Spis treści
Najnowsza Narodowa Strategia Obronna Stanów Zjednoczonych, której wnioski dla Polski przeanalizowało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, sygnalizuje fundamentalną zmianę w podejściu Waszyngtonu do globalnych zobowiązań. Choć USA wciąż pozostają gwarantem zdolności strategicznych i filarem NATO, dokument jasno wskazuje, że środowisko bezpieczeństwa Polski wchodzi w fazę strukturalnej transformacji. Amerykanie coraz wyraźniej promują model, w którym Europa, a zwłaszcza wschodnia flanka NATO, musi być gotowa do samodzielnego wygenerowania zasadniczego wysiłku obronnego w domenie konwencjonalnej.
Ta zmiana nie jest zaskoczeniem w kontekście rosnących wyzwań dla USA na Pacyfiku i potrzeby skupienia zasobów na rywalizacji z Chinami. Dla sojuszników w Europie oznacza to koniec ery, w której mogli w pełni polegać na natychmiastowej, masowej interwencji amerykańskich sił konwencjonalnych w każdej sytuacji kryzysowej.
Wnioski dla Polski: Czas na większą samodzielność i odporność
Notatka BBN precyzyjnie wskazuje, co nowa doktryna USA oznacza w praktyce dla bezpieczeństwa Polski. Konsekwencje są daleko idące i wymuszają rewizję dotychczasowego myślenia o obronności.
Najważniejszy wniosek to konieczność przygotowania się na scenariusz, w którym Polska musi być zdolna do samodzielnej obrony w początkowej, najtrudniejszej fazie konfliktu o dużej intensywności - "zdolność do długotrwałej obrony zależeć będzie od krajowej produkcji amunicji i środków bojowych, części zamiennych oraz zdolności remontowo-odtworzeniowych".
Strategia USA zakłada, że wzmocnienie sojusznicze może być ograniczone i rozciągnięte w czasie. Oznacza to, że kluczowe stają się:
- Posiadanie nowoczesnej i licznej armii, zdolnej zadać przeciwnikowi straty nieakceptowalne z jego punktu widzenia.
- Wysokiego poziomu wyszkolenia, ukompletowania i mobilności jednostek wojskowych.
- Zdolność do funkcjonowania kluczowych systemów państwowych, infrastruktury krytycznej i utrzymania woli walki w warunkach wojny.
Kluczowa rola polskiego przemysłu obronnego
Zdolność do długotrwałej obrony będzie wprost zależeć od wydolności krajowego sektora zbrojeniowego. Amerykańska strategia kładzie ogromny nacisk na odbudowę własnej bazy przemysłowej, by stać się ponownie „arsenałem demokracji”. Jednocześnie, co jest kluczowe dla Polski, dokument przewiduje wykorzystanie produkcji sojuszniczej do szybszego wyposażania sił zbrojnych partnerów.
"Co szczególnie istotne dla Polski, dokument przewiduje wykorzystanie produkcji sojuszniczej i partnerskiej nie tylko dla potrzeb amerykańskich, ale także jako sposób na zachęcenie sojuszników do zwiększenia wydatków obronnych i pomoc w jak najszybszym wyposażeniu ich sił zbrojnych w dodatkowy sprzęt".
Dla Polski oznacza to, że krajowa produkcja amunicji, środków bojowych, części zamiennych oraz zdolności remontowo-odtworzeniowe stają się absolutnym priorytetem strategicznym. Bezpieczeństwo kraju nie będzie zależeć tylko od liczby czołgów i samolotów w jednostkach, ale od zdolności do ich utrzymania, naprawy i zaopatrywania w warunkach bojowych.
Polska jako „modelowy sojusznik”. Szansa, której nie można zmarnować
Nowa strategia USA wprowadza niezwykle istotne pojęcie „modelowego sojusznika”. Waszyngton jasno deklaruje, że priorytetowo będzie traktował współpracę z partnerami, którzy nie wymagają stałego wsparcia konwencjonalnego ze strony USA. Jednocześnie potrafią samodzielnie bronić swoich interesów przy strategicznym, ale ograniczonym wsparciu amerykańskim oraz inwestują we własną obronność i modernizację sił zbrojnych.
Tacy sojusznicy mogą liczyć na uprzywilejowaną współpracę, obejmującą sprzedaż najnowocześniejszej broni, kooperację przemysłów obronnych, wymianę danych wywiadowczych i inne obopólne korzyści. Dla Polski, która od lat konsekwentnie zwiększa wydatki obronne do ponad 4% PKB i realizuje ambitny program modernizacji sił zbrojnych, jest to ogromna szansa na wzmocnienie swojej pozycji jako kluczowego i odpowiedzialnego partnera USA w regionie.
"Wizerunek „modelowego sojusznika”, promowanego przez NDS oznacza potrzebę kontynuacji modernizacji sił zbrojnych oraz wprowadzenia w narodowej polityce bezpieczeństwa wskaźników gotowości, zdolności i odporności, które będą wzmacniać pozycję Polski jako państwa realnie współtworzącego bezpieczeństwo regionu oraz odpowiedzialnego partnera USA oraz NATO".
Przemysł zbrojeniowy w centrum uwagi. Nowe perspektywy dla polskich firm
W kontekście odciążania USA w Europie, Polska ma szansę stać się nie tylko odbiorcą technologii, ale także ważnym ośrodkiem produkcyjnym i dostawcą dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Dokument NDS zapowiada ścisłą współpracę transatlantycką i działania na rzecz zmniejszenia barier w handlu obronnym, co potencjalnie może ułatwić polskim firmom zbrojeniowym dostęp do amerykańskiego rynku i łańcuchów dostaw.
Otwiera to przed Polską realne możliwości uczestniczenia we wspólnych programach produkcyjnych i transferu technologii. Status „modelowego sojusznika” może przełożyć się na konkretne korzyści dla polskiego przemysłu obronnego, integrując go z amerykańskimi gigantami i dając impuls do rozwoju innowacyjnych technologii, w tym sztucznej inteligencji w zastosowaniach militarnych.
"NDS zapowiada również ścisłą współpracę transatlantycką w zakresie przemysłu obronnego oraz pracę nad zmniejszeniem barier w transatlantyckim handlu obronnym, co potencjalnie może ułatwić polskim firmom dostęp do amerykańskiego rynku. Dla spełnienia tego warunku niezbędne będą korekty w programie SAFE. Dla Polski, która konsekwentnie zwiększa wydatkiobronne i inwestuje w modernizację sił zbrojnych, otwierają się istotne możliwości uczestniczenia w wspólnych programach produkcyjnych, transferu technologii i integracji z amerykańskimi łańcuchami dostaw. W kontekście odciążania USA w Europie, Polska może rozwijać własny przemysł obronny nie tylko dla potrzeb krajowych, ale także jako dostawca dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej".
SAFE pod krytyką BBN-u
Tutaj warto nadmienić, że kilka dni temu szef BBN Sławomir Cenckiewicz na platformie X skomentował kwestię dot. programu SAFE. Cenckiewicz napisał, że mam wątpliwości co do SAFE, "wiedząc jak to na dziś wygląda". Ubolewa on, że "SAFE - nie daje możliwości kontynuowania zakupów w USA i Korei".
"Tak, uważam, że ograniczenia SAFE dot. współpracy z amerykańskim przemysłem są szkodliwe dla Polski i mogą wpłynąć na dalszy rozbrat polityczny UE i USA oraz wpłynąć na nasze relacje z jedynym realnym wojskowym sojusznikiem Polski" - napisał Cenckiewicz.
Według niego:
"Amerykańska Strategia Obrony wskazuje na tę szansę - kooperacji wojskowej z sojusznikami - którą Polska powinna wykorzystać i kontynuować (to podejście USA wcale - jak myślę - nie zmieni się „po Trumpie”). Wątpię aby proces ten rozwijał się równolegle: SAFE (europejskie/polskie zdolności produkcyjne) plus kontynuacja współpracy z USA i Koreą Płd. Obawiam się skoku w nieznane czyli wejście w wieloletni proces budowania europejskich (niemieckich) i własnych zdolności (fajnie!), z postępującym konfliktem politycznym z USA i ograniczeniem współpracy z amerykańskim sektorem wojskowym, bez wizji tego jak ma wyglądać nasza armia teraz, jak ma odpowiedzieć na zagrożenie „tu i teraz”, a jak w niedalekiej przyszłości (nie tylko w 2039 r.)".
Z kolei na koncie BBN-u zwrócono uwagę, że "Musimy [przyp. red. Polska] mieć autonomię co do sposobu wydatkowania tych środków". Zwracając także uwagę, że "Nasz przemysł pozostaje priorytetem, ale część rozwiązań - w asortymencie krajowym, jak i europejskim - nie istnieje lub nie są one konkurencyjne wobec rozwiązań z USA czy Korei Południowej".
Gen. Koziej pyta o kilka kwestii
Były szef BBN generał brygady w stanie spoczynku, profesor Stanisław Koziej zareagował na platformie X na notatkę BBN, chwaląc ją, że jest bardzo dobra, jeśli chodzi o treści nowej strategii obronnej USA. Generał jednak zwrócił uwagę na "brak strategicznej oceny ryzyka osłabienia NATO przez amerykański pivot z Europy i przekształcania się sojuszu ze zintegrowanego dotąd systemu w luźniejszą platformę współdziałania obronnego USA-Europa". Były szef BBN-u zwrócił także uwagę, że niezwykle ważnym dla Polski, wnioskiem jest "ryzyko związane z oczekiwanym dążeniem USA do rewizji dotychczasowych planów obronnych NATO pod kątem redukcji amerykańskiego udziału w konwencjonalnych operacjach sojuszu i potrzebą adekwatnej odpowiedzi".
Generał napisał także, że "trzecim fundamentalnym wnioskiem jest konieczność takiej reformy systemu dowodzenia operacyjnego NATO, aby zapewnić możliwość europejskiego dowodzenia w operacjach sojuszniczych także w razie wstrzymania się USA, a tym samym amerykańskich generałów/oficerów, od udziału w nich".
Do wątpliwości generała, BBN na platformie X się ustosunkował. Jak napisano w odpowiedzi:
- "Ryzyka nie ma. To na pewno szansa na wymuszenie na części Europejczyków zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo i obronność tak, by wzmocnili Sojusz.
- To formuła wymuszenia wykonania zobowiązań wynikających wprost z Artykuł 3 Traktatu Północnoatlantyckiego, który zobowiązuje państwa członkowskie do indywidualnego oraz wspólnego utrzymywania i rozwijania zdolności do odstraszania i obrony.
- Wyłącznie europejskie zdolności do dowodzenia widać na przykładzie rozwijania zdolności Military Planning and Conduct Capability (MPCC) i poszczególnych EU Force Headquarters (FHQ) w ramach koncepcji EU Rapid Deployment Capability (RDC). Nie wyglądają one poważnie.
- Za nietrafiony uważamy również postulat celowości tworzenia alternatywnego C2 dla operacji w Europie, bez USA.Byłoby to z ogromną szkodą dla doktryny, koncepcji, kultury operacyjnej, technologii, dostępu do zdolności wielodomenowych".