Brygada Bundeswehry na Litwie ma poważny problem. Brakuje tysięcy ochotników

2026-02-13 11:04

Ambitny i strategicznie ważny projekt rozmieszczenia stałej niemieckiej brygady bojowej na Litwie napotkał poważne trudności. Mimo że brygada Bundeswehry na Litwie ma stanowić kluczowy element odstraszania Rosji na wschodniej flance NATO, liczba ochotników chętnych do służby jest alarmująco niska - informuje Spiegel. Okazuje się, że ochotnicy, zwłaszcza szeregowi, stanowią zaledwie 30–50 procent całości. Berlin staje przed ogromnym wyzwaniem, by uratować prestiżową inicjatywę, która ma kluczowe znaczenie dla wiarygodności Niemiec w Sojuszu.

  • Niemcy mają problem z obsadzeniem stałej brygady bojowej na Litwie, która ma wzmocnić wschodnią flankę NATO. Brakuje ochotników, zwłaszcza szeregowych żołnierzy, pomimo oferowanych zachęt finansowych i wsparcia dla rodzin.
  • Na Litwie stacjonuje obecnie około 1200 niemieckich żołnierzy. Brygada ma osiągnąć pełną gotowość operacyjną do 2027 roku i liczyć około 4800 żołnierzy i 200 pracowników cywilnych.
  • Bundeswehra wdraża plan ratunkowy, obejmujący kampanię informacyjną, wycieczki zapoznawcze na Litwę i skrócenie minimalnego okresu służby, ale skrócenie okresu służby budzi kontrowersje. Rozważana jest opcja przymusowego przeniesienia żołnierzy, jeśli nie uda się znaleźć wystarczającej liczby ochotników.
  • Fiasko projektu brygady na Litwie może podważyć wiarygodność Niemiec w NATO i pokazać problemy strukturalne i kadrowe Bundeswehry. Stawką jest bezpieczeństwo wschodniej flanki i pozycja Niemiec jako filaru europejskiej obrony.

Decyzja o utworzeniu na Litwie stałej, w pełni wyposażonej brygady bojowej, znanej jako Panzerbrigade 45 „Litauen”, była jednym z najważniejszych zobowiązań Niemiec po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Ogłoszony przez ministra obrony Borisa Pistoriusa projekt zakłada, że do 2027 roku jednostka osiągnie pełną gotowość operacyjną, licząc około 4800 żołnierzy i 200 pracowników cywilnych. Obecnie na Litwie stacjonuje około 1200 niemieckich żołnierzy. Ma to być pierwsza od czasów II wojny światowej stała baza Bundeswehry poza granicami kraju, co jest postrzegane jako „projekt latarni morskiej” niemieckiej polityki obronnej.

Brygada Bundeswehry na Litwie, zainicjowana trzy lata temu, otrzymała już pierwsze oddziały bojowe – część z nich stacjonuje już na Litwie, część wciąż jeszcze w Niemczech. Do tej pory czas poświęcono głównie na tworzenie sztabów, planowanie i budowę infrastruktury. Pod koniec stycznia najpierw batalion pancerny 203 z Augustdorfu oraz batalion grenadierów pancernych 122 z Oberviechtach zostały podporządkowane brygadzie. Teraz dołączyła do nich prowadzona przez Niemcy wielonarodowa NATO-wska grupa bojowa (Multinationale Battlegroup), która w ramach uroczystego apelu w Kownie została oficjalnie podporządkowana nowej brygadzie pancernej. Dzięki temu krokowi brygada dysponuje od zaraz trzema związkami bojowymi na poziomie batalionu. Inspektor armii, generał porucznik Christian Freuding, powiedział: „Jesteśmy zgodnie z planem, a rozbudowa brygady to jasny sygnał dla naszych litewskich przyjaciół: stoimy po waszej stronie".

Celem brygady jest wzmocnienie obrony i zdolności odstraszania NATO na wrażliwej wschodniej flance, w bezpośrednim sąsiedztwie rosyjskiej eksklawy – obwodu królewieckiego – oraz sojusznika Moskwy, Białorusi. Jednak realizacja tego strategicznego celu stanęła pod znakiem zapytania z powodu fundamentalnego problemu: braku chętnych do służby.

Alarmujące dane. Jak duże są braki kadrowe?

Zgodnie z poufnymi danymi wojskowymi, które ujawnił niemiecki magazyn „Der Spiegel”, odzew na apele o dobrowolną służbę na Litwie jest dalece niewystarczający. Problem jest szczególnie dotkliwy w kluczowych jednostkach bojowych, które mają stanowić trzon brygady:

  • 203. Batalion Pancerny: Z potrzebnych 414 żołnierzy zgłosiło się zaledwie 197 ochotników, co stanowi mniej niż połowę wymaganego stanu.
  • 122. Batalion Grenadierów Pancernych: Sytuacja wygląda jeszcze gorzej – na 640 stanowisk chęć wyjazdu zadeklarowało tylko 181 żołnierzy.
  • Nowe siły główne: W przypadku kluczowych pododdziałów wsparcia, takich jak artyleria, rozpoznanie czy saperzy, ogólnokrajowa ankieta wykazała, że na blisko 2000 stanowisk zgłosiło się zaledwie około 10% potrzebnych ochotników.

Co istotne, problem dotyczy przede wszystkim szeregowych żołnierzy, którzy stanowią największą część sił bojowych. W tym samym czasie stanowiska oficerskie i sztabowe w Wilnie cieszą się wystarczającym zainteresowaniem, co pokazuje rozdźwięk w motywacji na różnych szczeblach wojskowej hierarchii.

Problemy mogą pojawić się również ze sprzętem: brygada ma zostać wyposażona w najnowocześniejsze uzbrojenie jak czołgi Leopard 2A8 i bojowe wozy piechoty Puma S1. Biorąc jednak pod uwagę znane problemy, zwłaszcza w przypadku Pumy, oraz powolny proces zamówień w Niemczech, nie można wykluczyć opóźnień.

Zachęty nie działają. Co oferuje Berlin?

Niemieckie Ministerstwo Obrony od początku zdawało sobie sprawę, że przekonanie żołnierzy do dwu- lub trzyletniego pobytu na Litwie będzie wyzwaniem. Dlatego też przygotowano szeroki pakiet zachęt, który miał uczynić misję jak najbardziej atrakcyjną. Obejmował on między innymi:

  • Wysokie dodatki finansowe za służbę za granicą.
  • Wsparcie dla rodzin, w tym budowę niemieckich szkół i przedszkoli w Wilnie i Kownie.
  • Pomoc w znalezieniu pracy dla towarzyszących żołnierzom małżonków i partnerów.

Mimo tych starań, dotychczasowe wyniki rekrutacji pokazują, że oferowane benefity nie okazały się wystarczająco przekonujące. Problemy kadrowe w Bundeswehrze, z którymi armia zmaga się od lat, w połączeniu z perspektywą długiej rozłąki z krajem, skutecznie zniechęcają potencjalnych kandydatów.

Niemieckie Siły Zbrojne przyznały po przeprowadzeniu dochodzenia, że ​​nie znalazły jeszcze wystarczającej liczby ochotników do rozmieszczenia. Dane z wewnętrznych dokumentów to jednak jedynie „raport wstępny z końca ubiegłego roku”, z którego nie można wyciągnąć „żadnych wiarygodnych prognoz dotyczących wniosków ochotniczych”. „Obecnie nie można jeszcze dokładnie przewidzieć, jak będzie się rozwijać liczba wniosków ochotniczych w nadchodzących miesiącach” – powiedział rzecznik armii. Utworzenie brygady z wykwalifikowanym personelem jest i pozostanie „trudnym zadaniem”.

Plan ratunkowy w ogniu krytyki. Czy to wystarczy?

W obliczu fiaska dotychczasowej kampanii rekrutacyjnej, Bundeswehra wdraża szereg „działań łagodzących”, które mają na celu szybkie zwiększenie liczby zgłoszeń. Plan ratunkowy zakłada:

  • Masową kampanię informacyjną: Urząd personalny Bundeswehry ma wysłać 43 000 listów do wszystkich żołnierzy, którzy kwalifikują się do służby na Litwie.
  • Jednodniowe wycieczki zapoznawcze na Litwę, aby potencjalni kandydaci mogli na własne oczy zobaczyć przyszłe miejsce stacjonowania.
  • Skrócenie minimalnego okresu służby z dwóch lat do jednego roku.

Ostatni punkt budzi największe kontrowersje. Z wojskowego punktu widzenia, dłuższy okres stacjonowania jest kluczowy dla utrzymania wysokiej gotowości bojowej i spójności oddziałów. Skrócenie go do roku, choć może przyciągnąć więcej chętnych, grozi ciągłą rotacją personelu i osłabieniem zdolności operacyjnych brygady. W kuluarach dyskutuje się nawet o ostateczności – rezygnacji z zasady dobrowolności, co byłoby jednak ogromnym ciosem wizerunkowym dla ministra Pistoriusa, który od początku zapewniał, że na Litwę pojadą wyłącznie ochotnicy.

T-online napisał, że nieoficjalnie jednak przyznano, że jeśli nie uda się znaleźć wystarczającej liczby ochotników, ostatecznym rezultatem może być przymusowe przeniesienie. Najpierw jednak zamierza się dołożyć wszelkich starań, aby przyciągnąć ochotników na wschodnią flankę za pomocą zachęt. Za decydujący czynnik uważa się specjalną ustawę uchwaloną rok temu przez centroprawicowo-centrolewicowy rząd koalicyjny, która zawiera szereg środków mających na celu uatrakcyjnienie służby wojskowej. Obejmują one m.in. dodatki na podróże i poprawę zabezpieczenia społecznego, a także wyższe premie za wyjazdy za granicę (również dla małżonków towarzyszących żołnierzom).Pistorius powiedział wówczas, że intencją było „szczególne docenienie osiągnięć żołnierzy, którzy wzmacniają wschodnią flankę NATO”.

Bundeswehra gotowa do walki 

Niemiecki armia ma świadomość jak pisze T-online, że gotowość bojowa i potencjał odstraszający nie zostałyby osiągnięte, gdyby brygada składała się wyłącznie z tych, którzy zostali zmuszeni do służby. W opinii inspektora generalnego armii Christiana Freudinga jego żołnierze byliby gotowi do walki z rosyjskim agresorem w przypadku potencjalnego ataku. Nawet teraz mogliby się bronić przed napastnikiem, stwierdził niedawno generał broni w filmie wypuszczonym przez Bundeswehrę na YouTube. „Plany obronne są tak opracowane, abyśmy byli gotowi stawić czoła każdej agresji od pierwszej minuty”.

W swoim pierwszym wystąpieniu jako nowy dowódca armii w październiku 2025 roku, mówił: „Nasze ambicje na jutro muszą iść w parze z wolą podjęcia walki już dziś i zwycięstwa”. Chce pracować dla armii, powiedział Freuding, która jest „gotowa do walki”. Wróg nie będzie czekał - mówił. Podczas ceremonii niedawnej na Litwie zapewnił, że żołnierze Bundeswehry na Litwie są „gotowi do walki od dziś wieczorem, bez względu na okoliczności”.

Warto jednak tutaj przypomnieć jak to dziennik „Wall Street Journal” opisał grę wojenną, w której wzięło udział 16 byłych wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO, a także parlamentarzyści i eksperci ds. bezpieczeństwa. Zorganizowana została wspólnie przez dziennik „Die Welt” i Uniwersytet Bundeswehry z Hamburga. Według przyjętego w grze scenariusza Rosja zajmuje w październiku br. litewski Mariampol, 35-tysięczne miasto w przesmyku suwalskim. Robi to pod pretekstem rzekomego kryzysu humanitarnego w obwodzie królewieckim, swojej enklawie graniczącej z Polską i Litwą. W tym scenariuszu poza Polską nikt z graczy nie próbował kontestować „rosyjskiej pozycji wyjściowej” i wszyscy zaakceptowali ustanowienie korytarza humanitarnego na terytorium Litwy, godząc się także na brak dostępu do tego korytarza i zamknięcie nad nim przestrzeni powietrznej dla wszystkich poza Rosją. Również według „WSJ” symulowana inwazja na Mariampol pod pretekstem kryzysu humanitarnego w Królewcu sparaliżowała proces decyzyjny sojuszników z NATO zwłaszcza Niemiec. 

Prestiż Niemiec i NATO na szali

Problemy z formowaniem brygady na Litwie to znacznie więcej niż wewnętrzna sprawa Bundeswehry. Projekt ten jest postrzegany jako papierek lakmusowy niemieckiego zaangażowania w obronę sojuszników i realności szumnie zapowiadanej „Zeitenwende” (zwrotu) w polityce bezpieczeństwa. Inicjatywa Berlina była głośno chwalona przez sojuszników, w tym Stany Zjednoczone i sekretarza generalnego NATO, jako wzór do naśladowania.

Ewentualne opóźnienia lub fiasko projektu naraziłyby Niemcy na utratę wiarygodności i pośmiewisko wśród partnerów z Sojuszu. Pokazałoby to, że mimo politycznych deklaracji i przeznaczania ogromnych środków finansowych, Bundeswehra wciąż boryka się z fundamentalnymi problemami strukturalnymi i kadrowymi, które podważają jej zdolność do realizacji kluczowych zobowiązań. Stawką jest więc nie tylko bezpieczeństwo wschodniej flanki, ale także pozycja i prestiż Niemiec jako filaru europejskiej obrony.

Zewnętrzna wystawa uzbrojenia Wojska Polskiego na MSPO 2025
Portal Obronny SE Google News