Misja Aspides a cieśnina Ormuz. Niemcy mówią "nie"

Szef komisji obrony Bundestagu, Thomas Roewekamp, zaproponował rozszerzenie unijnej misji Aspides na cieśninę Ormuz, by chronić żeglugę przed atakami Iranu. Inicjatywa spotkała się jednak ze sceptycyzmem, a rząd Niemiec wykluczył udział w militarnej operacji.

Niemcy

i

Autor: Ingo Joseph Flaga Niemiec powiewająca na tle historycznego budynku Reichstagu, co symbolizuje decyzję KE ścigającą Niemcy za wizy dla pracowników spoza UE. Więcej o procedurze naruszeniowej przeczytasz na Super Biznes.
  • Szef komisji obrony Bundestagu, Thomas Roewekamp, zaproponował rozszerzenie unijnej misji Aspides na cieśninę Ormuz w celu ochrony żeglugi przed atakami Iranu.
  • Niemiecki rząd wykluczył udział w operacji wojskowej w cieśninie Ormuz, podkreślając, że nie jest to ich wojna i nie zamierzają angażować się w konflikt USA z Iranem.
  • Inni europejscy politycy, w tym szef MSZ Niemiec i szefowa unijnej dyplomacji, wyrazili sceptycyzm lub brak "apetytu" na rozszerzenie mandatu misji Aspides.

Thomas Roewekamp, szef komisji obrony Bundestagu, wezwał do rozszerzenia zakresu unijnej misji Aspides, mającej na celu ochronę statków na Morzu Czerwonym, o działania w strategicznie ważnej cieśninie Ormuz. Podkreślił, że nie chodzi o udział w wojnie, lecz o czysto obronną ochronę żeglugi, co leży w interesie zarówno Niemiec, jak i całej Europy. Ta propozycja wywołała jednak burzliwą debatę i ujawniła podziały wśród europejskich sojuszników, a także wewnątrz samego rządu niemieckiego. Prezydent USA Donald Trump również naciska na sojuszników, by ci zaangażowali się w odblokowanie cieśniny, spotykając się jednak z oporem, zwłaszcza ze strony Niemiec. 

Niemiecki sprzeciw i obawy o relacje z USA

Propozycja rozszerzenia misji Aspides na cieśninę Ormuz spotkała się z wyraźnym sprzeciwem w Niemczech. Johann Wadephul, szef MSZ Niemiec, wyraził sceptycyzm, oczekując wyjaśnień od Izraela i USA dotyczących ich celów militarnych w Iranie. Co więcej, rzecznik rządu Niemiec oświadczył, że kraj nie weźmie udziału w wojnie przeciwko Iranowi ani w działaniach militarnych mających na celu odblokowanie cieśniny Ormuz.

Minister obrony Boris Pistorius podkreślił, że Unia Europejska nie rozpoczęła wojny przeciwko Iranowi i zapytał retorycznie: „Czego Trump oczekuje od garstki europejskich fregat, czego nie może zrobić potężna marynarka wojenna USA?”. Pistorius zaznaczył również, że unijna misja Aspides koncentruje się na Morzu Czerwonym, a rozszerzenie jej działań na Ormuz wymagałoby nowej podstawy prawnej i nowej zgody, m.in. niemieckiego parlamentu. Zdaniem ministra, Niemcy jako państwo NATO mają obowiązki przede wszystkim wobec Sojuszu i jego wschodniej flanki.

Stanowisko to spotkało się z szerokim poparciem w niemieckim parlamencie. Posłowie ze wszystkich frakcji w Bundestagu, w tym chadeckiej CDU/CSU, socjaldemokratycznej SPD, prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD), Zielonych i Lewicy, sprzeciwiają się udziałowi Niemiec w operacji odblokowania cieśniny Ormuz.

Juergen Hardt, rzecznik frakcji CDU/CSU ds. polityki zagranicznej, stwierdził, że „Okręty to za mało. Donald Trump nie wziął tego pod uwagę, gdy razem z Izraelem rozpoczął wojnę przeciwko Iranowi”. Ocenił, że należy pogodzić się z zamknięciem cieśniny do czasu zmiany sytuacji w Iranie, co mogłoby oznaczać albo zawieszenie broni, albo obalenie reżimu w Teheranie.

Anton Hofreiter, poseł Zielonych, podkreślił, że niemiecka marynarka wojenna „nie mogłaby ani nie powinna wnosić żadnego wkładu w militarne zabezpieczenie cieśniny Ormuz”. Dodał, że niemiecki rząd powinien najpierw zająć się działaniami przeciwko rosyjskiej flocie cieni na Morzu Bałtyckim, gdyż „To tego (obszaru) dotyczą nasze bezpośrednie interesy bezpieczeństwa, a nie w udziału w wojnie Trumpa, której cel nie jest jasny”.

Liderka AfD, Alice Weidel, również wyraziła obawy, wskazując, że nawet największa marynarka wojenna świata, należąca do USA, nie jest obecnie w stanie zapewnić bezpiecznego przepływu przez cieśninę Ormuz. W tej sytuacji wysłanie „niewielkiej niemieckiej marynarki wojennej, nawet w ramach UE, ma iluzoryczne (znaczenie) i jest niezwykle niebezpieczne”.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz również wyraźnie zdystansował się od wojny USA z Iranem, wykluczając wsparcie ze strony Bundeswehry. Ten ruch, choć popierany w kraju, może skomplikować relacje z Waszyngtonem i negatywnie wpłynąć na położenie Ukrainy, jak zauważa dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Gazeta podkreśla, że Merz i Pistorius mierzą się z dylematem, ponieważ Trump postrzega stanowisko Niemiec i innych partnerów w NATO jako brak wdzięczności.

Komentatorzy niemieckich gazet, takich jak „Sueddeutsche Zeitung” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, zgodnie podkreślają, że „To nie jest nasza wojna”. Joachim Kaeppner z „Sueddeutsche Zeitung” argumentuje, że NATO jest sojuszem obronnym, a zobowiązanie do udzielenia pomocy dotyczy sytuacji, gdy kraj należący do Sojuszu zostanie zaatakowany z zewnątrz, a nie wtedy, gdy sam atakuje, naruszając prawo międzynarodowe.

Amerykańskie oczekiwania i rozczarowanie sojusznikami

Prezydent USA Donald Trump ponowił wezwanie do innych państw, aby pomogły w otwarciu cieśniny Ormuz, po tym, gdy Iran odpowiedział na ataki amerykańsko-izraelskie, używając dronów, rakiet i min, aby zablokować ten szlak wodny. We wtorek Trump wyraził rozczarowanie faktem, że kraje NATO, a także Korea Płd., Japonia i Australia, nie zgodziły się na udział w operacji wojskowej w cieśninie.

„Myślę, że NATO popełnia bardzo głupi błąd. Od dawna mówiłem: wiecie, ciekawe, czy NATO kiedykolwiek by nam pomogło. Więc to była wielka próba, bo ich nie potrzebujemy, ale oni powinni byli tam być” – powiedział Trump podczas spotkania z premierem Irlandii Michealem Martinem w Białym Domu. Dodał, że „Wszyscy zgadzają się z nami, ale nie chcą pomóc. A my, jako Stany Zjednoczone, musimy to zapamiętać, bo uważam, że to dość szokujące”.

Trump wymienił m.in. Chiny, Japonię, Koreę Płd., Francję oraz Wielką Brytanię jako kraje, którym najbardziej daje się we znaki blokada Ormuzu i które powinny wysłać w ten rejon okręty wojenne. Stany Zjednoczone są „jedynym krajem, który próbuje negocjować zawieszenie broni z Rosją”, a obrona Ukrainy wciąż mocno polega na wsparciu USA.

Niemieckie gazety krytykują Trumpa za atak na Iran bez przemyślanego planu i zarzucają mu próbę szantażu wobec sojuszników z NATO. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że Trump „musiał przyznać, że Iran nie jest Wenezuelą” i próbuje teraz zmusić sojuszników w Europie, z „których lubi drwić”, do udzielenia mu wojskowej pomocy w cieśninie Ormuz. Jest to „równoznaczne z przyznaniem się, że supermocarstwo USA, które rzekomo nie potrzebuje sojuszników, nie jest w stanie udrożnić cieśniny tak ważnej dla światowego handlu”.

Komentatorzy niemieccy sugerują, że Europa powinna uniezależnić się od wojskowej pomocy Stanów Zjednoczonych. „Stuttgarter Zeitung” określa Trumpa jako „pożałowania godnego stratega, który rozpoczyna wojny bez rozeznania sytuacji, lecz jest też ignorantem, który gwiżdże na kompetencje swoich generałów”.

Wpływ blokady Ormuzu na światową gospodarkę

Blokada cieśniny Ormuz, którą Iran utrzymuje od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi, ma poważne konsekwencje dla światowej gospodarki. Wielu armatorów zaczęło unikać tej trasy ze względów bezpieczeństwa, co znacząco ograniczyło transport ropy naftowej z regionu Zatoki Perskiej. W normalnych warunkach przez Ormuz transportuje się około jednej piątej światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego.

Skutkiem tej blokady jest gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na świecie. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” zauważa, że blokada Ormuzu oraz związane z nią wyższe ceny „zagrażają najważniejszemu celowi polityki wewnętrznej Merza, czyli szybkiemu powrotowi do wzrostu gospodarczego i ochronie miejsc pracy”.

„Tagesspiegel” podkreśla, że cieśnina Ormuz jest „arterią gospodarki światowej, a więc także niemieckiej”. Komentator Stephan-Andreas Casdorff uważa, że Niemcy popełniłyby błąd, obserwując sytuację stojąc na brzegu. „Niemcy są krajem eksportu, uzależnionym od stabilnych łańcuchów dostaw i dlatego nie mogą się wycofać w nadziei, że inni rozwiążą problem” – pisze Casdorff. Sugeruje, że „Eskorta dla cywilnych tankowców, wielonarodowa misja dla zabezpieczenia międzynarodowego szlaku wodnego nie jest wejściem w wojnę” i podkreśla, że „Odpowiedzialność nie kończy się na przemówieniach i rezolucjach. Czasami trzeba też wysłać okręt”.

BUDZISZ: PORAŻKA IRANU OSŁABI ROSJĘ
Portal Obronny SE Google News