- Pierwsze trzy myśliwce 5. generacji F-35A Husarz są wdrodze z USA, otwierając nowy rozdział w Siłach Powietrznych RP.
- Choć maszyny lecą bez polskich oznaczeń (to standard), jeden z samolotów skrywa intrygującą, artystyczną niespodziankę na stateczniku.
- Odkryj, jaki symbol zdobi polskiego Husarza i dowiedz się, co oznacza ta niezwykła tradycja, która łączy go z legendarnymi F-16!
Amerykańscy spotterzy sfotografowali start myśliwców F-35A Lightnng II noszących na statecznikach polskie numery identyfikacyjne 3509, 3510 i 3511. Maszyny nie noszą oznaczeń Sił Powietrznych RP, które zostały czasowo zaklejone. Jest to standardowa procedura podczas dostawy samolotów do odbiorcy. Pamiętamy choćby samoloty wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW, które przyleciały do Polski również z zakrytymi szachownicami. Nie ma jednak wątpliwości, że polskie F-35A Husarz ruszyły w drogę.
Za sterami samolotów siedzą piloci amerykańscy, najprawdopodobniej emerytowani piloci US Air Force pracujący dla firmy Lockheed Martin. Maszyny opuściły 20 maja Fort Worth w Teksasie, gdzie znajduje się zakład montujące myśliwce F-35 wszystkich wersji. Są to zakłady koncernu Lockheed Martin znane jako Air Force Plant 4.
Co ciekawe, o ile dwa pierwsze samoloty noszą standardowe malowanie, o tyle F-35A Husarz z numerem 3511 ma na stateczniku pionowym namalowaną stylizowaną głowę dzikiego kota – być może jaguara. Jest ona, jak całe malowanie samolotu, utrzymana w odcieniach szarości.
Nie mamy zbyt wielu informacji na temat tego egzemplarza, ale wpisuje on się w tradycję ozdabiania tego typu motywami myśliwców NATO. Jest w związku z tym organizowany rotacyjnie w różnych krajach tak zwany Tiger Meet – zlot eskadr i samolotów ozdobionych motywami tygrysa, choć inne „koty” też są tam mile widziane.
Polska ma dziś F-16C Jastrząb w tygrysim malowaniu. Jak widać, dołączy do niego też „koci” F-35. Być może nie jeden. Z pewnością natomiast jest to ciekawy szczegół i decyzja, że wśród pierwszych trzech F-35A znajdzie się maszyna w unikalnym malowaniu. Być może trochę szkoda, że statecznika tego myśliwca nie zdobi sylwetka polskiego husarza.