Wojna na froncie, pokój w sondażach. Realia konfliktu na wyniszczenie

Ukrainie brakuje pocisków PAC do zestrzeliwania rakiet balistycznych. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy od tygodni nie informuje w komunikatach o liczbie zestrzelonych rakiet balistycznych. Według niemieckiej Fundacji Konrada Adenauera (KAS) i ukraińskiego HUR Rosja jest w stanie wystrzeliwać do 100 pocisków balistycznych miesięcznie i jednocześnie utrzymywać zapasy na stabilnym poziomie. Kijów kontynuuje głębokie uderzenia dronowe w infrastrukturę petrochemiczną, znacząco obniżając jej zdolności produkcyjne. Według ostatnich sondaży, zarówno ukraińskich, jak i rosyjskich, społeczeństwa państw będących w stanie wojny opowiadają się za jej zakończeniem. Problem w tym, że to nie obywatele, lecz rządzący decydują o tym, czy trwa wojna, czy nastaje pokój.

Pomarańczowa i biała postać siłują się na rękę. Na miniaturach obok Wołodymyr Zełenski i Władimir Putin. O wojnie na SE Portal Obronny.
Autor: Kancelaria Prezydenta Ukrainy/Kancelaria Prezydenta FR/ Materiały prasowe

• Mimo zaawansowanej technologii i powszechnego użycia dronów konflikt przekształcił się w wojnę na wyczerpanie.

• Rosyjskie zdobycze terytorialne okupione są bezprecedensowymi stratami osobowymi.

• Większość Ukraińców i Rosjan chce zakończenia wojny, jednak oba społeczeństwa inaczej definiują pokój.

W walce o setki metrów ziemi giną tysiące żołnierzy

Nie trzeba być utytułowanym ekspertem, by stwierdzić, że wojna rosyjsko-ukraińska w obecnej fazie jest klasycznym konfliktem na wyczerpanie, na wyniszczenie. Przy czym jedna strona uzależniona jest od zewnętrznej pomocy materiałowej i finansowej, a druga – ponosi konsekwencje fiaska (mającej być błyskawiczną) „specjalnej operacji wojskowej”. Wojna ta w znacznym stopniu przypomina I wojnę światową. Gdyby nie powszechne użycie dronów, konflikt w Ukrainie można byłoby uznać za typową wojnę pozycyjną – taką, w której przeciwnicy tkwią w okopach, od czasu do czasu wyprowadzając szturmy permanentnie wspierane przez artylerię.

Oczywiście można szukać analogii do I wojny światowej. Ubarwia to przekaz informacyjny i pokazuje, że po ponad stu latach możliwy jest powrót do przeszłości, mimo gigantycznego, nieporównywalnego postępu w technice militarnej. Mając to na uwadze, nie powinno dziwić, że Rosja w ofensywie posuwa się dziennie średnio – w zależności od odcinka frontu – zaledwie o kilkadziesiąt metrów.

Według ISW rosyjska ofensywa wiosenno-letnia nie przyniosła żadnych znaczących postępów operacyjnych. Ukraińcy stawiają zdecydowany opór, wzmocniony przewagą dronową. W efekcie Rosjanom udało się zająć w sierpniu nieco ponad 90 km kw. ukraińskiego terytorium.

Dla porównania: na początku wojny siły rosyjskie wdzierały się w głąb Ukrainy w tempie ok. 7 km dziennie (ściślej: w ciągu doby). W tym roku na głównych kierunkach operacyjnych to tempo oscyluje średnio między 50 a 100 metrami na dzień!

Nic więc dziwnego, że taki Pokrowsk Rosjanie zdobywali przez 22 miesiące, w średnim tempie 70 m w ciągu doby. Kilkadziesiąt metrów dziennie w głąb linii przeciwnika, to tysiące poległych po obu stronach. Być może dopiero po zakończeniu wojny świat pozna rzeczywiste, a nie propagandowe, dane o rosyjskich i ukraińskich stratach w ludziach. A skoro mowa o stratach w sile żywej…

Według danych opublikowanych w lipcu przez jeden z najważniejszych ośrodków analitycznych na świecie – Center for Strategic and International Studies (CSIS) – od rozpoczęcia wojny w lutym 2022 r. (w Federacji Rosyjskiej obowiązuje określenie „specjalna operacja wojskowa”, najczęściej używa się akronimu SWO) zginęło ok. 450 tys. rosyjskich żołnierzy, a wielokrotnie więcej zostało rannych. CSIS w raporcie podkreśla:

„Liczba ofiar śmiertelnych Rosjan na Ukrainie jest ponad czterokrotnie większa niż liczba ofiar śmiertelnych w USA we wszystkich wojnach od II wojny światowej i ponad dziewięciokrotnie większa niż liczba ofiar śmiertelnych w Związku Radzieckim i Rosji we wszystkich wojnach od II wojny światowej. Co więcej, miesięczne wskaźniki strat w Rosji, wynoszące ponad 30 000 w 2026 roku, prawdopodobnie przekroczyły rosyjskie wskaźniki rekrutacji, wynoszące około 27 000 nowych rekrutów miesięcznie...”.

DR BONIKOWSKA OSTRO:Trump jest w szoku jak sobie radzi na froncie Ukraina
Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

Nie ma rzeczywistych danych o stratach w „sile żywej”

Oczywiście w tej wojnie nie giną wyłącznie rosyjscy żołnierze. Ukraińskie cmentarze pełne są grobów poległych, nad którymi obowiązkowo łopoczą żółto-niebieskie flagi, a często – głównie w zachodniej części Ukrainy – także czerwono-czarne. Jasne jest, że Ukraińcy nie są skorzy do upubliczniania takich danych, podobnie jak Rosjanie. Ostatnie takie informacje zostały przekazane bezpośrednio przez Wołodymyra Zełenskiego w lutym 2026 r. Podał on wówczas, że od początku wojny poległo w niej 55 tys. żołnierzy SZU.

Rok wcześniej prezydent Ukrainy mówił, że zginęło ponad 46 tys. żołnierzy, a ok. 390 tys. zostało rannych. Nie ujmując nic z heroizmu obrońców Ukrainy, należy uznać, że są to dane nieodpowiadające realiom. Wynika to choćby z raportowania CSIS. Jego analitycy stwierdzili, że: „stosunek strat między Rosją a Ukrainą prawdopodobnie wzrósł do prawie 8:1 w pierwszej połowie 2026 roku, z 2:1 do 3:1 przez większość wojny”. Wedle tego do lutego 2026 r. poległo nie 55 tys. żołnierzy ukraińskich, ale od 100 do 150 tys. Oznacza to, że rosyjska ofensywa rzeczywiście generowała/generuje znacznie większe straty niż ukraińska obrona.

W tej wojnie giną również – po obu stronach - cywile

Opierając się wyłącznie na oficjalnych danych, można byłoby stwierdzić, że jednak zdecydowanie łatwiej jest stracić życie na froncie. Otóż według zweryfikowanych danych ONZ do połowy tego roku wojna zabiła na terytorium kontrolowanym przez Kijów co najmniej 16 431 cywilów, a rany odniosło 48 613 osób. Są to dane zweryfikowane.

Rada Najwyższa Ukrainy w lutym raportowała:

„Rok 2025 był najbardziej śmiercionośnym rokiem dla ukraińskiej ludności cywilnej od 2022 roku. Liczba ofiar cywilnych była o 31% wyższa niż w 2024 roku i o 70% wyższa niż w 2023 roku. W ubiegłym roku w wyniku rosyjskich ataków zginęło 2514 cywilów, a 12 142 zostało rannych. Na dzień 1 lutego 2026 roku rannych zostało 102 592 cywilów, z czego 37 657 zmarło w 259 037 ostrzałach odnotowanych od 24 lutego 2022 roku…”.

ONZ nie ma możliwości weryfikacji rosyjskich danych. W sierpniu amerykański portal Russia Matters, opierając się na rosyjskich statystykach, podał, że od początku pełnoskalowej wojny w atakach ukraińskich na cele w Rosji zginęło 8 434 cywilów. Uwaga: dla przypomnienia – zajęte obwody Ukrainy według rosyjskiego prawa są częścią Federacji Rosyjskiej.

Sami zabici i ranni, tak żołnierze, jak i cywile, to niejedyne tragiczne wymiary każdej wojny – tej w Ukrainie również. To miliony przesiedlonych ludzi, zrujnowane miasta i wsie. To także brak wyraźnie zarysowanych perspektyw zakończenia „prowadzenia polityki innymi środkami”.

Bo choć 75 proc. Ukraińców dopuszcza rozpoczęcie natychmiastowych negocjacji z Rosją, a podobne stanowisko prezentuje 64 proc. obywateli Federacji Rosyjskiej, to… Przede wszystkim w tych najnowszych sondażach (wkrótce je omówimy): inaczej pojęcie „pokój” definiuje się w Ukrainie, inaczej w Rosji. Nie ma w postrzeganiu tzw. zwykłych ludzi wystarczającej gotowości do kompromisu. Co widać, nastroje te odzwierciedlają się również w postawie elit politycznych rządzących oboma państwami. Niestety.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki