Dezinformacja po naruszeniu przestrzeni powietrznej. NASK ujawnia, jak Rosja próbuje skłócić Polaków

Po wykryciu niezidentyfikowanego obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej, NASK ostrzega przed dezinformacją. Eksperci z Zespołu Analizy Trendów Narracyjnych i Fact-checkingu identyfikują dwa główne wątki: rzekomą odpowiedzialność Ukrainy oraz oskarżenia wobec polskiego rządu. Małgorzata Szumna podkreśla konieczność weryfikacji informacji i opierania się na oficjalnych komunikatach, aby nie ulec fałszywym narracjom.

Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz na naradzie ze służbami mundurowymi. O kryzysie przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Donald Tusk/ X (Twitter) Posiedzenie specjalnego komitetu z Donaldem Tuskiem i wicepremier Kosiniakiem-Kamyszem i Marcinem Kierwińskim

W nocy ze środy na czwartek, dokładnie o godzinie 3:40, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia natychmiast skierowano myśliwiec F-16. Niestety, już o 3:46 obiekt ten zanikł, a jego prawdopodobne miejsce upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia – poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

W związku z tym wydarzeniem, Małgorzata Szumna, kierowniczka Zespołu Analizy Trendów Narracyjnych i Fact-checkingu w NASK, przekazała PAP, że w sieci pojawiły się dwa dezinformujące wątki. „Pierwszy dot. rzekomej odpowiedzialności Ukrainy, drugi koncentruje się na oskarżeniach polskiego rządu” – zaznaczyła Szumna. NASK na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji i rozpowszechnianie fałszywych narracji.

Ukraińska odpowiedzialność? Fałszywe narracje po incydencie

Pierwszy zidentyfikowany przez NASK wątek dezinformacyjny dotyczy rzekomej odpowiedzialności strony ukraińskiej za naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej. Małgorzata Szumna zwróciła uwagę na fałszywe narracje, które koncentrują się na powiązaniu incydentu z niedawną wizytą prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Lublinie. Według jednej z teorii spiskowych, jego obecność na Lubelszczyźnie miała rzekomo bezpośrednio ściągnąć zagrożenie rakietowe na ten region.

„Manipulacja ta ignoruje kontekst militarny, czyli zmasowany rosyjski ostrzał na Ukrainę, który miał miejsce w nocy ze środy na czwartek i przebiegał także tuż za polską granicą” – wyjaśniła ekspertka NASK.

Szumna dodała, że w przestrzeni internetowej pojawiają się również fałszywe sugestie o rzekomej ukraińskiej prowokacji oraz próbie wciągnięcia Polski do wojny. Takie twierdzenia są jednak sprzeczne z oficjalnymi komunikatami. Premier Donald Tusk w czwartek podczas konferencji prasowej oświadczył, że „wszystko wskazuje na to, że niezidentyfikowanym obiektem był rosyjski pocisk balistyczny CH-101”. Podobne informacje przekazał wcześniej szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha, potwierdzając pochodzenie pocisku.

Rząd pod ostrzałem: Oskarżenia i manipulacje społeczne

Kolejnym dezinformującym wątkiem, zaobserwowanym przez NASK, są spiskowe oskarżenia kierowane pod adresem polskiego rządu. Małgorzata Szumna podkreśliła, że zarzuty te dotyczą między innymi zastraszania Polaków za pomocą niewłaściwych komunikatów czy tworzenia atmosfery zagrożenia w celu manipulowania społeczeństwem.

„Tego rodzaju narracje mogą osłabiać zaufanie do instytucji państwowych i utrudniać skuteczne reagowanie na sytuacje kryzysowe” – przestrzegła Szumna w rozmowie z PAP.

W kontekście tych wydarzeń warto wspomnieć o alarmie, który zawył w Lublinie w czwartek około godziny 3:50. Po zaledwie kilku minutach został on odwołany. Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, poinformował PAP, że zgodnie z decyzją Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) doszło do uruchomienia systemu wczesnego ostrzegania i alarmowania na terenie miasta Lublin oraz kilku innych rejonów województwa lubelskiego. To wydarzenie, choć standardowe w sytuacji zagrożenia, również stało się pożywką dla dezinformacji.

Jak bronić się przed dezinformacją? Zalecenia ekspertów

Eksperci z NASK ostrzegają, że istnieje realne ryzyko, iż całe wydarzenie zostanie wykorzystane przez rosyjską propagandę do szerzenia kolejnych fałszywych narracji. Zapytana o to, jak użytkownicy mogą bronić się przed dezinformacją, Małgorzata Szumna zaznaczyła, że przede wszystkim należy sprawdzać wiarygodność informacji.

„Zaleciła, aby polegać na oficjalnych doniesieniach służb i wierzyć tym źródłom prasowym, które stosują fact-checking. Wierzyć, ale również weryfikować” – dodała.

Zdaniem ekspertki, niezwykle istotne jest również krytyczne podchodzenie do emocjonalnych wpisów w sieci, szczególnie tych, które oskarżają stronę ukraińską. „Istnieje prawdopodobieństwo, że te bardzo emocjonalne wpisy mające na celu wzbudzenie poczucia gniewu są wpisami dezinformacyjnymi, zmierzającymi do pogłębienia polaryzacji społecznej” – podsumowała Szumna. W obliczu rosnącej liczby fałszywych informacji, ostrożność i weryfikacja stają się kluczowe dla zachowania spokoju i racjonalnej oceny sytuacji.

W odpowiedzi na rosnące zagrożenie dezinformacją, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zaapelowała w czwartek na platformach społecznościowych o korzystanie z oficjalnych komunikatów służb i instytucji oraz weryfikację informacji w wiarygodnych źródłach. Podkreślono, że tylko w ten sposób można skutecznie przeciwdziałać próbom manipulacji opinią publiczną i utrzymać zaufanie do państwowych struktur w obliczu kryzysu.

Juliusza Sabak o murze dronowym