Rakietami w ukraińskie szpitale – tak wygląda „humanizacja” wojny

2026-02-24 12:12

Wojna, określana mianem pełnoskalowej, rozpoczęła się o 4:00, 24 lutego 2024 r. Przyjmuje się, że pierwszą śmiertelną ofiarą cywilną rosyjskiej agresji (najczęściej potwierdzaną) był 14-letni chłopiec, mieszkaniec miasta Czuhujiw, w obwodzie charkowskim. Przyjmuje się, że szpital w Wuhłedarze, w obwodzie donieckim, był pierwszym, na którego 24 lutego spadły rosyjskie pociski. Dokładniej: jeden, z głowicą kasetową. Zginęły cztery osoby, a dziesięć zostało rannych. W cztery lata od tych wydarzeń system ochrony zdrowia działa, ale w trybie awaryjnym. Doprowadziły do tego zmasowane ataki i zimowa aura.

Kryzys energetyczny w Ukrainie

i

Autor: AP Photo/ Associated Press Kryzys energetyczny w Ukrainie

• Jak blackouty w dostawach energii elektrycznej wpływają na funkcjonowanie ukraińskiej służby zdrowia?

• Ile ataków na placówki medyczne odnotowały WHO i PHR od początku wojny?

• Jak wojna wpłynęła na „nadmiarową śmiertelność” w Ukrainie?

Każdego dnia atakowane są placówki medyczne

W pierwszych tygodniach 2026 r. niemal 70 proc. ataków na obiekty opieki zdrowotnej na świecie wydarzyło się na terenie Ukrainy.

– Musimy przyjmować pacjentów w placówkach, w których temperatura wewnątrz wynosi zaledwie +3 lub +5 stopni Celsjusza – podkreśla Bogdan Awramenko, koordynator ukraińskiego zespołu Polskiej Misji Medycznej.

Długotrwałe przerwy w dostawach prądu są już na trwałe wpisane w przerw w dostawach prądu.

– Szczególnie dotyka to grup najwrażliwszych – lekarze kierują obecnie matki i noworodki głównie do placówek medycznych posiadających alternatywne źródła zasilania. Jedną z takich placówek jest Instytut Pediatrii, Położnictwa i Ginekologii, w którym mieści się Stowarzyszenie Neonatologów Ukrainy, współpracujące z Polską Misją Medyczną. Instytut przyjmuje obecnie noworodki i matki z całego obwodu kijowskiego, ponieważ jest w stanie zapewnić stabilne ogrzewanie i dostawy energii elektrycznej – wyjaśnia Bogdan Awramenko,

Ograniczone lub – w niektórych przypadkach – całkowicie wstrzymane dostawy energii elektrycznej oznaczają, że cała infrastruktura miejska albo ledwo co funkcjonuje, albo w ogóle nie działa. Dotyczy to choćby wodociągów, ogrzewania itd.

Polska Misja Medyczna prowadzi tzw. mobilne kliniki. Pacjentami są głównie osoby powyżej 65. roku życia, stanowią ponad 50 proc. badanych osób. Docierają one do miejscowości w obwodach charkowskim i sumskim. Miesięcznie, jak zakomunikowała ostatnio Misja, udzielają ok. tysiąca świadczeń medycznych. Misja pomaga również kobietom w ciąży i noworodkom. W projekcie współfinansowanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych wspiera oddziały neonatologiczne w całej Ukrainie, dostarczając im sprzęt i przeprowadzając szkolenia dla lekarzy i pacjentów.

Garda: Schron za 300 zł
Portal Obronny SE Google News

Ataki na szpitale częścią rosyjskiej strategii wojennej

To była zobrazowana cząstka rzeczywistości, w której funkcjonuje ukraińska służba zdrowia. A oto jej pełny (mniej więcej) obraz).

6 lutego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła Apel Humanitarny dla Ukrainy 2026. Prosi o 42 mln USD, dzięki którym będzie można zapewnić dostęp do opieki zdrowotnej dla 700 tys. osób. „Apel ma na celu wzmocnienie opieki doraźnej i traumatologicznej, utrzymanie i przywrócenie podstawowych usług podstawowej opieki zdrowotnej, budowanie gotowości na szczeblu krajowym i lokalnym oraz koordynację ewakuacji medycznej pacjentów wymagających specjalistycznej opieki” – wyjaśniono w komunikacie WHO.

Organizacja raportuje, że od początku wojny odnotowano „co najmniej 2841 ataków” na obiekty opieki zdrowotną. Ponad dwie trzecie Ukraińców zgłasza pogorszenie stanu zdrowia w porównaniu z okresem przedwojennym.

Według X-owego @ukraine_world wskutek ataków w całej Ukrainie do 1 stycznia celem ataków było 2551 obiektów ochrony zdrowia. Tyle zostało uszkodzonych lub zniszczonych. 703 placówki udało się Ukraińcom, również dzięki międzynarodowemu wsparciu, odbudować.

Zburzony szpital można odbudować. Życia tym, którzy zginęli w takich atakach już się nie wróci. Tu te tragiczne statystyki podają różne liczby. WHO raportuje o 224 zabitych i 896 rannych wśród pracowników i pacjentów. Physicians for Human Rights (PHR – Lekarze na rzecz Praw Człowieka) podają o 359 zabitych i 379 rannych tylko wśród personelu medycznego.

Całkowicie upada rosyjska narracja, z której ma wynikać, że ochrona zdrowia (szeroko to ujmując) zostaje rażona całkowicie przypadkowo. Jak to na wojnie. Nie, ataki na takie obiekty od początku pełnoskalowej inwazji nie są incydentami odosobnionymi. Z roku na rok ich liczba wzrastała.

W najnowszym (z 12 lutego) raporcie PHR podano, że udokumentowano 2591 ataków (od lutego 2022 r.) na materialne składowe ukraińskiej służby zdrowia.

Skutkują one nie tylko zniszczeniami w bazie lecznictwa otwartego i zamkniętego. Implikuje to poważnymi i negatywnymi skutkami zdrowotnymi. Oto jeden z nich…

Ataki na szpitale położnicze w całym kraju zmusiły kobiety do rodzenia w coraz bardziej niebezpiecznych warunkach, przyczyniając się do 37-proc. wzrostu śmiertelności matek w 2024 r. Obecnie liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń prawie 2,8-krotnie, co plasuje Ukrainę wśród krajów o najwyższym wskaźniku śmiertelności na świecie

„Osłabianie ukraińskiej infrastruktury opieki zdrowotnej stało się częścią rosyjskiej strategii wojennej, jednak taktyka zmieniała się na przestrzeni lat. Od ukierunkowanych i bezładnych ataków na szpitale i kliniki oraz infrastrukturę krytyczną, po wykorzystywanie opieki zdrowotnej na okupowanych terytoriach jako broni, rosyjska kampania systematycznie ograniczała dostęp do opieki, powodowała ogromne cierpienie ludzkie i powodowała liczne, możliwe do uniknięcia straty w ludziach” – podkreśla RPH w raporcie „Ataki na służbę zdrowia na Ukrainie nadal nasilają się. Cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji”.

Kilka zdań komentarza

Wojna generuje „nadmiarową śmiertelność”. I nie wyłącznie od bomb i rakiet, ale od tego, co one zniszczyły! Przebieg wojen mają jakoby kontrolować międzynarodowe traktaty. Mają one jakoby sprawić, że walczący zaoszczędzą cywilom cierpień i zniszczeń. Co dziś warte są te konwencje? Co są warte, jak ogniem okładane są szpitale (Ukraina, Strefa Gazy i nie tylko) albo mieszkalne domy (Strefa Gazy, Ukraina i nie tylko)? Czy dziś szanowany jest znak Czerwonego Krzyża umieszczony na dachach ambulansów, szkół, szpitali?

Dziś taki znak tylko ułatwia wzięcie ich na cel. Dziś wszystkie te konwencje sprzed wielu, wielu, wielu lat, traktaty mające „humanizować” konflikty wojenne są… Wiecie, co są warte. Rosjanie poszli w ślady tych, nad którymi co roku, 9 maja, świętują Dień Pabiedy. Dołączyli do wojennych barbarzyńców...

Sonda
Czy Putin odpowie karnie za swoje zbrodnie?