Bezzałogowce zatopiły statek w bułgarskiej strefie ekonomicznej. Pierwszy taki atak u wybrzeży Bułgarii

2026-10-06 11:35

Bezzałogowce zaatakowały w nocy z 5 na 6 października 2026 roku dwa drobnicowce w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym. "Alfa Watan" pod banderą Togo zatonęła, a załogę płonącego "Able" uratował prom pasażerski. Jest to pierwszy znany atak na żeglugę handlową na wodach Bułgarii. Dzień wcześniej u wybrzeży Rumunii zatonął trafiony dronem statek ze zbożem z Ukrainy, a na jego pokładzie zginęły dwie osoby.

Osmojona nadbudówka statku handlowego na pełnym morzu. O atakach dronów na Morzu Czarnym pisze SE Portal Obronny.
Autor: Ministerstwo Obrony Narodowej Bułgarii/ Materiały prasowe

Do uderzenia doszło około godz. 3:00 czasu lokalnego, a sygnały alarmowe statki nadały mniej więcej godzinę później. Jako pierwsze o ataku poinformowało biuro prezydent Iliany Jotowej, ale jego komunikat nie zawierał danych o ofiarach, skali zniszczeń ani pochodzeniu bezzałogowców. Rano agencja Reutera, powołując się na lokalne media, podała, że jeden ze statków zatonął, a drugi jest uszkodzony.

Statki trafiono 70–80 mil morskich na wschód od Bjały, w rejonie przylądka Święty Atanas. "Alfa Watan" (IMO 7510884) płynęła z egipskiego Al-Arisz do rumuńskiej Suliny. Po trafieniu kadłub doznał krytycznych uszkodzeń i jednostka zatonęła, a jej załoga jest uznawana za zaginioną. "Able" (IMO 9001136) pod banderą Palau płynął z Gałacza do Stambułu. Po ataku na pokładzie wybuchł pożar i 18-osobowa załoga opuściła statek. Marynarzy podjął bułgarski prom "Dioscuria", skąd przekazano ich na jednostki marynarki wojennej i policji granicznej, a te przewiozły ich do Warny. Dwóch marynarzy odniosło poważniejsze obrażenia: jeden ma oparzenia, drugi uraz głowy. Według tureckich mediów oba statki należą do armatorów z Turcji: "Alfa Watan" do Baraka Shipping z Mersin, a "Able" do Ocean Eagle ze Stambułu. Poszukiwania załogi zatopionej jednostki trwają.

Sofia nie wskazała oficjalnie, skąd pochodziły bezzałogowce. Premier Rumen Radew zwołał nadzwyczajne posiedzenie z udziałem przedstawicieli resortów obrony, spraw wewnętrznych, transportu oraz środowiska i wód, a także biura prezydenta i służb specjalnych.

Incydent jest kolejnym z serii ataków na żeglugę w zachodniej części Morza Czarnego. Rumuńskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało w poniedziałek, że na statku "Royad Mammadov", eksponującego banderę Saint Kitts i Nevis, wybuchł pożar. Jednostka należąca do tureckiego armatora przewoziła kukurydzę z Izmaiłu do włoskiej Rawenny i znajdowała się poza rumuńskimi wodami terytorialnymi. Statek zatonął, zginęły dwie osoby, w tym kapitan, a 11 członków załogi uratowano. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że statek trafiły dwa rosyjskie bezzałogowce.

Skutki takich ataków nie zawsze kończą się na zatonięciu albo ewakuacją załogi. Bułgarskie Ministerstwo Obrony poinformowało 4 października 2026 roku, że lotnictwo i marynarka wojenna przeprowadziły wspólną operację rozpoznania dryfującego statku motorowego "Emil". Załogi dwóch śmigłowców Cougar razem ze specjalistami marynarki ustaliły stan jednostki, która znajdowała się 40 mil morskich na wschód od przylądka Szabła. Jednostka została trafiona bezzałogowcem w obwodzie odeskim. Po pożarze i awarii systemów technicznych jednostka straciła zdolność manewrowania, a załoga ją opuściła. Od tamtej pory "Emil" dryfuje w rumuńskiej wyłącznej strefie ekonomicznej i z prądem dryfuje na południe, w stronę wód bułgarskich. Marynarka wojenna wydała ostrzeżenie nawigacyjne o jednostce bez załogi i sterowania, a statek pozostaje pod obserwacją. Szlaki łączące porty Dunaju z cieśninami tureckimi są dziś zagrożone na dwa sposoby: przez bezpośrednie ataki oraz przez wraki i dryfujące jednostki, które pozostają po wcześniejszych uderzeniach.

Opracowano na podstawie depeszy PAP.

Wojciech Balczun na MSPO 2026 | Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News