Sondaż: Polacy mówią "nie" dla transferu kolejnych pocisków do Patriotów. Rząd przed trudną decyzją

Zdecydowana większość Polaków, aż 58%, sprzeciwia się przekazaniu Ukrainie kolejnych pocisków do systemów Patriot – wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badań Pollster dla Portalu Obronnego. Wyniki te odzwierciedlają rosnący sprzeciw wśród społeczeństwa dla takiej inicjatywy. Jednocześnie rząd stoi przed trudnym dylematem: jak pogodzić sojuszniczą solidarność z Ukrainą z koniecznością zabezpieczenia własnego nieba, co jest przedmiotem gorącej debaty politycznej.

  • Sondaż Instytutu Badań Pollster z sierpnia 2026 roku wykazał, że 58% Polaków sprzeciwia się przekazaniu Ukrainie kolejnych pocisków do systemów Patriot, a tylko 27% jest za.
  • Głównym powodem sprzeciwu są obawy o osłabienie zdolności obronnych Polski, zwłaszcza po incydencie z rosyjskim pociskiem Ch-101, który naruszył polską przestrzeń powietrzną w lipcu 2026 roku.
  • Rząd rozważa dalszą pomoc dla Ukrainy, mimo presji społecznej i sprzeciwu opozycji, która zarzuca "rozbrajanie" kraju, jednocześnie Ukraina alarmuje o krytycznym niedoborze pocisków.
  • Polska prowadzi intensywne rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi na temat uruchomienia produkcji lub serwisu pocisków Patriot na swoim terytorium.

Badanie przeprowadzone w dniach 19-20 sierpnia 2026 roku jasno pokazuje nastroje społeczne w kwestii dalszego wsparcia militarnego dla Kijowa. Na pytanie „Czy Polska powinna przekazać kolejne pociski do Patriotów Ukrainie?” odpowiedzi rozłożyły się następująco:

  • Zdecydowanie nie – 37%
  • Raczej nie – 21%
  • Raczej tak – 18%
  • Zdecydowanie tak – 9%
  • Nie wiem/trudno powiedzieć – 15%

Łącznie przeciwnych takiemu rozwiązaniu jest 58% ankietowanych, podczas gdy poparcie deklaruje 27%. To wyraźny sygnał dla klasy politycznej, że decyzje o transferze kluczowych elementów polskiego systemu obronnego spotka się z niedowaleniem społecznym. Warto zauważyć, że inne badania z lipca 2026 roku również wskazywały na rosnący sceptycyzm – według sondażu SW Research dla "Rzeczpospolitej", 42,2% Polaków uważało, że przekazywanie broni Ukrainie nie poprawia bezpieczeństwa Polski.

Głównym argumentem przeciwników dalszych donacji jest obawa o osłabienie własnych, z trudem budowanych zdolności obronnych. System Patriot stanowi fundament polskiej tarczy antyrakietowej, a jego rola w obronie nieba nad kluczowymi obiektami jest nie do przecenienia. W publicznej debacie często pojawiają się głosy, że jako państwo frontowe NATO, Polska musi priorytetowo traktować własne bezpieczeństwo. 

Istotnym elementem przeciwko dalszemu przekazywaniu będzie także rozpętana burza wokół słów generała Artura Marciniaka, zastępcy szefa Agencji Uzbrojenia i pełnomocnika MON ds. budowy zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, który powiedział na antenie Polsat News, że: „Duże miasta na dzisiaj nie (mają obrony przeciwrakietowej – przyp. red.), dlatego że nie mamy rozstawionych wokół nich systemów". Słowa te wywołały duże zamieszanie zwłaszcza po prawej stronie. 

„Czy Polska powinna przekazać kolejne pociski do Patriotów Ukrainie?”
Autor: Marcin Sobczak Sondaż dla Portalu Obronnego zrealizowany przez Instytut Badań Pollster w dniach 19-20.08.2026.„Czy Polska powinna przekazać kolejne pociski do Patriotów Ukrainie?”

Czy Polska powinna przekazać pociski do systemów Patriot? Generałowie komentują 

O komentarz w sprawie sondażu i tego czy Polska powinna przekazać pociski do Patriotów zapytaliśmy byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generała Stanisława Kozieja. W opinii generała na taką postawę społeczną mają wpływ wypowiedzi polityków:

"Społeczeństwo jest tak zbombardowane różnymi antyukraińskimi wypowiedziami, że ten sondaż nie może dziwić. Trochę to smutne, że taki jest rezultat, bo nie sądzę, aby ludzie byli w stanie podejść do tego merytorycznie. Raczej wypowiadają się na podstawie tego, co słyszą od najczęściej słuchanych i oglądanych polityków. Myślę, że ten rezultat jest bardziej odbiciem skutków działania naszych polityków – zwłaszcza na kierunku ukraińskim – niż realną wartością samego wyniku. Realna wartość takiego wyniku jest determinowana właśnie przez wypowiedzi polityków".

Zapytany czy Polska powinna przekazać pociski do systemów Patriot, profesor Stanisław Koziej, powiedział:

"Według mnie przekazanie pocisków, to jest dopiero ostatnia kwestia w całym procesie, który powinniśmy prowadzić. Przede wszystkim powinniśmy być zwolennikami, uczestniczyć, wspierać i promować międzynarodową koalicję na rzecz wsparcia Ukrainy oraz zaopatrywania jej także w środki obrony przeciwrakietowej. Bo to dzisiaj jest najbardziej dolegliwe. Niekoniecznie my musimy dawać swoje, ale nie możemy tworzyć atmosfery, że Polska jest przeciwna w ogóle dostarczaniu Ukrainie takich rakiet. Więc po pierwsze – powinniśmy wspierać i promować koalicję wsparcia Ukrainy w tym zakresie. Jeżeli w ramach międzynarodowego porozumienia, uzgodnień sojuszniczych zostałby wypracowany program dostarczenia Ukrainie rakiet przeciwrakietowych i środków przeciwrakietowych – w tym także naszych – to oczywiście tak. Ale pod warunkiem, że Sojusz Północnoatlantycki jednocześnie skieruje dodatkowe środki do wzmocnienia naszej obrony przeciwrakietowej.

W opinii generała: "Ewentualne przekazanie naszych rakiet Ukrainie, czego nie powinniśmy wykluczać, nie może jednak oznaczać osłabienia naszego potencjału obrony przeciwrakietowej". Jak powiedział były szef BBN:

"Jeśli w ramach tej międzynarodowej koalicji udałoby się wypracować mechanizm, który oznaczałby utrzymanie, a może nawet zwiększenie naszej obrony przeciwrakietowej w zamian za przesłanie rakiet Ukrainie – wtedy powinniśmy je przekazać. Ale nie wolno, moim zdaniem, z góry od razu mówić: „nie, nie damy, bo mamy tylko kilka” i tak dalej. Trzeba umieć rozgrywać ten problem strategicznie, a nie tylko emocjonalnie, propagandowo-politycznie".

Z kolei generał brygady Jarosław Kraszewski, były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych, członek zarządu RBL Defence Polska w rozmowie z Portalem Obronnym zapytany czy powinniśmy przekazać pociski do Patriotów, powiedział:

"Trudne pytanie, bo po pierwsze nigdy nie będziemy wiedzieli, ile tych pocisków jest – to informacja niejawna. Więc jeżeli rząd, a w tym głównie Ministerstwo Obrony Narodowe, będzie cokolwiek w tej materii robiło, to i tak się o tym nie dowiemy. Natomiast uważam, że w obecnej sytuacji, w jakiej jest Ukraina – i to nie tylko my, wszyscy powinni przekazywać dostępne środki przeciwlotnicze, bo teraz Ukrainie najbardziej potrzeba właśnie obrony przeciwlotniczej".

Rząd i opozycja w ogniu dyskusji, a bezpieczeństwo kraju

Sceptycyzm opinii publicznej nie bierze się znikąd. W tle dyskusji znajduje się fundamentalna troska o zdolności obronne Polski. 30 lipca na konferencji prasowej zorganizowanej w miejscu zdarzenia po naruszeniu przestrzeni powietrznej Polski przez rosyjski pocisk Ch-101 premier Donald Tusk, w obecności szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, wygłosił oświadczenie, które zaskoczyło. Stwierdził, że paradoksalnie, właśnie po tym incydencie Polska będzie rozważać jak najszybciej pomoc dla Ukrainy, także z Patriotami, jeśli będzie potrzeba.

"Po tym zdarzeniu, paradoksalnie, będę wspólnie z panem premierem (wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem) rozważał jak najszybciej dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami, jeśli będzie taka potrzeba" – powiedział.

Dodał, że po jego rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim „sprawa jest dość ewidentna: najbliższe 100 dni może rozstrzygnąć o tej wojnie i to jest 50/50”.

Systemy Patriot, stanowiące najwyższe piętro polskiej tarczy antyrakietowej w ramach programu "Wisła", są postrzegane jako kluczowy gwarant bezpieczeństwa. Polska, mimo że sukcesywnie odbiera zamówiony sprzęt, wciąż jest na etapie budowy swoich pełnych zdolności. Pierwsze dwie baterie (16 wyrzutni) - zamówione w 2018 roku - osiągnęły gotowość bojową pod koniec 2025 roku. W latach 2027–2029 Polska ma dostać kolejne 6 baterii (48 wyrzutni). Polska zamówiła w ramach pierwszej fazy 208 pocisków PAC-3 MSE. W ramach II fazy programu "Wisła" (2023 r.) zamówiono kolejnych 644 pocisków PAC-3 MSE. Poza tym w czerwcu 2026 r. Polska zamówiła za ok. 1 mld dolarów pociski PAC-2 GEM-T - dostawy prawdopodobnie od tego roku do 2031 r. Z powodu ogromnego zużycia pocisków przez USA i Izrael podczas ataku na Iran, amerykańskie dostawy dla sojuszników są opóźnione. 

Incydent z końca lipca 2026 roku, kiedy rosyjski pocisk Ch-101 naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadł na Lubelszczyźnie, dodatkowo wzmocnił obawy społeczne i stał się argumentem w debacie by nie przekazywać pocisków do Patriotów. Choć nikt nie ucierpiał, zdarzenie to unaoczniło realność zagrożenia i wagę posiadania sprawnych systemów obrony powietrznej.

Warto jednak pamiętać, że pociski PAC-3 MSE, służą przede wszystkim do zwalczania rakiet balistycznych. Są one dedykowane do obrony przed celami lecącymi po trajektorii balistycznej, takimi jak Iskander czy inne pociski tego typu, które poruszają się po łuku i mają tylko bardzo ograniczoną zdolność manewrowania. Natomiast w żadnym razie nie używa się ich do strzelania do dronów, zwłaszcza tanich konstrukcji typu Shahed czy podobnych jak czasami mówią politycy. Zestrzeliwanie dronów Patriotami byłoby ogromnym marnowaniem zasobów i osłabianiem gotowości na prawdziwe zagrożenie balistyczne, ze względu na koszt - efekt. Pociski PAC-3 mają też ograniczony zasięg do celów typu dron, więc nie są do tego optymalne. Cała koncepcja opiera się na tym, że te pociski trzyma się w rezerwie na moment, gdy Polska sama znajdzie się pod atakiem rakiet balistycznych, a nie na codzienne czy prowokacyjne ataki dronowe. To z czym mierzy się Ukraina najczęściej i Polska może gdy coś wtargnie w naszą przestrzeń należy zwalczać znacznie tańszymi środkami, takimi jak myśliwce, śmigłowce szturmowe, systemy typu San. A na wspomniany już pocisk Ch-101 nie powinno się się zużywać pocisków PAC-3 MSE, a najskuteczniejszy i najtańszy sposób na nie to użycie samolotów F-16 czy F-35 czy systemy krótkiego zasięgu nawet poradziecki, które nadal są na wyposażeniu wojska jak zestawy Newa, Osa czy Kub, gdy pocisk już zbliży się do obiektów zamieszkały czy istotnych. 

Już wcześniej informacja o przekazaniu przez Polskę 5 sztuk (słownie: pięciu) pocisków PAC-3 MSE przeznaczonych dla systemów Patriot Ukrainie w zeszłym roku, wywołała niezadowolenie na opozycji. Prawo i Sprawiedliwość i Konfederacja, stanowczo sprzeciwiają się dalszemu uszczuplaniu polskich zasobów. Były szef MON, Mariusz Błaszczak, określił ewentualną decyzję o przekazaniu kolejnych rakiet jako "absolutnie nieakceptowalną", argumentując, że zostały one kupione, by chronić polskie niebo. Były minister obrony tak mówił w lipcu w rozmowie z Łukaszem Jankowskim w Radiu Wnet. 

"Sam fakt przekazania tych pocisków bardzo ważnego instrumentu, narzędzia obrony naszego kraju, jest jednym wielkim skandalem. To jest dobro rzeczywiście rzadkie, to jest dobro bardzo cenne i w sytuacji, w której rząd Donalda Tuska mówi o zagrożeniu rosyjskim, jakąś prowokacją rosyjską, przekazywanie na Ukrainę pocisków do systemu Patriot jest jednym wielkim skandalem"

Jak mówił dalej:

"Przede wszystkim oni w tajemnicy, czyli Kosiniak-Kamysz, Donald Tusk, przekazali cenne dobro, jakie mamy dzięki Prawu i Sprawiedliwości, to system Patriot i pociski, oni chcieli, oni przekazali pociski do systemu Patriot na Ukrainę. Przekazali, nie bacząc na kontekst tej sprawy, na zachowanie władz ukraińskich. Ja z mównicy sejmowej mówiłem o tym, żeby przekazać niemiecki system Patriot na Ukrainę, niemiecki, Niemcy nie sąsiadują z Rosją, Niemcy takie systemy mają".

Błaszczak dodał, że opowiadał się za ustawieniem niemieckich systemów Patriot na zachodniej Ukrainie, co miałoby spowodować, "że do Polski nie wlatywałyby z terytorium Ukrainy rakiety".

13 sierpnia na platformie X były minister obrony Mariusz Błaszczak, napisał tak:

"To jest absolutnie nieakceptowalne. Te rakiety zostały kupione po to, żeby bronić polskiego nieba, polskich miast i polskich rodzin. Nie po to, żeby rząd Donalda Tuska rozdawał je kosztem naszego bezpieczeństwa” – napisał Błaszczak na platformie X.

Z kolei 17 sierpnia rozmowie w RMF FM Mariusz Błaszczak, pytany, czy powinniśmy przekazać Ukraińcom pociski do Patriotów:

"Nie. Dlatego, że jest to towar deficytowy. Te pociski powinny chronić polskie niebo".

Na uwagę, że z Patriotów się nie strzela do pocisków manewrujących, Błaszczak odpowiedział:

"Ale można strzelać na przykład z systemu Narew. Taki system jest na wyposażeniu Wojska Polskiego od czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Sam powołałem jednostkę wojskową w Sitańcu pod Zamościem na Lubelszczyźnie, która dysponuje takim sprzętem".

Z kolei kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek jak cytuje Radio Maryja, mówił tak:

"Fakt oddania pocisków do baterii Patriot Ukrainie bez żadnych warunków jest rozbrajaniem polskiej armii"

Były premier Mateusz Morawiecki na konferencji pytany o pomoc, powiedział:

"Myśmy swoją robotę dobrze zrobili, nie mamy się czego wstydzić, ale dzisiaj już żadnych nowych pocisków na Ukrainę nie powinniśmy przekazywać"

Rząd podkreśla, że każda decyzja musi być starannie analizowana pod kątem bezpieczeństwa państwa. Wicepremier i szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, zapewniał, że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, choć przyznawał, że wnioski od sojuszników w tej sprawie napływają od dawna. Jak mówił 13 sierpnia: „Wnioski od sojuszników i z Kwatery Głównej NATO w tej sprawie płyną do wielu państw członkowskich; bardzo silne akcentuje je strona amerykańska”. Jak dodał: "To nie jest sprawa nowa, te wnioski są powtarzane cyklicznie". 

Jak podkreślił wtedy wicepremier: dla Polski „strategiczne znaczenie ma to, żeby Ukraina nie przegrała wojny”.

"Rozumieli to, rządząc, nie rozumieją, będąc w opozycji; PiS kompletnie zgłupiał, pan Przemysław Czarnek jest tego najlepszym przykładem - wzywał do tego, żeby UE zaprzestała pomocy dla walczącej Ukrainy" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Z kolei wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka informowała, że decyzja w sprawie kolejnego transferu może zapaść w najbliższych dniach, a incydent z rakietą na Lubelszczyźnie skłania szefa MON do poparcia przekazania kolejnych pocisków. Jednocześnie strona rządowa prowadzi intensywne rozmowy z USA w sprawie uruchomienia w Polsce produkcji lub serwisu pocisków do Patriotów, co strategicznie wzmocniłoby bezpieczeństwo całego regionu. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka 18 sierpnia w radiu TOK FM mówiła, ze rozmawiała ze stroną amerykańską w sprawie m.in. produkcji w Polsce pocisków do wyrzutni Patriot. Według niej, sama decyzja USA w tej sprawie to może być „kwestia miesiąca, dwóch”.

Sobkowiak-Czarnecka dodała, iż „nie jest żadną tajemnicą”, iż w sprawie możliwej produkcji rakiet do wyrzutni Patriot Polska „przede wszystkim” rywalizuje ze stroną niemiecką. Dopytywana podała, że temat możliwej fabryki pocisków do Patriotów na Ukrainie „całkowicie już upadł”. "Faktycznie prezydent USA Donald Trump na szczycie NATO w Ankarze mówił o tym, że będzie chciał dać licencję na produkcję pocisków do Patriotów w Ukrainie. Ja potem proponowałam żeby ta produkcja była w Polsce, bo to jest jednak teren bezpieczny (…). Prezydent Trump zmienił zdanie. Już wprost mówi o tym, że o produkcji pocisków do Patriotów na Ukrainie nie ma mowy" – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.

Pytana, kiedy spodziewa się decyzji USA oraz jej realizacji odparła, że sama decyzja może być kwestią „miesiąca, dwóch”. Odnosząc się do realizacji powiedziała, że czas oczekiwania zależy m.in. od tego, czy ewentualna fabryka miałaby powstawać „od zera”, czy też dostosowane zostałyby już funkcjonujące zakłady.

"My wszystkie te opcje dzisiaj kładziemy na stole. Ja myślę, że sama decyzja to jest kwestia miesiąca, dwóch. To jest coś, co się rozstrzygnie w tym roku, bo problem jest narastający" – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.

Dodała, że z jednej strony chodzi o możliwość produkowania pocisków na terenie UE, a z drugiej strony Amerykanie „wprost mówią o tym, że dzisiaj ich przemysł zbrojeniowy” w związku m.in. z sytuacją na Bliskim Wschodzie „nie jest w stanie nastarczyć na sam popyt amerykański”. Obecnie - zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka - „większość świata, w sprawie pocisków do Patriotów, wisi, mówiąc kolokwialnie, na produkcji amerykańskiej”.

Ukraina w dramatycznej sytuacji

Decyzja Polski nie jest podejmowana w próżni. Kijów alarmuje, że zapasy pocisków przechwytujących są na wyczerpaniu, co utrudnia obronę przed zmasowanymi atakami rakietowymi Rosji. Jak informowała stacja CNN w swoim reportażu z sierpnia z Ukrainy, armia ukraińska wyczerpała zapasy pocisków do zestawów przeciwlotniczych Patriot. Władze w Kijowie nie określiły dokładnie, ile pocisków pozostało w magazynach, jednak jak wynika z relacji ukraińskich żołnierzy obsługujących wyrzutnie Patriot, niektóre z nich nie wykonywały przechwyceń rosyjskich rakiet od sześciu tygodni ze względu na brak pocisków. „Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że jego kraj potrzebuje 5 proc. amerykańskich zapasów, aby przetrwać zimę, ale obecnie ma jedynie 1 proc.” – podała CNN. „Gdyby USA sprzedały Ukrainie 10 proc. swoich zapasów pocisków przechwytujących, moglibyśmy strącić wszystkie rakiety balistyczne, którymi atakuje nas Rosja – powiedział w minioną środę CNN prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

20 sierpnia władze Ukrainy informowały, że w Kijowie i okolicach rosyjskie ataki zabiły 16 osób, a ponad 40 zostało rannych. Według prezydenta w Kijowie i obwodzie kijowskim uszkodzonych zostało 30 budynków mieszkalnych, szkoła średnia, szpital dziecięcy i przedszkole. Zełenski poinformował, że podczas zmasowanego ataku, przeprowadzonego w nocy z środy na czwartek, Rosja użyła przeciwko Ukrainie 168 dronów i rakiet różnych typów, a największym zagrożeniem pozostają pociski balistyczne.

„Nasi żołnierze zestrzelili dzisiaj wszystkie rosyjskie Kalibry. Ogólny odsetek zestrzelonych pocisków manewrujących wynosi 93 proc., a także odnotowujemy znaczny odsetek zniszczonych dronów. Największym zagrożeniem są pociski balistyczne. A to (przyp. red. skuteczność neutralizowania rosyjskich celów) zależy całkowicie od dostaw pocisków do systemów Patriot dla Ukrainy, a zatem od partnerów naszego państwa” - podkreślił prezydent.

Sytuacja jest „tak dramatyczna”, że Kijów przestał ujawniać liczbę pocisków wystrzeliwanych przez Rosję, aby „uniknąć ujawnienia, ile pocisków nie udało się przechwycić” i „zachować morale społeczne”, donosi Financial Times. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała na platformie X, w odpowiedzi na wiadomość Zełenskiego, że współpracuje z państwami członkowskimi i partnerami w celu zapewnienia Ukrainie zdolności antybalistycznych, traktując to jako „najpilniejszy priorytet”.

23 sierpnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił znaczące postępy w kwestii wzmocnienia obrony powietrznej kraju, informując o porozumieniu z Niemcami w sprawie dostarczenia 600 pocisków przechwytujących PAC-2. Dostawy te mają nastąpić w latach 2027–2028.

Problemy z dostępnością pocisków pojawiały się już wcześniej, po raz pierwszy w grudniu 2025 roku. Obecnie kryzys związany z zapotrzebowaniem na te pociski ma wymiar globalny, wobec wyczerpania zapasów w czasie wojny z Iranem w marcu i kwietniu tego roku. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z Zatoki Perskiej wystrzelili 943 pociski z baterii Patriot w ciągu pierwszych 96 godzin konfliktu, według Foreign Policy Research Institute. W 2025 roku wyprodukowano 620 pocisków, podczas gdy w ciągu pierwszych czterech dni wojny z Iranem dzienne zużycie wyniosło średnio 225 sztuk. Według deklaracji amerykańskiej firmy Lockheed Martin, produkcja ma wzrosnąć do ok. 2000 sztuk do 2030 roku. Tymczasem Rosja produkuje około 750 pocisków balistycznych Iskander rocznie i „dąży do zwiększenia” tej liczby. Często potrzeba dwóch, trzech pocisków przechwytujących – lub więcej – aby zestrzelić nadlatujący pocisk.

Według informacji Reutersa z 12 sierpnia:

 „Administracja USA kontynuuje prace nad umożliwieniem Ukrainie produkcji pocisków do systemów obrony powietrznej Patriot, mimo wyrażonych wcześniej przez prezydenta Donalda Trumpa wątpliwości”.

Pytanie czy Polska przekaże kolejne pociski pozostanie tajemnicą, którą być może nie poznamy przez najbliższe miesiące. Trzeba mieć jednak na uwadzę, że w razie potrzeby USA czy NATO mogą „wymusić” przekazanie Ukrainie pocisków, jak było to już w przeszłości z być może obietnicą wsparcia, jak było to przy przekazaniu wcześniejszych 5 pocisków jak mówił wiceminister Cezary Tomczyk. Polska ze względu na swoje zasoby może oddać maksymalnie kilka–kilkanaście pocisków PAC-3 – więcej nie jest możliwe, bo wielowarstwowa obrona powietrzna (Wisła/Patriot, Narew, Pilica, SAN) jest dopiero w budowie. Mimo wszystko ironią losu jest to, że jeszcze kilka lat temu Polska była inicjatorem pomocy Ukrainie przekazując czołgi czy samoloty. Dziś sytuacja się odwróciła – w Polsce trwa „licytacja”, kto mniej pomaga Ukrainie i kto bardziej rozbraja Polskę. Nie powinniśmy w cały tym politycznym zamieszaniu odwracać się od Ukrainy i pokazywać naszym sojusznikom w Europie, że nasza polityka to jest emocjonalna huśtawka.  

Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 19-20.08.2026 roku metodą CAWI na próbie 1001 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.

Sonda
Czy Polska powinna przekazać Ukrainie kolejne pociski do systemów Patriot?
Żelazny Obrońca 25: Ustka