Spis treści
Przedstawiciele brytyjskiego resortu obrony w rozmowie z The Telegraph, powiedzieli, że "nowa" flota czołgów Challenger 3 ma zapewnić British Army przewagę ogniową i zdominować potencjalnego przeciwnika. Jak wynika z obszernego materiału opublikowanego przez „The Telegraph”, który uzyskał wyłączny dostęp do fabryki w Telford, Challenger 3 jest projektowany z myślą o doświadczeniach z wojny na Ukrainie. Przedstawiciele resortu obrony są przekonani, że ta nowoczesna maszyna ogniowo przewyższy i „zdominuje” wszystko, co Władimir Putin może wysłać na pole bitwy. Twórcy Challengera 3 podkreślają, że jego zaawansowane systemy obronne, mają poradzić sobie z atakami dronów, a nowe, modułowe opancerzenie, ma być zdolne wytrzymać większe obciążenia niż jakikolwiek poprzedni brytyjski czołg bojowy.
Warto jednak na wstępie wyjaśnić, że Challenger 3 to nie jest nowy czołg w całym znaczeniu tego słowa. Program Challenger 3 polega na głębokiej modernizacji istniejących 148 czołgów Challenger 2, a nie na budowie nowych pojazdów od podstaw. Nie ma uruchomionej linii produkcji nowych kadłubów. Program zakłada konwersję ok. 15–20 pojazdów rocznie po starcie, ale wszystko zależy od wyników testów i łańcucha dostaw.
Projekt realizowany jest przez Rheinmetall BAE Systems Land (RBSL), niemiecko-brytyjskie konsorcjum, które modernizuje istniejące kadłuby czołgów Challenger 2. Nick Berchem z RBSL, emerytowany dowódca czołgu z 30-letnim stażem, wprost stwierdza w rozmowie z brytyjskim dziennikiem, że Challenger 3:
„przewyższy wszystkie obecne systemy obronne i pancerne”. Dodał również, że „Wszyscy na świecie zgodzą się, że to najlepszy czołg na świecie (...) poziom ochrony jest spektakularny”.
Kluczowe ulepszenia, czyli co wyróżnia Challengera 3?
Jak się zaznacza w tekście modernizacja do standardu Challenger 3 to nie kosmetyka, lecz głęboka przebudowa, która dotyka wszystkich kluczowych aspektów pojazdu. Waga maszyny wzrosła do 66 ton, a prędkość maksymalna wynosi około 60 km/h (37 mph). Jednak to nie mobilność jest tu najważniejsza. Sedno rewolucji tkwi w sile ognia, ochronie i cyfryzacji.
Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego, gwintowanego działa kalibru 120 mm nowocześniejszą konstrukcją. Sercem Challengera 3 jest niemieckie działo gładkolufowe Rheinmetall L55A1 kalibru 120 mm. Ta zmiana otwiera przed brytyjskimi czołgistami zupełnie nowe możliwości. Przede wszystkim pozwala na użycie najnowocześniejszej amunicji kinetycznej standardu NATO, która wcześniej była niedostępna.
Nowe pociski, wystrzeliwane z prędkością niemal pięciokrotnie większą od prędkości dźwięku, są w stanie przebić pancerz wrogich czołgów z odległości nawet ok. 4,8 km. Ponadto Challenger 3 będzie mógł korzystać z zaawansowanej amunicji programowalnej, w tym pocisków z zapalnikiem czasowym, detonacją punktową czy wybuchających w powietrzu, co znacząco zwiększa jego skuteczność przeciwko piechocie i lekko opancerzonym celom.
Pancerz i systemy ochrony aktywnej
Wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo nawet dobrze opancerzone czołgi mogą być wrażliwe na ataki dronów i nowoczesnych pocisków przeciwpancernych. Twórcy Challengera 3 przekonują, że znaleźli na to skuteczną odpowiedź. Kluczowym elementem nowej ochrony jest zaawansowany, modułowy pancerz, który zapewnia wyższy poziom ochrony balistycznej niż jakikolwiek wcześniejszy brytyjski czołg. Dzięki modułowej konstrukcji uszkodzone segmenty można szybko wymienić, a cały system łatwo dostosować do pojawiających się w przyszłości zagrożeń.
Dodatkowo czołg wyposażono w izraelski aktywny system ochrony Trophy, który oferuje 360-stopniową ochronę. System ten wykrywa i neutralizuje nadlatujące pociski przeciwpancerne, granatniki RPG oraz drony. Wspomagają go laserowe czujniki ostrzegawcze, które informują załogę o tym, że czołg został namierzony przez wrogie systemy naprowadzania, dając cenny czas na reakcję. Połączenie tych technologii ma sprawić, że przeżywalność Challengera 3 na współczesnym polu bitwy będzie bezprecedensowa.
Challenger 3 kontra T-14 Armata. Pojedynek tytanów?
Challenger 3 jest postrzegany jako brytyjski konkurent dla rosyjskiego „superczołgu” T-14 Armata. Jednak program Armaty od lat boryka się z ogromnymi problemami. Miał on zastąpić radzieckie konstrukcje, ale wysokie koszty, złożoność technologiczna i problemy produkcyjne skutecznie to uniemożliwiły.
Symbolicznym momentem była próba parady z okazji Dnia Zwycięstwa w 2015 roku, kiedy T-14 Armata zepsuł się na Placu Czerwonym w Moskwie. Chociaż niewielką liczbę tych maszyn wysłano na Ukrainę, brytyjski wywiad wojskowy już w 2023 roku donosił, że rosyjscy żołnierze obawiali się ich używać ze względu na „zły stan techniczny”. W tym kontekście pewność siebie Brytyjczyków co do przewagi Challengera 3 wydaje się uzasadniona.
Rola czołgu na współczesnym polu bitwy. Czy drony kończą erę pancerza?
Pojawienie się tanich i skutecznych dronów FPV skłoniło wielu analityków i wojskowych do ogłoszenia końca ery czołgów. Straty pojazdów opancerzonych po obu stronach w konflikcie rosyjsko-ukraińskim są ogromne. Jednak twórcy Challengera 3 są innego zdania.
Pułkownik Hamish de Bretton-Gordon, były dowódca czołgu, podkreśla, że Challenger 3 jest w pełni cyfrową platformą, co ma mu umożliwić skuteczną współpracę, a nawet sterowanie rojami dronów i bezzałogowych pojazdów naziemnych. Z kolei anonimowy oficer zaangażowany w projekt stwierdził, że „Ukraina udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że choć pole bitwy się zmienia, wciąż jest na nim miejsce dla pojazdów opancerzonych”. Czołg pozostaje niezastąpiony w utrzymywaniu terenu i wspieraniu manewrów połączonych sił - zaznacza się.
Produkcja, koszty i harmonogram. Kiedy Challenger 3 wejdzie do służby?
Program zakłada dostarczenie 148 egzemplarzy czołgu Challenger 3. Pierwsze osiem prototypów jest już na etapie budowy i testów w Telford. Koszt jednego pojazdu szacuje się na około 6 milionów funtów. Projekt zapewnia ponad 200 miejsc pracy w fabryce RBSL i setki kolejnych w brytyjskim łańcuchu dostaw.
Zgodnie z planem, pierwsze czołgi Challenger 3 mają trafić do trzech pułków: King’s Royal Hussars, Queen’s Royal Hussars oraz Royal Tank Regiment. Choć liczba 148 czołgów może wydawać się niewielka, to płk de Bretton-Gordon argumentuje, że ich siłę można będzie zwielokrotnić poprzez integrację z autonomicznymi systemami bezzałogowymi.