Jak Polacy oceniają Donalda Trumpa? Analiza pierwszego roku prezydentury

2026-02-02 7:30

Minął pierwszy, burzliwy rok drugiej prezydentury Donalda Trumpa, który jako 47. prezydent Stanów Zjednoczonych rozpoczął radykalną redefinicję globalnej roli Ameryki. Ten czas upłynął pod znakiem kontrowersyjnych decyzji i fundamentalnej zmiany w podejściu do sojuszy oraz światowego bezpieczeństwa. Nowe dokumenty strategiczne, opublikowane na przełomie grudnia 2025 i stycznia 2026 roku, formalizują zwrot ku polityce "Ameryki silnej i samodzielnej". Sondaż przeprowadzony dla Portalu Obronnego przez Instytut Badań Pollster pokazuje, że Polacy negatywnie oceniają politykę Donalda Trumpa po roku jego urzędowania. Mimo że jesteśmy najbardziej proamerykańskim krajem na świecie.

Wydarzeniem minionego roku, kształtującym politykę międzynarodową Waszyngtonu, było opublikowanie nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (NSS) w grudniu 2025 roku oraz uzupełniającej ją Strategii Obrony Narodowej (NDS) w styczniu 2026 roku. Dokumenty te stanowią zerwanie z dotychczasową ideą USA jako gwaranta liberalnego porządku światowego. Zamiast tego, administracja Trumpa kładzie nacisk na ochronę suwerenności narodowej i skupienie się na podstawowych interesach narodowych USA. Do tego podejście transakcyjne do sojuszy, w którym wsparcie uzależnione jest od wymiernych korzyści i wkładu partnerów oraz przeniesienie odpowiedzialności za bezpieczeństwo regionalne na sojuszników, zwłaszcza w Europie i na Bliskim Wschodzie czy utrzymanie globalnej równowagi sił poprzez rywalizację z Chinami, przy jednoczesnym unikaniu nadmiernego zaangażowania w konflikty regionalne.

Dokumenty te, określane mianem doktryny "Ameryki silnej i samodzielnej", podkreślają, że celem polityki zagranicznej jest wyłącznie ochrona interesów USA, a sprawy innych państw stają się przedmiotem zainteresowania Waszyngtonu tylko wtedy, gdy bezpośrednio zagrażają tym interesom.

Wstrząs w NATO i redefinicja relacji z Europą

Nowa strategia wywołała poruszenie w Europie i w strukturach NATO. Administracja Trumpa konsekwentnie zwiększa presję na sojuszników w kwestii wydatków na obronność, grożąc redukcją amerykańskiej obecności wojskowej na kontynencie. Wypowiedzi prezydenta podważające fundamenty bezpieczeństwa jak kwestia pozyskania Grenlandii nawet siłą budzą obraz polityka, który od dyplomacji woli "potęgę siły".

Wielu europejskich liderów i ekspertów wyraża zaniepokojenie, że relacje transatlantyckie uległy nieodwracalnej zmianie, a USA pod rządami Trumpa przestały być przewidywalnym gwarantem bezpieczeństwa kontynentu. W odpowiedzi na politykę Waszyngtonu, w Unii Europejskiej nasiliła się debata na temat strategicznej autonomii i konieczności budowy własnych zdolności obronnych. Europa coraz częściej mówi o odbudowanie własnego przemysłu obronnego, zakupach przede wszystkim w krajach europejskich i stawiania na własne rodzime rozwiązania. Pomóc w tym ma program SAFE.

Polityka wobec Chin i Rosji: Konfrontacja i nieprzewidywalność

W relacjach z regionalnymi mocarstwami prezydentura Donalda Trumpa charakteryzuje się dwoistością. Wobec Chin polityka jest jednoznacznie konfrontacyjna, skoncentrowana na rywalizacji technologicznej i gospodarczej. Wojny celne i dążenie do ograniczenia chińskich wpływów na świecie to kluczowe elementy strategii USA.

Z kolei polityka wobec Rosji pozostaje nieprzewidywalna. Z jednej strony, oficjalne dokumenty strategiczne wskazują na Rosję jako trwały, ale możliwy do opanowania / zarządzania zagrożenie. Dla Stanów Zjednoczonych Rosja pozostaje realnym zagrożeniem, przede wszystkim nuklearnym, a także w zakresie zdolności cybernetycznych, podwodnych i kosmicznych, które mogą uderzyć bezpośrednio w terytorium USA. Jednak konwencjonalne zagrożenie ze strony Rosji jest oceniane jako regionalne dotyczy głównie wschodniej flanki NATO i nie jest już traktowane jako coś, co wymaga centralnego, dominującego zaangażowania militarnego Stanów Zjednoczonych. Według dokumentów USA Europa (NATO) ma ogromną przewagę nad Rosją pod względem skali gospodarki, populacji i potencjalnej mocy militarnej (poza bronią jądrową).

Z drugiej prezydent Trump wielokrotnie sygnalizował chęć osobistego dialogu z Władimirem Putinem, co wprowadza element niepewności co do faktycznego kursu Białego Domu. Ta dwoistość jest źródłem niepokoju zwłaszcza wśród sojuszników na wschodniej flance NATO.

Jak Polacy oceniają politykę Trumpa? Wyniki sondażu

Nieprzewidywalna polityka prezydenta USA znajdują odzwierciedlenie w nastrojach społecznych w Polsce. Sondaż przeprowadzony dla Portalu Obronnego przez Instytut Badań Pollster w dniach 26-27.01.2026 roku pokazuje, że Polacy źle oceniają jego politykę. Na pytanie: "Jak Pan/Pani ocenia politykę międzynarodową i bezpieczeństwa Donalda Trumpa w pierwszym roku jego prezydentury?" przyniósł następujące wyniki:

  • Zdecydowanie źle – 35%
  • Raczej źle – 23%
  • Raczej dobrze – 18%
  • Bardzo dobrze – 5%
  • Nie wiem/nie mam zdania – 19%

Po wykluczeniu osób niezdecydowanych, negatywne oceny stają się jeszcze bardziej dominujące. Aż 72% ankietowanych ocenia politykę Trumpa negatywnie (44% "zdecydowanie źle" i 28% "raczej źle"), podczas gdy pozytywne oceny wyraża łącznie 28% badanych (22% "raczej dobrze" i 6% "bardzo dobrze").

Jak Pan/Pani ocenia politykę międzynarodową i bezpieczeństwa Donalda Trumpa w pierwszym roku jego prezydentury?

i

Autor: Marcin Podziemski Jak Pan/Pani ocenia politykę międzynarodową i bezpieczeństwa Donalda Trumpa w pierwszym roku jego prezydentury?

Eksperci oceniają rok rządów Donalda Trumpa

O ocenę polityki rządów Donalda Trumpa zapytaliśmy ekspertów. Jakub Graca były analityk Centrum Inicjatyw Międzynarodowych oraz Ośrodka Studiów Wschodnich. Obecnie zajmującym się w Instytucie Nowej Europy polityką zagraniczną i wewnętrzną USA oraz bezpieczeństwem międzynarodowym powiedział w rozmowie z Portalem Obronnym, że nie jest zaskoczony tym sondażem.

"Trump swoimi słowami i działaniami podważa dotychczasowy porządek, który dla Polski jako gracza "średniej wagi" na arenie międzynarodowej jest korzystny. Prawo międzynarodowe, organizacje międzynarodowe, zasady takie jak nienaruszalność granic, samostanowienie narodów - to są elementy, które pozwalają na powstrzymanie zapędów silniejszych graczy i dowartościowanie słabszych oraz średnich. Nad przestrzeganiem tych zasad w ostatnich dekadach czuwał amerykański hegemon, który pod rządami Trumpa redefiniuje swoją rolę w świecie. Jest duża szansa, że ta ocena byłaby korzystniejsza, gdyby chociaż Trump powstrzymał się od agresywnej retoryki oraz charakterystycznego dla niego spektaklu i postarał się wytłumaczyć sojusznikom nowe priorytety USA w sposób bardziej "cywilizowany"".

Ekspert zwrócił także uwagę, że Polacy są jednym z najbardziej proamerykańskich narodów na świecie.

"Polska jest ogromnym beneficjentem amerykańskiej hegemonii w świecie, dlatego takie wyniki sondażu w naszym kraju pokazują, że D. Trump jest bardzo zdolny, skoro nawet wielu Polaków jest w stanie zrazić tak do siebie, jak i do polityki USA".

Jakub Graca, pytany jak można ocenić politykę międzynarodową i bezpieczeństwa Donalda Trumpa po roku urzędowania? Zwrócił uwagę, że D. Trump uznał, że "Ameryka potrzebuje wręcz rewolucyjnej zmiany prawie w każdym obszarze, co moim zdaniem jest na wyrost".

"W tym celu podejmuje bardzo duże ryzyko serwując swojemu krajowi oraz sojusznikom wręcz terapię szokową. O ile wszyscy zgodzą się z tym, że np. zwiększenie wydatków na obronność w NATO jest dobrym kierunkiem, o tyle zakusy na Grenlandię czy upokarzanie Kanady szkodzą zarówno USA, jak i Sojuszowi. Innym przykładem podjęcia ogromnego ryzyka, moim zdaniem zbytecznego, było wypowiedzenie prawie całemu światu wojny celnej. Jedynym państwem, które twardo wyraziło sprzeciw była ChRL, która odpowiedziała nie tylko cłami, ale także ograniczeniami w eksporcie metali ziem rzadkich. Polityka Trumpa wobec ChRL do tej pory była nieudana i to należy jednoznacznie stwierdzić. Trump zmienia zasady gry w polityce międzynarodowej, ponieważ uważa, że dotychczasowe są dla USA zbyt krępujące, i na dziś nie jesteśmy w stanie jeszcze powiedzieć, które państwa lepiej, a które gorzej odnajdą się w świecie, w którym prawo siły bierze górę nad prawem międzynarodowym. Nie mamy nawet pewności, jak Ameryka poradzi sobie w takim świecie, kiedy sojusznicy zaczną w coraz większej liczbie spraw wypowiadać jej posłuszeństwo. Sojusze to jest być może największa "przewaga konkurencyjna" USA nad ChRL, która praktycznie nie ma sojuszników (poza Rosją i może KRLD). Jest zrozumiałe, że Ameryka potrzebuje sojuszy o tyle, o ile sojusznicy działają zgodnie z amerykańskim interesem, ale Trump sprawia wrażenie, jakby w niewielkim stopniu cenił sojusze i ich znaczenie dla USA jako "force multiplier"".

Zapytany co się udało, a co się nie udało Trumpowi w czasie tego roku, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i politykę międzynarodową, odpowiedział, że niezaprzeczalnym sukcesem jest skłonienie sojuszników z NATO do przyjęcia celu w postaci 5% PKB na obronność (z rozbiciem na 3.5% wydatków czysto obronnych i 1.5% "okołoobronnych").

"Jeszcze w styczniu 2025 r. cel ten wydawał się nierealistyczny. Bardzo ważne było ograniczenie do minimum nielegalnej imigracji z Meksyku, jednak gdy na drugiej szali położy się agresywną politykę antyimigracyjną, która wyszła na ulice amerykańskich miast, to bilans nie jest już tak korzystny. Na uznanie zasługuje doprowadzenie do porozumienia wokół Gazy, które utrzymuje się już od miesięcy - i to pomimo faktu, że D. Trump przez pierwsze kilka miesięcy pozwalał Izraelowi na zbyt dużo. Moim zdaniem dobrym ruchem było zbombardowanie irańskich instalacji jądrowych, usunięcie N. Maduro oraz zwiększenie presji na Kubę. Na dużą pochwałę zasługują dążenia do znacznego zwiększenia wydatków na obronność przez USA oraz odbudowy bazy przemysłowej, w tym w zakresie budowy okrętów, jednak tutaj jeszcze nie widać spektakularnych efektów, ale za rok sytuacja może być już wyraźnie lepsza".

W opinii doktora Bartosza Rydlińskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), ciekawe jest to, że osób pozytywnie oceniających politykę Trumpa jest mniej niż raz wyborców Prawa i Sprawiedliwości, a nawet mniej niż wszystkich wyborców szeroko rozumianej prawicy – jeżeli zsumujemy poparcie PiS-u, Konfederacji, Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

"Widzimy więc, że istnieje pewien konsensus w polskim społeczeństwie co do braku zgody na politykę „silniejszego” i na koncert mocarstw. Pod tym względem warto pochwalić trzeźwość umysłu zdecydowanej większości Polek i Polaków."

Doktor Rydliński pytany o ogólną ocenę polityki Donalda Trumpa, zauważył, że jego polityka opiera się na "dość życzeniowym podejściu do rzeczywistości".

"Trump zapowiadał, że natychmiast zakończy wojnę w Ukrainie – nie zrobił tego. W międzyczasie groził inwazją na Grenlandię, dokonał porwania prezydenta Wenezueli Maduro, łamiąc przy tym prawo międzynarodowe. Dochodzą informacje, że Stany Zjednoczone niedługo mogą zaatakować Iran. Widzimy więc, że Trump nie tylko nie realizuje tego, co zapowiadał, ale momentami wykracza poza swoje przedwyborcze obietnice. W kampanii przecież zapewniał wszystkich, że za jego prezydentury konfliktów nie będzie. Tymczasem one nie tylko trwają, ale miejscami je wznieca. Muszę jednak być uczciwy wobec Trumpa i powiedzieć, że bez jego zaangażowania dalej dokonywano by rzezi palestyńskich cywilów w Strefie Gazy, a jednak doszło do zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem".

Dopytany o politykę wewnętrzną stwierdził, że wygląda jeszcze gorzej niż zagraniczna.

"Opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych ma tu kluczowe znaczenie. Pierwszy rok prezydentury Trumpa można chyba podsumować nie tylko nierozwiązanymi problemami społeczno-ekonomicznymi, ale też tym, co dzieje się obecnie Minneapolis czyli brutalnością ICE, w tym zabójstwami amerykańskich obywateli oraz ciągnącym się sporem politycznym, który Trump sam podsyca. Już niedługo odbędą się wybory połówkowe do Kongresu. Wtedy zobaczymy, na ile wyborcy Trumpa nadal postrzegają go jako osobę wiarygodną i skuteczną. Zeszłoroczne wybory samorządowe w USA pokazały, że „trumpizm” najwyraźniej wytracił już impet".

Zapytany co się udało, a co się nie udało w ciągu jego urzędowania, odpowiedział, że Trump nie poradził sobie z obniżeniem cen podstawowych produktów czy nie zahamował ubożenia amerykańskiej "klasy ludowej".

"Nie udało się obniżyć cen jajek, mleka czy innych podstawowych produktów spożywczych, a Trump przecież podkreślał, że jak zostanie prezydentem, to problemy inflacyjne znikną z dnia na dzień. Nie zahamował też dalszego ubożenia amerykańskiej „klasy ludowej” tej grupy, która głosowała na niego w nadziei, że szybko rozwiąże problemy w ochronie zdrowia i w polityce społecznej. Tego na pewno w ciągu roku nie osiągnął. Natomiast – i tu muszę go pochwalić – udało mu się chyba przekonać europejskich sojuszników, że czasy „jeżdżenia na gapę” w polityce bezpieczeństwa i obronności się skończyły. Szok związany z jego wyborem mam nadzieję na długo obudził europejski komponent NATO. To, że państwa europejskie zaczęły wydawać znacznie więcej na własną obronę, długofalowo może zapisać się Trumpowi na plus".

Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 26-27.01.2026 roku metodą CAWI na próbie 1010 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.

Również doktor Tomasz Smura członek Zarządu, Dyrektor Programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe i Obronność w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, ocenił rok rządów prezydenta Donalda Trumpa negatywnie z kilkoma plusami.

"Biorąc pod uwagę pozycję, w jakiej Stany Zjednoczone znajdują się po roku rządów Donalda Trumpa, oceniam tę administrację raczej negatywnie. Donald Trump chwali się zażegnaniem całej serii konfliktów – wymienia ich osiem. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach i rola administracji amerykańskiej nie zawsze jest jednoznaczna, ale te wysiłki dyplomacji trzeba trochę docenić.Oczywiście udało się osiągnąć kilka pozytywnych rezultatów. Najważniejszym jest chyba konflikt Izraela z Hamasem i wynegocjowanie porozumienia rozejmowego w Gazie. Sytuacja nadal się rozwija i podchodzę do tego z umiarkowanym optymizmem, bo konsekwencje mogą być jeszcze różne".

Według doktora Smury do pozytywnych działań można zaliczyć także operację amerykańską w Wenezueli, zauważając, że "na razie nie wiemy, jak to się skończy, ale Stany Zjednoczone nie zostały wciągnięte w żaden większy konflikt w tym regionie".

Jednak poza taktycznymi sukcesami ogólna pozycja Stanów Zjednoczonych jest w jego ocenie - "słabsza niż rok temu".

"Zaufanie wielu państw do USA zostało naruszone, zwłaszcza jeśli chodzi o europejskich partnerów. Mieliśmy przecież sprawę Grenlandii, napięcia w relacjach z najbliższym sąsiadem, czyli Kanadą, a także z Wielką Brytanią. Obecna wizyta premiera Starmera w Chinach jest odczytywana jako próba szukania alternatywy dla relacji ze Stanami Zjednoczonymi – przynajmniej w wymiarze gospodarczym. Polityka nakładania ceł na partnerów zmusza ich do poszukiwania innych opcji. Administracji Trumpa udało się więc osiągnąć kilka taktycznych sukcesów, ale zostało to zrobione bardzo dużym kosztem relacji Stanów Zjednoczonych z wieloma państwami świata. Pamiętajmy też, że Donald Trump obiecywał rozwiązanie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Minął rok, a żadnego postępu w tej sprawie nie widać. Relacje amerykańsko-chińskie również wyglądają niekorzystnie Chiny stały się bardzo pożądanym partnerem dla wielu krajów. Mówiliśmy o Kanadzie, która wynegocjowała z Pekinem cały szereg porozumień, teraz mamy Brytyjczyków. W efekcie w kluczowym dla USA zadaniu równoważenia Chin polityka ta nie wydaje się w pełni efektywna".

Jak podsumował doktor Tomasz Smura:

"Trudno powiedzieć, że po roku rządów Trumpa pozycja Stanów Zjednoczonych na świecie jest silniejsza niż wcześniej – moim zdaniem raczej osłabła. Na razie Donald Trump nie wciągnął Stanów Zjednoczonych w nową znaczącą wojnę, co biorąc pod uwagę jego podejście do spraw międzynarodowych też można uznać za pewien sukces".

TRUMP BOHATEREM BAŚNI O NAGICH SZATACH CESARZA - PROF. KONARSKI BEZ OGRÓDEK
Sonda
Jak oceniasz politykę międzynarodową i bezpieczeństwa Donalda Trumpa w pierwszym roku jego prezydentury?
Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki