny sens.

Marynarka Wojenna broni projektu, a co z fregatami?

Mimo krytyki, dowództwo US Navy broni programu, argumentując, że flota potrzebuje dużych okrętów o napędzie atomowym ze znaczną pojemnością ładunkową, zdolnych do długotrwałych operacji, zwłaszcza na rozległym Pacyfiku. Szef Operacji Morskich, admirał Daryl Caudle, zapewniał, że aby zminimalizować ryzyko, projekt w dużej mierze będzie bazował na sprawdzonych technologiach, takich jak radar SPY-6 czy system bojowy Aegis.

Jednak niektórzy politycy pozostają nieprzekonani. Twierdzą, że kosztowny pancernik stoi w sprzeczności z obowiązującą doktryną morską, która faworyzuje rozproszoną flotę platform załogowych i bezzałogowych, kosztem wielkich okrętów nawodnych, które są podatne na ataki. 

Senator Mitch McConnell z Kentucky, republikański przewodniczący podkomisji ds. środków na obronę, zwrócił uwagę na fakt, że Ukraina używa dronów i pocisków w celu zniszczenia lub uszkodzenia głównych rosyjskich okrętów wojennych na Morzu Czarnym. Dodał, że Iran również potrafił używać małych łodzi i dronów, by zagrozić wartym miliardy dolarów amerykańskim niszczycielom w Cieśninie Ormuz. Poddał w wątpliwość, czy Marynarka Wojenna dostosowuje się tak szybko, jak to konieczne, do współczesnego pola walki.

„Na najbardziej podstawowym poziomie, co robi Departament Marynarki Wojennej, aby zapewnić marynarzom i piechocie morskiej USA korzystanie ze wszystkich możliwych zalet nowoczesnej technologii wojskowej?” – zapytał McConnell przedstawicieli Marynarki Wojennej podczas przesłuchania w zeszłym tygodniu.

Równolegle do debaty o pancernikach, Kongres naciska na Marynarkę Wojenną w sprawie przyszłości fregat nowej generacji FF(X). Ustawodawcy domagają się przedstawienia strategii rozwoju kolejnych wariantów tych okrętów, w tym integracji kluczowego systemu pionowego startu (VLS). Jego brak w początkowej wersji, opartej na konstrukcji kutra typu Legend, wywołał falę krytyki, gdyż uzbrojenie fregaty byłoby porównywalne do znacznie mniejszych i często krytykowanych okrętów LCS. Marynarka tłumaczy, że VLS może pojawić się w przyszłości w formie modułowej, co ma zminimalizować ryzyko na wczesnym etapie programu.

Polityczne tło i strategiczny dylemat

Nie da się ukryć, że program pancerników jest oczkiem w głowie prezydenta Donalda Trumpa, który od dawna wyrażał zainteresowanie powrotem wielkich okrętów do floty. To nadaje całej sprawie dodatkowy wymiar polityczny. Decyzja Kongresu o wstrzymaniu budowy jest wyraźnym sygnałem, że nawet priorytetowe projekty Białego Domu podlegają parlamentarnej kontroli, zwłaszcza gdy w grę wchodzą ogromne pieniądze i niepewna technologia.

Ostateczny kształt ustawy NDAA nie jest jeszcze przesądzony i będzie przedmiotem negocjacji między Izbą Reprezentantów a Senatem. Jednak już teraz widać, że przyszłość amerykańskiej marynarki wojennej stoi przed fundamentalnym dylematem: czy inwestować w potężne, ale i niezwykle drogie superokręty, czy też postawić na bardziej rozproszoną flotę mniejszych, być może bezzałogowych jednostek, lepiej dostosowanych do realiów współczesnego pola walki. 

ORP ORZEŁ - Marian Hoppe, Prezes SafeTech | Portal Obronny