- USA planują wycofać 5 tys. żołnierzy z Niemiec, co jest reakcją na krytykę ze strony europejskich partnerów i ma potrwać od 6 do 12 miesięcy.
- Decyzja zapadła po sporze między Donaldem Trumpem a niemieckim kanclerzem, co wskazuje na rosnące napięcia w NATO.
- Ruch ten może pogłębić podziały, ale jednocześnie też zwiększyć wydatki Europy na obronność.
Trump reaguje na słowa Berlina
Decyzja zapadła po sporze między prezydentem USA Donaldem Trumpem a kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Niemiecki polityk skrytykował działania Waszyngtonu w kontekście wojny z Iranem, wskazując na brak jasnej strategii zakończenia konfliktu oraz słabą pozycję negocjacyjną USA. Jak podaje Reuters, w Pentagonie uznano tę retorykę za „nieodpowiednią i niepomocną”.
Według wysokiego rangą przedstawiciela Pentagonu ruch ten jest reakcją na wypowiedzi europejskich partnerów oraz elementem szerszej strategii, zakładającej większą odpowiedzialność Europy za własne bezpieczeństwo. Redukcja ma także przywrócić poziom amerykańskiej obecności wojskowej w Europie do stanu sprzed 2022 roku, czyli sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Nie jest jasne, czy to koniec zmian. Donald Trump zasugerował, że podobne działania mogą objąć także inne państwa, w tym Włochy i Hiszpanię. W przypadku Madrytu napięcia są szczególnie widoczne. Hiszpania odmówiła wsparcia operacji przeciwko Iranowi. W marcu 2026 roku szefowa hiszpańskiego resortu obrony Margarita Robles informowała m.in., że amerykańskie samoloty wojskowe, uczestniczące w konflikcie z Iranem, nie mogą latać nad Hiszpanią. Działania te spotkały się z groźbami embarga handlowego ze strony USA.
Polecany artykuł:
Relacje Waszyngtonu z europejskimi stolicami pogorszyły się również na innych frontach. Prezydent USA krytykował włoską premier Giorgię Meloni, a także państwa NATO za brak zaangażowania w zabezpieczenie Cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportu ropy, który został poważnie zakłócony przez konflikt. Niemcy podkreślają jednak, że wspierały działania USA, m.in. umożliwiając korzystanie z baz wojskowych i przestrzeni powietrznej. Na ich terytorium znajduje się także strategiczny szpital wojskowy w Landstuhl.
Jak podaje Reuters planowane wycofanie obejmie m.in. brygadowy zespół bojowy oraz rezygnację z rozmieszczenia w Niemczech jednostki artylerii dalekiego zasięgu, planowanej jeszcze przez administrację Joe Bidena. Eksperci już teraz ostrzegają, że decyzja może pogłębić podziały między USA a Europą. Jak wskazuje były urzędnik Pentagonu Imran Bayoumi, europejscy liderzy mogą jeszcze bardziej zwiększyć wydatki na obronność, uznając Stany Zjednoczone za coraz mniej wiarygodnego partnera.
Administracja Trumpa od dawna rozważała ograniczenie obecności wojskowej w Niemczech. Podobny plan pojawił się już pod koniec jego pierwszej kadencji, jednak nie został wdrożony, a później został cofnięty przez Joe Bidena.
Według danych przytaczanych przez Agencję Reutera obecnie w Niemczech stacjonuje ok. 35 tys. amerykańskich żołnierzy. Najważniejsze skupiska sił USA w tym kraju to przede wszystkim Ramstein, Stuttgart, Grafenwöhr oraz Büchel, czyli głównie południowe i południowo-zachodnie Niemcy. Ramstein ma szczególne znaczenie jako największa amerykańska baza lotnicza w Europie i kluczowy węzeł logistyczny USA. Z kolei w Stuttgarcie znajduje się dowództwo USA dla Europy i Afryki (EUCOM), a w Büchel przechowywana jest amerykańska broń jądrowa.