Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, Friedrich Merz konsekwentnie podkreśla „barbarzyński” charakter rosyjskiej agresji, określając obecną sytuację jako wejście w „nową epokę”. Ta retoryka towarzyszy każdemu jego wystąpieniu, zarówno w Bundestagu, na partyjnych zjazdach, jak i podczas spotkań z wyborcami czy wizyt zagranicznych. Głównym przesłaniem Merza jest konieczność zwiększenia wydatków na obronność w Europie i Niemczech, co jest bezpośrednią konsekwencją zagrożenia ze Wschodu.
W rządzie Merza wspieranie Ukrainy jest „bezdyskusyjną koniecznością”. Jak deklarował szef chadeków na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa: „Wspieramy Ukrainę w jej odważnym oporze wobec rosyjskiego imperializmu. Czynimy to na płaszczyźnie dyplomatycznej, politycznej i gospodarczej, ale oczywiście również militarnej”. Te słowa znajdują odzwierciedlenie w konkretnych działaniach dyplomatycznych. Niemcy, wraz z Wielką Brytanią i Francją, współtworzą grupę E3, aktywnie angażując się w rozwiązywanie kryzysu.
Przykładem skutecznej dyplomacji było grudniowe spotkanie w Berlinie, z udziałem czołowych polityków europejskich i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Sukcesem niemieckich działań uznano również doprowadzenie do rozmów amerykańskich wysłanników, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, z ukraińską delegacją. Chociaż Witkoff i Kushner nie pojawili się później na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, Merz niezmiennie uważa relacje z Amerykanami za kluczowe. Kiedy Biały Dom skłaniał się ku rosyjskim postulatom, kanclerz koordynował rozmowy w Europie i inicjował wyjazdy do Waszyngtonu, za co Zełenski wyrażał wdzięczność.
Wspomniane spotkanie w Berlinie poprzedzało grudniowy szczyt UE dotyczący przyszłości zamrożonych rosyjskich aktywów. Mimo zabiegów Merza o ich przejęcie, Wspólnota ostatecznie wybrała alternatywną ścieżkę finansowania wysiłku zbrojnego Ukrainy. Decyzja ta spotkała się w Niemczech z krytyką, a w prasie pojawiły się zarzuty, że kanclerz „niepotrzebnie rozbudza nadmierne oczekiwania, że źle mierzy siły na zamiary i że za słowami nie za każdym razem idą czyny”.
Polecany artykuł:
Kontrowersje wokół pocisków Taurus: dlaczego Niemcy wstrzymują dostawy?
Największe kontrowersje w kontekście niemieckiego wsparcia dla Ukrainy budzi kwestia przekazania pocisków dalekiego zasięgu Taurus. Pomimo wcześniejszych sugestii Merza w kampanii wyborczej o gotowości zmiany podejścia Olafa Scholza i możliwości dostarczenia tych niemieckich rakiet, do tej pory tak się nie stało. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius, pytany o tę sprawę, często reaguje „irytacją, krótko ucinając, że nie ma w sprawie nic do ogłoszenia”.
W samej koalicji rządzącej istnieją podziały w tej kwestii. Deputowani CDU, tacy jak Roderich Kiesewetter, opowiadają się za wysłaniem Taurusów, zarzucając rządowi, że obawia się pogorszenia relacji z Rosją po ewentualnym zawieszeniu broni. Jest to argument, który wskazuje na głębsze obawy w niemieckiej polityce zagranicznej, pomimo publicznych deklaracji o pełnym wsparciu dla Ukrainy.
Faktem jest, że po wycofaniu się USA ze wspierania Ukrainy, ciężar pomocy w znacznej mierze przejęła Europa, a w niej Niemcy. Z oficjalnych danych rządowych wynika, że od 24 lutego 2022 roku Niemcy udzieliły Ukrainie dwustronnego wsparcia cywilnego o wartości około 39 mld euro oraz wsparcia wojskowego w wysokości około 55 mld euro. W budżecie na 2026 rok przegłosowano dodatkowe 11,5 mld euro wsparcia.
Władze Niemiec od wiosny ubiegłego roku zaprzestały publikowania szczegółowych danych dotyczących rodzajów i wartości dostarczanego uzbrojenia, co jest konsekwencją przyjęcia przez Merza polityki „strategicznej niejednoznaczności”. Wiadomo jednak, że za rządów chadeków z socjaldemokratami Niemcy zawarły porozumienie o dostarczaniu Ukrainie komponentów do produkcji i utrzymania dronów oraz pocisków dalekiego zasięgu. Jesienią Niemcy przekazały również Ukrainie kolejne dwa systemy obrony przeciwrakietowej Patriot. Ponadto, w Niemczech przeszkolono ponad 24 tysiące ukraińskich żołnierzy, a obecnie planowane są szkolenia niemieckich wojskowych przez Ukraińców w zakresie używania dronów i działań bojowych z aplikacjami.
Przełom w polityce zagranicznej i wewnętrzne wyzwania Niemiec
„Sueddeutsche Zeitung” we wtorkowym (24 lutego) artykule, z okazji czwartej rocznicy inwazji Rosji na Ukrainę, pisze o „ogromnym przełomie” w Niemczech, polegającym na utracie zaufania do Rosji. Gazeta podkreśla, że Niemcy uniezależniły się od dostaw gazu z Rosji, rozbudowują wojsko i przyjęły ponad milion uchodźców z Ukrainy. Cytuje również słynne słowa Olafa Scholza z 27 lutego 2022 roku o „doświadczaniu przełomu epok” i „wielkim narodowym wysiłku” w celu przygotowania Niemiec na zagrożenie ze strony Rosji, czyli tzw. „Zeitenwende”.
W kontekście polityki wewnętrznej, „SZ” zauważa zwiększoną polaryzację i wskazuje, że w wyborach do Bundestagu w 2025 roku prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) podwoiła swój wynik, stając się drugą siłą w parlamencie. Ugrupowanie to, z liderką Alice Weidel na czele, prezentuje zupełnie inne podejście do rosyjskiej agresji, krytykując niemieckie dostawy broni na Ukrainę i domagając się rekompensaty za wysadzenie gazociągu Nord Stream.
W polityce zagranicznej „Zaufanie do pokojowych intencji Rosji uznawane jest dziś ponad podziałami partyjnymi za fatalny błąd” – stwierdza „Sueddeutsche Zeitung”. Handel z Rosją drastycznie spadł: import z Rosji z 36,4 mld euro w 2022 roku do 1,8 mld euro w 2024 roku, a eksport z 14,5 mld euro do 7,6 mld euro. Łączna pomoc RFN dla Ukrainy od 2022 roku wynosi około 90 mld euro, a ponad 1,3 mln uchodźców z Ukrainy przebywa w Niemczech.
„SZ” odnotowuje również „zniknięcie poczucia, że Niemcy żyją daleko od światowych kryzysów”, wskazując na wtargnięcia dronów i ataki hybrydowe. W 2022 roku uruchomiono specjalny fundusz 100 mld euro na modernizację sił zbrojnych, a w 2024 roku Niemcy osiągnęły cel NATO wydawania 2 proc. PKB na obronność. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że Bundeswehra ma stać się najsilniejszą konwencjonalną armią w Europie, a od 2027 roku 4800 żołnierzy Bundeswehry ma stacjonować na Litwie. Celem jest wzrost liczby żołnierzy do 260 tysięcy, a „widoczna jest też zmiana kulturowa: żołnierze częściej spotykają się z uznaniem i wdzięcznością społeczeństwa”.
Polecany artykuł:
Gotowość do dialogu, ale bez ustępstw: niemieckie stanowisko wobec Rosji
Minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul potwierdził gotowość swojego kraju do rozmów z Rosją, jednocześnie wykluczając możliwość jakichkolwiek ustępstw wobec Władimira Putina. „Oczywiście Ukraina musi zabrać głos jako pierwsza. Ale my również jesteśmy gotowi do rozmów” – oświadczył Wadephul na forum Cafe Kyiv. Stanowczo zaznaczył, że Berlin „nie pojedzie do Moskwy z dalszymi ustępstwami”.
Jak wyjaśnił Wadephul, Niemcy mogą zaangażować się w negocjacje, gdy „zatrzyma się wymiana ognia” i zaistnieje „poważna wola do rozmów”. Szef dyplomacji odrzucił apele niektórych członków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) o nowe propozycje zawieszenia broni, podkreślając: „Nie brakuje nam kanałów komunikacji. Ale kanał pozostaje bezużyteczny, jeśli po drugiej stronie nikt nie chce rozmawiać”.
W czwartą rocznicę pełnoskalowej wojny, minister obrony Niemiec Boris Pistorius skrytykował prezydenta USA Donalda Trumpa za zbyt bliskie relacje z Władimirem Putinem, przypominając szczyt Trump-Putin w sierpniu 2025 roku w Anchorage. Pistorius ocenił, że Trump powitał rosyjskiego przywódcę „jak kumpla”, jednocześnie wycofując się z wojskowego wsparcia dla Ukrainy i przedwcześnie rezygnując z negocjowania członkostwa Ukrainy w NATO. Minister potępił również rosyjskie ataki na ukraińskie miasta, nazywając je „terroryzowaniem ludności cywilnej” mającym na celu „złamanie morale Ukraińców i zniszczenie kraju”.
Kanclerz Friedrich Merz zaapelował we wtorek do Europejczyków o jedność, pisząc na platformie X: „Od czterech lat każdy dzień i każda noc są koszmarem dla Ukraińców. I nie tylko dla nich, lecz dla nas wszystkich. Bo wojna wróciła do Europy. Tylko wspólnymi siłami możemy ją zakończyć. Los Ukrainy jest naszym losem”.