Spis treści
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie i rosnącej niepewności geopolitycznej, rola ministra obrony narodowej nabrała szczególnego znaczenia. Polacy uważnie przyglądają się działaniom resortu, a ich oceny są jednoznaczne. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. aż 63 proc. ankietowanych dobrze ocenia pracę Władysława Kosiniaka-Kamysza na stanowisku szefa MON (16 proc. "zdecydowanie dobrze", 47 proc. "raczej dobrze"). Raczej źle ocenia - 17%. A zdecydowanie źle - 20% czyli 37% badanych. To wyraźny sygnał zaufania w niestabilnych czasach.
Dekada w MON: Kosiniak-Kamysz deklasuje poprzedników
Najciekawszy wniosek płynie z porównania obecnego ministra z jego dwoma bezpośrednimi poprzednikami. Na pytanie, kto był najlepszym szefem MON ostatniej dekady, respondenci wskazali:
- Władysław Kosiniak-Kamysz – 58%
- Mariusz Błaszczak – 34%
- Antoni Macierewicz – 8%
Tak duża przewaga obecnego ministra pokazuje, że jego styl zarządzania i priorytety trafiają w społeczne oczekiwania. Czym zatem różnili się ministrowie obrony narodowej w minionych latach?
Władysław Kosiniak-Kamysz: Czas stabilizacji i strategicznych projektów
Władysław Kosiniak-Kamysz, obejmując urząd w grudniu 2023 roku, zapowiedział kontynuację modernizacji armii, którą zapoczątkował Mariusz Błaszczak i rząd Zjednoczonej Prawicy. Takie podejście pozwoliło zachować ciągłość w budowie potencjału obronnego, jednocześnie dając podstawy do renegocjacji niektórych warunków umów, aby były one korzystniejsze dla Polski.
Jego kluczowym i najgłośniejszym projektem stał się Narodowy Program Odstraszania i Obrony – Tarcza Wschód. Zakłada on budowę fortyfikacji i zaawansowanych systemów obronnych na wschodniej granicy Polski, co ma strategiczne znaczenie dla odstraszania potencjalnego agresora. Program ten, postrzegany jako odpowiedź na zagrożenia hybrydowe i militarne, zyskał szerokie poparcie i stał się jednym z symboli jego urzędowania. Wysokie oceny mogą również wynikać z postrzegania jego działań jako bardziej stonowanych. Władysław Kosiniak-Kamysz jest znany z tego, że potrafi być koncyliacyjny i może rozmawiać z każdym niezależnie od poglądów czy barygad politycznych.
Nowe kierownictwo MON położyło historyczny nacisk na poprawę warunków służby i indywidualnego wyposażenia żołnierzy. Symbolem tej zmiany stała się operacja „Szpej”, zainicjowana przez Sztab Generalny WP i mocno wspierana przez ministra. Celem programu jest skokowa poprawa jakości umundurowania, hełmów, kamizelek kuloodpornych i innego osobistego sprzętu, na którego braki i niską jakość żołnierze narzekali od lat. Co więcej, resort zapowiedział deregulację przepisów, aby żołnierze mogli sami kupować certyfikowane elementy wyposażenia, co ma zwiększyć ich komfort i bezpieczeństwo.
Jednocześnie, wyciągając wnioski z wojny w Ukrainie, minister zapowiedział tworzenie nowych, wyspecjalizowanych struktur w wojsku. Najważniejszą z nich jest Komponent Wojsk Medycznych (tzw. Komponent B), mający stanowić profesjonalne zaplecze do ratowania życia na polu walki.
Kosiniak-Kamysz jak obiecał, tak zrobił, czyli w końcu po wielu latach zdecydowano się na pozyskanie okrętów podwodnych w ramach program Orka. Wybór padł na szwedzkie okręty A26. W czasie niedawnej wizyty ministra obrony Szwecji w Polsce Kosiniak-Kamysz podkreślił, że obecne negocjacje biznesowe między Agencją Uzbrojenia a producentami zaangażowanymi w budowę jednostek „przebiegają w dobrym rytmie” i „zgodnie z harmonogramem”. Należy jednak pamiętać, że to Mariusz Błaszczak podczas konferencji Defence24Day w 2023 roku poinformował, że zostanie uruchomione postępowanie, którego celem będzie zakup okrętów podwodnych wraz z transferem niezbędnych technologii. Był to więc pewien kamyczek do ogródka, który sprawił, że obecny szef MON to kontynuował.
Obecny rząd mógł zerwać większość umów i na swoich zasadach zacząć, to robić od nowa. Minister Kosiniak-Kamysz postanowił jednak drogę modernizacji armii kontynuować. Rząd także postanowił kontynuować wzrost wydatków na obronność.
Według oficjalnych danych raportu NATO Defence Expenditure of NATO Countries wydatki Polski na obronność w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości od 2015 do 2022 roku utrzymywały się na stabilnym poziomie oscylującym wokół 2 procent PKB – począwszy od 2,21 procent w 2015 roku, przez lekkie wahania w dół do 1,88–2,00 procent w latach 2016–2019, aż do powrotu na poziom 2,21 procent w 2020–2022 roku. Nominalnie w dolarach amerykańskich (według kursów IMF) oznaczało to kwoty rzędu 9,4–15,3 miliarda dolarów rocznie. Przełomowy wzrost rozpoczął się w 2023 roku, jeszcze za rządów PiS, kiedy to wydatki osiągnęły 3,27 procent PKB, a w wartościach bezwzględnych wzrosły do około 26,5 miliarda dolarów, czyli około 110–111 miliardom złotych. Był to bezpośredni efekt ustawy o obronie Ojczyzny z 2022 roku, która wprowadziła wyższe minimalne poziomy finansowania, w tym Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, oraz reakcji na pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę.
Po zmianie władzy w grudniu 2023 roku i objęciu rządów przez koalicję polityka wysokich nakładów na obronność nie tylko została utrzymana, ale została dalej rozwijana bez żadnych cięć. W 2024 roku, według szacunków NATO, wydatki wyniosły realnie około 3,79 procent PKB, czyli nominalnie około 137 miliardów złotych. W 2025 roku szacuje się je na 4,48 procent PKB, co odpowiada kwocie około 175–176 miliardów złotych.
Mariusz Błaszczak: Era wielkich zakupów zbrojeniowych
Kadencja Mariusza Błaszczaka (2018–2023) zostanie zapamiętana przede wszystkim jako okres bezprecedensowych kontraktów zbrojeniowych po 1989 roku. Pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę w 2022 roku stała się katalizatorem dla przyspieszonej modernizacji Wojska Polskiego. To za jego czasów podpisano gigantyczne umowy na zakup m.in. amerykańskich czołgów Abrams, koreańskich czołgów K2 i haubic K9, a także systemów rakietowych HIMARS i samolotów F-35. Sfinalizowano pierwszą i rozpoczęto drugą fazę programu „Wisła”, pozyskując amerykańskie systemy Patriot. Równolegle uruchomiono program „Narew” (obrona krótkiego zasięgu) i "Pilica+" (obrona bardzo krótkiego zasięgu), budując wielowarstwowy system obrony polskiego nieba. Bez tych umów dziś Wojsko Polskie nie posiadałoby nowoczesnego uzbrojenia, stając się trzecią armią NATO.
Mariusz Błaszczak postawił za cel zwiększenie liczebności Wojska Polskiego do 300 tysięcy żołnierzy (250 tys. w wojskach operacyjnych i 50 tys. w WOT). Aby to osiągnąć, uruchomiono kampanię rekrutacyjną „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” oraz wprowadzono uproszczone formy służby. W 2022 roku odnotowano rekordową liczbę powołań do wojska od czasu zniesienia poboru. Równolegle z rozbudową liczebną, wzmacniano struktury wojskowe, szczególnie na wschodniej flance Polski. Kluczowym działaniem było sformowanie w 2018 roku 18. Dywizji Zmechanizowanej im. gen. Tadeusza Buka, z dowództwem w Siedlcach. "Żelazna Dywizja", jak jest nazywana, została stworzona w celu zamknięcia strategicznej "Bramy Brzeskiej" i jest konsekwentnie wyposażana w najnowocześniejszy sprzęt, w tym czołgi Abrams. Rozpoczęto także formowanie kolejnych związków taktycznych, w tym 1. Dywizji Piechoty Legionów.
Ważnym elementem polityki ministra Błaszczaka było wzmacnianie relacji w ramach NATO, ze szczególnym naciskiem na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Jego kadencja przyniosła podpisanie umów gwarantujących zwiększenie stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce oraz ulokowanie w Poznaniu Wysuniętego Dowództwa V Korpusu Armii USA – jedynej tego typu struktury w Europie.
Jego krytycy wskazują jednak na upolitycznienie wojska, wykorzystywanie armii do celów PR-owych oraz kontrowersje, takie jak ujawnienie fragmentów planu obronnego "Warta" w trakcie kampanii wyborczej. Mimo to, jego kadencja to czas, gdy Polska stała się jednym z liderów pod względem tempa modernizacji sił zbrojnych w Europie. PiS rozumiał, że zagrożenie ze strony Rosji jest poważne, a lata zaniedbań przez poprzedników, tylko ten stan pogłębiały. Bezpieczeństwo stało się wtedy ponadpartyjnym konsensusem. Co prawda ówczesna opozycja zarzucała ministrowi Błaszczakowi błędy w zakupach niektórych rodzajów uzbrojenia, to mimo wszystko potrzeba operacyjna sprawiła, że dziś Wojsko Polskie może używać nowoczesnego sprzętu i nie trzeba się jego wstydzić na ćwiczeniach.
Antoni Macierewicz: Ministerstwo w cieniu kontrowersji ale i dobrych pomysłów
Okres urzędowania Antoniego Macierewicza w Ministerstwie Obrony Narodowej obfitował w decyzje o dalekosiężnych skutkach, jak i kontrowersjach. Wśród najważniejszych inicjatyw wymienia się przygotowania do szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku, który zaowocował wzmocnieniem wschodniej flanki Sojuszu. Najważniejszym postanowieniem szczytu, o które zabiegała polska dyplomacja pod kierownictwem MON, było ustanowienie wzmocnionej Wysuniętej Obecności (enhanced Forward Presence). Decyzja ta przełożyła się na rozmieszczenie w Polsce i krajach bałtyckich czterech wielonarodowych batalionowych grup bojowych. Grupa stacjonująca w Polsce znalazła się pod dowództwem Stanów Zjednoczonych, co stanowiło realny i namacalny dowód sojuszniczych gwarancji. Dodatkowo, prezydent USA Barack Obama zapowiedział wówczas wysłanie do regionu Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. Te ustalenia, będące zwieńczeniem intensywnych przygotowań resortu obrony, po raz pierwszy od końca zimnej wojny doprowadziły do przesunięcia znaczących sił wojskowych NATO bliżej granic Rosji, co było odpowiedzią na jej agresywną politykę.
W 2017 roku, z inicjatywy MON, Sejm uchwalił ustawę, która zakładała stopniowe podnoszenie budżetu obronnego do poziomu 2,5% PKB do 2030 roku (później ten cel został jeszcze przyspieszony). Był to przełom, który stworzył stabilne i przewidywalne ramy finansowe dla długofalowej modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. Ustawa zmieniła również sposób naliczania wskaźnika, odnosząc go do PKB z roku bieżącego, a nie poprzedniego, co realnie zwiększyło dostępne środki. Dzięki tym regulacjom możliwe stało się planowanie i uruchamianie kluczowych programów zbrojeniowych, a także zwiększenie liczebności armii do planowanego pułapu 200 tys. żołnierzy.
Jednym z flagowych i najbardziej rozpoznawalnych projektów Antoniego Macierewicza było utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Koncepcja piątego rodzaju sił zbrojnych, opartego na żołnierzach-ochotnikach, od początku budziła spory polityczne. Krytycy zarzucali, że formacja będzie "prywatną armią Macierewicza", a jej członkowie nie będą posiadać odpowiedniego wyszkolenia.
Z biegiem lat postrzeganie WOT uległo jednak znaczącej zmianie. Żołnierze tej formacji wielokrotnie udowodnili swoją przydatność, angażując się w pomoc podczas klęsk żywiołowych, walkę z pandemią COVID-19 czy wspierając Straż Graniczną. Sondaże z ostatnich lat pokazują, że zdecydowana większość Polaków (ponad 75%) ocenia działanie WOT pozytywnie, postrzegając je jako realne wsparcie w sytuacjach kryzysowych. Mimo to, początkowe kontrowersje polityczne wokół ich tworzenia pozostają istotnym elementem oceny kadencji ministra.
Antoni Macierewicz był jednym z pierwszych szefów MON, którzy z taką mocą akcentowali znaczenie nowej, piątej domeny operacyjnej, jaką jest cyberprzestrzeń. To za jego kadencji podjęto pierwsze, fundamentalne kroki w kierunku budowy wyspecjalizowanych struktur do walki w sieci. Działania te stały się podwaliną dla utworzonych w 2022 roku Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Resort obrony pod jego kierownictwem zainicjował proces konsolidacji rozproszonych komórek zajmujących się cyberbezpieczeństwem, co doprowadziło do powołania w 2019 roku Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni, które stało się trzonem nowego komponentu sił zbrojnych.
Najpoważniejszym zarzutem stawianym Antoniemu Macierewiczowi są masowe zwolnienia doświadczonych dowódców i oficerów Wojska Polskiego. Według różnych szacunków, w latach 2015-2018 z armii odeszły setki wysokich rangą wojskowych, w tym dziesiątki generałów. Fala dymisji objęła specjalistów z wieloletnim doświadczeniem, często zdobytym na misjach w Iraku i Afganistanie oraz na kluczowych stanowiskach w strukturach NATO.
Krytycy, w tym byli ministrowie obrony, alarmowali, że tak gwałtowna wymiana kadr osłabia potencjał obronny Polski, zrywa ciągłość dowodzenia i niszczy zaufanie wewnątrz armii. Sam minister i jego zwolennicy argumentowali, że zmiany były konieczne do "dekomunizacji" armii i otwarcia drogi awansu dla młodszego pokolenia oficerów, co było także prawdą.
Żadna inna postać nie stała się tak wyrazistym symbolem kontrowersji wokół rządów Antoniego Macierewicza jak Bartłomiej Misiewicz, jego 25-letni wówczas rzecznik i szef gabinetu politycznego. Mimo braku wyższego wykształcenia i doświadczenia wojskowego, Misiewicz otrzymał szerokie kompetencje, a minister odznaczył go Złotym Medalem "Za zasługi dla obronności kraju", co stało w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Jego nazwisko stało się synonimem nepotyzmu i chaosu po serii medialnych doniesień o oferowaniu posad w spółkach zbrojeniowych i niestosownym zachowaniu. W 2019 roku został zatrzymany przez CBA w związku ze śledztwem dotyczącym niegospodarności w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, a proces w tej sprawie ruszył na początku 2025 roku. Sprawa Misiewicza podważyła wiarygodność resortu i stała się obciążeniem wizerunkowym nie tylko dla ministra, ale i dla całego rządu.
Incydentem, który wywołał międzynarodowy skandal i podważył wiarygodność Polski w Sojuszu, było nocne wejście do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO (CEK NATO) w Warszawie w grudniu 2015 roku. Działaniami, w asyście Żandarmerii Wojskowej, kierował Bartłomiej Misiewicz, wykonując polecenia ministra Macierewicza. Akcja miała na celu przejęcie kontroli nad placówką, która była tworzona we współpracy ze Słowacją i miała status międzynarodowy. Sposób przeprowadzenia operacji pod osłoną nocy, z użyciem siły i bez poszanowania dla międzynarodowych procedur spotkał się z zaniepokojeniem sojuszników. Incydent ten na długo pozostał plamą na wizerunku Polski jako przewidywalnego i stabilnego członka NATO.
Wyzwania dla szefa MON w obliczu zagrożeń
Wysokie zaufanie społeczne dla Władysława Kosiniaka-Kamysza to ważny kapitał, ale i ogromna odpowiedzialność. Polska stoi przed koniecznością dalszego finansowania modernizacji armii, co jest przedmiotem politycznych sporów, jak w przypadku programu SAFE. Jednocześnie trwa debata na temat liczebności Wojska Polskiego i ewentualnego przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej, co do której Polacy są podzieleni.
Priorytetem pozostaje dokończenie kluczowych programów modernizacyjnych, efektywne wdrożenie programu Tarcza Wschód oraz utrzymanie silnych relacji sojuszniczych w ramach NATO. Oceny obecnego ministra obrony pokazują, że w czasach zagrożenia Polacy cenią spokój, kompetencje i strategiczne, długofalowe działanie.