Gigantyczny koszt i polityczna presja. Marynarka Wojenna USA dokonuje przeglądu lotniskowców typu Ford

2026-04-26 8:00

Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na wyniki przeglądu projektu i kosztów lotniskowców typu Ford, najnowocześniejszych i najdroższych okrętów wojennych w jej arsenale. Były już Sekretarz Marynarki Wojennej John Phelan, tuż przed swoim niespodziewanym odwołaniem, nie wykluczył nawet anulowania przyszłych wersji tych lotniskowców. Decyzja, która ma zapaść w maju 2026 roku, zdefiniuje kształt amerykańskiej floty na dekady.

  • Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych analizuje przyszłość zakupu dwóch kolejnych lotniskowców typu Ford (USS William J. Clinton i USS George W. Bush) ze względu na wysokie koszty i wątpliwości dotyczące technologii.
  • Były Sekretarz Marynarki Wojennej John Phelan ogłosił przegląd projektu i kosztów lotniskowców typu Ford, którego wyniki mają zapaść w maju 2026 roku.
  • Decyzja o przeglądzie jest pokłosiem wieloletniej krytyki ze strony Donalda Trumpa, który kwestionował m.in. katapulty elektromagnetyczne (EMALS) i promował powrót do starszych technologii.
  • Chiny kontynuują budowę czwartego lotniskowca o napędzie atomowym, który ma być większy i bardziej zaawansowany technologicznie niż lotniskowce typu Ford, co stanowi wyzwanie dla dominacji USA na morzu.

We wtorek (21 kwietnia) podczas sympozjum Sea-Air-Space w Waszyngtonie, ówczesny wtedy Sekretarz Marynarki Wojennej John Phelan ogłosił, że służba dokonuje kompleksowej analizy dwóch przyszłych lotniskowców typu Ford, które miały zostać zakupione w najbliższych latach. Chodzi o jednostki USS William J. Clinton (CVN-82) oraz USS George W. Bush (CVN-83).

„Przyglądamy się modelom 82 i 83, aby przeanalizować koszty, projekty i systemy, by upewnić się, że mają sens” – powiedział Phelan. Dodał, że jest to „rozsądne i praktyczne posunięcie”, biorąc pod uwagę ogromne koszty programu w stosunku do całego budżetu US Navy oraz przyszłe potrzeby sił zbrojnych. Przegląd obejmuje nie tylko koszty budowy, ale także długoterminowe wydatki na utrzymanie i konserwację. Koszt flagowego okrętu, USS Gerald R. Ford (CVN-78), wyniósł około 13 miliardów dolarów, co czyni go jednym z najdroższych okrętów w historii.

Wieloletnia krytyka i wątpliwości Donalda Trumpa

Decyzja o przeglądzie nie jest zaskoczeniem w kontekście wieloletniej krytyki ze strony prezydenta Donalda Trumpa. Kwestionował on kluczowe technologie zastosowane w lotniskowcach, w tym katapulty elektromagnetyczne (EMALS), które jego zdaniem „nie działały”. W 2025 roku Trump wyraził obawy, czy system będzie funkcjonował poprawnie, jeśli woda dostanie się do magnesów, faworyzując starsze, sprawdzone katapulty parowe. 

W październiku ubiegłego roku zobowiązał się do podpisania dekretu wykonawczego, który zmusiłby Marynarkę Wojenną do powrotu do używania katapult napędzanych parą i hydraulicznych wind na nowych lotniskowcach, co jeszcze się nie zmaterializowało. Dwa miesiące później, ogłaszając plany dotyczące „pancernika” typu Trump, prezydent powiedział, że „mamy typ Ford. Zamierzamy ją podnieść do innej typu lotniskowców”, ale nie podał szczegółów.

Co ciekawe, w upublicznionych dokumentach budżetowych Marynarki Wojennej na rok 2026 nie wymieniono lotniskowców typu Ford z nazwy, w przeciwieństwie do innych okrętów, jak okręty podwodne typu Columbia. Zapisano tam po prostu „lotniskowiec”, co może sygnalizować chęć pozostawienia otwartej furtki do zmiany planów.

Katapulty elektromagnetyczne: Technologiczna przewaga czy kosztowny problem?

Sercem przewagi technologicznej lotniskowców typu Ford nad starszymi lotniskowcami typu Nimitz są właśnie katapulty elektromagnetyczne EMALS. Zapewniają one większą szybkość startów samolotów (nawet o 33% więcej), mniejsze obciążenie dla konstrukcji maszyn, niższe wymagania konserwacyjne i redukują zapotrzebowanie okrętu na wodę słodką. Marynarka Wojenna w oficjalnych komunikatach chwaliła EMALS za „zwiększenie częstotliwości lotów bojowych”.

Jednak Phelan, powołując się na zasadę Ronalda Reagana „zaufaj i sprawdzaj”, poddał te dane w wątpliwość.

„Czy liczba lotów bojowych jest aż tak duża? A jakie są koszty związane z tą katapultą elektryczną? Czy rzeczywiście wygenerowała oszczędności?” – pytał retorycznie, zapowiadając weryfikację tych danych w ramach przeglądu.

Jak przypomina serwis The War Zone w ciągu ostatniej dekady Marynarka Wojenna kilkakrotnie rozważała alternatywy dla lotniskowców typu Ford, w tym mniejsze konstrukcje.

Rekordowa misja USS Gerald R. Ford a przyszłość floty

Paradoksalnie, wątpliwości pojawiają się w momencie, gdy USS Gerald R. Ford (CVN-78), jedyny okręt tej klasy w służbie, udowadnia swoją wartość w boju. Jednostka od czerwca 2025 roku odbywa rekordową, ponad 300-dniową misję, podczas której brała udział w dwóch kluczowych operacjach administracji Trumpa: pojmaniu wenezuelskiego przywódcy Nicolása Maduro i wojnie z Iranem. Marynarka Wojenna określiła okręt jako „sprawdzoną w boju konstrukcję”, zdolną do prowadzenia szybkich, globalnych operacji uderzeniowych.

Mimo to, przyszłość całego programu, który docelowo ma składać się z dziesięciu jednostek zastępujących starsze lotniskowce typu Nimitz, stanęła pod znakiem zapytania. Obecnie w różnych fazach budowy znajdują się:

  • USS John F. Kennedy (CVN-79)
  • USS Enterprise (CVN-80)
  • USS Dorie Miller (CVN-81)

To właśnie dwa kolejne, planowane okręty – USS William Jefferson Clinton (CVN-82) i USS George W. Bush (CVN-83) – są przedmiotem analizy, która może zakończyć się anulowaniem zamówień. Opóźnienia w dostawach lotniskowców skomplikowały plany Marynarki Wojennej dotyczące rozpoczęcia wycofywania lotniskowców typu Nimitz. W maju marynarka ogłosiła przedłużenie okresu służby USS Nimitz do 2027 roku, zgodnie z najnowszym harmonogramem dostaw dla Kennedy'ego.

Co dalej z programem? Alternatywa na horyzoncie

Na pytanie, czy przegląd może doprowadzić do rezygnacji z budowy przyszłych okrętów, Phelan odpowiedział jedynie, że „jest za wcześnie, żeby to stwierdzić, ale będziemy mieli lotniskowce”. Niepewność pogłębia jego nagłe odwołanie ze stanowiska, ale wiele źródeł powołuje się na długotrwałe tarcia z sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem i zastępcą sekretarza obrony Steve'em Feinbergiem. Spory dotyczyły powolnych postępów w budowie okrętów i bezpośredniego dostępu Phelana do Trumpa z pominięciem hierarchii służbowej.

Na jego miejsce powołano podsekretarza Hunga Cao na stanowisko pełniącego obowiązki sekretarza. Zmiany te następują w okresie kruchego zawieszenia broni między USA a Iranem i trwających operacji morskich Cao, emerytowany kapitan marynarki wojennej i sojusznik Trumpa, ma być bardziej zgodny z wizją modernizacji Hegsetha.

W tle pojawia się również nowy, forsowany przez Donalda Trumpa, projekt okrętu wojennego – pancernik typu Trump. Pierwsza jednostka, USS Defiant, ma kosztować ponad 17 miliardów dolarów, czyli o 4 miliardy więcej niż lotniskowiec typu Ford. Marynarka Wojenna nie planuje finansować budowy tego okrętu przed rokiem budżetowym 2028, a jego ostateczny koszt i specyfikacja, w tym potencjalny napęd jądrowy, pozostają nieznane.

Decyzje, które zapadną w nadchodzących miesiącach, będą miały fundamentalne znaczenie. US Navy stoi na rozdrożu, balansując między sprawdzoną w boju, lecz niezwykle kosztowną technologią lotniskowców Ford, a nowymi, równie drogimi koncepcjami strategicznymi. Jednak jak zauważa The War Zone anulowanie przyszłych zamówień na okręty typu Ford miałoby poważne konsekwencje dla dalszego rozwoju przemysłu stoczniowego, w tym dla bazy przemysłowej przemysłu stoczniowego i jej licznych dostawców.

Chiny na drodze do czwartego lotniskowca 

Tymczasem jak donosi Army Recognition Chiny kontynuują budowę czwartego lotniskowca o napędzie atomowym, który ma przewyższyć okręty typu Ford pod względem wielkości i pojemności sił powietrznych. Według najnowszych informacji ze źródeł otwartych kadłub okrętu jest ukończony, a ogólny postęp prac na początku 2026 r. wyniósł około 25 procent. Oczekuje się, że platforma wejdzie do służby około 2030 r. Będzie to pierwszy chiński lotniskowiec o napędzie atomowym i decydujący krok w kierunku stałych, globalnych operacji morskich, których brakuje Pekinowi w rywalizacji z USA. 

Przy szacowanej wyporności 120 000 ton, przyszły chiński lotniskowiec przewyższyłby amerykański lotniskowiec typu Ford, którego wyporność wynosi około 100 000 ton. Ten wzrost ma nie tylko znaczenie symboliczne, ale i operacyjne, ponieważ sugeruje większy pokładowy magazyn paliwa, oraz możliwość obsługi większego i bardziej zróżnicowanego skrzydła lotniczego.

Przewidywane chińskie skrzydło lotnicze liczące do 105 samolotów miałoby również przewyższać te w lotniskowcach typu Ford, wynoszące około 75. Na jego pokładzie mają się znaleźć myśliwce stealth J-35, wielozadaniowe samoloty marynarki wojennej J-15T oraz samoloty wczesnego ostrzegania i kontroli KJ-600.

Analiza zdjęć satelitarnych sugeruje, że całkowita długość lotniskowca może przekraczać 340 metrów, szerokość w najszerszym punkcie sięga 90 metrów. Chińskie źródła wskazują również na możliwość zastosowania stali HSLA-115 o wysokiej wytrzymałości, która rzekomo zapewnia lepszą odporność konstrukcji w porównaniu z poprzednimi generacjami lotniskowców. Analizy wskazują także, że okręt mógłby być wyposażony w nawet cztery katapulty elektromagnetyczne, co potencjalnie zwiększyłoby częstotliwość startów samolotów ponad możliwości obecnych chińskich lotniskowców. Co mogłoby się przełożyć w optymalnych warunkach na 150–190 dziennie startów bojowych.

W ciągu ostatniej dekady Chiny znacząco przyspieszyły rozbudowę swojej floty lotniskowców i poszerzyły potencjał morski. Począwszy od zmodernizowanego Liaoninga, a następnie krajowego Shandonga i bardziej zaawansowanego Fujiana, wyposażonego w katapulty elektromagnetyczne. Raport Departamentu Obrony USA z końca 2025 na temat siły militarnej Pekinu wskazywał, że Chiny planują potroić swoją flotę uderzeniową i wystawić do 2035 roku aż dziewięć lotniskowców.

Czwarty chiński lotniskowiec stanowi wyraźną próbę zakwestionowania wzorca ustanowionego przez okręty typu Ford. Jest to sygnał zaostrzającej się konkurencji w lotnictwie morskim, w której o dominacji na morzu decydować będą skala, technologia i doktryna operacyjna. Jeśli USA nie chcą przegrać tej rywalizacji, nie mogą naglę zrezygnować z lotniskowców typu Ford. Ponieważ wdrożenie nowego lotniskowca jak można sądzić - pewnie większego z nowościami - zajmie lata, których amerykańska marynarka wojenna nie ma. US Navy potrzebuje, dużej ilości okrętów, przede wszystkim tanich w produkcji i które szybko zostaną wybudowane. 

2024_07_14_Portal Obronny Bartłomiej Pączek
Portal Obronny SE Google News