Spis treści
Podczas konferencji prasowej z niemieckim ministrem obrony Borisem Pistoriusem, wicepremier Mychajło Fiodorow zaskoczył mówiąc o nowych zdolnościach ukraińskiej armii - jak relacjonuje agencja Unian. Choć jego resort odpowiada za transformację cyfrową, Fiodorow jest kluczową postacią w programach rozwoju technologii wojskowych, zwłaszcza w zakresie dronów i innowacji.
„Jeśli chodzi o Taurusa, to oczywiście mamy już rakiety o podobnym i większym zasięgu, ale takiej broni nigdy nie może zabraknąć. Dlatego Ukraina jest oczywiście zawsze otwarta na posiadanie większej ilości broni, ale tak naprawdę już dziś zyskujemy pewną niezależność w tym kierunku. Wszyscy widzieliśmy ataki na Rosję z odległości 1500 km” – zauważył Fiodorow.” – stwierdził Fiodorow.
Jego słowa potwierdzają to, co od miesięcy było przedmiotem spekulacji, czyli, że Ukraina z sukcesem rozwija własny przemysł zbrojeniowy, zdolny do produkcji zaawansowanego uzbrojenia. Jest to wyraźny sygnał, że Ukraina nie jest już zdana wyłącznie na dostawy z Zachodu w kwestii rażenia strategicznych obiektów przeciwnika.
Ukraińska odpowiedź na niemieckie wahania w sprawie Taurusów
Deklaracja Fiodorowa stanowi istotny głos w przeciągającej się debacie na temat przekazania Ukrainie niemieckich pocisków manewrujących Taurus. Rząd w Berlinie, najpierw pod wodzą kanclerza Olafa Scholza, a następnie Friedricha Merza, przez wiele miesięcy odmawiał dostaw, obawiając się eskalacji konfliktu i bezpośredniego wciągnięcia Niemiec w wojnę.
W marcu 2026 roku Merz stwierdził w Bundestagu, że przekazywanie Taurusów Ukrainie "nie ma obecnie sensu". Swoją decyzję argumentował dwojako. Po pierwsze, wskazał na ograniczoną liczbę sprawnych pocisków w magazynach Bundeswehry. Po drugie, co kluczowe, przyznał, że Ukraina poczyniła ogromne postępy technologiczne.
"Dziś Ukraina ma własne systemy rażenia dalekiego zasięgu, które są znacznie skuteczniejsze niż stosunkowo niewielka liczba pocisków manewrujących Taurus, które mogliśmy zapewnić” - oświadczył kanclerz Niemiec.
Były prezydent Niemiec Joachim Gauck ostro skrytykował obecnego kanclerza Friedricha Merza za dalsze blokowanie dostaw pocisków manewrujących Taurus na Ukrainę, nazywając to błędem i przejawem niewłaściwego stosunku do ofiary agresji.
Tajemnicze "Flamingi" i Neptuny: Czym Ukraina uderza na 1500 km?
Słowa ministra Fiodorowa mogą wskazywać na budowanie przewagi technologicznej Kijowa. Od miesięcy pojawiają się dowody na rosnące zdolności Ukrainy do przeprowadzania precyzyjnych uderzeń głęboko na terytorium wroga. Ataki na rosyjskie rafinerie, zakłady zbrojeniowe i bazy wojskowe w Tatarstanie czy Kraju Permskim, oddalone o ponad 1500 km od granicy, stały się faktem. Stoi za nimi dynamicznie rozwijany ukraiński program rakietowy.
Główną rolę w tych operacjach odgrywają pociski manewrujące FP-5 Flamingo. To właśnie „Flamingi” są wiązane z niedawnymi atakami na obiekty kompleksu wojskowo-przemysłowego w Czeboksarach, ponad 1500 km od Ukrainy. Istotne znaczenie mają również zmodernizowane pociski Neptun. Początkowo zaprojektowane jako broń przeciwokrętowa, która zasłynęła zatopieniem krążownika „Moskwa”, zostały z powodzeniem zaadaptowane do rażenia celów lądowych. Ich zasięg, choć mniejszy niż „Flamingo”, jest stale rozwijany i stanowi ważne uzupełnienie ukraińskich zdolności.