MiG-29 jako drony bojowe? MON ucina spekulacje

Ministerstwo Obrony Narodowej jednoznacznie rozwiewa wątpliwości dotyczące przyszłości wycofywanych myśliwców MiG-29. W odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister Paweł Bajda poinformował, że resort nie rozważa przebudowy tych maszyn na bezzałogowe drony bojowe. Decyzja ta podyktowana jest kluczowymi czynnikami ekonomicznymi, technicznymi oraz względami bezpieczeństwa.

Poseł Andrzej Zapałowski złożył interpelacje nr 18272 do ministra obrony narodowej w sprawie wykorzystania samolotów MiG-29 jako platform do budowy nowoczesnych dronów. Jak czytamy w uzasadnieniu:

"W związku z wycofywaniem ze służby samolotów MiG-29 z uwagi na kończące się resursy powinniśmy się zastanowić czy wzorem Chin nie należałoby ich wykorzystać jako platform do budowy nowoczesnych bezpilotowych dronów. Chiny na bazie przestarzałych platform samolotów J-6, J-7 i J-8 zbudowały kilkaset dronów, których celem jest przełamywanie obrony powietrznej Tajwanu. Podobne prace trwają także w innych państwach np. w USA na samolotach F-4 Phantom II oraz na Ukrainie w postaci starszych awionetek. Taka konwersja w formie bezzałogowego statku powietrznego w zamierzeniach ma być wykorzystywana do różnych ról związanych z pozoracją, czy też grupowymi nalotami bojowymi. W Polsce trwa dyskusja co zrobić z wycofywanymi samolotami. Należy się zastanowić, czy nie podjąć się takich działań, aby zwiększyć bezpieczeństwo Polski".

Poseł więc zadał następujące pytanie:

  • Czy Ministerstwo Obrony Narodowej podejmowało prace analityczne w sprawie wykorzystania wycofywanych platform MiG-29 do budowy nowoczesnych bezpilotowych dronów bojowych lub wabików?

Oficjalne stanowisko MON: Koniec spekulacji na temat dronów z MiG-29

Wiceminister Obrony Narodowej, Paweł Bajda, w odpowiedzi na interpelację poselską, przedstawił klarowne stanowisko. Jak czytamy w dokumencie:

"Ministerstwo Obrony Narodowej nie podejmowało prac analitycznych w sprawie wykorzystania wycofanych platform MiG-29 do budowy nowoczesnych bezpilotowych dronów bojowych".

Oznacza to, że pomysł ten nigdy nie wszedł w fazę poważnych rozważań na poziomie rządowym. Decyzja ta nie jest jednak arbitralna, a wynika z dogłębnej analizy obecnej sytuacji technicznej i logistycznej tych maszyn. Resort obrony w swojej odpowiedzi wskazuje na kilka fundamentalnych problemów, które dyskwalifikują projekt konwersji myśliwców na platformy bezzałogowe. Argumenty te jasno pokazują, że potencjalne korzyści są niewspółmierne do kosztów i ryzyka.

Kluczowym argumentem jest stan techniczny samolotów oraz logistyka. Jak podkreślił wiceminister Bajda, dalsze utrzymywanie MiG-29 jest problematyczne ze względu na „sukcesywne wypracowywanie docelowej normy eksploatacji oraz brak tzw. źródła do pozyskiwania części zamiennych”. Co to oznacza w praktyce? Polskie MiG-29 to konstrukcje z lat 80. XX wieku, których płatowce i kluczowe systemy zbliżają się do końca swojego cyklu życia. Dalsza eksploatacja, nawet w formie bezzałogowej, wiązałaby się z ogromnym ryzykiem awarii strukturalnych. Ponadto głównym producentem i dostawcą części do myśliwców MiG-29 jest Rosja. W obecnej sytuacji geopolitycznej, po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, współpraca w tym zakresie jest niemożliwa, a brak dostępu do oryginalnych komponentów uniemożliwia bezpieczne i efektywne serwisowanie maszyn.

Drugim filarem decyzji MON jest rachunek ekonomiczny. Przebudowa załogowego myśliwca, zwłaszcza konstrukcji z epoki analogowej, na w pełni funkcjonalny i bezpieczny bezzałogowiec bojowy to proces niezwykle skomplikowany i kosztowny. Wymagałoby to opracowania od podstaw zaawansowanych systemów sterowania, łączności i awioniki, a następnie zintegrowania ich z przestarzałą platformą. Koszty takiego programu badawczo-rozwojowego mogłyby przewyższyć wartość zakupu fabrycznie nowych, dedykowanych dronów bojowych o znacznie lepszych parametrach. Resort uznał więc, że utrzymywanie tego typu statku powietrznego „jest niekorzystne ekonomicznie”.

Ostatni, ale nie mniej ważny argument, dotyczy bezpieczeństwa. W odpowiedzi na interpelację czytamy, że dalsza eksploatacja MiG-29 „mogłaby wpływać na bezpieczeństwo jego bezpośrednich użytkowników”. Choć w przypadku drona nie ma pilota na pokładzie, ryzyko przenosi się na otoczenie. Niekontrolowany upadek kilkunastotonowego bezzałogowca, wypełnionego paliwem i potencjalnie uzbrojeniem, stanowiłby ogromne zagrożenie dla ludności cywilnej i infrastruktury na ziemi.

Warto tutaj nadmienić, że podobne zapytanie było w zeszły roku tylko dotyczyło samolotów Su-22. Również wtedy MON odpowiedział, że resort nie prowadzi analiz dotyczących zmodyfikowania zasad dopuszczania samolotów Su-22 do eksploatacji.

Jaka przyszłość czeka polskie MiG-29?

Polska od lat konsekwentnie wycofuje sprzęt postsowiecki, zastępując go nowoczesnymi platformami. Część polskich myśliwców MiG-29 została już przekazana Ukrainie, gdzie wspierają obronę przed rosyjską agresją. Pod koniec 2025 roku Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny Wojska Polskiego zapowiadały chęć przekazania Ukrainie pozostałych na wyposażeniu myśliwców MiG-29, które zbliżały się do końca resursów. Mowa była o partii od 6 do 9 maszyn. W zamian Polska oczekiwała transferu technologii oraz doświadczeń związanych z produkcją i bojowym użyciem bezzałogowców, w czym Ukraina zyskała światową renomę. Jednak w połowie 2026 roku przedstawiciele polskiego rządu, w tym wiceminister obrony Cezary Tomczyk oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, poinformowali, że umowa nie została zrealizowana, ponieważ strona ukraińska nie wywiązała się ze swojej części porozumienia. W rezultacie MON ogłosił, że myśliwce MiG-29, które miały trafić do Ukrainy, będą cyklicznie wycofywane ze służby w Siłach Powietrznych RP w miarę wyczerpywania się ich okresu zdatności do lotu. W między czasie nawet Bułgaria wyraziła zainteresowanie polskimi samolotami. 

W sierpniu 2026 roku pojawiły się doniesienia o wznowieniu rozmów. Według medialnych ustaleń Wirtualnej Polski, strony są bliskie przełomu w negocjacjach dotyczących wymiany myśliwców za dużą liczbę dronów różnego typu. Mówi się o ofercie dostawy 1500 dronów dalekiego zasięgu dla Polski. Jednocześnie pojawiła się nowa komplikacja – stan techniczny samolotów. Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, stwierdził, że maszyny wymagają poważnej i kosztownej modernizacji, aby mogły być używane w warunkach bojowych. Kijów podkreśla, że środki na ten cel musiałyby pochodzić "z zewnątrz", czyli od państw partnerskich, a sam remont mógłby zostać przeprowadzony na terytorium Polski. 

Polski MiG-29 nad Dęblinem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki