Polskie banki w pierwszych dniach wojny w Ukrainie. Milion uchodźców i cyberataki

2026-02-24 12:55

Długie kolejki do banków i bankomatów, ograniczenia w wysokości wypłat gotówki. Panika wzmacniana plotkami o możliwości zablokowania przez państwo wypłat indywidualnych oszczędności. Do tego setki tysięcy uciekinierów z Ukrainy, który jak najszybciej chcieli skorzystać z usług polskich banków. Tak - z perspektywy sektora finansowego - wyglądały pierwsze dni po ataku Moskwy na Kijów.

  • Pierwsze dni wojny w Ukrainie wywołały panikę w polskich bankach, skutkującą długimi kolejkami i limitami wypłat.
  • Polskie banki szybko dostosowały się do potrzeb uchodźców, wprowadzając obsługę w języku ukraińskim i uproszczone procedury otwierania kont.
  • Mimo wyzwań, polski sektor bankowy poradził sobie z kryzysem, co pokazuje jego odporność.
  • Dowiedz się więcej o cyberbezpieczeństwie i stabilności banków podczas Warszawskich Targów Obronnych.

Masowe wypłaty oszczędności

24 lutego 2022 r. nad ranem Rosja zaatakowała Ukrainę. Już po pierwszych doniesieniach o wojnie, przed bankami i bankomatami zaczęły ustawiać się długie kolejki naszych rodaków. Ponieważ nikt nie wiedział, jak rozwinie się sytuacja za wschodnią granicą, więc chciało jak najszybciej wypłacić oszczędności, żeby w portfelach mieć gotówkę, a nie karty kredytowe.

To zaś powodowało, że zapasy pieniędzy w oddziałach bankowych szybko się wyczerpywały. Aby temu przeciwdziałać wprowadzono limity wypłat w kasach banków oraz z bankomatów.

W niektórych bankach co jakiś czas przestawały działać dostępy do kont internetowych oraz aplikacji telefonicznych. Był to efekt zarówno olbrzymiego ruchu, którego nie wytrzymywały systemy informatyczne, jak i cyberataków ze wschodu. Miały one sparaliżować system i doprowadzić do paniki i wywołania niepokojów społecznych.

Narodowy Bank Polski oraz Komisja Nadzoru Finansowego uspokajały, że nie ma zagrożenia dla płynności. To jednak nie ograniczało plotek oraz niepokoju o własne pieniądze zdeponowane w bankach.

Ponad milion uciekinierów

Rosyjska pełnoskalowa agresja połączona z atakami na miejscowości odległe od linii frontu, doprowadziła do - największych od czasów II wojny światowej - masowych ucieczek z miejsc zamieszkania.

Już w ciągu pierwszych czterech dób wojny, granicę z Polską przekroczyło ponad 350 tys. obywateli Ukrainy. Po dwóch tygodniach było ich już ponad 1,3 mln.

Najwięcej z nich schronienia szukało w regionach graniczących z Ukrainą oraz w dużych miastach na terenie całej Polski. Tam banki przeżywały największe oblężenie.

Obsługa w języku ukraińskim

Władze naszych banków błyskawicznie odpowiedziały na nowe wyzwanie. Zaczęły wprowadzać rozwiązania wspierające obywateli Ukrainy.

Było to działanie humanitarne, wynikające z chęci ułatwienia życia uchodźcom. Ale kierowano się również względami czysto biznesowymi. Pojawiała się bowiem szansa pozyskania setek tysięcy nowych klientów.

Dlatego, już w kilkadziesiąt godzin po agresji, w niektórych infoliniach wdrożono obsługę w języku ukraińskim. Równie szybko przetłumaczono na język ukraiński strony internetowe oraz telefoniczne aplikacje mobilne. Wprowadzono uproszczone zasady otwierania kont bankowych, klientów ukraińskich zwalniano z opłat za prowadzenie kont, przelewy czy wypłaty gotówki z bankomatów.

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE

Zapłacić za odtworzone dokumenty

Część uciekinierów dotarła do Polski bez dokumentów niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Wszystko to można było odtworzyć w konsulatach Ukrainy - przed którymi ustawiały się horrendalne kolejki.

Za każdy taki dokument należało zapłacić według ukraińskich stawek urzędowych. Władze w Kijowie nie wprowadziły bowiem zniżek czy zwolnień dla osób, które utraciły dokumenty w wyniku działań wojennych czy podczas ucieczki w bezpieczne miejsca.

Ci, którzy uciekli z zapasem hrywien, nie mieli żadnego pożytku z ukraińskiej waluty. Z dnia na dzień traciła na wartości. Po kilku dobach wojny za hrywnę płacono w Polsce zaledwie kilkanaście groszy. Co więcej, zarówno banki jak i kantory nie chciały jej skupować. Obawiano się bowiem, że ta waluta stanie się niesprzedawalna.

Wysokie wpłaty dolarów

Częściowe zakorkowanie systemu bankowego spowodowane było nie tylko masowymi wypłatami, ale również nieoczekiwanymi wpłatami dużych sum pieniędzy w placówkach bankowych. Głównie dolarów, rzadziej euro.

Jak to możliwe? Część uciekinierów bowiem do Polski - dosłownie - z walizkami dolarów. Obawiając się napadów, chcieli jak najszybciej wpłacić taką gotówkę do banku.

To zaś generowało kolejne problemy. Ze względów bezpieczeństwa banki mają ściśle określone przepisy dotyczące wysokości sum, jakie można przechowywać w oddziałach. Dlatego codziennie odbierają je firmy ochroniarskie. One również wypracowały rygorystyczne procedury przewozu, wielkości konwoju, liczby konwojentów, ich uzbrojenia i wyposażenia. Im wyższa kwota, tym bardziej należało rozbudować bezpieczny transport.

Zapobiec praniu brudnych pieniędzy

Oczywiści umowy między bankami a firmami konwojowymi przewidują, że w sytuacjach szczególnych konwoje muszą zagwarantować przewóz ponadstandardowych kwot gotówki. Sęk jednak w tym, że w pierwszych kilkunastu dniach wojny sytuacje szczególne stały się standardem. Przygotowanych na takie scenariusze było niewielu. Więc firmy nie nadążały z transportem gotówki do oddziałów i bankomatów oraz z odbiorem wysokich depozytów z często niewielkich placówek.

Przed olbrzymim wyzwaniem stanęli bankowcy z departamentów AML (ang. Anti-Money Laundering) zajmujący się przeciwdziałaniem praniu brudnych pieniędzy. We współpracy ze służbami specjalnymi musieli bowiem sprawnie sprawdzać źródła pochodzenia wysokich sum wpłacanych w polskich bankach przez obywateli Ukrainy.

90 proc. Ukraińców korzystało z bankowości zdalnej

Kolejki przed bankami mogły być zdecydowanie większe. Dlaczego uniknęliśmy wielkiego chaosu? Ponieważ ponad 90 proc. obywateli Ukrainy, korzystało z aplikacji mobilnych oraz bankowości internetowej. Mogli więc swoje sprawy finansowe załatwiać zdalnie, bez konieczności wizyty w oddziale banku.

Jeszcze kilka miesięcy przed agresją Moskwy na Kijów praktycznie nikt nie wierzył w możliwość wybuchu pełnoskalowej wojny w Europie, wywołującej olbrzymi kryzys migracyjny.

Szok doprowadził do częściowego i krótkotrwałego zakorkowania systemów bankowych. Warto jednak podkreślać, że był to efekt irracjonalnej paniki, a nie niewydolności banków. To pozytywny wniosek z tragicznych wydarzeń z wiosny 2022 r.

O cyberbezpieczeństwie z perspektywy państwa i obywatela, w tym o bezpieczeństwie lokat bankowych w czasie kryzysu, rozmawiać będziemy podczas Warszawskich Targów Obronnych.

Portal Obronny SE Google News