Spis treści
Ukryta kamera przy Marsham Street. Co wiadomo o incydencie w sercu brytyjskiej administracji?
Służby bezpieczeństwa wykryły ukrytą kamerę w panelu sufitowym w budynku rządowym przy Marsham Street w Londynie, w dzielnicy Westminster. Według doniesień urządzenie znajdowało się w przestrzeni wspólnej, używanej przez wielu urzędników, a nie w bezpośrednim otoczeniu gabinetów ministrów. Budynek przy Marsham Street mieści (m.in.) Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (ang. Home Office) oraz resort odpowiedzialny za mieszkalnictwo, społeczności i samorząd lokalny (ang. Ministry of Housing, Communities & Local Government)
Po odkryciu kamery poinformowano służby bezpieczeństwa i odpowiednie resorty, a ministrowie zostali oficjalnie zawiadomieni o incydencie. Media podkreślają, że urzędowe przekazy nie wskazują na żadne konkretne państwo jako sprawcę, a źródła rządowe nie sugerują bezpośredniego związku z Rosją czy Chinami. Wciąż pozostaje niejasne, jak długo urządzenie znajdowało się w budynku oraz jakie dokładnie informacje mogły zostać zarejestrowane.
W kompleksie przy Marsham Street pracują urzędnicy zaangażowani w procesy decyzyjne związane (m.in.) z bezpieczeństwem wewnętrznym oraz planowaniem przestrzennym. To właśnie w tym budynku prowadzono prace administracyjne związane z procedurą planistyczną dla nowej ambasady Chin na miejscu Royal Mint Court, co sprawia, że incydent z ukrytą kamerą został natychmiast powiązany w przekazie medialnym z szerszą debatą o ryzyku szpiegostwa w kontekście chińskiej obecności dyplomatycznej w Londynie.
Kompleks na miejscu Royal Mint Court pod lupą sądu i służb
Plany budowy nowej ambasady Chin na terenie Royal Mint Court, naprzeciwko Tower of London, należą do najbardziej kontrowersyjnych decyzji planistycznych w Zjednoczonym Królestwie ostatnich lat. Pekin nabył Royal Mint Court w 2018 roku, z zamiarem przeniesienia tam swojej placówki z obecnej siedziby przy Portland Place na Marylebone.
Projekt nowej ambasady znacząco odbiega od klasycznych misji dyplomatycznych – zarówno pod względem skali, jak i funkcji. Planowany kompleks ma obejmować ok. 20 tys. m² zabudowy, 225 mieszkań, budynek "wymiany kulturalnej" oraz przestrzenie umożliwiające ulokowanie setek pracowników – co czyniłoby go największą placówką dyplomatyczną w Europie.
Z punktu widzenia służb bezpieczeństwa jest to potencjalny mnożnik zdolności wywiadowczych Chińskiej Republiki Ludowej. Analiza CSIS zwraca uwagę, że obiekt o takiej kubaturze – formalnie podlegający immunitetom dyplomatycznym – daje możliwość ukrycia licznych funkcjonariuszy służby wywiadowczych a także wyspecjalizowanych pomieszczeń do prowadzenia rozpoznania elektromagnetycznego. Szczególnie istotny pozostaje fakt, że kompleks ma mieć siedem kondygnacji oraz nadbudówkę dachową z niejednoznacznie zdefiniowaną funkcją, z widokiem (m.in.) na City of London, co technicznie sprzyja prowadzeniu obserwacji i nasłuchu łączności radiowej oraz mikrofalowej w dzielnicy finansowej.
Kluczowy jest jednak aspekt infrastrukturalny. Teren Royal Mint Court leży bezpośrednio nad wiązką światłowodów łączącą City of London z Canary Wharf. Dostęp do kabli wymaga fizycznej obecności nad nimi, stąd nieprzypadkowo w chińskich planach znalazły się rozbudowane piwnice, liczne pomieszczenia podziemne i tunel łączący główny budynek z inną częścią kompleksu. Rozwiązania tego typu mogą technicznie ułatwić potencjalne podłączenie do infrastruktury telekomunikacyjnej, szczególnie że w bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się trzy duże centra danych oraz instalacje British Telecom (BT).
Proces planistyczny wokół Royal Mint Court generował sprzeciw mieszkańców, organizacji lokalnych i części klasy politycznej, którzy wskazywali na ryzyka dla bezpieczeństwa oraz możliwość prowadzenia obserwacji otoczenia z rozbudowanego kompleksu dyplomatycznego. Po publicznym dochodzeniu rząd, reprezentowany przez ministra odpowiedzialnego za mieszkalnictwo, podjął decyzję o zatwierdzeniu projektu, mimo skali zastrzeżeń zgłaszanych w toku postępowania.
W tle decyzji działały służby specjalne, które w poufnym liście do ministrów spraw wewnętrznych i zagranicznych podkreśliły, że oczekiwanie pełnego wyeliminowania ryzyka związanego z nową ambasadą nie jest realistyczne. MI5 oceniało, że przy odpowiednich środkach ryzyka wynikające z lokalizacji w pobliżu infrastruktury krytycznej, mogą być zarządzalne, choć nie da się ich całkowicie wykluczyć. Równolegle prawnicy ostrzegali rząd przed możliwością "kompromitującego i potencjalnie katastrofalnego" postępowania sądowego, jeśli rząd zignoruje istotne argumenty zgłoszone w procesie publicznym.
Po decyzji rządu mieszkańcy Royal Mint Court złożyli w sądzie wniosek o kontrolę, kwestionując (m.in.) to, czy minister właściwie uwzględnił wyniki dochodzenia oraz analizy dotyczące bezpieczeństwa. W relacjach prawniczych odnotowuje się zarzuty, że strona chińska nie zaangażowała się w przewidziany tryb postępowania, co w ocenie krytyków może być postrzegane jako zlekceważenie wymogów przejrzystości przy tak wrażliwej inwestycji dyplomatycznej. Spór o Royal Mint Court stał się tym samym testem dla brytyjskiej polityki wobec Chin, w której rząd stara się równoważyć zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa z potrzebą utrzymania relacji gospodarczych.
Obecna ambasada Chińskiej Republiki Ludowej przy 49–51 Portland Place na Marylebone sąsiaduje z Ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej zlokalizowaną pod adresem 47 Portland Place.
Od ostrzeżeń MI6 do architektury ryzyka. Dziedzictwo Sir Alexa Youngera
Niedawno zmarły były szef MI6 Sir Alex Younger już w 2018 roku apelował o większą ostrożność wobec chińskich technologii w brytyjskiej infrastrukturze łączności. W wystąpieniach pytał, na ile Londyn może sobie pozwolić na uzależnienie kluczowych systemów od podmiotów z Chin i innych państw trzecich. Podkreślał, że chodzi nie tylko o jedną firmę, lecz o całą sieć zależności technologicznych oraz związane z nią możliwości przechwytywania i zakłócania komunikacji.
W kolejnych latach służby bezpieczeństwa ostrzegały przed systemową aktywnością wywiadowczą Chin, w tym przed wykorzystywaniem serwisów rekrutacyjnych do pozyskiwania informacji od urzędników i wojskowych. Spór o chińską "megaambasadę" na miejscu Royal Mint Court oraz incydent z ukrytą kamerą w Marsham Street rozgrywają się więc w środowisku, w którym zagrożenie ze strony chińskiego wywiadu jest postrzegane jako trwały element krajobrazu bezpieczeństwa.
Analitycy Chatham House oceniają, że sposób prowadzenia sprawy ambasady obnaża brak spójnej polityki Londynu wobec Pekinu – deklaracje o ograniczaniu ryzyka ścierają się z decyzjami dopuszczającymi duże chińskie projekty w wrażliwych punktach miasta. Incydent przy Marsham Street, choć bez przypisanego sprawcy, wzmacnia wrażenie, że każda decyzja dotycząca chińskiej obecności będzie odtąd mierzona właśnie w kategoriach tej "architektury ryzyka".