Nowy sojusz morski w Europie Północnej. Jaka rola czeka Polskę?

Wielka Brytania wyszła z propozycją utworzenia Northern Navies Initiative, czyli Inicjatywy Flot Północnych, mającej na celu wzmocnienie bezpieczeństwa morskiego w regionie Europy Północnej. Projekt ten jest odpowiedzią na rosnącą aktywność Rosji na kluczowych akwenach, takich jak Morze Północne, Morze Norweskie i Bałtyckie, a także odzwierciedla potrzebę wzmocnienia zdolności operacyjnych samej Royal Navy. Inicjatywa, która ma skupić państwa bałtyckie, skandynawskie oraz Holandię, może w przyszłości objąć także Polskę, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się podpisania polsko-brytyjskiego traktatu o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności.

Royal Navy AD 2026. Flota w cieniu własnej historii

i

Autor: UK MOD, Crown Copyright 2025/ Materiały prasowe

W maju bieżącego roku Wielka Brytania oficjalnie przedstawiła koncepcję Northern Navies Initiative, mającej na celu zacieśnienie współpracy morskiej w Europie Północnej. Pomysł ten, zaprezentowany przez szefa sztabu brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy), generała Gwyna Jenkinsa, ma na celu przede wszystkim stworzenie skutecznego mechanizmu odstraszania konwencjonalnego na morzu. Obszar działania sojuszu ma obejmować strategicznie ważne akweny: Morze Północne, Morze Norweskie oraz Bałtyckie. Do potencjalnych uczestników inicjatywy, poza Wielką Brytanią, zaliczają się państwa bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia), kraje skandynawskie (Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Islandia) oraz Holandia. Ten szeroki zakres uczestników podkreśla regionalny charakter zagrożeń i potrzebę wspólnej odpowiedzi.

Głównym motorem napędowym dla powstania Northern Navies Initiative jest narastająca presja ze strony Rosji, która systematycznie testuje zdolności obronne państw NATO i rozwija swoje siły morskie. „Rosja nadal testuje zdolności krajów NATO, zwłaszcza w domenie działań podwodnych i wzmacnia swoje zdolności poprzez rozwój swojej Floty Północnej” – podkreślił generał Gwyn Jenkins, cytowany przez portal Naval News. Rozwój zdolności operacyjnych w ramach tej inicjatywy ma stanowić kluczowe wsparcie dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Zagrożenie ze Wschodu: Dlaczego Rosja budzi obawy na morzach północnych?

Sytuacja bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim po wstąpieniu Szwecji i Finlandii do NATO uległa znaczącej zmianie na niekorzyść Rosji. Potencjał Floty Bałtyckiej Rosji jest obecnie znacznie mniejszy w porównaniu do łącznych sił morskich państw NATO w tym regionie. Jednakże, w przypadku Morza Północnego, Morza Norweskiego czy szerszego akwenu Północnego Atlantyku, przewaga po stronie Sojuszu nie jest już tak oczywista. Kluczowym elementem rosyjskiego potencjału jest Flota Północna, która jest najsilniejszą z czterech flot Rosji (obok Bałtyckiej, Oceanu Spokojnego i Czarnomorskiej). Jest ona stale modernizowana, a do służby wprowadzane są kolejne, zaawansowane okręty, w tym przede wszystkim podwodne.

Zdolności Rosji w zakresie działań podwodnych mają długą historię i stanowią obszar tradycyjnej aktywności rosyjskich sił morskich, sięgającej czasów zimnej wojny. Wówczas radzieckie siły podwodne miały za zadanie odciąć europejskich członków NATO od pomocy ze Stanów Zjednoczonych w przypadku otwartego konfliktu. Wynikało to z relatywnej słabości radzieckich sił nawodnych i lotnictwa w stosunku do potęgi morskiej USA i Wielkiej Brytanii. Obecnie, choć zagrożenie ze strony rosyjskich okrętów podwodnych nadal jest istotne, należy również uwzględniać szerszy wachlarz zagrożeń hybrydowych.

Eksperci oceniają, że jest mało prawdopodobne, aby Rosja była skłonna sprowokować otwarty, pełnoskalowy konflikt z krajami NATO, zwłaszcza biorąc pod uwagę straty poniesione w wojnie z Ukrainą. Ryzyko takiej konfrontacji byłoby dla Moskwy zbyt duże. Jednakże, działania hybrydowe stanowią realne i poważne zagrożenie. Mogą one obejmować uderzenia na infrastrukturę krytyczną, taką jak kable służące do łączności i przesyłania energii, rurociągi i gazociągi, a także platformy do wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego spod dna morskiego. Dla Polski jest to kwestia o kluczowym znaczeniu, zwłaszcza w kontekście gazociągu Baltic Pipe oraz szlaków dostaw ropy naftowej do Gdańska i skroplonego gazu ziemnego do gazoportu w Świnoujściu. Ochrona tej infrastruktury jest strategiczna nie tylko dla Polski, ale i dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Osłabiona Royal Navy szuka wsparcia: Nowe wyzwania dla brytyjskiej floty

Utworzenie regionalnego sojuszu leży również w żywotnym interesie samej Wielkiej Brytanii. Wynika to z postępującej erozji zdolności Royal Navy do prowadzenia operacji morskich na dużą skalę. „Musimy zająć się problemem wyniszczenia naszej floty przez dziesięciolecia cięć budżetowych i niepowodzeń politycznych” – napisał brytyjski komentator i emerytowany oficer Marynarki Wojennej, Tom Sharpe, w komentarzu dla dziennika „The Telegraph”. Obecnie brytyjska Marynarka Wojenna dysponuje zaledwie pięcioma fregatami rakietowymi. Ta niewielka liczba jednostek poważnie ogranicza jej możliwości operacyjne, zarówno w ramach bieżącej aktywności, jak i w przypadku zagrożenia konfliktem zbrojnym o wysokiej intensywności.

W obliczu tych wyzwań, Wielka Brytania dąży do zacieśnienia współpracy z partnerami. Sławek Zagórski, ekspert ds. wojskowości i publicysta Newsweeka oraz wp.pl, zauważa, że: „Stworzenie takiego zespołu ma duże znaczenie w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone stają się coraz mniej wiarygodnym sojusznikiem dla Europy, w rezultacie czego ciężar bezpieczeństwa europejskiego stopniowo przechodzi na państwa kontynentu. W tym układzie kraje europejskie muszą zrównoważyć brak sił amerykańskich na północnym Atlantyku, Morzu Północnym i Bałtyku”. Sytuację ma poprawić także współpraca z krajami, które zakupiły okręty od Wielkiej Brytanii. Przykładem są Kanada i Norwegia, które zamówiły fregaty przeciwpodwodne typu 26 ASW (ang. Anti-Submarine Warfare). Ich wdrożenie do służby i realizacja wspólnych operacji koordynowanych pomiędzy flotami pozwoli na przynajmniej częściowe odciążenie Royal Navy. Do końca 2030 roku do służby w brytyjskiej Marynarce Wojennej mają trafić dwie kolejne fregaty, jednak nawet to nie rozwiąże całkowicie problemu zbyt małej liczby dostępnych jednostek.

Polska w obliczu morskich zmian: Jaki potencjał wniesie do sojuszu?

Pytanie o znaczenie Northern Navies Initiative dla bezpieczeństwa Polski, zwłaszcza w wymiarze morskim, jest jak najbardziej zasadne. Sławek Zagórski podkreśla, że: „Dla Warszawy oznacza to dostęp do partnera prowadzącego politykę względnie stabilną i mniej podatną na zmiany polityczne obserwowane w Stanach Zjednoczonych, czy Niemczech. Z polskiego punktu widzenia zwiększa to przewidywalność współpracy wojskowej i politycznej w regionie Morza Bałtyckiego”. Powstanie i realizacja podobnych inicjatyw pozytywnie wpływa na poziom ochrony szlaków morskich i infrastruktury na strategicznych akwenach, takich jak Bałtyk i Morze Północne. Są to regiony, przez które Polska otrzymuje dostawy gazu ziemnego (gazociągiem Baltic Pipe) oraz ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.

Nie jest wykluczone, że Polska stanie się w przyszłości, jeśli nie pełnoprawnym członkiem, to przynajmniej partnerem tej inicjatywy. Potwierdza to również podpisanie polsko-brytyjskiego traktatu o współpracy obronnej. Jednakże, pełne zaangażowanie Polski w morski komponent sojuszu nastąpi prawdopodobnie w perspektywie najbliższej dekady, kiedy to do służby wejdą budowane obecnie fregaty typu Miecznik. Okręty te opierają się na projekcie fregaty Arrowhead-140 brytyjskiej firmy Babcock International. Prace nad ich budową postępują dynamicznie: na początku maja zamówiono system IPMS firmy L3Harris, odpowiedzialny za sterowanie napędem, elektrownią okrętową oraz systemami kontroli uszkodzeń. Wodowanie pierwszej jednostki, przyszłego ORP Wicher, zaplanowano na 12 sierpnia.

Dodatkowo, do końca następnej dekady, Marynarka Wojenna RP ma wzmocnić swoje zdolności poprzez pozyskanie czterech korwet rakietowych w ramach programu Ostrosz, a także trzech okrętów podwodnych w ramach programu Orka. Do czasu pojawienia się tych nowych jednostek, Polska będzie pełniła rolę przede wszystkim państwa zaplecza logistycznego. „Potencjał Marynarki Wojennej RP nadal wyraźnie ustępuje zdolnościom państw, które mają wystawić swoje siły. Na razie Polska wnosi do tego układu przede wszystkim położenie geograficzne, infrastrukturę portową, potencjał logistyczny oraz znaczące siły przeciwminowe” – podsumowuje Sławek Zagórski.

Współpraca na rzecz bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim wykracza poza sam komponent morski. Przykładem są ćwiczenia desantu polskiej 6. Brygady Powietrznodesantowej na Bornholmie w połowie maja, realizowane we współpracy z siłami zbrojnymi Danii. Polska armia regularnie uczestniczy również w manewrach w Estonii, gdzie przerzut sił, w tym Morskiej Jednostki Rakietowej, odbywa się drogą morską. Polska współtworzy także grupę bojową NATO na Łotwie i intensywnie współpracuje z Litwą w ramach Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej (LITPOLUKRBRIG). Siły Powietrzne RP biorą regularnie udział w misji Baltic Air Policing, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich. Wszystkie te działania potwierdzają strategiczne znaczenie Polski w regionalnym systemie bezpieczeństwa. W środę premierzy Polski i Wielkiej Brytanii – Donald Tusk oraz Keir Starmer – podpiszą w Londynie traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności, co z pewnością otworzy nowe perspektywy dla dalszej współpracy.

Rozmowa z komandorem Tomaszem Witkiewiczem podczas konferencji Zdolności Marynarki Wojennej RP i ochrona infrastruktury krytycznej na Bałtyku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki