- W piątek (29 maja) rosyjski dron wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną, rozbijając się na dachu bloku mieszkalnego w Gałaczu, co spowodowało pożar. Dwie osoby zostały lekko ranne w wyniku tego incydentu.
- Zdarzenie miało miejsce podczas rosyjskiego ataku dronami na ukraiński port Reni, położony około 20 km od Gałacza; jest to kolejne naruszenie rumuńskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski dron.
- Rumunia potępiła incydent jako "poważną i nieodpowiedzialną eskalację", wezwała ambasadora Rosji i zażądała przyspieszenia dostaw środków walki antydronowej. NATO, UE oraz inne kraje wyraziły solidarność i zapowiedziały wzmocnienie obrony.
Według oświadczenia rumuńskiego Ministerstwa Obrony, rosyjski dron rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w południowo-wschodnim mieście Gałacz, wywołując pożar. Na miejscu zdarzenia natychmiast pojawiły się służby ratunkowe i policja. Zgodnie ze wstępnymi informacjami, dwie osoby zostały lekko ranne, jednak ewakuowały się o własnych siłach i udzielono im pomocy medycznej na miejscu. Rumuńska armia poderwała dwa myśliwce F-16 oraz śmigłowiec, a mieszkańców bloku ewakuowano.
Incydent ten jest o tyle istotny, że miasto Gałacz znajduje się zaledwie około 20-21 km w linii prostej od ukraińskiego portu w Reni, który tego samego dnia był celem zmasowanego ataku rosyjskich dronów. Ukraińskie siły powietrzne poinformowały o wykryciu w obwodzie odeskim około 16 rosyjskich dronów Shahed lecących w kierunku tego ukraińskiego miasta. Bliskość geograficzna i jednoczesność zdarzeń wskazują na bezpośredni związek między rosyjskimi atakami na Ukrainę a naruszeniem rumuńskiej przestrzeni powietrznej.
Reakcja Rumunii była stanowcza. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rumunii zarzuciło Rosji „poważną i nieodpowiedzialną eskalację” sytuacji. Resort w oświadczeniu podkreślił, że: „Rumunia poinformowała swych sojuszników oraz sekretarza generalnego NATO o sytuacji i domaga się podjęcia kroków w celu przyspieszenia przekazania Rumunii środków walki antydronowej”. Zapewniono również, że kraj podejmie wszelkie niezbędne kroki dyplomatyczne w odpowiedzi na „to poważne naruszenie praw międzynarodowych i jej przestrzeni powietrznej”.
Prezydent Nicusor Dan oświadczył, że Rumunia „w żadnym wypadku nie zgodzi się na przeniesienie napastniczej wojny Rosji przeciw Ukrainie na jej obywateli” i zapowiedział zwołanie posiedzenia Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, aby omówić konsekwencje incydentu. Ustępujący rumuński premier Ilie Bolojan poinformował, że Rumunia w ciągu kilku godzin podpisze kontrakt na obronę antydronową w ramach unijnego programu wzmacniania obronności SAFE.
Alarm w NATO i Unii Europejskiej: Rosyjska eskalacja blisko granicy
Incydent w Gałaczu wywołał natychmiastową reakcję ze strony NATO. Rzeczniczka Sojuszu, Allison Hart, napisała na platformie X:
„Potępiamy nierozważność Rosji. NATO będzie nadal wzmacniać obronę przeciw wszystkim zagrożeniom, w tym dronom”. Podkreśliła, że Sojusz wyraża solidarność z Rumunią i jest gotów bronić każdego cala terytorium państw członkowskich. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte odbył rozmowę z prezydentem Nicusorem Danem, zapewniając go o „absolutnej solidarności NATO z Rumunią”.
Rutte podkreślił, że
„Lekkomyślne działania Rosji stanowią zagrożenie dla nas wszystkich. Rosja nadal atakuje ludność cywilną i infrastrukturę cywilną na całej Ukrainie. Miniona noc po raz kolejny pokazała, że konsekwencje jej nielegalnej wojny napastniczej nie zatrzymują się na granicy”.
Zapowiedział również dalsze wzmacnianie zdolności odstraszania i obrony przed zagrożeniami, w tym atakami z użyciem dronów.
Również instytucje Unii Europejskiej potępiły rosyjski incydent. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oceniła, że wtargnięcie rosyjskiego drona w przestrzeń powietrzną nad gęsto zaludnionym obszarem Rumunii jest „przekroczeniem kolejnej granicy”. Na platformach internetowych napisała, że „Rosyjski dron uderzył w gęsto zaludniony obszar w Rumunii, raniąc cywilów”, zaznaczając, że doszło do tego na terytorium UE.
Podkreśliła, że „Rosyjska wojna napastnicza (przyp. red. przeciw Ukrainie) przekroczyła kolejną granicę”. Wyraziła solidarność z Rumunią i jej mieszkańcami, zapewniając, że Komisja przygotowuje 21. pakiet unijnych sankcji wobec Rosji. Podobne stanowisko zajął przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, który podkreślił, że „Eskalacja rosyjskich działań na terytorium UE jest lekkomyślna i nieodpowiedzialna”. Dodał, że „UE jest zjednoczona w zwiększaniu presji na Rosję poprzez sankcje i wzmacnianie zdolności obronnych, w szczególności wzdłuż naszej wschodniej granicy”.
Międzynarodowe potępienie i wezwania do wzmocnienia obrony
Poza NATO i UE, wiele państw wyraziło swoje zaniepokojenie i potępienie dla działań Rosji. Łotwa również potępiła zdarzenie z udziałem drona w Gałaczu. Prezydent Edgars Rinkeviczs na platformie X wyraził „pełną solidarność z naszym sojusznikiem, Rumunią” oraz gotowość do podjęcia „działań w celu zapobieżenia takim naruszeniom” w przyszłości, życząc poszkodowanym szybkiego powrotu do zdrowia.
Prezydentka Mołdawii Maia Sandu również potępiła incydent, podkreślając, że Rosja stwarza zagrożenie „dla wszystkich” i należy ją powstrzymać. Napisała na portalu X:
„Zdecydowanie potępiam rosyjskie drony atakujące Rumunów w ich własnych domach. To poważna sprawa. Republika Mołdawii w pełni solidaryzuje się z Rumunią i życzy szybkiego powrotu do zdrowia rannym w Gałaczu. Rosja stanowi zagrożenie dla wszystkich i należy ją powstrzymać”.
Minister Spraw Zagranicznych Mołdawii Mihai Popsoi dodał, że wojna Rosji w Ukrainie zagraża bezpieczeństwu innych państw oraz niewinnym ludziom, apelując: „Ta wojna musi się skończyć”.
Także Francja zareagowała na incydent. Szef dyplomacji Jean-Noel Barrot poinformował, że wezwał ambasadora Rosji do MSZ, by zażądać od niego wyjaśnień, m.in. w związku ze wtargnięciem rosyjskiego drona w przestrzeń powietrzną Rumunii. Barrot potępił incydent jako „nieodpowiedzialne działanie”. Minister powiedział na antenie Radia France Inter, że wezwał ambasadora Rosji, aby przekazać mu, że „zmasowane ataki (przyp. red. na Kijów) przeciwko cywilom w miniony weekend (...) i te nowe nieodpowiedzialne działania” stanowią próby „zastraszenia”, które jednak są daremne, ponieważ nie skłonią Francji do zrezygnowania ze wspierania Ukrainy.
Benjamin Haddad, minister delegowany ds. europejskich w MSZ Francji, podkreślił, że incydent z dronem rosyjskim w Rumunii świadczy o zagrożeniu, jakie Kreml stwarza dla bezpieczeństwa europejskiego.
„Rosja zagraża architekturze bezpieczeństwa europejskiego swymi ingerencjami, cyberatakami, wtargnięciami w przestrzeń powietrzną. Trzeba bardzo jasno oceniać te sytuacje i zagrożenie, jakie Rosja stanowi we wszystkich naszych demokracjach” – zaznaczył Haddad.
Wyraził solidarność z Rumunią i przypomniał o stacjonujących tam żołnierzach francuskich w ramach operacji NATO, co ma „zademonstrować wsparcie (Francji) dla suwerenności jej partnerów w Europie”.
Kolejne naruszenia przestrzeni powietrznej: Rosyjskie drony testują cierpliwość Europy
Incydent z rosyjskim dronem w Gałaczu nie jest odosobnionym przypadkiem. Wcześniej, w kwietniu, podczas ostrzału terytorium Ukrainy, rosyjski dron również naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się w rejonie Barriera Traian w Gałaczu. Wówczas także ambasador Rosji w Bukareszcie został wezwany do rumuńskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z tym incydentem.
Rumuńska telewizja TVR poinformowała, powołując się na lokalne władze, że w okolicach miejscowości Basesti w okręgu Maramuresz w północno-zachodniej Rumunii znaleziono kolejnego drona bez ładunku wybuchowego. Teren został zabezpieczony, a władze badają pochodzenie bezzałogowca, który według doniesień ma rozpiętość skrzydeł około 3 metrów, oraz okoliczności, w jakich pojawił się na tym obszarze.
Już w lutym Rumunia wysłała myśliwce w powietrze, aby monitorować rosyjski atak na Ukrainę. Wtedy ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła drona zaledwie 100 metrów od rumuńskiej wioski Kilia Veche, położonej na przeciwległym brzegu Dunaju. Stałe naruszanie przestrzeni powietrznej sojuszników, nawet jeśli niezamierzone, jest postrzegane jako nieodpowiedzialne i lekkomyślne działanie, które wymaga zdecydowanej i skoordynowanej odpowiedzi na poziomie narodowym, sojuszniczym i międzynarodowym, jak podkreślił prezydent Nicusor Dan.