• Jak talibowie opisują motywację Pakistanu i jak Pakistan uzasadnia swoje działania wojskowe
• Jak działalność ugrupowania Tehreek-e-Taliban Pakistan (TTP) wpływa na konflikt?
• Jak eskalacja wydarzeń wpływa na rozejm mediowany przez Katar i sytuację humanitarną w regionie?
Jak Afganistan Pakistanowi, tak Pakistan Afganistanowi – albo na odwrót
Rzecznik talibskiego rządu, Zabihullah Mujahid, potwierdził, że Pakistan przeprowadził ataki nie tylko w Kabulu, ale także w prowincjach Kandahar i Paktia. Określił je jako niesprowokowane naruszenie suwerenności Afganistanu – czytamy w informacji Global Security.
Pakistan przedstawia inną wersję wydarzeń. Jego władze twierdzą, że ich działania były odpowiedzią na wcześniejszy atak afgańskich sił przy granicy na tzw. linia Duranda. Według talibów była to operacja odwetowa za wcześniejsze pakistańskie bombardowania, w których – jak twierdzą – zginęło co najmniej 18 osób, w tym cywile.
Spór dotyczy także obecności ugrupowania Tehreek-e-Taliban Pakistan (TTP). Pakistan od dawna oskarża talibów, że tolerują jego bojowników na swoim terytorium. Władze w Kabulu zaprzeczają tym zarzutom i z kolei oskarżają Islamabad o wspieranie sił wrogich talibom.
Talibskie źródła wojskowe utrzymują, że zdobyły ponad 15 pakistańskich placówek i zabiły kilkudziesięciu żołnierzy. Zastępca rzecznika, Hamdullah Fitrat, mówił o 55 zabitych po stronie Pakistanu. Islamabad stanowczo temu zaprzecza, określając działania Afganistanu jako „niesprowokowaną agresję”.
Pakistański minister informacji, Attaullah Tarar, ogłosił rozpoczęcie operacji „Ghazab lil-Haq” („Gniew Sprawiedliwości”). Według władz Pakistanu w nalotach zginęło od 72 do 133 talibów, a ponad 120 zostało rannych. Strona pakistańska przyznała się do śmierci dwóch własnych żołnierzy i trzech rannych w pierwszych starciach.
Skali strat nie da się na razie niezależnie potwierdzić. Nie ma też jasnych informacji o ofiarach wśród cywilów w Kabulu.
Eskalacja grozi zerwaniem kruchego rozejmu, który – przy mediacji Kataru – obowiązywał od końca 2025 r. Zaniepokojenie sytuacją wyrażała już wcześniej Organizacja Narodów Zjednoczonych, apelując o powściągliwość i ochronę ludności cywilnej w regionie od lat pogrążonym w niestabilności.
Pakistan rozpoczął „otwartą wojnę z Afganistanem”
A co o ataku podają jeszcze media pakistańskie, afgańskie i międzynarodowe? Infromacje są ogólnego charakteru.
Rząd pakistański określił sytuację jako „otwartą wojnę” z Afganistanem. Pakistańskie komunikaty zaprzeczają twierdzeniom Kabulu o dużych stratach własnych żołnierzy i o zajęciu pakistańskich pozycji. Afgańskie źródła, w tym lokalne agencje i rządowe media talibskie, przedstawiają wydarzenia znacząco inaczej.
„Afghan Time” cytuje wypowiedzi byłego prezydenta Hamida Karzai, który wezwał Afgańczyków „do jedności i obrony kraju”.
Reuters i Associated Press informują, że Pakistan przeprowadził naloty na cele talibskie w trzech prowincjach, a obie strony podają sprzeczne liczby ofiar i strat. „The Guardian” podkreśla, że szacunki strat podawane przez Islamabad znacząco różnią się od twierdzeń Kabulu. „The Washington Post” zaznacza, że konflikt ten jest najpoważniejszą eskalacją od dłuższego czasu i grozi odnowieniem dużej fali przemocy na pograniczu.
Zatargi graniczne między Pakistanem a Afganistanem nie są czymś nowym. Trwają od 1947 r. Wówczas powstałe państwo pakistańskie uznało granicę wytyczoną w 1893 r. między Emiratem Afganistanu a Brytyjskimi Indiami. To tzw. linia Duranda o długości 2640 km.
Nie uznaje jej Afganistan. Kabul konsekwentnie podważa jej legalność, argumentując, że porozumienie miało charakter kolonialny i wygasło wraz z upadkiem brytyjskiego zwierzchnictwa. Od tego czasu granica pozostaje przedmiotem sporów, szczególnie z powodu dzielenia terenów plemiennych Pasztunów po obu stronach.
Afganistan jako jedyny kraj głosował przeciw przyjęciu Pakistanu do ONZ w 1947 r., podnosząc temat samostanowienia Pasztunów. W latach 50. i 60. dochodziło do incydentów granicznych i okresowych zamknięć przejść. Spór miał głównie wymiar polityczny i etniczny, z ograniczoną skalą działań zbrojnych.
Po interwencji ZSRR w Afganistanie Pakistan stał się zapleczem dla mudżahedinów, wspieranych przez USA i państwa Zatoki. Linia Duranda funkcjonowała jako korytarz logistyczny dla amerykańskiej pomocy wojskowej dla mudżahedinów.
W 1996 r. do władzy doszli talibowie. Pakistan był jednym z pierwszych państw, które uznało ten teokratyczny rząd. Nowa władza jednak nie zmieniła swojego stosunku do linii Duranda.
Po 11 września 2001 r. Pakistan stał się kluczowym sojusznikiem USA, jednocześnie zmagając się z rosnącą aktywnością ugrupowań islamistycznych na własnym terytorium. Wśród tych ugrupowań szczególną aktywność wykazywała wspomniana wcześniej organizacja Tehreek-e-Taliban Pakistan (TTP). Prowadziła ona ataki terrorystyczne na cele w Pakistanie z afgańskiego pogranicza. W odpowiedzi Pakistan zbudował ogrodzenie i fortyfikacje wzdłuż granicy. Kabul krytykował te działania i określił je jako utrwalanie „nieuznawanej linii”.
W 2021 r. po tym, jak Amerykanie w bezładzie wycofali się z Afganistanu, talibowie powrócili do władzy i – jak twierdzi Pakistan – tolerowali świadomie działalność TTP. Od tego czasu dochodzi do cyklicznych starć przy przejściach granicznych (np. Torkham, Chaman). Jednak do piątku (27 lutego) Pakistan nie posunął się do atakowania Kabulu...
Kilka zdań komentarza
Afganistan to państwo wieloetniczne, wręcz plemienne. Nie funkcjonuje w nim europejskie pojęcie „naród”. Tworzy je ok. 15 grup etnicznych, z czego 50 proc. stanowią Pasztuni. W Pakistanie Pasztuni to do 20 proc. ludności.
W Afganistanie plemienność jest częścią ogólnokrajowej struktury społecznej i realnie wpływa na działanie państwa. W Pakistanie ma charakter regionalny, bo państwo jako całość jest silniej zinstytucjonalizowane. Warto to wiedzieć, bo konflikt nie może być mierzony europejskimi kategoriami, a jedynie prawem międzynarodowym – które nie zawsze wyznacza postępowanie stron.
Nie wydaje się, by konflikt szybko wygasł. Może eskalować, a w takim przypadku Pakistan dysponuje większym potencjałem militarnym. Spór pozostanie lokalny, choć ewentualna amerykańsko-izraelska operacja wobec Iranu prawdopodobnie pogorszyłaby poczucie bezpieczeństwa w całym regionie. Jak dokładnie? Można tylko spekulować...