- Dynamiczny rozwój polskiego strzelectwa sportowego napędza innowacje.
- Poznaj QLKA - polską markę, która rewolucjonizuje rynek dzięki drukowi 3D.
- Od modułowych dyspenserów Qspenser po sprytne organizery – ich akcesoria powstają z myślą o realnych potrzebach strzelców.
- Dowiedz się, jak pasja do strzelectwa przekłada się na sukces małego biznesu.
Tak drukowanie 3D połączyło się ze strzelectwem sportowym
Za marką stoi Paweł Grabowski, który swoją przygodę z drukiem 3D rozpoczął w połowie 2022 roku. Jak sam przyznaje, początki były bardzo spontaniczne.
Na początku było to bardziej usprawiedliwienie zakupu drukarki 3D przed żoną. Pierwszą drukarkę kupiłem na pół z przyjacielem. Pierwszy godzinny wydruk oglądaliśmy bez mrugnięcia okiem i bez odrywania wzroku – wspomina właściciel marki.
Nowe hobby bardzo szybko połączyło się z drugim zainteresowaniem Grabowskiego - strzelectwem sportowym. To właśnie wtedy pojawił się pomysł na stworzenie własnych akcesoriów.
Branża, dla której masowa produkcja wielu akcesoriów wciąż nie jest jeszcze opłacalna, jest świetnym polem na biznes oparty na druku 3D – tłumaczy.
Początkowo firma QLKA produkowała głównie pudełka na amunicję
Początkowo QLKA produkowała przede wszystkim pudełka na amunicję, ponieważ były najłatwiejsze do zaprojektowania. Z czasem oferta zaczęła się jednak rozszerzać. Dziś firma tworzy między innymi dyspensery zaklejek, organizery oraz modułowe wieszaki do szaf S1. Producent podkreśla przy tym wyraźnie, że są to akcesoria użytkowe, organizacyjne i treningowe dla strzelectwa sportowego - nie części broni czy amunicja.
Najbardziej rozpoznawalnym produktem firmy jest „Qspenser” - modułowy dyspenser do zaklejek wykorzystywanych podczas treningów strzeleckich. To właśnie ten projekt miał wyróżnić markę na rynku.
Miał to być pierwszy modułowy dyspenser, stąd pomysł, aby można je było skręcać ze sobą w pakiety. Było to coś nowego, coś co robi efekt WOW i przyciąga oko – opowiada Grabowski.
Paweł Grabowski, właściciel firmy QLKA, aktywnie strzela
W przypadku QLKA uwagę zwraca jednak nie tylko sam druk 3D, ale przede wszystkim podejście do projektowania. Właściciel firmy sam aktywnie strzela, dlatego wiele produktów powstaje z myślą o realnych problemach użytkowników. Tak było choćby z regulowanym wieszakiem do pistoletów.
Zawsze chciałem mieć wieszak do szafy na pistolety, ale moje wizje zmieniają się za często. Stąd pomysł, aby stworzyć coś uniwersalnego – mówi.
Efektem jest konstrukcja, którą można łatwo dopasować do różnych modeli broni i konfiguracji szafy. Podobną filozofię zastosowano przy składanym wieszaku na słuchawki ochronne, który po zdjęciu ochronników można po prostu zamknąć, oszczędzając miejsce.
Mniej romantyczna strona małego biznesu w Polsce
Historia firmy pokazuje również mniej romantyczną stronę małego biznesu. W grudniu 2025 roku jeden z projektów został niemal natychmiast skopiowany przez konkurencję.
To był znak, że jednak nie każdy gra uczciwie, stąd przez miesiąc zbierałem najważniejsze moje projekty i robiłem dla nich wzory przemysłowe i użytkowe, zastrzegłem logo, markę, nazwę Qspenser. Sporo z tego udało się zrefundować ze środków z EUIPO (program wsparcia dla małych firm).
Grabowski: Budowanie marki to długi proces
Ciekawym elementem historii QLKA jest także sposób rozwoju firmy. Początkowo działalność funkcjonowała jako działalność nierejestrowana, co pozwoliło spokojnie testować produkty i rozwijać proces produkcyjny bez dużego ryzyka finansowego.
Budowanie marki to długi proces. Pierwszy rok to w zasadzie było pokrycie zakupu materiałów i zwrot za drukarki – wspomina przedsiębiorca.
Dziś produkcja nadal odbywa się w niewielkiej domowej pracowni, choć już na znacznie wydajniejszych urządzeniach i przy wykorzystaniu małego magazynu wyrobów gotowych. Sam właściciel równolegle pracuje zawodowo jako dyrektor produkcji, traktując rozwój marki jako ambitny projekt biznesowy rozwijany po godzinach. Co istotne, Grabowski zwraca uwagę również na atmosferę panującą w środowisku strzeleckim.
Klienci to pasjonaci. Na targach nie raz nie ma czasu na obsługę sprzedaży, bo wywiązują się tak ciekawe dyskusje, że nie ma się jak oderwać – mówi.