Karolina Modzelewska: Zacznijmy od podstawowego pytania. Co tak naprawdę dla Polski oznacza decyzja Komisji Europejskiej i zatwierdzenie polskiego planu SAFE?
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Po pierwsze, oznacza to, że Polska będzie największym beneficjentem programu SAFE. Prawie jedna trzecia wszystkich środków przeznaczonych dla państw członkowskich Unii Europejskiej trafi właśnie do nas - ponad 43 miliardy euro.
Po drugie, oznacza to możliwość szybkiego dozbrojenia polskiej armii. Program SAFE trwa do 2030 roku, więc w tym czteroletnim okienku czasowym dokonamy bardzo dużych zakupów na rzecz Sił Zbrojnych RP. To bezpośrednio przełoży się na wzrost naszego bezpieczeństwa.
Jest jeszcze jeden bardzo istotny aspekt: szacujemy, że ponad 80 proc. środków z programu SAFE zostanie wydanych w polskim przemyśle zbrojeniowym. To oznacza, że nie tylko będziemy bezpieczniejsi, ale też pieniądze zostaną w polskiej gospodarce. Nigdy wcześniej na taką skalę nie lokowano środków w sektorze zbrojeniowym i nigdy na taką skalę nie realizowano zakupów w polskim przemyśle obronnym.
Lista zakupów w ramach SAFE zostanie odtajniona?
Lista jest utajniona z bardzo prostego powodu. To blisko 300 stron szczegółowych informacji o deficytach polskiej armii, planowanych uzupełnieniach, harmonogramach, rodzaju sprzętu i alokacji środków. W sytuacji, gdy jesteśmy krajem przyfrontowym, publikacja takiego dokumentu byłaby najlepszym prezentem dla naszych przeciwników.
Mogę jednak powiedzieć jasno: środki z mechanizmu SAFE trafią do wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP. To wojsko miało decydujący głos przy tworzeniu tej listy - od Marynarki Wojennej, przez Siły Powietrzne, po Wojska Lądowe. Bardzo duży nacisk położono na rozwój projektu Tarcza Wschód, czyli inwestycji infrastrukturalno-obronnej. Istotną część funduszy przeznaczymy także na obronę dronową, wojska przeciwdronowe, cyberbezpieczeństwo, ochronę infrastruktury krytycznej na Bałtyku oraz rozwój zdolności rakietowych i przeciwrakietowych.
Dodatkowo wzmocnimy Straż Graniczną, Policję oraz projekty infrastrukturalne w ramach tzw. mobilności wojskowej, czyli dostosowania dróg, mostów i linii kolejowych do potrzeb transportu wojskowego, co w praktyce przyniesie korzyści także cywilom.
Czyli w najbliższym czasie nie powinniśmy spodziewać się listy podobnej chociażby do tej, którą ujawniła Rumunia?
Nie sądzę, abyśmy ujawnili całość listy z powodów, o których wspomniałam. Natomiast w miarę podpisywania kolejnych kontraktów opinia publiczna będzie o nich informowana - tak jak dotychczas robi to Ministerstwo Obrony Narodowej.
Które obszary pochłoną największe środki: wojska lądowe, lotnictwo, marynarka, a może cyberobrona?
Bardzo dużą - i prawdopodobnie dominującą - częścią jest Tarcza Wschód. Kluczowe są również wojska lądowe oraz zdolności antydronowe. Istotnym elementem jest też pozyskanie nowej zdolności dla Wojska Polskiego, czyli tankowania w powietrzu.
Polska pozyska własne samoloty-tankowce?
Pozyskamy dla polskiego wojska zdolność do tankowania w powietrzu. Tyle mogę powiedzieć w tym temacie.
Program SAFE zakłada, że 65 proc. komponentów ma pochodzić z UE.
Tak. Mechanizm zakłada, że 65 proc. komponentów danego produktu musi pochodzić z Unii Europejskiej, a firma produkująca sprzęt musi być podmiotem unijnym. Pozostałe 35 proc. może pochodzić spoza UE.
Komisja Europejska dopuszcza też udział państw trzecich w mechanizmie SAFE - nie w części finansowej, ale produkcyjnej. Taką umowę podpisała już Kanada. Trwały rozmowy z Wielką Brytanią, na razie bez finału. W przyszłości mówi się również o Korei. My dziś koncentrujemy się na faktach i na tym, co jest już wypracowane.
Jakie są zabezpieczenia wobec firm realizujących kontrakty? Co w sytuacji, gdy któraś z nich nie wywiąże się z umowy, dojdzie do opóźnień?
Każdy z ponad 130 projektów jest opatrzony tzw. kamieniami milowymi, momentami kluczowymi, jak podpisanie kontraktu czy dostawa sprzętu. Jeśli pojawią się opóźnienia, możemy wprowadzać korekty planu.
Dwa razy w roku będziemy przesyłać Komisji Europejskiej sprawozdania z realizacji, a środki będą wypłacane w transzach: po podpisaniu umowy pożyczkowej otrzymamy 15% zaliczki, a kolejne płatności będą uzależnione od wykonania kamieni milowych.
Program SAFE to szansa także na alokację środków przez inne państwa w polskim przemyśle obronnym. Które polskie produkty wzbudzają największe zainteresowanie za granicą?
To jeszcze za wcześnie na szczegóły, ale mamy swoje hity eksportowe. Polska ma bardzo silną branżę dronową, zwłaszcza w sektorze prywatnym. W przypadku firm państwowych mówimy m.in. o zdolnościach związanych z pojazdami bojowymi. Rozmowy trwają, a naszą rolą jest zachęcanie państw członkowskich, by wspólne zakupy realizowały właśnie w Polsce.
Jak realnie wygląda harmonogram wdrażania programu?
Obecnie równolegle trwają cztery procesy. Pierwszy to etap unijny. Komisja Europejska zatwierdziła nasz blisko 300-stronicowy, szczegółowy plan inwestycyjny. Teraz dokument trafił do Rady Unii Europejskiej, która ma cztery tygodnie na jego akceptację. Spodziewam się, że w połowie marca podpiszemy umowę pożyczkową i operacyjną. Ta druga dotyczy kamieni milowych i zasad wypłaty środków.
Drugi proces ma miejsce na poziomie krajowym. Kończymy przygotowania ustawy, która będzie podstawą dla nowego instrumentu finansowego w Banku Gospodarstwa Krajowego. To właśnie tam będą trafiały środki z mechanizmu SAFE, a następnie będą przekazywane dalej - głównie do polskiego przemysłu zbrojeniowego. Ustawa w tym tygodniu trafi na Komitet Stały Rady Ministrów, potem na posiedzenie rządu i do Sejmu.
Trzeci proces dotyczy tzw. zakupów wspólnych. Program SAFE przewiduje, że do maja 2026 roku możemy realizować zakupy samodzielnie. Po tym terminie konieczne będzie współdziałanie z innymi państwami członkowskimi, czyli wspólne zamówienia u tych samych producentów. Każdy oczywiście płaci za siebie. Obecnie prowadzimy intensywne rozmowy z partnerami, by jak najwięcej krajów kupowało wspólnie z Polską, a moją intencją jest, aby jak najwięcej krajów członkowskich u nas wydało te środki.
Czwarty, bardzo ważny proces, to realizacja umów samodzielnych. Możemy je zgłaszać do mechanizmu SAFE tylko do końca maja tego roku, więc przed Agencją Uzbrojenia stoi duże zadanie, by wszystkie kontrakty zostały podpisane na czas.
Możemy mówić, że program SAFE i jego realizacja to historyczna decyzja dla Polski, dla krajowego bezpieczeństwa?
Po raz pierwszy w tak krótkim czasie - do 2030 roku - Polska zainwestuje tak ogromne środki w obronność. To realne wzmocnienie naszego bezpieczeństwa militarnego, ale także stabilność dla przemysłu zbrojeniowego, który dotąd był narażony na zmienne decyzje rządów. Wcześniejsze rządy zmieniały te wydatki, cięły. Teraz przedsiębiorcy mają gwarancję, że to, co dziś planujemy, faktycznie zostanie zamówione i opłacone - pod warunkiem terminowej realizacji.