Projekt FCAS, czyli Future Combat Air System, ma na celu stworzenie europejskiego myśliwca przyszłości, który będzie współpracował z dronami, tworząc kompleksowy system walki powietrznej. Ma on zastąpić używane obecnie przez niemieckie siły zbrojne Eurofightery oraz francuskie Rafale, a jego wprowadzenie do służby planowane jest na rok 2040. Szacowane koszty projektu wynoszą setki miliardów euro, co czyni go największym i najdroższym przedsięwzięciem zbrojeniowym w Europie.
Przyczyny opóźnienia: Polityka i podział udziałów
Decyzja w sprawie FCAS była już raz odraczana. Pierwotnie Niemcy i Francja miały podjąć ją do końca sierpnia na posiedzeniu Rady Ministrów w Tulonie. Wówczas kanclerz Friedrich Merz ogłosił przełożenie terminu na koniec roku. Jednak w grudniu nie doszło także do porozumienia - jak poinformował DPA.
„Wbrew pierwotnym planom, ostateczna decyzja w sprawie przyszłości projektu FCAS nie została jeszcze podjęta do końca roku” – powiedział rzecznik rządu Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA) w odpowiedzi na zapytanie. Przyszłość projektu pozostaje całkowicie otwarta. „Nie możemy obecnie podać nowej daty podjęcia decyzji” – napisał rzecznik.
Powodem ponownego odroczenia, teraz na czas nieokreślony, jest „kompleksowa francusko-niemiecka agenda w kwestiach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, która jak dotąd nie pozwoliła na podjęcie tematu wspólnego myśliwca na szczeblu prezydenta i kanclerza” – napisał rzecznik rządu.
Głównym punktem spornym pozostaje jednak kwestia podziału technologii i udziałów między zaangażowane firmy: francuskie Dassault, niemiecki Airbus - Niemcy i hiszpańska Indra. Dassault chce przejąć 80% udziałów w projekcie, uzasadniając to swoją przewagą technologiczną. Strona niemiecka oczekuje jednak równego udziału firm, zgodnie z obowiązującymi umowami. Ten konflikt interesów jest kluczową przeszkodą w postępie prac nad europejskim myśliwcem.
Kwestia podziału prac jest nierozerwalnie związana z prawami do opracowanych technologii, co ma kluczowe znaczenie dla przyszłej konkurencyjności europejskiego przemysłu. Chociaż Dassault jest głównym wykonawcą myśliwca, Airbus, reprezentując dwa państwa, posiada dwie trzecie głosów w strukturze zarządzania, co prowadzi do paraliżu decyzyjnego.
Napięcie jest tak duże, że przedstawiciele niemieckich związków zawodowych nazwali Dassault „złym partnerem”, a sam Airbus publicznie zasugerował, że francuska firma może wycofać się z projektu, jeśli nie akceptuje uzgodnionych warunków. W odpowiedzi prezes Dassault, Éric Trappier, oświadczył, że jego firma jest gotowa zbudować myśliwiec samodzielnie.
Konsekwencje braku decyzji
Stawka w tej grze jest ogromna. Szacowany koszt całego programu FCAS przekracza 100 miliardów euro, co czyni go najdroższym pojedynczym projektem zbrojeniowym w historii Europy. Te gigantyczne środki mają zapewnić Europie utrzymanie niezależności technologicznej od Stanów Zjednoczonych i ich myśliwca F-35 oraz pozwolić na dotrzymanie kroku innym globalnym graczom, takim jak Wielka Brytania, Włochy i Japonia z ich konkurencyjnym projektem Global Combat Air Programme (GCAP). Fiasko FCAS byłoby nie tylko porażką przemysłową, ale przede wszystkim strategiczną, podważającą wiarygodność idei europejskiej autonomii obronnej.
Brak porozumienia w sprawie FCAS może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla francusko-niemieckiej współpracy obronnej, ale także dla całokształtu relacji między oboma krajami. Projekt jest symbolem ambicji Europy w dziedzinie obronności i zdolności do wspólnego rozwijania zaawansowanych technologii. Jego niepowodzenie mogłoby osłabić pozycję Europy na arenie międzynarodowej i podważyć zaufanie do wspólnych inicjatyw obronnych. Obecnie nie wiadomo, kiedy zostaną podjęte kolejne kroki w celu rozwiązania konfliktu i podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie Future Combat Air System.
Wobec narastającego impasu, Berlin zaczyna coraz poważniej rozważać alternatywne scenariusze. Jednym z nich jest poszukiwanie nowych partnerów, takich jak Szwecja (z producentem myśliwców Gripen, firmą Saab) lub nawet dołączenie do brytyjskiego projektu GCAP. Inna rozważana opcja to ograniczenie współpracy z Francją jedynie do rozwoju „chmury bojowej”, która mogłaby integrować różne typy samolotów, przy jednoczesnym porzuceniu idei wspólnego myśliwca.