Polska Grupa Zbrojeniowa wchodzi w okres, który może zdefiniować jej morskie kompetencje na kolejne dekady. W rozmowie z Portalem Obronnym Jan Grabowski, wiceprezes PGZ odpowiedzialny za domenę morską, wskazuje na trzy kluczowe filary: program Orka, program Miecznik oraz rozwój partnerstw przemysłowych, które mają przynieść Polsce nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim zdolności utrzymania i modernizacji.
Orka: program, który dopiero się zaczyna
Grabowski podkreśla, że wbrew pozorom program Orka nie jest dziś zamknięty, lecz dopiero wchodzi w fazę realnej implementacji. Jak zaznacza, podpisana pod koniec czerwca umowa międzyrządowa z Szwecją dotycząca zakupu trzech okrętów A26 uruchamia nowy etap współpracy, a równolegle PGZ przygotowuje się do budowy modelu obsługi tych jednostek w Polsce.
„Nie chodzi o to, żeby Polska od razu budowała okręty podwodne od początku do końca, bo to byłoby po prostu nieopłacalne i nie miałoby sensu ekonomicznego. Rynek okrętów podwodnych jest bardzo ograniczony, zdominowany przez kilku dużych producentów, więc zamiast próbować wejść w ten segment jako kolejny gracz, wolimy zbudować zdolności związane z eksploatacją, serwisem i modernizacją. To jest realny obszar, w którym Polska Grupa Zbrojeniowa może pracować przez kolejne dekady” - podkreśla Jan Grabowski.
Wiceprezes jasno mówi, że nie ma planów budowy okrętów podwodnych w Polsce. Według niego byłoby to nieopłacalne ekonomicznie, a rynek jest zdominowany przez kilku światowych producentów. Zamiast tego PGZ chce przejąć kompetencje związane z eksploatacją, serwisem i modernizacją, co ma przynieść długoterminową pracę dla spółek grupy, zwłaszcza w Gdyni.
Joint venture z Saabem i transfer kompetencji
Jednym z najważniejszych elementów rozmowy jest zapowiedź joint venture z Saabem. Grabowski wskazuje, że spółka ma odpowiadać za obsługę okrętów podwodnych, a więc za obszar, w którym Polska może realnie budować własne kompetencje. Podkreśla też, że w przypadku tak zaawansowanych technologicznie platform chodzi nie tylko o biznes, ale o transfer wiedzy i doświadczenia na dekady.
"To ma być nie tylko formalna struktura biznesowa, ale przede wszystkim narzędzie do budowy kompetencji. Okręty podwodne są systemami niezwykle złożonymi, tak samo jak współczesne samoloty bojowe, i właśnie w ich obsłudze, utrzymaniu oraz późniejszych modernizacjach widzimy dla siebie największą wartość. Chcemy nauczyć się tego procesu i przełożyć tę wiedzę także na inne obszary działalności PGZ” - zaznacza Grabowski.
W jego ocenie współpraca ze Szwedami jest naturalnym rozwinięciem dłuższych relacji przemysłowych, w których Saab od lat jest obecny w Polsce. Grabowski wskazuje, że taka forma współpracy może stać się wzorem dla kolejnych projektów, także poza domeną morską.
Miecznik jako przełom
Drugim kluczowym wątkiem jest program Miecznik. Grabowski zapowiada, że 12 i 13 sierpnia odbędzie się wodowanie pierwszej polskiej fregaty budowanej w Polsce przez polską firmę państwową w polskiej stoczni po II wojnie światowej. Podkreśla, że to wydarzenie ma wymiar historyczny, ale także przemysłowy i symboliczny.
"„Wodowanie pierwszej fregaty programu Miecznik będzie wydarzeniem naprawdę historycznym. To będzie pierwsza polska fregata wybudowana w polskiej stoczni przez polskich stoczniowców po II wojnie światowej. Podkreślam to z pełną świadomością, bo to nie jest zwykłe wodowanie, tylko symbol tego, jak bardzo zmienił się polski przemysł stoczniowy i jak daleko zaszedł cały program” - podkreśla rozmówca Portalu Obronnego.
Wiceprezes przypomina, że Miecznik jest efektem odwagi decyzji podjętej kilka lat temu oraz konsekwentnej rozbudowy potencjału PGZ Stoczni Wojennej. Program ma według niego potencjał wykraczający poza trzy obecnie budowane fregaty, a spółka rozmawia już z Agencją Uzbrojenia o możliwości dalszego transferu technologii i kontynuacji programu.
Polska, czyli local content
Grabowski wielokrotnie akcentuje, że współczesne programy zbrojeniowe nie polegają już na prostym „składaniu” zagranicznego sprzętu w Polsce. Zamiast tego PGZ chce być pełnoprawnym partnerem przemysłowym, a nie jedynie montownią. To podejście ma obejmować także programy eksportowe i wspólne oferty z partnerami zagranicznymi.
W tym kontekście Grabowski wskazuje na szerszy proces konsolidacji polskiego przemysłu obronnego. Nowa, siedmiodomenowa struktura PGZ ma uporządkować kompetencje, przyspieszyć decyzje i ograniczyć wewnętrzną konkurencję między spółkami. Wiceprezes przekonuje, że domenowy model działania już dziś ułatwia współpracę z MON, Agencją Uzbrojenia i partnerami przemysłowymi.
Eksport jako część bezpieczeństwa
Dużą część rozmowy zajmuje także wątek eksportu. Grabowski przypomina, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie zmieniła sposób postrzegania polskich produktów obronnych na świecie. Pioruny, Kraby czy Rosomaki stały się rozpoznawalnymi markami, a ich skuteczność w realnym konflikcie zwiększyła zainteresowanie ofertą PGZ.
Wiceprezes podkreśla, że eksport nie jest już dodatkiem do działalności, lecz integralną częścią strategii bezpieczeństwa i rozwoju przemysłu. W tym kontekście wymienia także Baobaba, który - jako system modułowy - ma potencjał do dalszych kontraktów zagranicznych
Kanada, SAFE i nowe otwarcie
Grabowski zwraca również uwagę na rosnącą rolę współpracy z Kanadą, która ma być pierwszym pozaeuropejskim uczestnikiem mechanizmu SAFE. Jak mówi, to ważny sygnał nie tylko polityczny, ale i przemysłowy, bo pokazuje, że nowe instrumenty finansowania i współpracy mogą wzmacniać eksport oraz rozwój produkcji w Polsce.
W jego ocenie zmienia się nie tylko PGZ, lecz także całe otoczenie polityczne i instytucjonalne. Coraz większe znaczenie ma współpraca między Ministerstwem Obrony Narodowej a Ministerstwem Aktywów Państwowych, a przemysł obronny przestaje być traktowany jako sektor drugorzędny. Staje się jednym z filarów polityki bezpieczeństwa państwa.
„PGZ jest zmianą. I to nie tylko zmianą organizacyjną, ale też mentalną i operacyjną. Dzisiaj działamy w siedmiu domenach, które porządkują kompetencje spółek i skracają proces decyzyjny. Chodzi o to, żeby spółki nie konkurowały ze sobą wewnątrz grupy, tylko się uzupełniały i wspólnie budowały potencjał całej organizacji” - mówi wiceprezes PGZ.