- Dwa lata temu w Polsce wylądował pierwszy samolot Saab 340 AEW, wzmacniając polskie zdolności rozpoznania z powietrza.
- Saab 340 AEW, określany jako "gap-filler", integruje się z polską obroną powietrzną, uzupełniając inne systemy.
- Szwedzkie systemy AEW&C są projektowane z myślą o efektywności i dostępności, nawet dla mniejszych państw.
- Jakie są unikalne cechy szwedzkich systemów AEW&C i dlaczego są one kluczowe dla polskiej obrony?
Pierwsza w historii polskiego lotnictwa maszyna wczesnego ostrzegania wylądowała w 44. Bazie Lotnictwa Morskiego w marcu 2024 roku. Od wejścia do służby Saab 340 AEW był stopniowo integrowany z polską architekturą obrony powietrznej. Jednak jako platforma używana, nabyta jako rozwiązanie tymczasowe, od początku była postrzegana głównie jako „gap-filler”, a nie długoterminowe rozwiązanie dla polskich. Jednak moim zdaniem termin „gap-filler" można również rozumieć jako platformę, która wypełnia luki w systemie polskiego rozpoznania, wykrywania i identyfikacji. W tej perspektywie to nie rozwiązanie tymczasowe, ale uzupełniające inne możliwości.
Na ten temat rozmawiałem ze Stenem Söderströmem z Saab Business Area Surveillance. Omówiliśmy operacje Saab 340 AEW w Polsce, a także historię szwedzkich zdolności w zakresie wczesnego ostrzegania z powietrza i perspektywy ich rozwoju.
„Lagom” czyli po szwedzku „w sam raz”
Platformy takie jak Saab 340 AEW i GlobalEye zostały opracowane w inny sposób niż większe platformy AWACS. Aby lepiej je zrozumieć, musimy cofnąć się do czasów zimnej wojny i polityki szwedzkiej neutralności, a w zasadzie niezaangażowania militarnego. To czyniło zależność od obcych systemów powietrznych ryzykowną politycznie i skomplikowaną operacyjnie. Dostawcy z zagranicy mogliby nałożyć kontrole eksportową, ograniczenia użytkowania czy mniejszą swobodę w zakresie modyfikacji lub użytkowania tych systemów w czasie potencjalnych kryzysów. Jednak wpływ na tworzenie szwedzkich platform AEW&C miał również aspekt natury operacyjnej i finansowej.
Polecany artykuł:
"Szwecja potrzebowała własnych rozwiązań w zakresie wczesnego ostrzegania i dowodzenia z powietrza, dostosowanych do swoich specyficznych wymagań operacyjnych – zdolnych do wysokiej dostępności z mniejszą załogą, mniejszą infrastrukturą naziemną, możliwością elastycznego bazowania i efektywnego wykorzystania swoich mocno ograniczonych zasobów. Rozwiązania miały być równocześnie wysokowydajne, ale też bardziej przystępne cenowo" - mówi wprost Söderström.
Jak podkreślił mój rozmówca, duża część szwedzkich zdolności powietrznych przez lata była projektowana w odpowiedzi na rzeczywistość wymagań związanych z obroną powietrzną w Europie, a nie na globalną projekcję siły. Ponadto wysoka odporność na zakłócenia i działanie w obszarach o dużym zagęszczeniu zabudowy i natężeniu ruchu przez długi czas były kluczową zdolnością szwedzkich systemów AEW&C. Odzwierciedlało to również ich rozwój z myślą o rosyjskich zagrożeniach z dziedziny wojny elektronicznej. Jak pokazała wojna na Ukrainie, obszaru, w który Rosja posiada znaczne zdolności.
- "Podobnie jak Polska, Szwecja zawsze budowała swoje zdolności odstraszania głównie w odpowiedzi na zagrożenia z tego samego - wschodniego kierunku. Oba kraje nie tylko stoją przed wspólnymi zagrożeniami, ale również dzielą podobne wymagania dotyczące wydajności naszych systemów rozpoznania. Szwedzkie systemy AEW&C są bardziej dostępne dla krajów, które przez lata nie mogły sobie pozwolić na posiadanie takich rozwiązań, a Polska jest tego doskonałym przykładem. Poza Stanami Zjednoczonymi, Szwecja ma najdłuższe doświadczenie w zakresie AEW&C i jest w rzeczywistości jedynym europejskim dostawcą takich zdolności. Nasze systemy tego typu są obecnie używane przez około tuzin krajów. Rozszerzamy dostęp do tych zdolności, które kiedyś były dostępne tylko dla wielkich mocarstw" - podkreśla Söderström.
Polecany artykuł:
Chociaż szwedzkie systemy AEW&C zostały zaprojektowane w celu wspierania operacji kraju nienależącego wówczas do NATO, to od samego początku były dostosowywane do współpracy z siłami sojuszniczymi, w tym NATO. Ta interoperacyjność została udowodniona podczas licznych wspólnych operacji i ćwiczeń. W ramach NATO system Erieye jest w służbie w Greckich Siłach Powietrznych, w Polsce za sprawą Saab 340 AEW, a wkrótce dołączą do nich szwedzkie i francuskie GlobalEye. Wiele wskazuje też na to, że Globaleye stanie się następcą wyeksploatowanych E-3A Sentry w lotnictwie NATO.
Pionierzy miniaturyzacji?
Mój rozmówca podkreśla, że miniaturyzacja technologii odegrała kluczową rolę w rozwoju szwedzkich platform AEW&C. Chodzi głównie o system radarowy Erieye. - "Użycie nowoczesnej technologii pozwoliło zainstalować nasz radar nad kadłubem mniejszego samolotu biznesowego. W rezultacie jego możliwości operacje i wydajność nie są ograniczane przez powierzchnie skrzydeł samolotu. Ponadto miniaturyzacja dała wiele innych korzyści, na przykład zmniejszenie oporu powietrza samolotu, co przekłada się na wysokie osiągi płatowca" – przekonuje przedstawiciel firmy Saab.
Rosnące użycie dronów wymaga rozwiązań z dziedziny rozpoznania o wystarczająco wysokiej rozdzielczości, aby skutecznie je wykrywać. Zapytałem, jak szwedzkie systemy AEW&C mogą sobie z nimi poradzić, ponieważ zagrożenie atakiem dronów jest stosunkowo nowym wyzwaniem dla europejskich systemów obrony powietrznej.
- "Wyzwanie związane z wykrywaniem małych, latających obiektów polega na tym, że niezbędna jest bardzo wysoka rozdzielczość systemu radarowego, aby odróżnić je jako oddzielne cele i uzyskać informacje o każdym z nich. W przypadku radarów o niższej rozdzielczości pracujących w niższych częstotliwościach istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że rój dronów pojawi na ekranach radarów się jako jeden obiekt. To, co czyni szwedzkie rozwiązania szczególnie unikalnym, jest użycie pasma S w naszych radarach Erieye. Dzięki temu system rozpoznania posiada wyższą rozdzielczość i większą odporność na zakłócenia. Obecnie na świecie istnieją tylko dwa systemy wczesnego ostrzegania powietrznego, które używają pasma S, a Saab dostarcza jednym z nich" - wyjaśnia Sten Söderström.
Polski Saab 340 AEW - szybka dostawa, prostota operacji - ale na jak długo?
Zapytany o polskie samoloty Saab 340 AEW, Söderström z dumą podkreśla, że w ciągu około roku od podpisania umowy nie tylko dostarczono dwa samoloty, ale także przeszkolono polskie załogi i personel naziemny. Dostarczono też części zamienne, program wsparcia, a także komponent systemu obserwacji i kontroli naziemnej. Chociaż nie są to platformy nowe, to można je wymienić jako przykład wysokiej skuteczności obrazującej doskonałą współpracę między Polską i Szwecją.
Sten Söderström podkreśla również zalety platformy Saab 340 AEW, takie jak niskie koszty eksploatacji i małe wymagania związane z infrastrukturą i personelem naziemnym. Użył terminu „zaawansowana prostota”, co oznacza inteligentny projekt, wysoką jakość i łatwość użytkowania. Można powiedzieć, że odzwierciedla to szwedzką filozofię życia. W tym przypadku oznacza to, że Saab 340 AEW jest nowoczesny, ale także łatwy w obsłudze, szybki w przygotowaniu do lotu i przywróceniu gotowości operacyjnej. Dzięki temu może operować z niewielkich lotnisk o minimalnej infrastrukturze, a czas powrotu do operacji zależy głównie od czasu tankowania i rotacji załogi.
Polskie Siły Powietrzne już podkreślają potrzebę poszukiwania następstwa dla tych samolotów do 2030 roku. Jak przekonuje Söderström, z czysto technicznego punktu widzenia Saab 340 AEW oferuje wystarczającą długość życia i możliwość modernizacji, aby dalej realizować operacje i zapewniać Polsce zdolności rozpoznawcze po nawet tej dacie. Z drugiej strony, Szwecja i Zjednoczone Emiraty Arabskie zdecydowały się na zastąpienie ich znacznie bardziej nowoczesnymi maszynami GlobalEye, opartymi na samolocie odrzutowym, a nie turbośmigłowym.
Francja również wybrała GlobalEye po rygorystycznym procesie oceny. Obecnie wiele wskazuje na to, że tego samego wyboru dokona NATO, przy mocnym wsparciu Niemiec. W obliczu niestabilnej sytuacji w naszym regionie i zagrożeń, choćby ze strony bezzałogowców różnego typu, systemy wczesnego ostrzegania i kontroli z powietrza są niezbędne do ochrony naszych granic. Dzięki zdolności prowadzenia operacji wielodomenowych, zarówno w powietrzu, na morzu, jak i na lądzie, a przede wszystkim wymiany danych w czasie rzeczywistym, można skuteczniej realizować obronę własnego terytorium i przewidywać zagrożenia.