Spis treści
Niemiecki rząd prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie nabycia znaczącego pakietu udziałów w zbrojeniowym gigancie KNDS. Na stole leży propozycja zakupu co najmniej 25,1% akcji, co dałoby Berlinowi mniejszościowy pakiet blokujący. Taki próg pozwala na wetowanie kluczowych decyzji strategicznych w spółce, co jest niezwykle istotne w kontekście jej planowanego wejścia na giełdę.
Decyzja ma zapaść przed planowaną na 2026 rok pierwszą ofertą publiczną (IPO), której wartość szacuje się na imponujące 20 miliardów euro. Debiut KNDS, z planowanym podwójnym notowaniem na giełdach w Paryżu i Frankfurcie, ma być jednym z największych w Europie w tym roku. Choć ostateczne porozumienie w niemieckiej koalicji rządzącej jeszcze nie zapadło, presja czasu jest ogromna. Rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony potwierdził, że rozmowy trwają, a ochrona interesów Niemiec jest w tym procesie priorytetem. „Ważne jest, aby chronić niemieckie interesy” - powiedział.
Według informatorów Handelsblatt, w lutym Berlin musi podjąć decyzję, aby zapewnić, że harmonogram IPO nie zostanie zagrożony. Jednak inwestycja w KNDS nie jest pozbawiona kontrowersji w niemieckim rządzie, jak stwierdził jeden z informatorów w rozmowie z niemieckim portalem. Minister obrony Boris Pistorius, który publicznie zasygnalizował swoje zainteresowanie latem ubiegłego roku, zdecydowanie popiera tę inwestycję, podczas gdy inni członkowie koalicji sprzeciwiają się jej. Prezes KNDS, Jean-Paul Alary, potwierdził we wrześniu, że prowadził rozmowy z niemieckim rządem w sprawie blokującego pakietu mniejszościowego.
Dlaczego Niemcy chcą zachować wpływy w KNDS?
Motywacje Berlina są wielowymiarowe i wynikają bezpośrednio ze zmieniającej się architektury bezpieczeństwa w Europie. Posiadanie udziałów w KNDS ma na celu zapewnienie nadzoru nad produkcją kluczowego uzbrojenia, takiego jak czołgi i systemy artyleryjskie, w czasie, gdy państwa europejskie masowo modernizują swoje armie. Zapobieganie ewentualnemu rozpadowi struktury właścicielskiej po wejściu firmy na giełdę i potencjalnemu przejęciu kontroli przez niepożądanych inwestorów.
Poza tym utrzymanie równowagi wpływów z Francją, której rząd jest obecnie jednym z dwóch głównych udziałowców KNDS (obok niemieckiej rodziny, która planuje sprzedać swoje udziały).
Nie bez znaczenia jest również przyszłość kluczowych projektów rozwojowych, takich jak program czołgu nowej generacji MGCS (Main Ground Combat System). Choć program ten napotyka na opóźnienia, pozostaje on strategicznym celem dla francuskiej i niemieckiej armii. Chociaż przetarg w Niemczech i Francji mógłby zostać ogłoszony jeszcze w tym roku, termin wdrożenia jest przesuwany coraz bardziej w przyszłość. Zamiast 2035 roku, jak planowano wcześniej, wdrożenie spodziewane jest obecnie po 2040 roku.
Posiadanie przez Berlin bezpośrednich udziałów w KNDS gwarantowałoby silniejszy głos w sprawie kierunków rozwoju i podziału prac przy tym i innych przyszłościowych systemach uzbrojenia.
Nie byłby to pierwszy raz, gdy rząd federalny inwestuje w firmę zbrojeniową, posiada on również udziały w firmie Hensoldt, specjalizującej się w radarach i czujnikach. Krótko po debiucie giełdowym w 2020 roku państwo nabyło 25,1% udziałów za pośrednictwem banku rozwoju KfW. Wcześniej zabezpieczyło opcję zakupu od KKR, ówczesnego głównego akcjonariusza Hensoldt.
Polecany artykuł:
Gorący sektor obronny – KNDS na fali wznoszącej
Planowany na 2026 rok debiut giełdowy KNDS przypada na okres bezprecedensowego zainteresowania inwestorów sektorem obronnym. Europejskie rządy, w odpowiedzi na pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę oraz rosnącą niepewność co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, drastycznie zwiększyły wydatki na zbrojenia. Według prognoz, europejskie wydatki na obronność mogą osiągnąć pułap 800 mld euro rocznie do 2030 roku.
Ten trend przekłada się na gwałtowny wzrost wycen spółek zbrojeniowych. Wycena KNDS na poziomie 20 miliardów euro ugruntuje jej pozycję w dziesiątce największych firm zbrojeniowych w Europie. W 2024 roku KNDS zanotował rekordowe zamówienia na kwotę 11,2 mld euro, a portfel zamówień na koniec roku wyniósł 23,5 mld euro. Firma zatrudnia ponad 11 500 osób na całym świecie. Według doniesień, zatrudnienie wzrosło o 40% w ciągu ostatnich trzech lat.
Produkcja jest zwiększana głównie w Niemczech. Do 2028 roku produkcja w niemieckich zakładach ma wzrosnąć o 60 procent. W tym celu KNDS nabył zakład w Görlitz należący do francuskiego producenta pociągów Alstom. Firma KNDS została przejęta i planuje rozpocząć produkcję komponentów do czołgów Leopard i pojazdów Puma do końca roku.
Akcje europejskich spółek obronnych, takich jak Rheinmetall, BAE Systems czy Leonardo, notują historyczne maksima, a analitycy wciąż widzą potencjał do dalszych wzrostów.
Francusko-niemiecka oś zbrojeniowa i jej przyszłość
KNDS powstało w 2015 roku z połączenia niemieckiego Krauss-Maffei Wegmann (KMW) i francuskiego Nexter Systems. Był to sztandarowy projekt, mający na celu konsolidację europejskiego przemysłu pancernego i stworzenie czempiona zdolnego do konkurowania na globalnym rynku. Dziś firma produkuje szeroką gamę systemów lądowych, od czołgów Leopard 2, przez pojazdy Boxer, po systemy artyleryjskie CAESAR i samobieżne haubice Panzerhaubitze 2000.
Wejście niemieckiego rządu do akcjonariatu spółki byłoby krokiem cementującym strategiczny, francusko-niemiecki charakter tego przedsięwzięcia. Zapewniłoby to stabilność w kluczowym momencie, gdy firma planuje dalsze inwestycje w moce produkcyjne, technologie i innowacje, wspierane kapitałem pozyskanym z giełdy.