90 dni na kapitulację Bałtów? Scenariusz ataku Rosji, który testuje jedność Sojuszu

2026-04-14 13:30

Najnowszy raport wileńskiego think tanku Baltic Defense Initiative pokazuje jakby mógł wyglądać potencjalny scenariusz ataku na kraje NATO. Według przedstawionego scenariusza, inspirowanego lekcjami z ostatnich konfliktów globalnych, Rosja mogłaby zmusić państwa bałtyckie do kapitulacji w zaledwie 90 dni, i to bez konieczności przekraczania granicy przez jednego żołnierza.

  • Raport think tanku Baltic Defense Initiative przedstawia scenariusz, w którym Rosja może zmusić państwa bałtyckie do kapitulacji w 90 dni bez użycia wojsk lądowych, wykorzystując wojnę nieliniową i polityczne podziały w NATO.
  • W hipotetycznym scenariuszu „Winter Storm” z grudnia 2027 roku Rosja paraliżuje Litwę zmasowanym atakiem hipersonicznym i dronami, niszcząc infrastrukturę krytyczną i łańcuch dowodzenia, podczas gdy USA i europejscy sojusznicy (Francja, Niemcy, Polska) odmawiają interwencji militarnej z powodu wewnętrznych problemów i braku jedności.
  • Kluczowe czynniki sukcesu Rosji to polityczne podziały w NATO, dezinformacja, izolacjonizm USA, dojście do władzy ruchów antyeuropejskich, a także asymetria kosztów – niszczenie drogich celów tanimi dronami.
  • Raport wskazuje na potrzebę inwestycji w tanią obronę przeciwlotniczą, poprawę logistyki w warunkach zimowych oraz wzmocnienie jedności politycznej w NATO, aby uniknąć realizacji podobnych scenariuszy.

Grudzień 2027 roku. Rosja rozpoczyna zmasowany, nieliniowy atak na Litwę, członka NATO. Zamiast czołgów i piechoty używa pocisków hipersonicznych i dziesiątek tysięcy dronów, paraliżując kraj w ciągu kilkudziesięciu minut. Ten hipotetyczny scenariusz, oparty na analizie współczesnych zagrożeń, pokazuje, jak kruche mogą okazać się sojusznicze gwarancje w obliczu nowej generacji działań wojennych, politycznych podziałów i technologicznej przewagi.

Analiza przygotowana przez Baltic Defense Initiative, o której jako pierwszy poinformował portal Defense News, nie jest typową grą wojenną. Scenariusz ataku na Litwę w 2027 roku nie zaczyna się od wystrzelenia rakiet, lecz od serii wydarzeń politycznych, które na przestrzeni miesięcy neutralizują wszystkie mechanizmy odstraszania. Kluczowe nie są działania militarne, ale połączenie wyników wyborów, zmęczenia opinii publicznej wojną, dezinformacji oraz skutecznego finansowania odpowiednich sił politycznych na Zachodzie. Do grudnia 2027 roku tarcza chroniąca państwa bałtyckie przestaje istnieć.

Tło polityczne symulacji 

W tej wizji, Stany Zjednoczone są od 18 miesięcy uwikłane w kosztowną wojnę z Iranem, co prowadzi do wyczerpania zapasów amunicji i sprzętu. W Waszyngtonie dominuje narracja izolacjonistyczna, podsycana przez administrację Donalda Trumpa, rozczarowaną brakiem wsparcia ze strony NATO w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Przekaz jest prosty i skuteczny: „USA mają ważniejsze sprawy niż obrona krajów bałtyckich, które miały 30 lat na inwestycje we własne bezpieczeństwo” - brzmi znajomo, prawda?

Według tego scenariusza w czerwiec 2027 w Europie do władzy dochodzą ruchy antyeuropejskie. Wybory prezydenckie we Francji wygrywa Marine Le Pen, której partia od lat jest podejrzewana o przyjmowanie tajnego finansowania z Rosji. Pod hasłem „Francja przede wszystkim”, nowa administracja w Paryżu ogłasza, że francuski potencjał odstraszania nuklearnego ma zastosowanie wyłącznie do terytorium Francji. Oznacza to koniec dyskusji o rozszerzeniu francuskiego parasola atomowego na sojuszników z Europy Środkowo-Wschodniej i zawieszenie strategicznej koordynacji z Wielką Brytanią.

Co ciekawe w tym scenariuszu zapowiadana z wielką pompą stała niemiecka brygada na Litwie, mająca liczyć 4800 żołnierzy, nigdy nie osiągnęła pełnej gotowości bojowej. Jej obsadzenie nie przekroczyło 30% na stanowiskach bojowych, co dla Moskwy jest jednoznacznym sygnałem braku determinacji. Co warte, odnotowania w lutym bieżącego roku media informowały, że Niemcy mają problem z obsadzeniem stałej brygady bojowej na Litwie. Brakuje ochotników, zwłaszcza szeregowych żołnierzy, pomimo oferowanych zachęt finansowych i wsparcia dla rodzin. Wracając do symulacji: pomimo zapewnień Berlina, stan Bundeswehry, która od lat boryka się z brakami kadrowymi i sprzętowymi, podważa wiarygodność niemieckich zobowiązań.

W tej politycznej próżni Rosja przez 22 miesiące potajemnie gromadziła nadwyżki produkcyjne dronów, tworząc arsenał liczący ponad 200 000 maszyn bojowych. Czekała tylko na odpowiedni moment. Takie działanie jest argumentowane tym, że:

"Rosja zmienia swoją podstawową strategię (...) Ten atak jest możliwy dzięki dwóm czynnikom: brakowi inwestycji w obronę powietrzną oraz dogmatycznemu podejściu litewskiej obrony jako strukturalnej zależności od Stanów Zjednoczonych. Drugim czynnikiem jest postęp technologiczny i automatyzacja działań wojennych po wojnie na Ukrainie. Rosja wykorzystuje jednak inną przewagę w wojnie informacyjnej, nad którą pracowała od dziesięcioleci". 

Przebieg symulacji: Atak na Przesmyk Suwalski

Scenariusz „Winter Storm” zakłada nagły, zmasowany atak sił rosyjskich na Litwę. Symulacja zakłada, że potencjalny agresor, wykorzystując trudne warunki pogodowe (śnieg, mróz, ograniczona widoczność), dążąc do szybkiego osiągnięcia celów militarnych, zanim Sojusz zdąży w pełni zmobilizować swoje siły i podjąć skuteczną interwencję. 

W tym scenariuszu pociski Kindżał uderzają w budynek Sejmu, Pałac Prezydencki i Ministerstwo Obrony. W wyniku ataku ginie prezydent, większość parlamentarzystów, w tym Marszałek Sejmu. Zgodnie z litewską konstytucją, w przypadku śmierci prezydenta, jego obowiązki przejmuje Marszałek. Gdy i on nie żyje, powstaje konstytucyjna czarna dziura – nikt nie może legalnie przejąć zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi. Litwa w ciągu dwóch minut traci cały polityczny i wojskowy łańcuch dowodzenia.

Przez kolejne 60 dni agresor utrzymywałaby silną presję, przeprowadzając zmasowane ataki przy użyciu ponad 170 000 dronów typu Shahed, które metodycznie niszczyłyby infrastrukturę krytyczną – mosty, elektrownie, szpitale i oczyszczalnie ścieków. W tym scenariuszy nadal żaden rosyjski żołnierz nie przekroczył granicy. W 90. dniu operacji Moskwa postawiłaby ultimatum: wszystkie trzy państwa bałtyckie mają zaakceptować rosyjską okupację, w przeciwnym razie taki sam los zniszczenia spotka również Rygę i Tallinn. Twórcy raportu podkreślają, że cały scenariusz został skonstruowany w oparciu o zweryfikowane zdolności systemów uzbrojenia, realne tempo produkcji sprzętu wojskowego, w tym dronów, oraz udokumentowane globalne trendy polityczne.

Rosja osiągnęła swój cel, nie wysyłając ani jednego żołnierza za granicę. Wykorzystała polityczne podziały w NATO, które sama przez lata podsycała. Kluczem do sukcesu operacji jest drastyczna asymetria kosztów - zwraca się uwagę w opracowaniu. Cała 90-dniowa kampania zniszczenia Litwy kosztowała Rosję ok. 0,5% jej rocznego PKB. Zniszczenie celu wartego setki milionów dolarów (np. elektrowni) przy użyciu kilkunastu dronów kosztuje mniej niż 500 tys. dolarów. Z kolei obrona przed nimi jest niewspółmiernie droga. Jak pokazał konflikt w Zatoce Perskiej, państwa sojusznicze zużywały pociski przechwytujące Patriot warte 4 mln dolarów do zestrzeliwania dronów o wartości 20 tys. dolarów. Przy ataku saturacyjnym (zmasowanym) obrońcy błyskawicznie wyczerpują swoje zapasy.

Dlaczego nikt nie przyszedł z pomocą? Paraliż NATO

Mimo że Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego został uruchomiony już drugiego dnia, Sojusz pozostaje bezradny. Każde państwo podejmuje bowiem działania, „jakie uzna za konieczne”, a w tej sytuacji nikt nie jest gotów na realną konfrontację.

W tak trudnej sytuacji reakcja Sojuszu okazuje się mocno ograniczona. Stany Zjednoczone, których administracja Trumpa jest pochłonięta problemami wewnętrznymi i pamięta brak wsparcia Europy w konflikcie z Iranem, oferują jedynie pomoc humanitarną i logistycznąNiedawny sondaż Portalu Obronnego przeprowadzony przez Instytutu Badań Pollster wskazał, że aż 76% Polaków (90% po odrzuceniu niezdecydowanych) uważa, że Polska powinna przygotowywać się na scenariusz ograniczenia zobowiązań USA wobec NATO.

Francja pod rządami Marine Le Pen blokuje w Radzie Północnoatlantyckiej wszelkie propozycje działań militarnych, powołując się na ryzyko eskalacji nuklearnej. Niemcy ogłaszają pakiet pomocowy wart 2 mld euro, lecz jednocześnie wykluczają jakąkolwiek interwencję wojskową, doskonale świadomi, że Bundeswehra nie jest gotowa do realnej walki. Polska mobilizuje rezerwy, ale skupia się przede wszystkim na obronie własnego terytorium, jednocześnie przyjmując ogromną falę uchodźców z państw bałtyckich.

Warto tutaj wspomnieć, o podobnej symulacji, którą opisał „Wall Street Journal” w której wzięło udział 16 byłych wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO, a także parlamentarzyści i eksperci ds. bezpieczeństwa. Zorganizowana została wspólnie przez dziennik „Die Welt” i Uniwersytet Bundeswehry z Hamburga. Według przyjętego w grze scenariusza Rosja zajmuje w październiku br. litewski Mariampol, 35-tysięczne miasto w przesmyku suwalskim. Robi to pod pretekstem rzekomego kryzysu humanitarnego w obwodzie królewieckim, swojej enklawie graniczącej z Polską i Litwą. W tym scenariuszu poza Polską nikt z graczy nie próbował kontestować „rosyjskiej pozycji wyjściowej” i wszyscy zaakceptowali ustanowienie korytarza humanitarnego na terytorium Litwy, godząc się także na brak dostępu do tego korytarza i zamknięcie nad nim przestrzeni powietrznej dla wszystkich poza Rosją. Również według „WSJ” symulowana inwazja na Mariampol pod pretekstem kryzysu humanitarnego w Królewcu sparaliżowała proces decyzyjny sojuszników z NATO zwłaszcza Niemiec. 

Wyniki symulacji pokazały, że reakcja Berlina byłaby złożona, ale przede wszystkim spóźniona i pozbawiona militarnej stanowczości. Zamiast bezpośredniego przeciwdziałania celom Moskwy, niemieckie decyzje były kształtowane przez dążenie do budowania wewnętrznego konsensusu, wysyłanie sygnałów dyplomatycznych i paraliżujący strach przed niekontrolowaną eskalacją konfliktu.

Zgodnie z przebiegiem gry wojennej, początkowe działania Niemiec skupiłyby się na:

  • Sankcjach gospodarczych wymierzonych w Rosję.
  • Działaniach morskich na Bałtyku, mających na celu demonstrację siły i zabezpieczenie szlaków.
  • Wewnętrznych przygotowaniach kryzysowych, w tym uruchomieniu procedur ochrony ludności i zabezpieczeń dla gospodarki.

Kluczowym wnioskiem jest jednak fakt, że Berlin w początkowej fazie unikałby bezpośredniej konfrontacji militarnej. Decydenci w symulacji wahali się przed podjęciem ryzyka, które mogłoby doprowadzić do otwartej wojny z Rosją, zwłaszcza bez jednoznacznej gwarancji i przywództwa ze strony Stanów Zjednoczonych.

Kluczowe wnioski i rekomendacje z "Winter Storm"

Analiza przeprowadzona w ramach scenariusza "Winter Storm" wskazała na kilka krytycznych słabości w systemie obronnym wschodniej flanki. Najważniejsze z nich to wyzwania logistyczne wynikające z warunków zimowych, które drastycznie ograniczają mobilność sił ciężkich i poważnie komplikują cały proces zaopatrzenia. Drogi często stają się nieprzejezdne, a niskie temperatury negatywnie wpływają zarówno na sprawność sprzętu, jak i kondycję fizyczną żołnierzy. 

Przedstawiony scenariusz podkreśla także inne fundamentalne słabości, które mogłyby zostać wykorzystane przez potencjalnego agresora. Fikcyjna wojna w Iranie, będąca tłem wydarzeń, obnażyła druzgocącą asymetrię kosztów – państwa zachodnie zużywają pociski przechwytujące warte miliony dolarów do niszczenia dronów kosztujących kilkadziesiąt tysięcy. Ta analiza pokazuje także, że bez masowych inwestycji w tanią obronę przeciwlotniczą, zdolności do obrony przed atakami saturacyjnymi (jednoczesnym uderzeniem ogromnej liczby pocisków i dronów) są iluzoryczne.

Współczesne konflikty udowadniają, że atak kinetyczny jest najskuteczniejszy, gdy poprzedza go uderzenie w cyberprzestrzeni. Rosja, podobnie jak Iran w scenariuszu wojny, aktywuje złośliwe oprogramowanie w systemach zarządzania infrastrukturą krytyczną (SCADA) na sekundy przed uderzeniem rakietowym. To paraliżuje reakcję służb, wyłącza systemy wczesnego ostrzegania i pogłębia chaos. Litwa, jako państwo wysoce scyfryzowane, staje się ofiarą własnej nowoczesności.

Analiza tego scenariusza prowadzi do jednego wniosku: dotychczasowe paradygmaty bezpieczeństwa i odstraszania mogą okazać się niewystarczające w obliczu nowej generacji wojen. Poleganie na drogich, zaawansowanych systemach obrony powietrznej jest nieskuteczne wobec tanich, masowo produkowanych dronów. Poza tym jedność polityczna w ramach NATO, podważana przez lata dezinformacji i wewnętrznych sporów, jest równie ważna, co siła militarna. Bez głębokiej refleksji i fundamentalnych zmian w podejściu do obronności, scenariusz z grudnia 2027 roku może przestać być jedynie fikcją.

TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA JUŻ TRWA! Ambasador Byrt: USA BOJĄ SIĘ CHIŃSKIEJ POTĘGI | Express Biedrzyckiej
Portal Obronny SE Google News