MON rezygnuje z modernizacji Black Hawków? Resort obrony stawia na walkę z dronami i samoloty M-28

Ministerstwo Obrony Narodowej, w odpowiedzi na interpelację poselską, poinformowało o zaskakującej decyzji. MON rezygnuje z modernizacji i doposażenia śmigłowców S-70i Black Hawk użytkowanych przez Wojska Specjalne. Decyzja jest wynikiem tajnej analizy, której resort nie ujawnia. Jednocześnie pojawiło się światełko w tunelu dla Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu – analizowana jest modyfikacja samolotów M-28 do zwalczania dronów.

Grupa posłów Waldemar Andzel, Mariusz Błaszczak, Zbigniew Chmielowiec, Kazimierz Gołojuch, Michał Jach, Fryderyk Sylwester Kapinos, Jarosław Krajewski, Ewa Leniart, Jan Warzecha, Rafał Weber, Patryk Wicher złożyła interpelacje nr 18517 w sprawie braku zakupów sprzętu lotniczego, w szczególności śmigłowców S-70i Black Hawk, w Polskich Zakładach Lotniczych Mielec. Jak czytamy w uzasadnieniu:

"Bezpieczeństwo naszej ojczyzny powinno być dla każdego rządu absolutnym priorytetem. Obecna sytuacja bezpieczeństwa Polski wymaga od władz kraju nie tylko wzmocnienia Sił Zbrojnych RP i wyposażenia ich w sprzęt niezbędny do sprostania narastającym zagrożeniom, ale także rozbudowy bazy przemysłowej na terenie Polski, która będzie zapleczem produkcyjnym i serwisowym Wojska Polskiego. Dotyczy to także śmigłowców wojskowych. Obecnie w Polsce działają dwie firmy produkujące śmigłowce wojskowe: PZL Świdnik (Leonardo) i PZL Mielec (Lockheed Martin). O ile pierwsza realizuje zamówienia na 32 śmigłowce wielozadaniowe AW-149, druga nie ma żadnych zamówień ze strony MON. Według dostępnej mi wiedzy w 2026 r. PZL Mielec kończą produkcję serii 32 sztuk S-70i BH dla Filipińskich Sił Powietrznych i będą realizowały zamówienia dla innych klientów, ale tylko na bardzo krótkie serie śmigłowców – po dwie, trzy sztuki. W takiej sytuacji brak znacznego zamówienia z MON grozi przeniesieniem linii produkcyjnej śmigłowców S-70i BH do Stanów Zjednoczonych, a tym samym utraty przez Polskę zdolności produkcyjnych i serwisowych tych maszyn. Brakuje także zamówień na inny produkt lotniczy PZL Mielec - samolot M28, do którego firma, a co za tym idzie Polska, ma pełne prawa intelektualne (IP). Samolot ten z powodzeniem służy już Siłom Zbrojnym RP i z pewnością sprawdzi się w nowych zadaniach i misjach, w tym zwalczania dronów, rozpoznania, transportu. Program SAFE miał uwolnić środki finansowe MON na zakupy w Stanach Zjednoczonych oraz podmiotach polskich z kapitałem amerykańskim, jak PZL Mielec. Nic takiego się nie dzieje. Brak zakupów w firmach z kapitałem amerykańskim podważa sens inwestowania w polski przemysł obronny przez podmioty nieeuropejskie, głównie ze Stanów Zjednoczonych. Nierówne traktowanie podmiotów z kapitałem amerykańskim naraża Polskę na pogorszenie relacji z USA. Obecna polityka zakupowa MON i przesadne przesunięcie wektora politycznego na UE jest bardzo szkodliwe dla przyszłości przedsiębiorstw takich jak PZL, co bezpośrednio godzi w zaplecze przemysłowe Sił Zbrojnych RP".

Dlatego też złożyli następujące pytania:

  • Dlaczego Agencja Uzbrojenia nie podjęła w ogóle negocjacji nad ostateczną ofertą złożoną przez PZL Mielec w programie zakupu śmigłowców wielozadaniowych i unieważniła postępowanie?
  • Dlaczego nie została zlecona modernizacja i doposażenie śmigłowców S-70i BH polskich sił specjalnych?
  • Czy resort obrony narodowej przewiduje uruchomienie nowego programu zakupu śmigłowców wielozadaniowych, jeśli tak – kiedy?
  • Jak Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza działać, aby zachować w PZL linię produkcyjną śmigłowców Black Hawk, a co za tym idzie zdolności do serwisowania tych statków powietrznych i ich produkcji na wypadek konfliktu zbrojnego?
  • Jakie są zamiary MON w zakresie zakupu nowych samolotów M28 i modernizacji tych maszyn już służących w Siłach Zbrojnych RP?

Zaskakująca odpowiedź MON. Co z Black Hawkami z Mielca?

Wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda, odpowiadając na interpelację poselską zaznaczył, że „W resorcie obrony narodowej przeprowadzono analizę dotyczącą ewentualnej modernizacji oraz doposażenia posiadanych śmigłowców S-70i BH, w wyniku których rekomendowano odstąpienie od realizacji przedmiotowego przedsięwzięcia”. Oznacza to, że obecna flota ośmiu maszyn tego typu, które trafiły do Jednostki Wojskowej GROM w latach 2019-2024, nie zostanie w najbliższym czasie poddana planowanym wcześniej modyfikacjom.

W styczniu 2019 roku podpisano umowę z PZL Mielec na dostawę czterech maszyn skonfigurowanych specjalnie do prowadzenia powietrznych operacji specjalnych. Dostawa została zrealizowana w ekspresowym tempie – już w grudniu tego samego roku śmigłowce zameldowały się w Zespole Lotniczym Jednostki Wojskowej GROM, zastępując wysłużone konstrukcje poradzieckie, takie jak Mi-8 i Mi-17. Rosnące potrzeby sprawiły, że w grudniu 2021 roku zamówiono kolejne cztery maszyny. Były one dostarczane partiami: dwie w listopadzie 2023 roku i ostatnie dwie w listopadzie 2024 roku. Wszystkie śmigłowce S-70i użytkowane przez polską armię pochodzą z Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu, które od 2007 roku są częścią amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. Zakład w Mielcu jest centrum produkcyjnym śmigłowców Black Hawk w wersji eksportowej, które trafiły do sił zbrojnych i służb mundurowych kilkunastu państw na świecie, m.in. Filipin, Rumunii, Kolumbii czy Arabii Saudyjskiej.

Tajna analiza i strategiczna zmiana kursu?

Największe zainteresowanie budzi fakt, że szczegółowe powody tej decyzji pozostają niejawne. Wiceminister Bejda podkreślił, że „wyniki przedmiotowych analiz stanowią informacje niejawną”. Decyzja ta jest kontynuacją wcześniejszych sygnałów, gdy w czerwcu 2025 roku Agencja Uzbrojenia unieważniła postępowanie na zakup kolejnych 32 śmigłowców Black Hawk, tłumacząc to zmianą priorytetów i skupieniu się na dostawach śmigłowców AW149.

Za rekomendacją o zaniechaniu modernizacji mogą stać powody o charakterze operacyjnym, technicznym lub finansowym. Można wskazać na kilka możliwych scenariuszy, które mogły wpłynąć na taką decyzję. Być może doszło do zmiany priorytetów operacyjnych, być może obecna konfiguracja śmigłowców jest uznawana za wystarczającą do realizacji bieżących zadań przez Wojska Specjalne, a środki finansowe mają zostać przesunięte na inne, pilniejsze programy modernizacyjne. Analiza mogła też wykazać nieopłacalność modernizacji, czyli że koszt doposażenia i modernizacji istniejących maszyn jest niewspółmiernie wysoki w stosunku do uzyskanego wzrostu zdolności bojowych. Wreszcie, możliwa jest koncentracja na innych platformach: Polska armia realizuje obecnie gigantyczne programy śmigłowcowe, takie jak zakup 96 śmigłowców uderzeniowych AH-64E Apache oraz wielozadaniowych AW149 i AW101, więc możliwe, że MON konsoliduje wysiłki wokół tych kluczowych projektów.

Światełko w tunelu dla PZL Mielec? M-28 w nowej roli

Choć informacja o Black Hawkach jest rozczarowująca, odpowiedź wiceministra Bejdy zawiera również pozytywny akcent dla zakładów w Mielcu. Resort obrony narodowej poważnie rozważa nowe zadania dla innego sztandarowego produktu PZL Mielec – samolotów M-28 Bryza. Jak poinformował wiceminister: „aktualnie prowadzone są analizy dotyczące modyfikacji samolotów M-28 do wersji C-UAS”. 

Czym jest system C-UAS i dlaczego jest tak ważny?

C-UAS (Counter-Unmanned Aerial System) to systemy przeznaczone do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych, czyli dronów. Doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazały, jak kluczową rolę na współczesnym polu walki odgrywają drony i jak ważna jest skuteczna obrona przed nimi. Przystosowanie samolotu M-28, sprawdzonej i wszechstronnej konstrukcji STOL (krótkiego startu i lądowania), do roli "łowcy dronów" mogłoby być dla polskiej armii rozwiązaniem efektywnym kosztowo. Adaptacja M-28, do roli powietrznego nosiciela systemów C-UAS to ciekawy kierunek. Taki samolot mógłby patrolować wyznaczony obszar, chroniąc np. zgrupowania wojsk czy obiekty strategiczne, i za pomocą specjalistycznego wyposażenia (radarów, sensorów optoelektronicznych, systemów walki radioelektronicznej czy nawet zasobników z bronią kinetyczną) zwalczać wrogie drony.

Posłowie PiS alarmują 

Posłowie PiS, w tym Mariusz Błaszczak i Ewa Leniart, na początku sierpnia alarmowali o braku zamówień z Ministerstwa Obrony Narodowej dla zakładów PZL Mielec. W 2026 roku kończy się tam produkcja serii 32 śmigłowców S-70i Black Hawk dla Filipin, a dalsze zlecenia dotyczą jedynie bardzo krótkich serii po dwie-trzy sztuki. Brak większego zamówienia ze strony MON grozi według nich przeniesieniem linii produkcyjnej tych maszyn do Stanów Zjednoczonych, co oznaczałoby utratę przez zakład zdolności produkcyjnych i serwisowych. Posłowie zwracają też uwagę na brak zamówień na samolot M28. Poseł Ewa Leniart podkreśla w rozmowie z portalem Niezależna.pl, że problem dotyczy nie tylko sprzętu wojskowego, lecz także mieszkańców Mielca i całego Podkarpacia – sam zakład zatrudnia 1700 osób, a kooperanci około 5 tysięcy, co łącznie daje niemal 7 tysięcy zagrożonych miejsc pracy. Posłowie pytali także również, dlaczego PZL Mielec nie zostały uwzględnione w programie SAFE, mimo że produkowane tam śmigłowce spełniają wymóg 65-procentowego udziału komponentów europejskich. Ich zdaniem obecna polityka zakupowa MON, faworyzująca podmioty europejskie kosztem firm z kapitałem amerykańskim, co podważa sens inwestowania w polski przemysł obronny przez partnerów spoza UE i może pogorszyć relacje z USA. Podobna sytuacja dotyczy także WZL-2 w Bydgoszczy, gdzie brakuje zamówień, a projekty dronów nie trafiły na listę finansowania z SAFE.

Garda: Prezes PZL Mielec o śmigłowcach Black Hawk

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki