Skyranger 30 z ogromnym opóźnieniem. Rheinmetall pod presją, a Bundeswehra czeka

2026-03-31 14:04

Bundeswehra z niecierpliwością czeka na system obrony powietrznej Skyranger 30, który ma wypełnić krytyczną lukę w zdolnościach obrony przed dronami. Jednak dostawa jest opóźniona o wiele miesięcy, co grozi producentowi, firmie Rheinmetall, wielomilionową karą umowną - informuje niemiecki portal Stern.

  • Bundeswehra czeka na system obrony powietrznej Skyranger 30, który ma uzupełnić lukę w obronie przed dronami, ale jego dostawa jest opóźniona o co najmniej 16 miesięcy, do 2027 roku.
  • Opóźnienia wynikają z problemów technicznych, głównie integracji wieży z podwoziem i systemu kierowania ogniem, co może kosztować producenta, Rheinmetall, karę umowną do 25 milionów euro.
  • Rheinmetall mierzy się z krytyką z powodu opóźnień w wielu kluczowych projektach zbrojeniowych i kontrowersyjnych wypowiedzi prezesa Armina Pappergera, co podważa skuteczność niemieckiej polityki bezpieczeństwa.
  • Mimo problemów, Rheinmetall planuje podwoić produkcję systemów obrony powietrznej do 8 jednostek tygodniowo do 2027 roku, inwestując w rozbudowę zakładów w Szwajcarii, Włoszech i Niemczech.

System obrony przeciwlotniczej Skyranger 30 jest jednym z najważniejszych elementów układanki, która ma przywrócić niemieckiej armii zdolność do ochrony wojsk lądowych przed zagrożeniami z powietrza, takimi jak drony i śmigłowce. Po wycofaniu samobieżnych dział przeciwlotniczych Gepard, w Bundeswehrze powstała niebezpieczna luka, którą Skyranger miał pilnie załatać. W lutym 2024 roku Niemcy zamówiły 19 systemów na podwoziu KTO Boxer, z opcją na kolejne 30, a w perspektywie mówi się nawet o 600 jednostkach do 2035 roku. Zamówienia złożyły także Dania i Węgry. Zainteresowanie wyrażają również Austria, Holandia i Szwajcaria. Jednak, jak donosi niemiecki portal Stern, powołując się na źródła w parlamencie i siłach zbrojnych, projekt napotkał poważne opóźnienia.

Ministerstwo Obrony Niemiec spodziewa się, że dostawa pierwszych seryjnych pojazdów opóźni się o co najmniej 16 miesięcy, co oznacza, że trafią one do jednostek najwcześniej w 2027 roku. Dwa oczekiwane modele testowe nie dotrą przed grudniem tego roku, a pierwszy z nich okazał się bezużyteczny. Zapytany przez portal Rheinmetall wspomniał jedynie o pięciomiesięcznym opóźnieniu. 

W pełni rozwinięta wersja systemu, integrująca wszystkie planowane zdolności, może pojawić się dopiero w 2029 roku. Przyczyną problemów są kwestie techniczne, głównie związane z integracją wieży z podwoziem oraz z systemem kierowania ogniem. Dodatkowo, pierwotnie planowany do integracji kierowany pocisk rakietowy Stinger okazał się niemożliwy do wdrożenia w zakładanym czasie, co zmusiło projektantów do poszukiwania alternatywnych rozwiązań. W związku z opóźnieniami koncernowi Rheinmetall grozi kara umowna, która według dokumentów kontraktowych może wynieść maksymalnie 25 milionów euro.

Nieudana propozycja pomostowa i rosnąca krytyka

Według informacji "Stern" Rheinmetall próbując ratować sytuację, zaproponował rozwiązanie tymczasowe, uproszczoną wersję systemu Skyranger osadzoną na podwoziu ciężarówki. Koszt tej propozycji oszacowano na dodatkowe 300 milionów euro. Jednak zarówno Ministerstwo Obrony, jak i armia odrzuciły ten pomysł. Powodem były nie tylko wysokie koszty, ale także niezadowalające wyniki testów ogniowych, które wykazały, że takie rozwiązanie nie spełnia oczekiwań.

Na wizerunku firmy cieniem kładą się również kontrowersyjne wypowiedzi jej prezesa, Armina Pappergera. Jego uwagi na temat ukraińskich producentów dronów w wywiadzie w amerykańskim magazynie „The Atlantic”, których produkcję nazwał „w stylu gospodyń domowych” siedzące w kuchniach z drukarkami 3D i produkujące części do dronów. Zapytany o technologię dronów, powiedział, że to „jak zabawa klockami Lego". Wywołało to falę krytyki, na którą zareagował nawet prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

„Jeśli każda gospodyni domowa na Ukrainie naprawdę potrafi produkować drony, to każda gospodyni domowa na Ukrainie może być prezesem Rheinmetall” – powiedział Zełenski, nazywając pejoratywne porównanie Pappergera „groteskowym”. Dodał, że jego zdaniem konkurencja powinna dziś opierać się na technologii i wynikach, a nie na retoryce. Ołeksandr Kamyszyn, minister przemysłu Ukrainy i doradca Zełenskiego, napisał na X:

„Nasze drony Lego, zbudowane przez gospodynie domowe w ich kuchniach, zniszczyły już ponad 11 000 rosyjskich czołgów”.

Politycy, tacy jak Sara Nanni z Partii Zielonych, wezwali prezesa Rheinmetall, aby zamiast wygłaszać pogardliwe komentarze, skupił się na terminowej realizacji kluczowych dla bezpieczeństwa Niemiec projektów.

Problemy Rheinmetall to nie tylko "Skyranger"

Opóźnienie w programie Skyranger 30 nie jest odosobnionym przypadkiem. Według publikacji Stern szereg innych kluczowych projektów zbrojeniowych realizowanych przez Rheinmetall również boryka się z problemami, co budzi coraz większe zaniepokojenie w kręgach politycznych i wojskowych. Problemy napotykają m.in pojazd powietrznodesantowy "Caracal", pierwsze 200 sztuk miało zostać dostarczonych już w 2025 roku, jednak do dziś nie ma ani jednego egzemplarza. Przegląd techniczny wykazał, że pojazd „nie nadaje się” do użytku w obecnej formie. Innym przykładem jest bojowy wóz piechoty "Puma" mimo upływu lat, modernizacja istniejących pojazdów wciąż nie została zakończona. Rheinmetall ma zaległości w dostawie prawie 20 zmodernizowanych wozów, a ceny nowych egzemplarzy gwałtownie wzrosły. Podobnie kwestia wygląda w opancerzonym wozie inżynieryjnym "Kodiak", który został zamówiony w 2021 roku, a miał trafiać do armii od 2023 roku. Obecnie przewiduje się, że pierwszy seryjny pojazd zostanie dostarczony dopiero pod koniec 2029 roku, co oznacza wieloletnie opóźnienie.

Rheinmetall planuje produkować 8 systemów obrony powietrznej tygodniowo

Mimo opóźnień firmie nie przeszkadza ogłaszać nowych planów. Koncern zamierza do 2027 roku niemal podwoić roczną produkcję systemów obrony powietrznej, takich jak Skynex i Skyranger.  Jak poinformował Rheinmetall w prezentacji dla inwestorów z marca 2025 roku, planowany jest skokowy wzrost produkcji w celu zaspokojenia potrzeb zarówno Bundeswehry, jak i innych państw europejskich.

Zgodnie z przedstawionymi planami, do 2027 roku Rheinmetall ma osiągnąć zdolność produkcyjną na poziomie około ośmiu systemów obrony powietrznej tygodniowo. W skali roku przełoży się to na około 380-400 jednostek. To niemal dwukrotny wzrost w porównaniu do zdolności ogłoszonych we wrześniu 2025 roku, które wynosiły 200 systemów rocznie. Aby osiągnąć ten cel, firma intensywnie inwestuje w rozbudowę i modernizację swoich zakładów oraz dywersyfikację łańcuchów dostaw.

Zwiększenie mocy produkcyjnych zostanie rozłożone na kilka kluczowych lokalizacji jak Szwajcaria i Włochy, gdzie zakłady w tych krajach mają docelowo produkować łącznie około 140 systemów rocznie. Oraz Niemcy, gdzie krajowe fabryki mają osiągnąć wydajność na poziomie 100 jednostek rocznie. Łącznie daje to około 380 systemów, co jest liczbą nieznacznie niższą od pierwotnie komunikowanego celu 400 jednostek, ale wciąż stanowi ogromny skok jakościowy i ilościowy.

Zgodnie z harmonogramem, szwajcarska linia produkcyjna osiągnie nowe moce w pierwszym kwartale 2026 roku. Zakłady we Włoszech i Niemczech mają zakończyć modernizację odpowiednio w drugim i trzecim kwartale tego samego roku.

Należy jednak pamiętać, że cykl produkcyjny jednego systemu trwa niecały rok. Oznacza to, że pełne efekty zwiększonej produkcji i masowe dostawy będą widoczne najprawdopodobniej w drugim lub trzecim kwartale 2027 roku.

Politycy i wojsko tracą cierpliwość

Seria opóźnień w kluczowych programach zbrojeniowych stawia pod znakiem zapytania skuteczność „Zeitenwende” – ogłoszonego przez Niemcy zwrotu w polityce bezpieczeństwa. Mimo przeznaczenia miliardów euro na modernizację armii, realne zdolności obronne nie rosną w oczekiwanym tempie. To staje się problemem dla ministra obrony Borisa Pistoriusa, którego wizerunek skutecznego menedżera zaczyna być nadszarpywany przez kolejne niepowodzenia w jego resorcie.

Politycy nie kryją frustracji. Andreas Mattfeldt CDU ds. budżetu obronnego, stwierdził: „Firmy muszą się poprawić. Bundestag przeznaczył dużo pieniędzy; teraz muszą je zrealizować. W przypadku opóźnień musimy również nakładać kary umowne”. Wtóruje mu Sara Nanni, która podkreśla, że priorytetem powinni być żołnierze, a nie akcjonariusze koncernów zbrojeniowych.

Sytuacja pokazuje, że same pieniądze nie gwarantują szybkiej poprawy zdolności obronnych. Problemy z planowaniem, realizacją kontraktów i wydajnością przemysłu zbrojeniowego stają się największym hamulcem ambitnych planów Berlina. 

Systemy OPL ILA 24
Portal Obronny SE Google News