Kto kupi czołg Challenger 3? Wielka Brytania bada rynki, ale szczegóły trzyma w tajemnicy

2026-02-22 10:00

Brytyjskie Ministerstwo Obrony przyznaje, że poczyniło „znaczący postęp” w badaniu możliwości eksportowych czołgu Challenger 3, jednocześnie odmawiając podania jakichkolwiek szczegółów - informuje portal UK Defence Journal. Jakie są realne szanse na sprzedaż tej konstrukcji za granicę?

  • Brytyjskie Ministerstwo Obrony bada możliwości eksportowe czołgu Challenger 3 i poczyniło w tej materii "znaczący postęp", ale szczegóły potencjalnych klientów są objęte tajemnicą handlową.
  • Eksport pełnych czołgów Challenger 3 jest ograniczony, ponieważ program polega na modernizacji istniejących Challengerów 2, a nie na budowie nowych pojazdów od podstaw.
  • Najbardziej prawdopodobnym klientem eksportowym jest Oman, który już używa czołgów Challenger 2.
  • Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii oświadczyło, że armia brytyjska nie ma potrzeby posiadania lekkiego czołgu, stawiając na cięższe, wyspecjalizowane platformy.

W odpowiedzi na pisemne zapytanie poselskie, wiceminister obrony Luke Pollard potwierdził, że resort aktywnie bada możliwości sprzedaży eksportowej czołgu Challenger 3. Stwierdził, że poczyniono w tej materii „znaczący postęp”, jednak zasłonił się tajemnicą handlową, odmawiając ujawnienia potencjalnych klientów lub szczegółów prowadzonych rozmów. Wielka Brytania, choć oficjalnie nie rozpoczęła kampanii sprzedażowej, sonduje zainteresowanie na arenie międzynarodowej, jak można sądzić.

Warto jednak zaznaczyć, że program Challenger 3 polega na głębokiej modernizacji istniejących 148 czołgów Challenger 2, a nie na budowie nowych pojazdów od podstaw. Kontrakt wart ok. 800 mln funtów podpisano w 2021 r. z firmą Rheinmetall BAE Systems Land (RBSL) – joint venture BAE Systems i Rheinmetall. Wielka Brytania ma tylko tyle sprawnych kadłubów, ile potrzebuje na własne 148 sztuk (reszta C2 jest w złym stanie lub wycofana). Nie ma uruchomionej linii produkcji nowych kadłubów. Eksport pełnych czołgów byłby więc możliwy tylko przy użyciu zapasowych kadłubów C2 (bardzo mało), lub uruchomieniu nowej produkcji kadłubów (droższe i wymagałoby dużego zamówienia). Program zakłada konwersję ok. 15–20 pojazdów rocznie po starcie, ale wszystko zależy od wyników testów i łańcucha dostaw (ok. 60 % komponentów z Wielkiej Brytanii). 

Co prawda znalezienie klienta eksportowego mogłoby stworzyć presję i dać impuls do wznowienia produkcji kompletnych czołgów, co byłoby ogromną szansą na odtworzenie brytyjskich zdolności w przemyśle pancernym, utraconych od 2002 roku. Po drugie, sukces eksportowy mógłby potencjalnie zwiększyć zamówienia dla samej British Army, która obecnie planuje zmodernizować mniej niż połowę swojej floty Challengerów 2.

Czym jest Challenger 3? Skok generacyjny brytyjskiej pancerki

Aby zrozumieć potencjalne zainteresowanie eksportowe, należy przyjrzeć się, czym właściwie jest Challenger 3. To nie jest zwykły lifting, a gruntowna przebudowa, która ma dostosować brytyjski czołg do wymogów współczesnego i przyszłego pola walki. Program realizowany jest przez spółkę joint venture Rheinmetall BAE Systems Land (RBSL).

Na razie wyprodukowano i dostarczono 8 prototypów. W styczniu 2026 r. zakończono pierwsze w historii załogowe strzelanie bojowe z Challenger 3. Produkcja seryjna nie rozpoczęła się. Minister Pollard w grudniu 2025 i styczniu 2026 potwierdził: „Produkcja rozpocznie się dopiero po udowodnieniu osiągów pojazdu w testach, a nie według sztywnego harmonogramu”. Harmonogram jest regularnie przeglądany pod kątem ryzyka technicznego i łańcucha dostaw. Wszystkie 148 sztuk mają być dostarczone do końca 2030.

Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowej brytyjskiej armaty gwintowanej L30A1 nowoczesną, gładkolufową armatą Rheinmetall Rh-120 L55A1 kalibru 120 mm. To dokładnie ta sama konstrukcja, która jest używana w najnowszych wersjach niemieckich czołgów Leopard 2. Ta zmiana ma fundamentalne znaczenie, ponieważ umożliwia stosowanie najnowocześniejszej amunicji przeciwpancernej standardu NATO, w tym programowalnej, tym samym zwiększa interoperacyjność z sojusznikami.

Poza tym poprawia siłę ognia i zasięg skuteczny, który według niektórych źródeł może sięgać nawet 5000 metrów. Kolejnym filarem modernizacji jest nowy pancerz modułowy, opracowany przez brytyjskie laboratorium DSTL. Składa się on z zewnętrznych modułów "EPSOM" i wewnętrznych "Farnham", które znacząco podnoszą poziom ochrony balistycznej i przeciwminowej. Całość uzupełnia aktywny system ochrony pojazdu (APS) Trophy HV, który chroni przed nadlatującymi pociskami przeciwpancernymi.

Challenger 3 otrzymuje całkowicie nową wieżę o w pełni cyfrowej architekturze. Wyposażono ją w zaawansowane systemy celownicze i obserwacyjne dla dowódcy i działonowego, co pozwala na działanie w trybie "hunter-killer". Nowoczesna elektronika i systemy łączności zapewniają pełną świadomość sytuacyjną i zdolność do działania w środowisku sieciocentrycznym. 

Kto mógłby kupić Challengera 3? Potencjalni klienci i wyzwania

Mimo zaawansowania technicznego, eksport Challengera 3 stoi przed kilkoma wyzwaniami. Czołg jest wysoce specyficzną konstrukcją, dostosowaną do wymagań armii brytyjskiej. Ponadto, jego masa bojowa, szacowana na ponad 66 ton, może być problemem dla infrastruktury niektórych państw.

Najbardziej naturalnym i najczęściej wymienianym potencjalnym klientem jest Oman. Jest to jedyny, oprócz Wielkiej Brytanii, użytkownik czołgów Challenger 2, posiadający 38 sztuk w zmodyfikowanej konfiguracji. Zaoferowanie Omanowi pakietu modernizacyjnego do standardu Challenger 3 wydaje się najbardziej logicznym i realnym scenariuszem eksportowym. Innym, choć mniej prawdopodobnym kierunkiem, mogłaby być Ukraina, która otrzymała od Wielkiej Brytanii niewielką liczbę Challengerów 2. Jednak to jest mało prawdopodobne, ponieważ tych czołgów po pierwsze wysłano mało, a po drugie Ukraina nie wyraża zainteresowania tymi czołgami. Inne kraje (np. Jordania z Challenger 1) wymagałyby praktycznie nowej budowy kadłubów, co komplikuje sprawę.

Pełne czołgi w większej liczbie nie wchodzą w grę bez restartu produkcji kadłubów, którego obecnie nie planowano. Bardziej realny jest eksport „zdolności” – samej wieży, systemu kierowania ogniem, amunicji, pancerza modularnego lub pakietu modernizacyjnego dla istniejących czołgów innych użytkowników. 

A co z czołgami lekkimi? Jasne stanowisko Ministerstwa Obrony

Równolegle do dyskusji o czołgach podstawowych, pojawiły się pytania o zainteresowanie British Army czołgami lekkimi. W tej kwestii stanowisko resortu obrony jest jednoznaczne. Minister Luke Pollard oświadczył, że „obecnie armia brytyjska nie ma potrzeby posiadania lekkiego czołgu”.

Choć ministerstwo monitoruje rozwój i wykorzystanie takich platform na świecie – jako przykład podano filipiński czołg lekki Sabrah, oparty na podwoziu ASCOD 2 (tej samej rodziny co brytyjski program Ajax) – brytyjska doktryna opiera się na innych rozwiązaniach. Rolę zaawansowanego rozpoznania inżynieryjnego ma pełnić wariant ARGUS z rodziny pojazdów Ajax, który wraz z istniejącymi platformami inżynieryjnymi Trojan i Terrier ma zapewnić kompleksowe zdolności w tym zakresie.

Tym samym Wielka Brytania stawia na cięższe, wyspecjalizowane platformy, a potencjalne luki w zdolnościach woli uzupełniać pojazdami z już rozwijanej rodziny Ajax, zamiast inwestować w całkowicie nowy segment czołgów lekkich.

Zewnętrzna wystawa uzbrojenia Wojska Polskiego na MSPO 2025
Portal Obronny SE Google News