Biały Dom czeka, aż Izrael wykona pierwszy ruch. Wojna z Iranem jest nieunikniona?

2026-02-26 11:07

Według najnowszych doniesień Politico doradcy prezydenta Donalda Trumpa preferują, aby to Izrael pierwszy zaatakował Iran, co miałoby sprowokować odwet i dać Stanom Zjednoczonym polityczne uzasadnienie do zbrojnej interwencji. Iran zaś fortyfikuje swoje obiekty nuklearne i rakietowe, przygotowując się na potencjalny atak, co utrudni ich zniszczenie nawet przy użyciu zaawansowanych bomb penetrujących.

  • Doradcy prezydenta Trumpa preferują, aby Izrael pierwszy zaatakował Iran, co miałoby sprowokować odwet i dać USA uzasadnienie do interwencji zbrojnej.
  • Administracja Trumpa rozważa różne opcje militarne, od ograniczonych ataków po uderzenia w najwyższe przywództwo Iranu, jednak kluczową kwestią jest ryzyko eskalacji i brak pewności co do reakcji Iranu.
  • Iran fortyfikuje swoje obiekty nuklearne i rakietowe, przygotowując się na potencjalny atak, co utrudni ich zniszczenie nawet przy użyciu zaawansowanych bomb penetrujących.
  • Atak na Iran niesie ryzyko rozszerzenia konfliktu na cały Bliski Wschód, szczególnie w kontekście reakcji Hezbollahu, co mogłoby doprowadzić do chaosu w regionie.

Jak donosi portal Politico, powołując się na dwa anonimowe źródła zaznajomione z dyskusjami w Białym Domu, w administracji Trumpa panuje przekonanie o politycznej korzyści płynącej z wyprzedzającego uderzenia Izraela. Rachunek jest cyniczny, ale prosty: izraelski atak sprowokowałby Iran do odwetu, prawdopodobnie skierowanego również przeciwko amerykańskim celom w regionie. Taki akt agresji ze strony Teheranu miałby kluczowe znaczenie dla pozyskania poparcia amerykańskich wyborców dla szeroko zakrojonej operacji wojskowej USA.

Ostatnie sondaże wskazują, że choć Amerykanie popierają ideę zmiany reżimu w Iranie, nie są skłonni ponosić ryzyka strat w ludziach, aby ten cel osiągnąć. Irańska odpowiedź na izraelskie uderzenie zmieniłaby tę optykę, przedstawiając interwencję USA jako konieczną obronę sojusznika i własnych interesów.

„Sytuacja polityczna będzie o wiele lepsza, jeśli Izraelczycy zareagują pierwsi i sami, a Irańczycy zareagują na nas, dając nam tym samym więcej powodów do działania” – twierdzi jeden z informatorów.

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, podczas swojej wizyty w Białym Domu w ubiegłym tygodniu, naciskał na administrację, aby podjęła wszelkie niezbędne kroki w celu udaremnienia irańskiego programu nuklearnego, infrastruktury rakietowej oraz wsparcia dla milicji działających na zlecenie Iranu w regionie. 

Ostatnia szansa dyplomacji kontra militarystyczne nastroje

Mimo że zespół negocjacyjny, w skład którego wchodzą Jared Kushner i Steve Witkoff, udaje się do Genewy na rozmowy ostatniej szansy, w najbliższym otoczeniu prezydenta panuje sceptycyzm. Mimo tych wysiłków dyplomatycznych, wśród najbliższego otoczenia prezydenta panuje przekonanie, że „zamierzamy ich zbombardować”, co wskazuje na dominację opcji militarnej - napisało Politico.

Administracja Trumpa rozważa szereg opcji militarnych. Mogą one obejmować zarówno ograniczony, punktowy atak mający na celu zmuszenie Teheranu do ustępstw, jak i potężniejszą serię uderzeń, jeśli negocjacje zawiodą. Wśród potencjalnych celów wymienia się nie tylko obiekty nuklearne i infrastrukturę rakietową, ale również opcję „uderzenia dekapitacyjnego”, wymierzonego w najwyższego przywódcę, ajatollaha Alego Chameneia.

Politico zauważa także, że wybór skali ewentualnego ataku budzi wiele pytań. Kluczowe czynniki to ryzyko wyczerpania amerykańskich zapasów amunicji, co mogłoby stworzyć okazję dla Chin do zajęcia Tajwanu, oraz prawdopodobieństwo strat w ludziach w przypadku bardziej agresywnej opcji. Jak zauważył jeden z informatorów, „Jeśli mówimy o ataku na skalę zmiany reżimu, Iran najprawdopodobniej odpowie z całych sił. Mamy wiele zasobów w regionie i każdy z nich jest potencjalnym celem”. Podkreślono również brak Żelaznej Kopuły w regionie, co zwiększa ryzyko ofiar wśród Amerykanów i niesie ze sobą „duże ryzyko polityczne”.

Globalna mobilizacja sił. Dowody na przygotowania do ataku

Spekulacje medialne znajdują potwierdzenie w obserwowanych na całym świecie ruchach wojsk, które wskazują na zaawansowane przygotowania do dużej operacji. To największa koncentracja amerykańskiej siły ognia w regionie od czasu inwazji na Irak w 2003 roku.

Cztery tankowce KC-135R/T Stratotanker wystartowały z bazy na Okinawie i okrężną drogą, unikając lądów, dotarły do bazy Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. Analitycy sugerują, że eskortowały one niewykrywalne dla radarów bombowce B-2 lub B-52, a ich trasa miała na celu uniknięcie wykrycia i dyplomatycznych komplikacji. Na lotnisku w Sofii zaobserwowano sześć amerykańskich tankowców KC-135, samoloty transportowe oraz myśliwce, w tym F-16, F-35A i F-22 Raptor. Takie przegrupowanie maszyn, zwłaszcza tankowców, historycznie poprzedzało duże operacje wojskowe.

Amerykańska społeczność wywiadowcza jest „zaniepokojona i monitoruje” potencjalne asymetryczne działania odwetowe ze strony Iranu, skierowane przeciwko amerykańskim placówkom i personelowi na Bliskim Wschodzie i w Europie, jak poinformował wysoki rangą urzędnik wywiadu USA w rozmowie z Politico. 

Kwestia nuklearna – pretekst czy realne zagrożenie?

Prezydent Donald Trump w swoim orędziu o stanie państwa podkreślił, że irański program nuklearny został „unicestwiony” latem ubiegłego roku, ale teraz uważa, że USA mogą być zmuszone ponownie zbombardować Iran z powodu jego ambicji nuklearnych. Stwierdził, że Teheran „zaczyna wszystko od nowa”, pomimo ostrzeżeń, by nie podejmować dalszych prób odbudowy swojego programu zbrojeń nuklearnych. Biały Dom twierdzi, że Iran jest bliski uzyskania zdolności do produkcji broni jądrowej i rozwija rakiety zdolne zagrozić Europie i bazom USA. Teheran konsekwentnie zaprzecza, twierdząc, że jego program ma charakter pokojowy, ale jednocześnie odmawia pełnego dostępu inspektorom Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do kluczowych obiektów. 

Wstępna ocena przeprowadzona przez Stany Zjednoczone po czerwcowej operacji Midnight Hammer wykazała, że zniszczeniu uległa w większości tylko jedna instalacja wzbogacania nuklearnego, podczas gdy dwie pozostałe zostały prawdopodobnie uszkodzone, co opóźniło postęp prac o kilka miesięcy.

Robert Kelley, były urzędnik Departamentu Energii USA i były dyrektor Międzynarodowej Agencji Energii, zauważył, że „Jeśli celem jest odbudowa przy wykorzystaniu zaoszczędzonych środków, to jest to łatwe”. Irański program ma skalę przemysłową i jest oparty na dziesięcioleciach doświadczenia, co utrudnia jego całkowite wyeliminowanie. 

Iran zgromadził wystarczającą ilość wysoko wzbogaconego uranu na około tuzin urządzeń nuklearnych (według IAEA sprzed ponad ośmiu miesięcy, gdy inspektorzy zostali wycofani). Lokalizacja materiału pozostaje nieznana, a program jest rozproszony w ogromnym, górzystym kraju. Ataki z czerwca 2025 – w tym bomby penetrujące GBU-57 (30 000 funtów/13 600 kg) zrzucane przez B-2 – spowodowały poważne uszkodzenia powierzchniowe (kratery, zniszczone budynki), ale głęboko ukryte podziemne hale (np. w Fordow pod górami) mogły przetrwać w stanie pozwalającym na naprawę.

Ograniczenie przez Iran dostępu do MAEA pogłębiło luki w danych wywiadowczych, co utrudnia ocenę, czy wirówki używane do wzbogacania uranu zostały zniszczone, przeniesione lub usunięte. 

Irańska odpowiedź: Odbudowa, fortyfikacje i wiedza, której nie da się zbombardować

Iran, świadomy zagrożenia, nie pozostaje bierny. Według zdjęć satelitarnych, które przedstawił Bloomberg z 2026 roku, Pentagon stanie w obliczu przeciwnika zdeterminowanego, by przetrwać. Irańscy inżynierowie są w trakcie usuwania gruzu z obiektów nuklearnych uszkodzonych podczas operacji „Midnight Hammer”, jednocześnie wzmacniając kluczowe obiekty przed przyszłym atakiem.

Kompleksy w Natanz, Isfahanie i Fordow, ukryte głęboko pod ziemią w górzystym terenie, są dodatkowo fortyfikowane. Władze zasypują wejścia do tuneli ziemią i żwirem (Isfahan – wszystkie wejścia do kompleksu tunelowego całkowicie zasypane), buduje nowe dachy nad uszkodzonymi halami (Natanz – nad uszkodzoną pilotażową instalacją wzbogacania paliwa), przedłuża i maskuje tunele (koło Natanz – wejścia pokryte żwirem/piaskiem), a w Parchin (Taleghan-2) przykrywa betonową konstrukcję ziemią, tworząc zamaskowany bunkier o znaczeniu strategicznym. W Khojir (produkcja rakiet) budynki chronią nasypy i ściany przeciwwybuchowe.

Analitycy Bloomberga podkreślają, że nawet bomby penetrujące, takie jak GBU-57, mają swoje ograniczenia w starciu z tak przygotowaną obroną. Co więcej, kampania powietrzna może zniszczyć budynki, ale nie jest w stanie wyeliminować wiedzy naukowej i woli politycznej do odbudowy programu.

Geografia Iranu, z górzystym terenem sprzyjającym drążeniu tuneli i ukrywaniu obiektów, dodatkowo komplikuje potencjalne działania militarne. Obiekty takie jak kompleks Khojir, kluczowy dla dostaw paliwa i komponentów do pocisków balistycznych, są zaprojektowane tak, aby zapobiegać reakcjom łańcuchowym w wyniku eksplozji, co utrudnia ich zniszczenie. Działania militarne niosą ze sobą również konsekwencje polityczne w Iranie, gdzie poprzednie konfrontacje zazwyczaj wzmacniały frakcje o radykalnych poglądach. Ataki mogłyby przyspieszyć, a nie zatrzymać, decyzję o produkcji broni jądrowej, gdyby przywódcy uznali, że odstraszanie jest niezbędne do samoobrony.

Widmo eskalacji regionalnej. Jaka będzie rola Hezbollahu?

Atak na Iran niesie ze sobą ogromne ryzyko rozlania się konfliktu na cały Bliski Wschód. Kluczową niewiadomą pozostaje reakcja wspieranego przez Teheran Hezbollahu. Przedstawiciel tej organizacji w rozmowie z agencją AFP zapowiedział, że grupa nie zareaguje militarnie w przypadku „ograniczonych” uderzeń. Jednak jeśli celem USA będzie obalenie reżimu lub atak na samego ajatollaha, Hezbollah zainterweniuje.

Taki scenariusz mógłby uruchomić reakcję łańcuchową: atak Hezbollahu na Izrael, a następnie zmasowaną odpowiedź państwa żydowskiego, co pogrążyłoby Liban i cały region w chaosie. 

Wojsko izraelskie od miesięcy prowadzi regularne uderzenia na Liban, deklarując, że są wymierzone w Hezbollah, łamiący rozejm zawarty w 2024 roku. W ostatnich tygodniach ataki te nasiliły się. Libańczycy obawiają się „reakcji łańcuchowej: amerykańskiego ataku na Iran, odwetowego ataku Hezbollahu na Izrael, a następnie zmasowanej izraelskiej odpowiedzi”, jak powiedział jeden z libańskich urzędników AFP.

TRUMP WCIĄGNĄŁ USA W WOJNĘ Z IRANEM
Portal Obronny SE Google News