Gen. Andrzejczak o przyszłości polskiego lotnictwa. „Powinniśmy wygrywać w tej domenie”

2026-02-12 20:28

W sierpniu przypada 100. rocznica jednego z najbardziej doniosłych osiągnięć w historii polskiego lotnictwa. W 1926 r. por. pil. Bolesław Orliński i sierż. Leonard Kubiak polecieli francuskim samolotem z Warszawy do Tokio i z powrotem. Z tej okazji w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie odbyła się uroczysta inauguracja obchodów. Na temat inspirującej historii oraz przyszłości polskiego lotnictwa rozmawialiśmy z gen. Rajmundem Andrzejczakiem.

Duch równie ważny jak technologia. Generał Andrzejczak o lekcji płynącej z historycznego lotu Polaków do Tokio

i

Autor: Artur Hojny/Super Express & wikimedia.org (2)

Generał Andrzejczak o lekcji płynącej z historycznego lotu Polaków do Tokio

Portal Obronny:Byliśmy właśnie świadkami inauguracji obchodów wyjątkowego roku. Mija sto lat od jednego z najbardziej doniosłych czynów polskich lotników – pionierskiego lotu na trasie Warszawa-Tokio-Warszawa. Mamy zaplanowany szereg wydarzeń upamiętniających bohaterów: por. Orlińskiego i sierż. Kubiaka. W jaki sposób takie wydarzenia mogą przyczynić się do rozwoju Sił Zbrojnych RP?

Gen. Rajmund Andrzejczak, były Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: – Kupujemy różne zdolności operacyjne. Mówimy tu o materii, o pieniądzach, o samolotach. Jednak potrzeba czegoś jeszcze – ducha. To on wprawa materię w ruch. Myślę więc, że dla współczesnych pilotów z technicznego punktu widzenia ważna byłaby tylko kwestia tego, ile tankowań trzeba wykonać, żeby dolecieć do Japonii. Ale to, co wydarzyło się sto lat temu, i to, co ci dwaj dżentelmeni pokazali w sensie moralnym — odwagę, a także znakomitą promocję Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej — powinno być inspiracją dla kolejnych pokoleń. Być może przepisy nie pozwalają na malowanie czegokolwiek na samolotach F-35 z powodu specjalnej powłoki, ale myślę, że postać pana porucznika Orlińskiego powinna znaleźć się w symbolice i być inspiracją dla rozwoju sił zbrojnych. Bo liczą się nie tylko pieniądze i sprzęt bojowy, lecz także to, co w głowie i to, co w sercu.

– Piloci od zawsze cieszyli się estymą. Jest to w pewnym sensie elitarna formacja. Czy widzi Pan Generał zainteresowanie wśród młodych ludzi? Czy garną się do służby w lotnictwie?

– Tak, bardzo. Mam teraz trochę więcej czasu, będąc w rezerwie, dzięki czemu utrzymuję świetne kontakty z młodzieżą i prowadzę wiele dyskusji. Są na pewno inni od poprzednich pokoleń — i to chyba dobrze. Ale myślę, że potrzebują inspiracji i autorytetów. Przykład lotu por. Orlińskiego i sierż. Kubiaka to gotowa, inspirująca historia ludzi, którzy zrobili coś, co było niemożliwe do wykonania.

– W jaki sposób można to w nich zaszczepić?

– W związku z tegoroczną rocznicą i dzisiejszą inauguracją dostrzegam wiele ciekawych wątków. Po pierwsze — Centralna Biblioteka Wojskowa jako inicjator akcji. Jej dyrektor, prof. Jan Tarczyński, to wspaniały człowiek, który organizuje to miejsce, gdzie trzeba kłaniać się wiedzy. To jest ich wkład w pracę dla młodych ludzi. Gen. Tadeusz Mikutel, mój wspaniały zastępca, pilot z ogromną, świetną historią lotniczą. Orkiestra poznańska, która nam dziś przygrywała. Pozwolę sobie w tym miejscu na pewną dygresję. Często żartuję, że kiedy w Poznaniu byłem podchorążym Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych, jedyną orkiestrą dostępną w garnizonie była Orkiestra Sił Powietrznych. Zawsze na odchodne, złośliwie, grali nam marsz lotniczy. Ja, jako pancerniak, odbierałem to jednak jako piękny ukłon, bo armia składa się z różnych rodzajów sił zbrojnych, z różnych zdolności. I dzisiaj ta sama orkiestra, pod dyrekcją pułkownika Joksa, człowieka pełnego energii, pięknie uświetniła to wydarzenie. Myślę, że dzięki nim ta wspaniała historia przez cały rok powinna inspirować polityków, przedsiębiorców i wszystkich, którzy kochają lotnictwo, a zwłaszcza młodzież.

– Jakie wyzwania stoją przed polskimi siłami lotniczymi? Kupujemy najnowszy sprzęt, inwestujemy w technologie. Wiadomo jednak, że to nie wystarczy. Istotny jest też czynnik ludzki.

– Oczywiście ważna jest też kwestia przygotowywania kadr szkoleniowych, a nie tylko zakupu samolotów. Nie zapominajmy, że śmigłowce Apache, które trafią do Polski, również obsługują piloci. To jest zupełnie inna filozofia szkolenia. Jednak wyszkolenie to jedno. Drugą kwestią jest liczba maszyn. Na pewno tych F-35 powinno być trochę więcej. Powinniśmy inwestować i wygrywać w tej domenie, w której mamy przewagę nad Rosjanami. Jeżeli pojawi się polityczna wola, by wzmacniać komponent sił powietrznych, to ja — mimo że jestem kawalerzystą z urodzenia i pancerniakiem z wykształcenia — byłbym za zwiększeniem liczby samolotów F-35. A jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do ich możliwości, to polecam przestudiować, co piloci robili niedawno na tych maszynach nad Iranem i nad Wenezuelą.

– Ile tych maszyn powinniśmy docelowo posiadać?

– Myślę, że to obszar, w którym mamy przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem. Rosja będzie się tego obawiać. Na razie mamy 32 F-35. Licząc razem z fińskimi, jest ich około setki. Skoro Finlandia ma ich tyle, to Rzeczpospolita powinna patrzeć na ich zdolności jako na właściwy punkt odniesienia.

Rozmawiał Mateusz Kobyłka

Duch równie ważny jak technologia. Generał Andrzejczak o lekcji płynącej z historycznego lotu Polaków do Tokio

i

Autor: Artur Hojny/Super Express & NAC
Gen. Nowak: F-35 to wyzwanie dla całej armii

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki